Sztuczna inteligencja ożywia zmarłych i rodzi etyczny niepokój

sztuczna inteligencja ożywia zmarłych

Sztuczna inteligencja ożywia zmarłych już teraz wywołując pytanie, czy nie jest to granica, której nie warto przekraczać?

.Próby symbolicznego „zatrzymania” zmarłych towarzyszą ludzkości od tysięcy lat. Ludzie tworzą pamiątki symbolizujące elementy życia związane z ich najbliższymi, którzy odeszli. Każda kultura ma swoje przedmioty, dzięki którym ludzie utrwalają swoich najbliższych w ich codziennym życiu od: masek pośmiertnych, przez pomniki, aż po fotografie i nagrania wideo.

Każda z tych form miała jeden wspólny mianownik: były statyczne i jednowymiarowe. Generatywna sztuczna inteligencja po raz pierwszy przełamuje tę barierę, oferując coś, co można nazwać interaktywnym powrotem zmarłych. Algorytmy potrafią dziś tworzyć realistyczne głosy, twarze i zachowania osób, które nie żyją, umożliwiając im „rozmowę” z żywymi. To technologiczny przełom, który jednak nie przynosi ukojenia. Zamiast tego coraz częściej wywołuje dyskomfort, poczucie manipulacji oraz pytania o to, kto ma prawo decydować o cyfrowym życiu nawet po naszej śmierci.

.Badacze analizujący to zjawisko wskazują, że cyfrowe „wskrzeszenia” przybierają różne formy i cele. Najczęściej dotyczą znanych postaci w postaci: artystów, polityków czy ikon kultury, których wartość medialna po śmierci często jeszcze rośnie, szczególnie, w krótkim okresie po śmieci znanej persony. Sztuczna inteligencja potrafi dziś sprawić, że nieżyjący muzyk śpiewa nowe utwory albo historyczna postać wypowiada się w kontekście współczesnych wydarzeń. Równolegle pojawiają się jednak znacznie bardziej problematyczne przykłady, w których ofiary przemocy lub tragedii są cyfrowo „ożywiane”, by opowiadać o własnej śmierci ku przestrodze lub prezentując materiał edukacyjny. W takich przypadkach granica „smaku” staje się wyjątkowo cienka.

Kluczowym problemem jest brak sprawczości tych cyfrowych bytów. Choć wydają się reagować, odpowiadać i dostosowywać, w rzeczywistości są całkowicie zależne od intencji twórców. To właśnie ta iluzja życia, pozbawiona autonomii, rodzi uczucie melancholii i niepokoju. Zmarli stają się narzędziami do rozrywki, marketingu, przekazu społecznego lub politycznego bez możliwości wyrażenia zgody czy sprzeciwu. Badania pokazują, że odbiorcy często intuicyjnie wyczuwają tę asymetrię, co zamiast empatii wywołuje konsternację i moralny dyskomfort.

Podobny motyw pojawia się w grze Clair Obscur: Expedition 33, gdzie zmarli bliscy są „ożywiani” w magicznych obrazach, by uchronić bohaterów przed żałobą. Zamiast przynieść ulgę, obrazy zatrzymują postacie w przeszłości i pogłębiają ich cierpienie. Iluzoryczna obecność nie pozwala na akceptację straty, lecz zmusza do jej ciągłego przeżywania.

W kontekście cyfrowych „ożywień” zmarłych lub ofiar przemocy niepokojący przykład daje niedawna śmierć amerykańskiego aktywisty Charliego Kirka, który został zastrzelony podczas publicznego wystąpienia w Utah we wrześniu 2025 roku. W mediach społecznościowych pojawiły się treści inspirowane jego wizerunkiem w tym filmiki, w których twarz Kirka została cyfrowo nałożona na postacie wykonujące taneczne ruchy albo osadzone w zupełnie innym kontekście, często sprzecznym z jego poglądami politycznymi czy osobistymi wartościami. Tego typu manipulacje, choć zdarzają się również przy żyjących osobach publicznych, dodatkowo komplikują dyskusje o etyce AI i prawie do wizerunku w miejscach, gdzie wiarygodność przekazu miesza się z satyrą, a granica między pamięcią a dezinformacją zostaje mocno zatarte.

Zjawisko to wpisuje się także w znany z psychologii efekt „dolinie niesamowitości”, gdzie obiekty niemal ludzkie, lecz nie do końca, wywołują niepokój zamiast sympatii. Nawet jeśli technologia będzie coraz doskonalsza, pozostanie fundamentalna granica: sztuczna inteligencja nie potrafi przywrócić pełni ludzkiego doświadczenia, relacji i świadomości. Cyfrowe „zmartwychwstania” przypominają raczej teatralne inscenizacje niż prawdziwą obecność. W tym sensie AI nie oswaja śmierci, lecz brutalnie ją uwypukla, konfrontując nas z jej nieodwracalnością.

.Ostatecznie problem nie dotyczy wyłącznie technologii, ale także odpowiedzialności społecznej i regulacji. Bez jasnych zasad łatwo o sytuację, w której żałoba staje się treścią, trauma produktem, a pamięć narzędziem wpływu. Sztuczna inteligencja może archiwizować głosy i twarze przeszłości, lecz nie jest w stanie przywrócić tego, co najważniejsze podmiotowości. I właśnie dlatego cyfrowe ożywianie zmarłych częściej nie koi, a wprowadza w niepokój, zmuszając do refleksji nad granicami, których technologia nie powinna przekraczać.

Oprac: SŚ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 stycznia 2026