Strój ucznia w szkole. MEN nie będzie dookreślał wymagań

Niemożliwe jest wymienienie wszystkich wariantów stroju. Dlatego w projekcie ustawy o prawach i obowiązkach ucznia zastosowano znaną w prawie formułę „ogólnych norm społecznych”, z którymi powinien być zgodny strój ucznia – przekazał Kacper Lawera z MEN.
Strój ucznia w szkole
.Zgodnie z zapowiedziami minister edukacji Barbary Nowackiej, resort edukacji chce wysłuchać dodatkowych opinii środowiska szkolnego na temat projektu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia. Przygotował specjalną ankietę, którą do końca lutego nauczyciele i uczniowie mogą wypełniać poprzez swoje konto na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej.
Chodzi o projekt nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. Dyskusję wywołały proponowane rozwiązania, które w katalogu praw i obowiązków m.in. mają gwarantować uczniom ustawowe prawo do kształtowania własnego wyglądu – jednak ich strój ma być zgodny z ogólnie przyjętymi normami społecznymi.
Dyrektor Departamentu Komunikacji (DK) w Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz przewodniczący Zespołu ds. Praw i Obowiązków Ucznia przy Ministrze Edukacji Kacper Lawera powiedział, że teraz nie ma ustawowych regulacji dotyczących wyglądu i stroju (poza przepisem dotyczącym możliwości wprowadzenia strojów jednolitych, czyli tzw. mundurków), co prowadziło do konfliktów w środowisku szkolnym.
Konflikty w sprawie nadregulacji
.Z jednej strony, jak wyjaśnił, konflikty te dotyczyły nadregulacji w niektórych szkolnych regulaminach na temat np. dozwolonej długości rękawów czy spódnic. Kwestią sporną było też to, czy uczniowie mogą mieć farbowane włosy albo nosić makijaż. – Takie zasady są bardzo uznaniowe, a w opinii wielu prawników – bezprawne, ponieważ kształtowanie stroju i wyglądu, często jest obwarowane wolnością osobistą, a w tym wypadku także wolnością władzy rodzicielskiej w zakresie kształtowania postaw u dziecka – powiedział Kacper Lawera.
Dodał, że brak regulacji był „bardzo uciążliwy”, stąd apel organizacji pozarządowych zajmujących się prawami ucznia, by w opracowywanym w katalogu praw i obowiązków nie zapomnieć o kwestii, która generuje tyle problemów. – Do tej pory ministerstwo się w tym temacie nie wypowiadało. Z powodu braku przepisów, kuratoria miały więc bardzo trudne zadanie, gdy wpływały do nich skargi. Szkoły ex nihilo (z niczego – przyp. red.) tworzyły regulaminy i prawa, co było kontestowane przez prawników i wielu rodziców oraz uczniów – dodał.
Kacper Lawera przekazał, że nad kompleksowym katalogiem praw i obowiązków ucznia pracowali również nauczyciele praktycy. Dla nich ważne było to, by poza uznaniem prawa ucznia do kształtowania swojego stroju i wyglądu, uwzględnić możliwość ograniczenia tego prawa w sytuacjach, gdy chodzi o bezpieczeństwo na zajęciach. – To np. słynna już kwestia stroju na zajęciach wychowania fizycznego, ale i w laboratoriach – powiedział dyrektor DK. – Musi istnieć regulamin pracowni chemii czy fizyki, w którym można wskazać, że strój musi spełniać określone wymagania – nie ingerując w niego nadmiernie – zauważył.
Dodał, że jak wynika z przesłanych opinii (w sumie ponad 700), ta kwestia nie budziła kontrowersji. W przestrzeni publicznej pojawiły się natomiast wątpliwości co do zapisu, że strój musi być zgodny z ogólnie przyjętymi normami społecznymi. – Ministerstwo stoi na stanowisku, i tak też postulowała duża część nauczycieli, że szkoła jest miejscem, które wychowuje i kształtuje postawy. Są więc sytuacje, w których powinna wymagać odpowiedniego stroju – na przykład podczas uroczystości albo reprezentowania szkoły poza jej murami – powiedział.
