Francja utraciła kontrolę nad imigracją studencką

studenci zagraniczni we Francji

Blisko 450 tys. studentów zagranicznych rozpoczyna rok akademicki we Francji, a pobyt studencki stał się najważniejszą podstawą wydawania pierwszych zezwoleń obywatelom spoza UE. Nicolas Pouvreau-Monti w tekście dla największego francuskiego dziennika „Le Figaro” przekonuje, że strategia „Bienvenue en France” wymknęła się państwu spod kontroli, zaś dane Trybunału Obrachunkowego pokazują koszt netto sięgający miliarda euro rocznie. Stawką sporu nie jest jednak samo otwarcie uczelni, lecz odpowiedź na pytanie, jakich studentów Francja chce kształcić i zatrzymać. Pytanie będzie nabrzmiewać przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku.

Studenci stali się głównym nurtem legalnej imigracji

Liczba cudzoziemców podejmujących studia we Francji rosła znacznie szybciej niż cała populacja akademicka. Campus France wykazał 430 466 studentów międzynarodowych w roku 2023–2024, co oznaczało wzrost o 17 proc. w ciągu pięciu lat, a najnowszy poziom przywołany przez „Le Figaro” zbliża Francję do celu pół miliona osób, wyznaczonego na 2027 r. w strategii „Bienvenue en France”. W państwie, którego uczelnie kształcą ponad trzy miliony osób, nie jest to już margines systemu, ale jeden z czynników przesądzających o jego finansowaniu, strukturze kierunków oraz zdolności do zapewnienia miejsc w akademikach.

Znaczenie tej mobilności widać jeszcze wyraźniej w statystykach pobytowych. W 2024 r. pobyt studencki odpowiadał za 32 proc. pierwszych zezwoleń wydanych obywatelom państw spoza UE, wyprzedzając przyczyny rodzinne, ekonomiczne i humanitarne, co „Wszystko co Najważniejsze” opisywało w analizie rekordowo wysokich liczb imigracji we Francji. Dane te nie obejmują europejskiej swobody przepływu, dlatego administracyjna kategoria „student” ma znaczenie przede wszystkim dla oceny migracji spoza Unii.

Nicolas Pouvreau-Monti wskazuje, że od dekady liczba pierwszych dokumentów pobytowych wydawanych z powodu studiów zwiększyła się o 66 proc. Jego podstawowa teza brzmi, że w przeciwieństwie do azylu czy łączenia rodzin państwo ma tu znacznie większą możliwość kształtowania strumienia przyjazdów, ponieważ ostateczna decyzja zależy od przyjęcia na uczelnię i wydania wizy. W praktyce znaczna część selekcji została jednak powierzona szkołom wyższym, których interes instytucjonalny nie zawsze pokrywa się z interesem państwa.

Ilość miała wyprzedzić jakość

Strategia przedstawiona w 2018 r. przez premiera Édouarda Philippe’a miała wzmocnić międzynarodową pozycję francuskiego szkolnictwa wyższego. Cel był łatwy do zmierzenia, ponieważ zakładał przyjęcie 500 tys. studentów zagranicznych do 2027 r., lecz słabiej określono priorytetowe dziedziny, oczekiwany poziom kandydatów i kompetencje potrzebne gospodarce. Francuski Trybunał Obrachunkowy uznał w 2025 r., że krajowi brakuje jasno zdefiniowanych celów jakościowych oraz międzyresortowej strategii łączącej naukę, dyplomację, zatrudnienie i politykę pobytową.

Paradoks polega na tym, że wzrost liczebny nie przywrócił Francji dawnej przewagi w globalnej rywalizacji akademickiej. Kraj zajmował drugie miejsce na świecie pod względem przyjmowania studentów zagranicznych w 1980 r., natomiast w 2022 r. znalazł się na miejscu siódmym, za Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią, Australią, Kanadą, Niemcami i Rosją. Francja przyciąga przede wszystkim kandydatów ze świata frankofońskiego, podczas gdy znaczna część szybko rosnącej mobilności z Chin, Indii i Nigerii kieruje się ku uczelniom anglojęzycznym.

