Superbakterie ze Svalbardu nowym globalnym zagrożeniem?

Superbakterie ze Svalbardu

Superbakterie odporne na antybiotyki mogą rozprzestrzenić się z arktycznego Svalbardu – alarmują w raporcie z badań naukowcy norweskiego Instytutu Badań Morza (HI). Wykazali obecność groźnych, opornych na leki genów w próbkach z jednego z najbardziej odizolowanych regionów świata.

Superbakterie ze Svalbardu – nowym globalnym zagrożeniem?

.Naukowcy z Havforskningsinstituttet (HI) wykazali, że w arktycznym środowisku Svalbardu obecne są bakterie posiadające geny oporności na antybiotyki. Wypracowały one mechanizmy odporności na antybiotyki beta-laktamowe, stosowane u ludzi w leczeniu szczególnie ciężkich zakażeń.

„Arktyka miała być jednym z ostatnich miejsc na Ziemi względnie wolnych od presji antybiotykooporności. Fakt, że znajdujemy tam geny odporności na kluczowe leki, pokazuje, jak głęboko sięga ten problem” – powiedział, cytowany w komunikacie, Nachiket Marathe, kierujący zespołem badawczym.

Geny oporności wykryto w wielu próbkach środowiskowych: w osadach i materiale biologicznym. Zdaniem badaczy sugeruje to, że odporne na antybiotyki bakterie i same geny mogą być przenoszone przez ptaki morskie czy prądy oceaniczne. Szczególną rolę może odgrywać działalność człowieka. Arktyka staje się bowiem coraz bardziej dostępna – rośnie ruch turystyczny, intensyfikuje się żegluga, a zmiany klimatyczne wydłużają sezon bez lodu. Sprzyja to wymianie biologicznej między północą a resztą globu.

Bakterie nie potrzebują paszportów

.Jak zwrócił uwagę Nachiket Marathe, „Bakterie nie potrzebują paszportów. Mogą się swobodnie przemieszczać. To, co powstaje tysiące kilometrów stąd, może ostatecznie trafić na Svalbard. Ale również to, co wyewoluuje w Arktyce, może bez problemu dotrzeć w najodleglejsze miejsca naszej planety”.

Badacze zaznaczyli jednak, że ich odkrycia nie oznaczają natychmiastowego zagrożenia epidemicznego w regionie. Traktują je jednak poważnie – antybiotykooporność jest uznawana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za jedno z największych globalnych zagrożeń dla zdrowia publicznego XXI wieku. „Same geny w środowisku nie oznaczają epidemii. Ale jeśli zostaną przejęte przez bakterie chorobotwórcze, stają się realnym zagrożeniem dla ludzi” – podkreślił norweski badacz.

Zdaniem naukowców z HI wyniki badań potwierdzają, jak silnie powiązany jest globalny ekosystem i że nawet najbardziej odległe regiony nie są odizolowane od skutków nadmiernego stosowania antybiotyków w medycynie i rolnictwie. „Arktyka może stać się nie tylko barometrem zmian klimatycznych, lecz także wskaźnikiem rozprzestrzeniania się oporności na leki oraz obszarem, w którym geny oporności mogą się utrwalać, ewoluować i rozprzestrzeniać” – podsumował Nachiket Marathe.

Niebezpieczny świat bakterii

.Przez ostatnich kilkadziesiąt lat ludzkość przyzwyczaiła się do myśli, że bakterie przestały nam zagrażać. Niemal każdy ma świadomość, że dysponujemy antybiotykami (gr. anti – przeciw, bios – życie) zabijającymi wszelkie żywe mikro-zło. Niektórzy czują obawę przed wirusami, o których częściej słychać w mediach. Zwłaszcza gdy pojawiają się nowe, śmiercionośne odmiany. Chociaż z drugiej strony – od czego mamy leki przeciwwirusowe i szczepionki…?„ – pisze na łamach „Wszystko co Najważniejsze” Sylwia Borska. 

Wielu ludzi żyje w błogiej nieświadomości, nie przypuszczając nawet, że być może bardziej niż deszcz gigantycznych meteorytów zagraża nam inny koniec świata ludzi – atak śmiercionośnych mikrobów.

Obecnie dostęp do leków jest dosyć łatwy, coraz więcej substancji można kupić bez recepty lub „pożyczyć” od sąsiada. Ponadto ulegamy złudzeniu, że medycyna dysponuje wieloma rodzajami antybiotyków a w aptekach z dnia na dzień pojawiają się nowe. Tymczasem w rzeczywistości wiele jest nowych …nazw handlowych, tych samych substancji czynnych. Odkrycie pierwszego antybiotyku (penicyliny) miało miejsce w 1928 roku, kiedy Alexander Fleming zauważył, że przypadkowe zanieczyszczenie podłoża pleśnią, Penicillium notatum, powstrzymuje wzrost kultur bakteryjnych. Od tej pory pojawiło się wiele takich substancji, zarówno naturalnych, jak i półsyntetycznych oraz syntetycznych nowych generacji.

.Wprowadzenie antybiotykoterapii było prawdziwym przełomem w leczeniu wszelkich, w tym bardzo groźnych, zakażeń bakteryjnych. Niestety bakterie to takie organizmy, które potrafią bardzo szybko przystosować się do niekorzystnych warunków, wykształcając różne mechanizmy oporności na kolejne grupy leków. O problemie zaczęto mówić głośno w 2003 roku w Stanach Zjednoczonych, ale prawdziwy alarm podniósł się dekadę później w Wielkiej Brytanii. Gwoździem do trumny było opublikowanie w kwietniu 2014 raportu WHO1, który wykazał, że nadchodzi epoka, kiedy nie będzie możliwości wyleczenia wielu chorób o podłożu bakteryjnym, nawet takich, które do niedawna uważano za niezagrażające naszemu życiu (tzw. „post-antibiotic” era).

PAP/Mieszko Czarnecki/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 lutego 2026