Twarda miłość prawdziwego sojusznika [Rod DREHER w „Le Figaro”]

Amerykański pisarz Rod Dreher wyjaśnia, jaki był zamysł prezydenta Trumpa wobec Europy przy publikacji nowej strategii bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Ubolewa nad tym, że Europa traci swoją tożsamość i wartości pod wpływem lewicowych polityków i wykorzenionych europejskich technokratów.
Bruksela kontra Europa
.Dokument opublikowany przez Biały Dom wywołał szereg kontrowersji w Europie. Donald Trump został ponownie oskarżony o chęć porzucenia Europy, o pozostawienie jej na pastwę Rosji, o destrukcję naszej cywilizacji i o zdradę Zachodu. Niektóre argumenty przeciwko amerykańskiemu prezydentowi mogą wydawać się trafne ze względu na jego obrazoburczy styl pełnienia najwyższej funkcji w kraju. Niemniej jednak interpretacje jego wizji Europy są przesadzone. W rzeczywistości powinniśmy potraktować to jako „objaw trudnej miłości sojusznika”.
Tę ideę wyjaśnia Rod Dreher na łamach francuskiego dziennika „Le Figaro”. Amerykański pisarz mówi, że autorzy dokumentu o bezpieczeństwie nie mają złych zamiarów wobec Europy. Wręcz przeciwnie, kochają Europę ze względu na jej historię, kulturę, głębokie wartości. To, co jest na celowniku, to brukselska biurokracja i ideologiczna dominacja progresywistycznych elit od sześćdziesięciu lat: „Klasa rządząca każdego kraju, w tym oczywiście klasa rządząca Brukseli, od dziesięcioleci zdradza to, co najlepsze i najbardziej wyjątkowe w Europie”.
„Elity prowadzą politykę dekulturacji” – Rod Dreher
.Autor wskazuje w szczególności na Francję jako kraj symbolizujący to, co Europa ma najpiękniejszego do zaoferowania: „Francja, która w moim sercu jest drugą co do wielkości po mojej ojczystej Ameryce, jest jedną z największych chlub ludzkości właśnie dlatego, że jest zdecydowanie francuska: gotyckie katedry Północy, zamki w Dolinie Loary, Ogrody Luksemburskie, sztuka, muzyka, wino, kuchnia… Wszystko to wyraża geniusz wyjątkowego ludu, zakorzenionego w wyjątkowym miejscu, na przestrzeni całej historii”. Zakorzenienie zatem oraz świadomość tego zakorzenienia, co objawia się dumą ze swojej tożsamości, są tym, co należy pielęgnować w tych czasach powszechnego relatywizmu.
Poza relatywizmem ideowym na naszej cywilizacji ciąży zagrożenie masową imigracją arabsko-islamską. „Francja nie może pozostać Francją bez francuskich obywateli, którzy powinni zachować i przekazać swoje dziedzictwo kulturowe. A przecież właśnie temu zagraża masowa imigracja, zwłaszcza ze świata muzułmańskiego. Klasy rządzące wszystkich krajów Europy Zachodniej pozwoliły milionom muzułmanów na osiedlenie się w tych krajach”, pisze Rod Dreher. Dodaje, że ci imigranci, zapewne uczciwi, są nosicielami obcej cywilizacji, a skala przepływów ludnościowych zagraża europejskiej tożsamości.
Europejskie elity próbują przykryć temat, czcząc wartości niepowiązane z głębokim zakorzenieniem naszych narodów. Przywiązanie do ziemi swoich przodków i przynależność do homogenicznego kulturowo społeczeństwa mają być w ich świadomości zastąpione równością i braterstwem. Duża część tych elit po traumie XX wieku uwierzyła, że tradycyjne kultury i tożsamości prowadzą do nacjonalizmów i totalitaryzmów. Nowe kodeksy wartości mają w związku z tym być humanistyczne i uniwersalne, nawet jeśli ma to doprowadzić do rozmycia naszych kultur.
Rod Dreher patrzy na to jednak inaczej: „Od zakończenia II wojny światowej elity zarówno lewicowe, jak i prawicowe prowadziły, z różnych powodów, politykę europejskiej dekulturacji – strategię, świadomą bądź nie, która nauczyła całe pokolenia Europejczyków zapominać o znaczeniu ich kultury i tradycji, a nawet nimi pogardzać”. Dodaje, że „kochanie własnej kultury i dziedzictwa nie oznacza nienawiści do kultury i dziedzictwa innych”.
Surowo ocenia te elity: „Ta klasa rządząca – polityczna, akademicka, medialna, społeczna – kieruje się pragnieniem śmierci cywilizacji europejskiej”. Wskazuje na spadek szacunku do religii chrześcijańskiej i ogólnie do „sakralnego porządku, na którym opierał się Zachód”. Cytuje przy tym pisarza Philipa Rieffa, amerykańskiego Żyda, który ubolewał nad triumfem „antykultury”, która zakłada, że „wszelkie ograniczenia muszą zostać zniesione w imię wyzwolenia indywidualnych pragnień”.
Nadzieja Donalda Trumpa dla Europy
.Rod Dreher nawiązuje do kontrowersji dotyczących stanowiska Donalda Trumpa: „Zrozumiałe jest, dlaczego europejskie elity tak ostro zareagowały na dokument Trumpa: pośrednio oskarża je on o zdradę własnej cywilizacji. Wzywa Europę do ponownego odkrycia siebie i stania się na nowo Europą – a nie globalistyczną dystopią, jaką wyobraża sobie Bruksela”. Dodaje, że Europejczycy przywiązani do swojej kultury powinni postrzegać amerykańską strategię jako „źródło nadziei”.
„Rządy nieodpowiedzialnych liberalnych technokratów przyniosły Europie stagnację, jałowość i poczucie wywłaszczenia, pozostawiając jej mieszkańców zagubionych na własnej ziemi. Ameryka nie może odzyskać potęgi, dopóki Europa, jej matka, również tej potęgi nie odzyska. A będzie to możliwe jedynie poprzez porzucenie projektu modernistycznego i ponowne odkrycie źródeł jej dawnej (i przyszłej) wielkości – w szczególności jej wiary chrześcijańskiej”, wyjaśnia pisarz, określając przekaz Donalda Trumpa dla Europy jako „formę twardej miłości prawdziwego sojusznika”.
Nathaniel Garstecka