Geografia przyjazdów wiąże temat akademicki z szerszą zmianą struktury ludności. Około połowy studentów międzynarodowych pochodzi z Maghrebu lub pozostałej części Afryki, a Pouvreau-Monti podkreśla szczególne znaczenie Afryki Subsaharyjskiej, której rosnącą rolę w napływie ludności opisywaliśmy w tekście o zmianie struktury imigracji we Francji. Samo pochodzenie nie przesądza oczywiście ani o poziomie akademickim, ani o późniejszej integracji, ale ujawnia, że polityka uniwersytecka stała się częścią relacji Francji z dawnymi koloniami i całym obszarem frankofońskim.

Uczelnie otrzymały wpływ na politykę pobytową

Zezwolenie studenckie opiera się na decyzji o przyjęciu kandydata przez szkołę wyższą, dlatego uczelnie w istocie uruchamiają procedurę, która umożliwia legalny przyjazd. Publiczny uniwersytet może wykorzystywać zagraniczną rekrutację do utrzymania kierunków mało popularnych wśród Francuzów, zachowując wraz z nimi etaty i finansowanie. W przypadku części słabiej ocenianych prywatnych szkół biznesu wysokie czesne płacone przez przybyszy staje się natomiast podstawą modelu gospodarczego.

Nie oznacza to, że zagraniczny student jest z definicji słabszym kandydatem albo ukrytym migrantem ekonomicznym. Najlepsze francuskie uczelnie oraz laboratoria potrzebują międzynarodowej wymiany, a cudzoziemcy stanowią wyjątkowo ważną część doktorantów i zespołów badawczych. Problem opisany przez Trybunał Obrachunkowy dotyczy braku rozróżnienia między programami o światowej jakości i znaczeniu strategicznym a ofertą, której istnienie zależy od masowej rekrutacji kandydatów gotowych zapłacić za dostęp do Francji.

W artykule dla „Le Figaro” Pouvreau-Monti przytacza dane, zgodnie z którymi dwie trzecie studentów zagranicznych nie kończy francuskiej licencji w przewidziane trzy lata, a wśród osób pochodzących z Maghrebu odsetek ten ma dochodzić do 75 proc. Wskaźnik ukończenia studiów wymaga ostrożnej interpretacji, ponieważ opóźnienie nie zawsze oznacza definitywną porażkę, a wyniki różnią się w zależności od kierunku i wcześniejszego przygotowania. Tak duża różnica pozostaje jednak sygnałem, że ilościowy cel nie może zastąpić oceny rzeczywistych rezultatów kształcenia.

Miliard euro nie opisuje całego bilansu

Trybunał Obrachunkowy oszacował roczny koszt netto przyjmowania studentów międzynarodowych dla finansów publicznych na około miliard euro. W rachunku znalazły się wydatki związane z kształceniem i pomocą publiczną, natomiast według Pouvreau-Montiego nie uwzględniono w nim między innymi wszystkich kosztów ubezpieczenia zdrowotnego. Autor zwraca też uwagę, że cudzoziemcy zajmują 37 proc. miejsc w akademikach CROUS i stanowią większość beneficjentów doraźnej pomocy udzielanej przez te instytucje.

Najbardziej wymiernym problemem stało się niewykonywanie zasad podwyższonego czesnego dla studentów spoza UE. W roku 2022–2023 pełną stawkę zapłaciło jedynie 8 tys. spośród 103,2 tys. osób objętych systemem, gdyż uczelnie na szeroką skalę przyznawały całkowite lub częściowe zwolnienia. Trybunał obliczył utracone w ten sposób wpływy na 308 mln euro.