Formuła „ogólnych norm społecznych”
.Wyjaśnił, że w ustawie niemożliwe jest wymienienie wszystkich wariantów stroju i stąd znana w prawie formuła „ogólnych norm społecznych”. – Wiele organizacji, stowarzyszeń i fundacji związanych z tym tematem proponowało, by to określenie zastąpić zwrotem „nieobyczajny strój”, ale uznaliśmy, że ogranicza się ono tylko do ubioru, który klasyfikujemy w ten sposób. A szkoła ma prawo określić, jak uczniowie mają być ubrani podczas uroczystości – wyjaśnił. – Uznaliśmy więc, że pojęcie „ogólnych norm społecznych” jest szersze – dodał.
Zwrócił uwagę, że występuje ono w wielu ustawach, m.in. w ustawie o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, aktach wykonawczych ministerstwa, w rozporządzeniach dotyczących wymagań wobec szkół. – Mamy też z rozporządzenia ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Jest więc znane i czytelne, zwłaszcza dla prawników i administracji – dodał.
Podkreślił, że ogólnie przyjęta norma społeczna to taka, która jest w danej społeczności i w całym społeczeństwie akceptowalna – Nie jest więc prawdą, że tak skonstruowany przepis pozwoli szkole dowolnie regulować, co jest ogólnie przyjętą normą społeczną – zaznaczył dyrektor DK.
Dodał przy tym, że każda sytuacja sporna będzie mogła trafić do planowanych w tej ustawie szkolnych rzeczników, którzy spróbują wypracować porozumienie lub w dalszej kolejności do wojewódzkiego rzecznika przy kuratorium oświaty.
Dyrektor wysyłający ucznia do fryzjera
.Wygląd ucznia w szkole to temat, który od lat budzi emocje. Ostatnio o tej kwestii było głośno za sprawą jednego z krakowskich liceów, którego dyrektor miał nie zaakceptować fryzury niepełnoletniego ucznia i wysłać go do fryzjera.
Odnosząc się do tej sytuacji, Lawera zaznaczył, że zgodnie z nowymi przepisami, taka ingerencja nie będzie możliwa. Nie będzie możliwe wprowadzanie w szkołach zakazu np. farbowania włosów albo noszenia makijażu.
– Ogólnie przyjętą normą społeczną jest to, że ludzie mogą kształtować swój wygląd farbując włosy czy malując paznokcie i nikogo to nie szokuje. Na podstawie tej ustawy i w ocenie MEN, nie będzie więc możliwe np. karne wysłanie np. licealisty do łazienki, żeby zmył makijaż, bo od pewnego wieku makijaż jest społecznie akceptowalny i to jest autonomia ucznia, ale i wolność wychowywania go przez jego rodzica – zaznaczył.
Strój nie może zagrażać bezpieczeństwu
.Wyjaśnił, że przez strój rozumie się ubiór i obuwie, a przez wygląd m.in. biżuterię, kolor włosów i makijaż. Jednocześnie dodał, że szczegóły zapisów będą tematem posiedzeń na etapie prac legislacyjnych w parlamencie. – Intencją tych przepisów jest ograniczenie możliwości swobodnego, bo tak jest teraz, przyznawania sobie przez szkoły prawa do regulowania, również „co do linijki”, obowiązujących strojów i okoliczności ich noszenia. Uznajemy to za element, który dzieli szkolną społeczność, zamiast ją łączyć – dodał. Przyznał jednocześnie, że resort zdaje sobie sprawę „z pewnej trudności” przy konstruowaniu przepisów, jednak pewne ramy muszą zostać określone.
– Ta kwestia jest chyba najtrudniejsza – ustawa nie może wymieniać szczegółowo katalogu strojów czy wyglądu, ponieważ każdy człowiek kształtuje go w indywidualny sposób, więc tych przypadków byłaby nieskończona liczba – powiedział. – Natomiast w projekcie mówimy o normach społecznych i jasno określamy, że strój nie może zagrażać bezpieczeństwu, nie możne nawoływać do nienawiści i łamać prawa. Nie może, na przykład, nawoływać do totalitaryzmu – dodał.
Z proponowanej regulacji wynika, że uczeń w szkole podstawowej, ponadpodstawowej, artystycznej lub określonej w przepisach placówce „ma prawo w szczególności do: kształtowania własnego stroju i wyglądu”. Przysługuje mu też wolność „od dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu”, a w szczególności ze względu m.in. na wygląd.
