Szczepienia noworodków przeciw gruźlicy. Chaos po zmianach resortu zdrowia

Do pediatrów trafiają noworodki niezaszczepione w szpitalach przeciwko gruźlicy – mówią lekarze. Zaznaczają, że to efekt wprowadzenia nowego badania przesiewowego, które wykrywa przeciwskazania do szczepień. Jego wynik jest znany dopiero, gdy noworodek opuści oddział położniczy.
Szczepienia noworodków przeciw gruźlicy
.Lekarze, z którymi rozmawiały media, uważają, że Ministerstwo Zdrowia nie przygotowało rodziców, lekarzy, poradni i szpitali na wprowadzenie nowego badania przesiewowego, które wykrywa przeciwskazania do szczepienia na gruźlicę. W ramach pilotażu badanie wykrywa m.in. ciężkie, złożone niedobory odporności (SCID) u noworodków. W tych zespołach chorobowych przeciwwskazane jest podawanie szczepionek zawierających żywe drobnoustroje, w tym przeciw gruźlicy.
Na wynik badania należy czekać kilka dni. Natomiast szczepienie przeciwko gruźlicy podaje się dziecku w szpitalu w pierwszej dobie po urodzeniu. Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) Jakub Kosikowski powiedział, że do lekarzy rodzinnych, do pediatrów, zaczęli zgłaszać się rodzice z dziećmi na szczepienie przeciwko gruźlicy. To rodzice, którzy nie zaszczepili dziecka po urodzeniu w szpitalu, bo czekali na wynik badania, które wykluczyło przeciwskazania (SCID).
Zrozumiałe jest, że szczepionka powinna być wykonana dopiero po uzyskaniu wyniku, że dziecko można zaszczepić – dodał. Podkreślił, że system nie został przygotowany na zmianę, a ścieżka postępowania po wprowadzeniu badania przesiewowego, nie została wcześniej ustalona z neonatologami i pediatrami. W efekcie lekarze zostali zaskoczeni, gdy zaczęli się do nich zgłaszać rodzice noworodków, aby zaszczepić je na gruźlicę. Potwierdziła to prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka. – Tych szczepień w podstawowej opiece zdrowotnej nigdy się nie wykonywało. Nie mamy do tego personelu i przeszkolenia – powiedziała.
Chaos po zmianach resortu zdrowia
.Poinformowała, że otrzymała zgłoszenia o problemach z zaszczepieniem na gruźlicę trójki dzieci: dwóch w Wielkopolsce i jednego w województwie kujawsko-pomorskim. – Nie wiadomo, kto ma te dzieci zaszczepić. Dlatego problem ten został już pisemnie zgłoszony do Ministerstwa Zdrowia – dodała. – Jeżeli resort zdrowia wyraził zgodę na takie badania, to powinien też przygotować ścieżkę postępowania. Niewiedza i wahania dotyczące szczepień to młyn na wodę antyszczepionkowców – zaznaczyła.
Według Janickiej, szczepienia noworodków przeciwko gruźlicy, które nie mają przeciwskazań do szczepień, mogłyby się odbywać w poradniach przyszpitalnych, przy oddziałach noworodkowych. – Jest tam personel, który wykonuje te szczepienia od lat – zaznaczyła. Dodała, że szczepionki przeciwko gruźlicy są dostępne w zbiorczych dawkach. Według Janickiej, poradnie POZ będą miały problem z zebraniem grupy noworodków m.in. w związku z drastycznie spadającą liczbą urodzeń.
Prof. Ewa Helwich, która uważała, że szczepienie przeciwko gruźlicy powinno być wykonane u noworodka, dopiero gdy znany będzie wynik badania w kierunku przeciwskazań, została odwołana ze stanowiska konsultant krajowego w dziedzinie neonatologii, które zajmowała 25 lat. Według „Rynku Zdrowia” Helwich rekomendowała szpitalom informowanie rodziców o możliwości zaszczepienia po otrzymaniu wyniku, który by czarno na białym wskazywał, że nie ma przeciwskazań do szczepienia.
Z kolei wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka w piśmie z 26 stycznia do kierowników oddziałów neonatologicznych zaznaczyła, że kwalifikacja do szczepienia przeciw gruźlicy nie zmieniła się po wprowadzeniu pilotażu. W dokumencie, do którego dotarł portal, podkreśliła, że przed podjęciem decyzji o szczepieniu lekarz ma obowiązek przeprowadzić wywiad w kierunku ewentualnych zespołów zaburzeń odporności w rodzinie, a w przypadku wątpliwości, może odroczyć szczepienie do uzyskania wyniku badania przesiewowego.
Zespół SCID – jak częsta jest zachorowalność?
.Ministerstwo Zdrowia zostało zapytane o komentarz do zarzutów, że system nie został przygotowany na wprowadzenie pilotażu. Do czasu publikacji niniejszego tekstu nie została udzielona na zadane pytanie. Przywrócenia prof. Helwich na stanowisko konsultant krajowej w dziedzinie neonatologii domaga się prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.
Eksperci zaznaczają, że ciężkie postacie SCID należą do grupy chorób rzadkich, a nawet ultrarzadkich. Częstość występowania SCID szacowana jest w przybliżeniu na jedno na 55 tys.- 60 tys. urodzeń. Wyniki badań przesiewowych są przekazywane przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie nie wcześniej niż po pięciu dniach, czyli zwykle po wypisie dziecka ze szpitala położniczego. Jednocześnie, w związku z występowaniem w Polsce gruźlicy, zgodnie z wytycznymi WHO oraz obowiązującymi przepisami prawa, wszystkie zdrowe noworodki powinny być zaszczepione przeciw gruźlicy przed wypisem ze szpitala położniczego.
