Trening szybkości poznawczej zmniejszy ryzyko demencji i Alzheimera

Trening szybkości poznawczej wydaje się zmniejszać ryzyko demencji, w tym choroby Alzheimera nawet o 25 proc. – informuje pismo „Alzheimer’s & Dementia: Translational Research and Clinical Interventions”.
Trening szybkości poznawczej a walka z demencją
.Skuteczność treningu mózgu w utrzymywaniu jego sprawności budzi kontrowersje od lat. Pierwsze na świecie długotrwałe, randomizowane badanie kontrolowane dotyczącego wpływu treningu mózgu na ryzyko demencji przeprowadzili naukowcy z kilku amerykańskich uniwersytetów.
Długoletnie badanie objęło 2832 osób w wieku 65 lat i starszych. Uzyskane wyniki sugerują, że trening może zmniejszyć ryzyko rozpoznania demencji o 25 proc.
Uczestnicy zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup interwencyjnych lub do grupy kontrolnej. Jedna grupa uczestniczyła w komputerowym treningu szybkości o nazwie Double Decision. Na krótko wyświetlano im w danej scenie samochód i znak drogowy. Uczestnicy musieli następnie przypomnieć sobie, który samochód się pojawił i gdzie znajdował się znak. W miarę poprawy wyników zadanie stawało się trudniejsze.
Pozostałe dwie grupy brały udział w treningu pamięci lub rozumowania.
Badani przez pięć tygodni uczestniczyli w dwóch 60-75-minutowych sesjach tygodniowo. Około połowa osób z każdej grupy została następnie losowo przydzielona do udziału w sesjach przypominających – czterech dodatkowych 1-godzinnych sesjach pod koniec pierwszego roku i kolejnych czterech pod koniec trzeciego roku.
Dwadzieścia lat później naukowcy przeanalizowali dane dotyczące wniosków o świadczenia Medicare, aby określić, u ilu uczestników zdiagnozowano demencję. Stwierdzili, że osoby, które ukończyły trening szybkości z sesjami przypominającymi, miały o 25 proc. niższe ryzyko diagnozy choroby Alzheimera lub pokrewnej demencji w porównaniu z grupą kontrolną.
Żadna inna grupa – w tym grupa trenująca szybkość bez sesji przypominających – nie wykazała znaczącej zmiany ryzyka.
W programie Double Decision użytkownicy są testowani pod kątem szybkości, uwagi i widzenia peryferyjnego, koncentrując się na jednym z dwóch celów centralnych i jednym peryferyjnym. Wraz ze wzrostem tempa programu, cele centralne stają się bardziej podobne, a peryferyjne rozproszenia uwagi mnożą się.
Nie jest jasne, jak i dlaczego może działać trening szybkości. Być może chodzi o procesy uczenia się zachodzące bez udziału świadomości. Zmiany powstałe w wyniku tego rodzaju nauki są bardzo długotrwałe.
Chociaż czas trwania treningu był stosunkowo krótki, wykonywane zadania wymagały wysiłku i skupienia uwagi. Być może dzięki treningowi tworzy się „rezerwa mózgowa”, opóźniająca wystąpienie objawów demencji.
Zmienione dzięki treningowi połączenia mózgowe mogą również zwiększać podzielność uwagi, ułatwiając codzienne życie w miarę starzenia się. Mogłoby to zmniejszyć izolację, zachęcić do większej aktywności lub zwiększyć zaangażowanie społeczne – czynniki, o których wiadomo, że przyczyniają się do długoterminowego zdrowia mózgu.
Zdaniem specjalistów korzystne działanie na mózg mogą mieć nie tylko takie programy komputoreowe, jak opisywane, ale różnego rodzaju nowe aktywności – na przykład nauka sportu, zawodu czy rękodzieła.
Choroba Alzheimera. Nauka nie kapituluje
.Neurolog w St George’s Hospital w Londynie, Krishna CHINTHAPALLI, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Choroba Alzheimera, najczęstsza znana przyczyna demencji, należy do schorzeń budzących wyjątkowy strach. W roku 2050 na całym świecie dotknie 135 milionów ludzi, czyli liczby trzykrotnie większej niż dziś, z czego trzy czwarte przypadnie na kraje o średnim i niskim poziomie dochodów. Jak przewidzieć, kogo zaatakuje, jak jej zapobiegać i leczyć? – oto gigantyczne wyzwanie”.
„Chorobę zidentyfikowano ponad sto lat temu na podstawie wyników autopsji, która wykazała charakterystyczne zmiany w mózgu nazwane blaszkami amyloidowymi. Zdiagnozowanie jej u osób żyjących jest trudniejsze. Lekarze opierają się na obserwacji utraty pamięci i innych deficytów myślenia (rozumowania i rozumienia mowy) sygnalizujących pojawienie się zmian. Leczenie powinno się jednak rozpoczynać wcześniej, nim blaszki powstaną, na wiele lat przed pierwszymi objawami demencji”.
„Prawdopodobieństwo zachorowania łatwiej byłoby określać, gdyby naukowcy mieli czas i środki na wieloletnie wnikliwe badania obserwacyjne”.
„Powinny one obejmować badania krwi, obrazowania, pamięci, testy medyczne, a także szczegółowe ankiety dotyczące stylu życia, wypełniane przez tysiące ludzi młodych i w średnim wieku. Uczestników badań należałoby obserwować przez kilkadziesiąt lat, by dowiedzieć się, u kogo choroba się rozwinęła i które testy dały wynik dodatni, nim została zdiagnozowana”.
„Znaczny postęp w przewidywaniu zachorowań zawdzięczamy dwóm słynnym badaniom obserwacyjnym – Framingham Heart Study w Massachusetts i Kungsholmen Project w Szwecji – które wykazały, że pamięć krótkotrwała może słabnąć już nawet dziesięć lat przed zdiagnozowaniem choroby. Od czasu obu tych badań wielki krok naprzód zrobiono w dziedzinie metod obrazowania mózgu, analizy biochemicznej oraz, co być może najważniejsze, w badaniach genetycznych”.
„Ryzyko zachorowania na alzheimera zwiększa się dwukrotnie, jeśli schorzenie dotknęło któregoś z rodziców lub kogoś z rodzeństwa; winien temu jest przypuszczalnie gen APOE. Ryzyko wzrasta trzykrotnie w przypadku Europejczyków, którzy dziedziczą szczególny rodzaj genu APOE o nazwie ε4; dziedziczenie dwóch kopii genu ε4 zwiększa zagrożenie z grubsza dziesięciokrotnie”.
„Same badania genetyczne nie wystarczą jednak do precyzyjnego prognozowania, ponieważ około połowy cierpiących na chorobę Alzheimera nie ma genu ε4, a przypuszczalnie u 50 proc. tych, którzy go mają, choroba się nie rozwija. Ponadto, choć w wyniku międzynarodowych badań przeprowadzonych na ponad 70 tysiącach osób zidentyfikowano przeszło dwadzieścia innych genów związanych z chorobą Alzheimera, ich wpływ okazał się minimalny” – pisze Krishna CHINTHAPALLI w tekście „Choroba Alzheimera. Nauka nie kapituluje” – cały artykuł [LINK]
Paweł Wernicki/PAP/eg