Ministerstwo zaznaczyło jednak, że uczeń ma „ubierać się zgodnie z ogólnie przyjętymi normami społecznymi”. Niedozwolone jest noszenie stroju „nawołującego do nienawiści, dyskryminującego, sprzecznego z przepisami prawa lub stwarzającego zagrożenie dla bezpieczeństwa innych osób przebywających w szkole lub placówce lub samego ucznia”.
Śpiący, znudzony, zdenerwowany i zestresowany
.Kiedy spotykam się z uczniami podstawówki, pytaniom z ich strony zazwyczaj nie ma końca. Chcą wiedzieć, jak działać, jak być politykiem, w co można się zaangażować, jak coś załatwić, gdzie zapytać. Kiedy idę z tym samym tematem np. do technikum, spotykam się z ciszą, kompletnym odcięciem od rzeczywistości.
Wwieku 12 lat chciałem zostać pilotem, działałem w klubach i dążyłem do uzyskania licencji. Z czasem zainteresowałem się inżynierią rakietową, którą zajmuję się do dzisiaj. Jestem członkiem Polskiego Towarzystwa Rakietowego, gdzie zajmujemy się tworzeniem modeli rakiet. Jeździłem na liczne konferencje i wydarzenia, dzięki Polskiej Agencji Kosmicznej mogłem zadebiutować publicznie na Uniwersytecie we Wrocławiu. Po COVID-19 bardzo chciałem działać, więc kiedy dowiedziałem się o naborze do Młodzieżowego Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, wysłałem dokumenty i się dostałem. Postanowiłem wtedy, że nie będę papierowym radnym, ale skutecznym i aktywnym. Zostałem przewodniczącym i pełnię tę funkcję do dzisiaj. Muszę przyznać, że bardzo mnie to wciągnęło.
Aktywność to absolutna podstawa. Wynika pewnie z mojego podejścia do życia, bo jak już zaangażuję się w coś, to robię to na 120 proc. Jako Przewodniczący Młodzieżowego Sejmiku działam w dziedzinie bezpieczeństwa. Udało mi się dostać do programu profilaktyczno-edukacyjnego „Przyszłość a TY” Polskiej Policji, którego celem jest promowanie metod na życie wolne od przemocy i uzależnień, wzmacnianie asertywności, uświadamianie skutków cyberprzemocy, przeciwdziałanie mowie nienawiści, przeciwdziałanie przemocy rówieśniczej, ograniczanie zachowań aspołecznych. Młodzież dzieli się na zespoły, które wymyślają i organizują różne działania edukacyjne czy praktyczne. Prezentują swoje dokonania na różnych etapach, od powiatowych po ogólnokrajowe. Jako przedstawiciel organizatorów i Komendy Głównej Policji w Warszawie jeżdżę do szkół, rozmawiam z uczniami, dyrektorami, kuratorami oświaty i policją. W listopadzie w jeden dzień objechałem np. pięć szkół w gminie Czarnków, w drugi dzień dziesięć szkół w Świdwinie.
.Szczególnie ważne są dla mnie rozmowy z uczniami, którym próbuję zaszczepić zapał do działania społecznego. Staram się rozmawiać z nimi jak z kolegami, pokazywać, że kiedy tylko się chce i zaangażuje, można naprawdę dużo dobrego zrobić. Podczas tych rozmów dowiaduję się o wielu negatywnych praktykach dotyczących młodych ludzi, o tym, że wielu z nich, pochodzących z małych miejscowości, musi wyjeżdżać do szkoły o świcie, a wracać późnym wieczorem, bo do miasta, gdzie jest szkoła, jeździ tylko jeden autobus. Zainteresowałem tym przedstawiciela Rzecznika Praw Obywatelskich, bo uważam, że to dowód na nierówny dostęp do wiedzy i życia. Jestem też w kontakcie z Rzeczniczką Praw Dziecka w tych sprawach. Lobbuję na rzecz młodzieży w różnych instancjach samorządowych i centralnych. Śmieję się, że robię rewolucję młodzieżową.
PAP/MJ