Miliardowy koszt nie jest jednak pełnym bilansem obecności zagranicznych studentów. Nie wycenia przychodów lokalnych gospodarek, składek i podatków absolwentów podejmujących pracę, wkładu badaczy w innowacje ani wpływów, które francuska kultura i język zyskują dzięki sieci absolwentów. Poważna polityka wymaga więc nie prostego zamknięcia kanału, ale oddzielenia mobilności wartościowej akademicko od rekrutacji, która produkuje koszty bez porównywalnych korzyści.

Studia coraz częściej prowadzą do trwałego pobytu

Najbardziej polityczny element analizy dotyczy dalszych losów absolwentów. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przywołanych przez autora aż 73 proc. Algierczyków, którzy przyjechali w 2017 r. jako studenci, posiadało ważny dokument pobytowy także osiem lat później, a dwie trzecie tej grupy przeszło na tytuł rodzinny. Wśród studentów chińskich z tej samej kohorty we Francji pozostawało po ośmiu latach 14 proc., co pokazuje, jak mało wyjaśnia sama wspólna kategoria zezwolenia.

Łączny odsetek przyjezdnych spoza UE zachowujących ważny tytuł pobytowy po ośmiu latach miał wzrosnąć z 31 proc. dla kohorty z 2015 r. do 41 proc. dla osób przybyłych dwa lata później. Nie każde pozostanie powinno być przedstawiane jako nadużycie, ponieważ państwa rozwinięte konkurują właśnie o młodych i wykształconych pracowników. Kluczowe jest inne pytanie: czy we Francji zostają absolwenci specjalności potrzebnych gospodarce, czy przede wszystkim osoby, którym najłatwiej było dostać się na mało selektywne kierunki.

Spór o wiarygodność francuskich statystyk migracyjnych został już przedstawiony we „Wszystko co Najważniejsze” w analizie pytającej, czy Francja wie, ilu imigrantów przybywa każdego roku. Dane o studentach pokazują dodatkowy problem: administracja potrafi policzyć wydane dokumenty, ale znacznie słabiej łączy informacje o przyjęciu na studia, wynikach nauki, ukończeniu kierunku, zatrudnieniu i późniejszym rodzaju pobytu.

Francja zaostrza reguły przed wyborami w 2027 roku

Rząd rozpoczął korygowanie programu przez podwyższenie wymaganego miesięcznego poziomu środków z 615 do 870 euro, ograniczenie zwolnień z podwyższonego czesnego oraz odebranie części studentów spoza Europy prawa do dodatku mieszkaniowego APL. Każda z tych zmian zmniejsza koszt publiczny i utrudnia wykorzystywanie fikcyjnych studiów jako drogi wjazdu, lecz żadna sama nie tworzy selektywnej strategii akademickiej. Potrzebne są jednocześnie kontrola jakości szkół, sprawdzanie postępów w nauce oraz preferencje dla dziedzin ważnych dla badań i zatrudnienia.

Debata będzie narastać wraz z kampanią prezydencką, ponieważ imigracja staje się jedną z osi wyborów we Francji w 2027 roku. Prawica będzie przedstawiała studenckie dokumenty jako dowód utraty kontroli, centrum spróbuje pogodzić atrakcyjność kraju z ostrzejszą selekcją, a lewica podniesie argument równego dostępu do edukacji i znaczenia frankofonii. Granica sporu przebiegnie między podejściem ilościowym a polityką, która ma wskazać, kogo Francja rzeczywiście chce kształcić i zatrzymać.

Tekst Nicolasa Pouvreau-Montiego napisany dla „Le Figaro” stawia tę diagnozę w sposób jednoznacznie krytyczny, lecz przedstawione liczby prowadzą do szerszego wniosku niż wezwanie do ograniczenia przyjazdów. Francja osiągnęła znaczną część celu liczebnego „Bienvenue en France”, nie budując równie precyzyjnych kryteriów sukcesu. Odzyskanie kontroli oznaczałoby zatem nie tylko zmniejszenie strumienia, ale podporządkowanie go jakości francuskich uczelni, potrzebom gospodarczym oraz świadomej polityce migracyjnej.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 września 2026