Tajne kulty starożytnej Grecji. Rytuały, które wciąż wymykają się poznaniu

Ludzka wyobraźnia od dawna pobudzana jest przez opowieści o tajemniczych obrzędach, kultach i kapłanach dziwnych rytuałów. Od druidów i wyznawców Mitry po masonów i mitycznych illuminatów historia pełna jest takich postaci. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że tajne stowarzyszenia religijne działały także w starożytnej Grecji.
Bardzo dbano o wygląd i dyscyplinę uczestników
.Według historyków, tego typu grupy działały m.in. w Lykosurze i Andanii na Peloponezie czy na Eginie, gdzie istniał kult Hekate (bogini utożsamianej z wiedźmami, nocą i szeroko pojętą magią). Z inskrypcji wynika, że były to misteria działające przez stulecia, także już pod panowaniem rzymskim. Nie były więc martwą pozostałością po archaicznej Grecji, tylko żywym elementem religii lokalnej.
W Lykosurze centrum kultu stanowiła Despoina, tajemnicza bogini tak ważna, że sam Pauzaniasz wprost pisał, iż nie odważy się podać jej prawdziwego imienia niewtajemniczonym. Tamtejsze misteria łączyły procesję, ofiary i prawdopodobnie nocne rytuały przy świetle pochodni. Wszystko wskazuje też na to, że ważną rolę odgrywał taniec, muzyka, maski zwierzęce i silne emocje, może nawet religijna ekstaza. To pokazuje, że nie wszystkie greckie misteria wyglądały jak spokojna, podniosła ceremonia. Część z nich była znacznie bardziej cielesna, gwałtowna i widowiskowa.
Jeszcze ciekawszy jest przypadek Andanii. W jej przypadku historycy dysponują bardzo obszernym tekstem inskrypcji, który opowiada o przebiegu święta i zachowaniu jego uczestników. Widać z niego, że tajne obrzędy były dobrze zorganizowanym wydarzeniem, z procesją, ofiarami, oczyszczeniem, świętym posiłkiem i wyraźnym podziałem ról. W obrzędach mogli brać udział zarówno mężczyźni, jak i kobiety, wolni i niewolnicy, choć nie był to kult dla najuboższych, bo trzeba było zapłacić opłatę wstępną.
Teksty wskazują także, że bardzo dbano o wygląd i dyscyplinę uczestników. Białe stroje, bose stopy, zakaz ostentacyjnego strojenia się, a nawet ludzie pilnujący ciszy i porządku – wszystko to pokazuje, że misteria były jednocześnie religijnym przeżyciem i starannie wyreżyserowanym spektaklem wspólnoty.
Na Eginie z kolei święta ku czci Hekate miały opinię obrzędów związanych z oczyszczeniem, niepokojem psychicznym i nocnymi przeżyciami. Już klasyczne teksty sugerują, że szukano tam pomocy w stanach obłędu albo religijnego opętania. Późniejsze źródła wspominają o nocnym charakterze tych obrzędów, o strasznych widmach pokazywanych uczestnikom i o świętych opowieściach, które miały przygotować ich na dalszą część wtajemniczenia. Tu widać wyraźnie, że misteria nie były tylko religią „pocieszenia”. Czasem działały raczej jak rytuał wstrząsu, lęku i oczyszczenia.
Najtrudniejsze do opisania przez historyków pozostają jednak misteria dionizyjskie. Były szeroko rozpowszechnione, szczególnie w Azji Mniejszej i wokół Morza Egejskiego, ale nie miały jednego, stałego modelu. W różnych miastach wyglądały inaczej. Łączyły je nocny charakter, muzyka, taniec, procesje, święte przedmioty i moment objawienia, ale szczegóły mogły się bardzo różnić. To nie był jeden kult, tylko cała rodzina pokrewnych obrzędów.
Z naszej perspektywy najbardziej fascynujące jest jednak co innego: mimo inskrypcji, opisów i archeologii zasłona tajemnice nigdy nie została całkiem podniesiona. Współcześnie wiemy bowiem sporo o otoczce greckich rytuałów ku czci Hekate, ale dokładne detale tej tajemniczej religii pozostają niezbadane (i bardzo intrygujące).
Wojciech T. Madeja





