Starożytne zaćmienia słońca. Co sądzili o nich Rzymianie?
12 sierpnia słońce w Europie na moment „zniknie”. Historycy opisują, że dla mieszkańców starożytnego świata podobne wydarzenia miały szczególny charakter. Zaćmienie słońca było czymś więcej niż tylko widowiskiem astronomicznym
Wykształceni Rzymianie wiedzieli, że zaćmienia można wyjaśnić i przewidywać
.Nagłe zniknięcie Słońca mogło zostać odebrane jako ostrzeżenie, zapowiedź katastrofy albo znak, że w porządku świata wydarzyło się coś niepokojącego. W Rzymie takie przekonania utrzymywały się mimo całkiem dobrej znajomości astronomii. Wykształceni Rzymianie wiedzieli, że zaćmienia można wyjaśnić i przewidywać. Jednocześnie żyli w kulturze, w której przyroda pozostawała częścią świata bogów, a niezwykłe zjawiska mogły mieć znaczenie religijne i polityczne.
Te dwa sposoby patrzenia na rzeczywistość wcale się więc nie wykluczały. Zaćmienie mogło być zjawiskiem posiadającym naturalną przyczynę, a jednocześnie omenem wymagającym interpretacji.Wiedza o cykliczności zaćmień sięgała znacznie dalej niż czasy Rzymu. Zależności pozwalające je przewidywać odkrywali astronomowie babilońscy, od których wiedzę tę przejęli Grecy. Rzymianie stali się kolejnymi spadkobiercami tej tradycji.
O naturze zaćmień pisali między innymi Pliniusz Starszy w „Historii naturalnej” oraz Seneka. Rzymska astronomia nie sprowadzała się więc do przesądów i obserwacji nieba prowadzonych bez zrozumienia jego mechanizmów. Korzystała z wielowiekowego dorobku świata śródziemnomorskiego. Najlepiej pokazuje to wydarzenie z czasów cesarza Klaudiusza. Przed zaćmieniem przewidywanym na 1 sierpnia 45 roku n.e. władca miał polecić wcześniejsze poinformowanie mieszkańców o nadchodzącym zjawisku. Kasjusz Dion tłumaczył, że chodziło o zapobieżenie panice. Sam fakt wydania takiego komunikatu jest wymowny. Dwór cesarski nie tylko potrafił przewidzieć moment zaćmienia, ale również doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo może ono przestraszyć zwykłych ludzi.
Słońce miało zresztą szczególne znaczenie w przedchrześcijańskiej religii rzymskiej. Jego nagłe zniknięcie nie było dla mieszkańców imperium neutralnym wydarzeniem. Nawet jeśli elity znały astronomiczne wyjaśnienie, religijna kultura Rzymu zachęcała do szukania dodatkowego sensu. Rzymianie określali niezwykłe znaki mianem prodigia. Były to wydarzenia sugerujące, że równowaga między światem ludzi i bogów została naruszona. W takim przypadku problem nie dotyczył wyłącznie jednostki. Odpowiedzieć musiało również państwo, najczęściej poprzez odpowiednie rytuały. Starożytni autorzy wielokrotnie łączyli zaćmienia z momentami politycznego kryzysu, wojną albo śmiercią ważnych osób.
Plutarch opisując dzieje Romulusa wspominał, że śmierci pierwszego króla Rzymu miało towarzyszyć nagłe pogrążenie dnia w ciemności. Podobne opowieści wzmacniały przekonanie, że niezwykłe zjawiska na niebie nie pojawiają się przypadkiem. Liwiusz zanotował z kolei, że w 340 roku p.n.e. zaćmieniu towarzyszył grad. Senat zareagował zarządzeniem ceremonii religijnych mających ponownie zapewnić Rzymowi przychylność bogów. Jeszcze większy niepokój miało wywołać zaćmienie z 17 lipca 188 roku p.n.e. Rzym pogrążył się wtedy w ciemności na niemal dwie godziny. Według Liwiusza reakcją były trzy dni rytuałów oczyszczających odprawianych na Awentynie.
