To dzięki Trumpowi NATO jest silniejsze niż kiedykolwiek [Mark RUTTE]

osiem wojen

Dzięki prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi NATO jest silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej – stwierdził w dniu 17 grudnia w wywiadzie udzielonym stacji BBC sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Dodał, że amerykański przywódca „jest dobrą wiadomości dla globalnej obrony, i dla NATO, i dla Ukrainy”.

NATO jest silniejsze niż kiedykolwiek

.Szef Sojuszu po raz kolejny pochwalił wysiłki prezydenta USA mające na celu zakończenie wojny w Ukrainie. Jego zdaniem, zobowiązanie państw NATO do przeznaczania 5 proc. swojego PKB na obronność jest „największym sukcesem polityki zagranicznej” Donalda Trumpa.

Brytyjska stacja przypomniała, że amerykański prezydent wcześniej ostro krytykował europejskich sojuszników za zbyt małe wydatki na obronę, w tym groził wycofaniem ochrony udzielanej przez USA, jeśli tego nie zrobią. Tydzień temu Mark Rutte ostrzegł, że Rosja może zaatakować NATO w ciągu pięciu najbliższych lat. W dniu 17 grudnia przywódca Rosji Władimir Putin odrzucił te doniesienia, określając je mianem „histerii”.

Celem Putina jest przejęcie Ukrainy

.W wywiadzie dla BBC szef NATO stwierdził, że dążenie Putina do realizacji „historycznej idei, czyli przejęcia Ukrainy” lub nawet całego terytorium byłego Związku Radzieckiego, doprowadziło do śmierć lub poważnych obrażeń 1,1 mln Rosjan. Działanie Putina Mark Rutte nazwał „szaleństwem”.

– Rosja musi zrozumieć, że biorąc pod uwagę gwarancje bezpieczeństwa (państw NATO), nigdy więcej nie powinna próbować atakować Ukrainy, ponieważ nasza reakcja będzie druzgocąca – powiedział Mark Rutte, dodając, że obecnie jest to temat rozmów między sojusznikami.

Bałtyk. Przyszłość Europy autorstwa Olivera Moody’ego

.Kraje bałtyckie nie mają gdzie się wycofać. W przypadku inwazji nie mogą wymienić przestrzeni na czas. Muszą walczyć o każdy centymetr ziemi. Ale w pojedynkę są zbyt małe, by odstraszyć wroga czy się przed nim obronić. Ich jedyną nadzieją są sojusznicy – pisze Edward LUCAS.

Książka dotycząca regionu Morza Bałtyckiego podkreśla zagrożenia wynikające z imperialnych ambicji Rosji.

Poziom wody w Bałtyku podnosi się i opada o zaledwie kilka centymetrów. Geopolityczne wzloty i upadki regionu są znacznie bardziej spektakularne. Obecnie rosyjskie wpływy znów rosną. W swojej jakże aktualnej i wnikliwej książce Oliver Moody opisuje „powrót starożytnej walki z Rosją o kontrolę nad strefą bałtycką”, wyjaśnia, dlaczego ma to znaczenie, i podpowiada, co należy z tym zrobić.

Walka, o której pisze, to starcie między bałtyckimi aspiracjami i rosyjskimi ambicjami. Po upadku imperium sowieckiego w 1991 r. sześć krajów nadbałtyckich (Polska, Szwecja, Finlandia, Estonia, Łotwa i Litwa) przystąpiło do NATO i Unii Europejskiej. Dla nich to zupełnie normalne. Rosjanie jednak postrzegają to jako geopolityczną aberrację, która już dawno powinna zostać skorygowana.

Zagrożenie nie jest nowe, ale przez długi czas było ignorowane. Już w 1997 r. amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright zauważyła, że „Europa nie jest bezpieczna, dopóki nie jest bezpieczny region bałtycki”. Przywódcy bałtyccy ostrzegali przed rosyjskim rewanżyzmem jeszcze wcześniej. Moody tylko pokrótce wspomina o tym, co obecnie nazywamy „wojną hybrydową”, która w tamtym czasie miała formę przymusu ekonomicznego, przekupstwa, subwersji, ataków propagandowych, zastraszania, sabotażu i presji militarnej. Pomija też wiele historyczno-geograficznych podobieństw i różnic.

Na jego usprawiedliwienie przemawia fakt, że przytoczenie wszystkich dowodów na rosyjską nikczemność, nie mówiąc już opisaniu wielu innych zawiłości regionu, nie jest możliwe na kartach 290-stronicowej książki. Wymagałoby to raczej stworzenia encyklopedii. Zwłaszcza że autor pisze o odległych krajach, o których większość czytelników nic nie wie. Niech podniosą rękę ci, którzy wiedzą, kiedy carska Rosja odebrała Finlandię Szwecji (1809), kiedy dokonała rozbioru Polski (1795), które kraje odzyskały niepodległość w 1918 r. (Polska, Estonia, Łotwa, Litwa) lub kto ponownie wymazał je z mapy (Stalin wraz z Hitlerem).

Po nakreśleniu podstaw Moody prezentuje swoją argumentację za pomocą obfitych, długich na akapit cytatów pochodzących z think tanków i od (często anonimowych) oficjeli. Ma doskonałe oko do scen; gorzej radzi sobie z opisami postaci i zdarzeń – nieco więcej pisarskich portretów i szkiców dodałoby całości kolorytu. Czytelnicy o doskonałej znajomości tematu będą z lubością czepiać się pewnych szczegółów, które można łatwo poprawić w drugim wydaniu.

Jego powstanie i tak będzie wkrótce konieczne – opracowania zagadnień „na czasie” to nie tylko gwarancja dobrej sprzedaży, ale także tematyczna pułapka. Jako berliński korespondent „Timesa” Moody idealnie nadaje się do napisania na nowo rozdziału o Niemczech, który po zwycięstwie wyborczym Friedricha Merza stał się nieaktualny. Zadufane w sobie, bojaźliwe skąpstwo, które autor ostro krytykuje, rzeczywiście hamowało odbudowę obronności Europy. Jednak po wkroczeniu w epokę „za wszelką cenę” Niemcy mogą stać się siłą napędową tego procesu.

.Teoretycznie bezpieczeństwo regionalne to bułka z masłem. Kraje nordyckie i bałtyckie oraz Polska są znacznie bogatsze od Rosji. Dysponują zaawansowaną technologicznie bronią i stabilnymi systemami politycznymi. Ich potencjał w zakresie dominacji nad przestrzenią powietrzną, morską i linią brzegową jest nieporównywalnie większy.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-baltyk-przyszlosc-europy-autorstwa-olivera-moodyego/

PAP/Marta Zabłocka/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 grudnia 2025