Zapadalność na gruźlicę szacuje się na 9-11,4 na 100 tys. ludności i jest ok. 10-krotnie wyższa niż częstość występowania SCID. Oznacza to, że ryzyko zakażenia noworodka gruźlicą jest istotnie wyższe, niż ryzyko wykrycia u niego SCID. Noworodki z ciężkim złożonym niedoborem odporności, zaszczepione przeciw gruźlicy wymagają monitorowania oraz wdrożenia wczesnego leczenia w przypadku wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych.
Rządowy portal szczepienia.info informuje, że zaległe szczepienie przeciw gruźlicy powinna przeprowadzić przychodnia podstawowej opieki zdrowotnej, a jeśli z jakichś powodów nie może, powinna pomóc rodzicom w znalezieniu innego miejsca, np. poradni, z którą uzgodni realizację tych szczepień. Zaznacza, że zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych szczepienie na gruźlicę powinno być wykonane po urodzeniu, przed wypisaniem dziecka ze szpitala.
Szczepić czy nie szczepić?
.Kto jest najpopularniejszym pediatrą na świecie?! Lekarz pediatra z olbrzymim doświadczeniem oraz dziennikarka specjalizująca się w tematach o zdrowiu rozprawiają się z diagnozami wprost z sieci. Fragment książki „Co Pan na to Doktorze z Sieci?” Anny KRYSIUKIEWICZ FENGER i Katarzyny KOPER
Jeśli szczepić, to czy tylko szczepionkami obowiązkowymi, czy także zalecanymi?
Nasi rodzice nie mieli tego typu dylematów. Nie przypominam sobie, aby wśród moich rówieśników był ktoś niezaszczepiony na gruźlicę, tężec, polio (wówczas nie szczepiono jeszcze na odrę i świnkę, a na różyczkę tylko dziewczynki). Zapewne z tego powodu nikt z moich znajomych nie chorował na te choroby. Państwo
bardzo pilnowało, by społeczeństwo było zaszczepione. Kiedy w wyznaczonym terminie rodzice nie przyprowadzili dziecka na szczepienie, mogli spodziewać się, że wkrótce listonosz doręczy im urzędowe wezwanie. Takie przypadki zdarzały się jednak rzadko.
Sytuacja zmieniła się kilka lat temu, kiedy w Polsce uaktywniły się tak zwane ruchy antyszczepionkowe, które przywędrowały do nas ze Stanów Zjednoczonych. Ich aktywistami są rodzice dzieci obarczonych chorobami, których pojawienie się kojarzą z podaniem szczepionki. W ich opinii szczepienia są niebezpieczne, bo działania niepożądane związane z podaniem szczepionki są znacznie poważniejsze niż choroby, przed którymi chronią. Jest to związane z obecnością w szczepionkach między innymi związków rtęci, które rzekomo mogą mieć związek z wystąpieniem autyzmu. Wprawdzie lekarze przy każdej okazji dementują te wiadomości, jednak wielu rodziców skłania się ku argumentom przeciwników szczepionek i odmawia podawania szczepionek swoim dzieciom.
Fora internetowe dla rodziców stały się miejscem sporów przeciwników i zwolenników szczepionek. Można na nich przeczytać między innymi takie posty: „Dla rodzica, któremu zachoruje dziecko, to czy to przypadek 1:100000000, czy 1:10, nie ma znaczenia. To jego dziecko jest chore i będzie ostrzegał innych, żeby uchronić ich przed tym, co spotkało jego dziecko. Sama ledwo przeżyłam szczepienie jako niemowlę. Cud, że wszystkie powikłania się cofnęły. Od tamtej pory nie miałam ani jednego szczepienia – zakaz wpisany w książeczkę zdrowia. I żyję. Moja córka też ma zakaz szczepień jak na razie i funkcjonuje. Co lepsze, ospę przechodziła mimo szczepienia”. Albo: „Mój syn po szczepionce w wieku 1,5–2 lat dostał oczopląsu, który lekarze uparcie ignorowali. Z czasem to przewracanie oczami przerodziło się w ataki padaczki też ignorowane przez neurologów”. Można spotkać i takie głosy: „Wielu lekarzy, którzy zalecają szczepienia – własnych dzieci nie szczepi” lub „Nie podoba mi się przymusowość szczepień w tym kraju”.
Lekarze odpierają argumenty antyszczepionkowców, twierdząc, że ich zarzuty nie są poparte miarodajnymi badaniami, że szczepienia stosuje się od wielu dekad, a ich skuteczność i bezpieczeństwo są poparte rzetelnymi badaniami. Podkreślają, że wyeliminowanie przypadków zachorowania na krztusiec czy odrę to właśnie zasługa szczepień, a jeśli ich zaniechamy, choroby te szybko powrócą. Właściwie już się to dzieje – co kilka tygodni media donoszą o przypadkach śmierci z powodu powikłań wywołanych odrą czy krztuścem w USA, ale także w Europie. Dla mnie to przekonujący dowód na to, że szczepienia są naprawdę potrzebne.
.Z drugiej jednak strony uważam, że w obliczu tego wszystkiego, co mówi i pisze się o szczepionkach, rodzice mają prawo mieć wątpliwości i pytać. A świętym obowiązkiem lekarzy jest cierpliwie i w przystępny sposób im odpowiadać. Podniesienie świadomości na ten temat to znacznie lepszy sposób na wzrost popularności szczepień niż urzędowe nakazy i kary.
PAP/MJ