Zaćmienia zyskiwały szczególną wagę, gdy następowały w czasie wojny. Podczas konfliktów Rzymu w Macedonii jedno z nich uznano za zapowiedź klęski Greków pod Pydną w 168 roku p.n.e. W 49 roku p.n.e. Kasjusz Dion wymieniał całkowite zaćmienie wśród znaków zapowiadających Rzymowi nieszczęścia. Niektórzy urzędnicy mieli nawet opóźniać objęcie stanowisk, obawiając się działania w niepomyślnym momencie. Podobnie myślał Cyceron. Częściowe zaćmienie z 18 maja 63 roku p.n.e. interpretował jako złowróżbny znak dla okresu swojego konsulatu.
Znaczenie takich opowieści wykraczało zresztą poza religię rzymską. Motyw ciemności ogarniającej świat pojawia się również w przekazach dotyczących śmierci Jezusa za panowania Tyberiusza, gdzie staje się elementem serii niezwykłych zjawisk towarzyszących ukrzyżowaniu. Astronomia nie wykluczała bowiem wiary w religie. Z dzisiejszej perspektywy łatwo byłoby przeciwstawić sobie „racjonalnych” rzymskich uczonych i „przesądny” lud. Rzeczywistość była bardziej skomplikowana. Dla Rzymian poznanie mechanizmu zjawiska nie odbierało mu koniecznie religijnego znaczenia. Bogowie mogli działać w świecie, który jednocześnie podlegał określonym prawom natury.
Dlatego pytanie nie musiało brzmieć: „Czy zaćmienie jest zjawiskiem astronomicznym, czy znakiem bogów?”. Mogło być jednym i drugim. Ważniejsze od samego chwilowego zaciemnienia nieba było to, co miało ono oznaczać. W rzymskim sposobie myślenia porządek kosmosu i los państwa nie były całkowicie od siebie oddzielone. Niezwykłe wydarzenie na niebie mogło więc dotyczyć przyszłości całej wspólnoty. Od jego prawidłowej interpretacji miało zależeć salus – bezpieczeństwo, pomyślność i dobrostan ludu rzymskiego oraz samego państwa.
Inaczej na zaćmienie patrzył senator znający grecką astronomię, inaczej mieszkaniec miasta, który nigdy nie czytał Arystotelesa, Posejdoniosa, Seneki czy Pliniusza. Dla ogromnej większości ludzi doświadczenie było przede wszystkim fizyczne. W środku dnia świat nagle zaczynał ciemnieć. Słońce, które regulowało rytm pracy, odmierzanie czasu i codzienne życie, znikało z nieba. Temperatura mogła spaść, światło stawało się obce, a dobrze znany porządek dnia na chwilę przestawał obowiązywać. Trudno się dziwić, że zjawisko wywoływało strach.
W świecie rzymskim funkcjonowały też ludowe praktyki przejęte z innych kultur. Podczas zaćmienia ludzie mieli uderzać w garnki i inne metalowe przedmioty, robiąc jak największy hałas. Wierzono, że w ten sposób można pomóc Słońcu odzyskać światło albo odstraszyć siły odpowiedzialne za jego zniknięcie. Była to próba przywrócenia normalności w chwili, gdy najbardziej oczywisty element codziennego świata nagle przestawał zachowywać się tak, jak powinien.
12 sierpnia współczesny Europejczyk będzie wiedział, dlaczego Słońce znika, kiedy ponownie się pojawi i gdzie najlepiej ustawić aparat lub teleskop. Zaćmienie można dziś przewidzieć z niezwykłą dokładnością, a samo wydarzenie stało się przede wszystkim widowiskiem astronomicznym. Rzymianie również potrafili patrzeć na niebo z dużą wiedzą. Wiedzieli nawet, że podobne zjawiska można przewidywać. Nie znikały jednak wątpliwości, które były dla nich być może ważniejsze od samej astronomii. Kiedy światło nagle gasło w środku dnia, mogli zastanawiać się nie tylko nad tym, dlaczego Słońce zniknęło, ale przede wszystkim – co jego zniknięcie ma oznaczać dla ludzi i dla Rzymu.
Maciej Bzura




