Michał KŁOSOWSKI: Sto dni Ukrainy

Sto dni Ukrainy

Te sto dni Ukrainy to moment, który powinniśmy świętować, dzień który powinien zainteresować każdego i każdą z nas. Przecież mało kto zakładał, że Ukraina będzie bronić się więcej niż 3, może 7 dni – pisze Michał KŁOSOWSKI

.Piszę te słowa sto dni po rozpoczęciu ataku Rosji na Ukrainę. Nie po rozpoczęciu wojny, ta trwa od 2014 roku, ale ataku, który zmienił Polskę, zmienił Europę i zmienił nasz świat bardziej niż pandemia czy ostatnie wybory. Sto dni Ukrainy, po agresji, która pokazała, co w życiu liczy się naprawdę i komu warto a komu nie należy podawać ręki.

Te sto dni Ukrainy zdefiniowały wiele rzeczy na nowo. Przede wszystkim tak rudymentarne sprawy jak człowieczeństwo, ludzka godność, umiłowanie wolności i patriotyzm.

Pamiętam tamten poranek, odległy z jednej strony a z drugiej bardzo przez swoją emocjonalność, bliski. O 6:31 w jednej z porannych audycji usłyszałem, że oto rozpoczęła się III Wojna Światowa. Wówczas uznałem, że były to słowa na wyrost.

Ukraina broni się już sto dni. Ta swoista ukraińska studniówka przeżywana będzie jednak w zupełnie inny sposób niż tradycyjne polskie studniówki pełne oczekiwania – nerwowego oczywiście – ale oczekiwania zakończenia pewnego etapu. Dziś jesteśmy daleko od jakiegokolwiek finału. I nie chodzi tylko o kwestie militarne. Rosyjska agresja i wydarzenia, które przyszły po niej: zezwierzęcenie rosyjskich żołnierzy, dramat mieszkańców Buczy, heroizm obrońców Mariupola, otwarte serca Polaków i obojętność wielkich tego świata wykopały rów między „wczoraj” a „dziś”. „Jutro” jeszcze nie wzeszło.

Te sto dni Ukrainy to jednak moment, który powinniśmy świętować, dzień który powinien zainteresować każdego i każdą z nas. Przecież mało kto zakładał, że Ukraina będzie bronić się więcej niż 3, może 7 dni.

Przez te sto dni postawa Ukrainy wobec przeważających sił wroga, umiłowanie swojego kraju i podstawowych wartości, na których każde niepodległe państwo jest ufundowane, po prostu nas zmieniło. Przypomniało czym jest pragnienie wolności, godność, patriotyzm i walka ze złem. Te sto dni zmieniło także świat dookoła nas, zmieniło nasze społeczeństwa oraz – bo chyba można to już powiedzieć – zmieniło bieg historii naszej części świata.

Zaledwie kilkadziesiąt godzin po rosyjskiej agresji ktoś tłumaczył mi, że zachodnie firmy tylko czekają, aby „wejść na Ukrainę” i ją „odbudować” nie biorąc pod uwagę dramatu ludzi ani sprawczości i woli istot ludzkich, które w obliczu zagrożenia potrafią wzbić się na wyżyny.

Te dni to był i pozostaje także test. Nieważne, jak wielkie postępy w tym czy innym regionie tego czy innego kraju dokonają siły okupacyjne. Ważne jest to, że te dni to setka dób polskiej solidarności, sto dni polskiej wytężonej pracy dyplomatycznej i dziennikarskiej; sto dni, które przejdą do historii jako chwile, w których poznajemy kto przyjaciel a kto wróg.

Nie da się pisać o tych wydarzeniach bez emocji. Nie znam też nikogo, kto nie śledziłby dni tego konfliktu z myślą „wejdą czy nie wejdą” zupełnie jakby znów był rok 1981 i jakbyśmy się zastanawiali czy zza Buga nie przyjdzie herbertowska horda, która tyle już razy zadawać zwykła śmierć. Bo tak jak trudno dziś znaleźć ukraińska rodzinę, która nie ucierpiałaby z powodu obecnej wojny, tak i w Polsce trudno znaleźć kogoś, kogo rodzina byłaby wolna od ran zadawanych przez rosyjskich sołdatów. Bez znaczenia w którym stuleciu.

.Trudna do nazwania nić wpleciona została do historii społeczeństw naszego regionu. Jak znamię krwi, widoczne przez pokolenia.

Michał KŁOSOWSKI

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 czerwca 2022
Marek Lapis / Forum