Uda się zablokować główne „osiągnięcie” polskiej prezydencji, obniżenie praw pasażerów

Unijni negocjatorzy wciąż nie doszli do porozumienia ws. planowanych zmian w prawach pasażerskich. Unijne organizacje konsumentów alarmują, że państwa członkowskie chcą bardziej pójść na rękę przewoźnikom niż podróżnym.
Główne „osiągnięcie” polskiej prezydencji zablokowane
.Wbrew pierwotnym planom duńskiej prezydencji, która prowadziła negocjacje z Parlamentem Europejskim w imieniu państw członkowskich, nie udało się osiągnąć porozumienia przed końcem 2025 roku. Prace kontynuować będzie od stycznia Cypr, który przejmie półroczne przywództwo w Radzie UE.
Unijna organizacja konsumentów BEUC wskazuje, że tak naprawdę negocjacje nad zmianą unijnego rozporządzenia o prawach pasażerów z 2004 r. rozpoczęły się 12 lat temu, ale były zamrożone, ponieważ państwa członkowskie nie miały wspólnego stanowiska w tej sprawie. Te udało im się przyjąć dopiero w czerwcu tego roku; z kolei PE zaktualizował swoje we wrześniu.
Od tej pory odbyły się cztery trylogi polityczne, czyli negocjacje z udziałem prezydencji, PE i Komisji Europejskiej i znacznie więcej spotkań technicznych. Żadne nie przyniosło przełomu. Jak powiedziały unijne źródła, rozmowy utknęły, bo negocjatorzy nie są w stanie porozumieć się w najbardziej kluczowych kwestiach, takich jak np. warunki przyznawania pasażerom odszkodowań za opóźnione loty.
Rekompensaty w przypadku opóźnienia lotu
.Parlament Europejski chce utrzymania zasad obowiązujących obecnie: pasażerom przysługiwałoby odszkodowanie w przypadku opóźnienia lotu o trzy lub ponad trzy godziny, a jego wysokość uzależniona byłaby od długości trasy i wynosiłaby poniżej 300 euro na dystansie 1500 km, 300 euro między 1500-3500 km i 600 euro na trasie powyżej 3500 km. Pasażerowie mieliby rok na złożenie wniosku o rekompensatę, a przewoźnicy 7 dni na podjęcie decyzji. Z kolei Rada UE chce, żeby rekompensata przysługiwała za loty opóźnione o 4 godz. lub 6 godz., a jej wysokość wynosiła 300 euro na trasie do 3500 km i 500 euro na trasach dłuższych. Podróżni mieliby pół roku na złożenie wniosku, a przewoźnicy 14 dni na podjęcie decyzji.
Negocjatorzy nie są też w stanie dojść do porozumienia w sprawie przepisów dotyczących bagażu podręcznego – PE chce utrzymania dotychczasowych zasad przewozu (mała walizka i torebka dopuszczalne na pokładzie samolotów regularnych linii lotniczych), państwa członkowskie przekonują, że decyzja leży w kompetencji linii lotniczych. PE chce też całkowitego zakazu dla nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przewoźników, w tym zakazu klauzuli „no show”, czyli obciążania pasażera kosztami jeśli ten nie stawi się na lot; zgodnie z pozycją Rady „no show” mógłby obowiązywać w określonych sytuacjach.
BEUC, który nie ukrywa, że w pełni popiera stanowisko PE, alarmuje, że jeśli negocjatorzy zgodzą się na poluzowanie przepisów, unijni pasażerowie będą chronieni w znacznie mniejszym stopniu niż gwarantują im to obecne przepisy. Organizacja podkreśla, że dzięki unijnym regulacjom udało się w znacznym stopniu zredukować długie opóźnienia lotów. – W porównaniu do USA, które nie mają podobnych przepisów pasażerskich, w UE loty długodystansowe są nawet o 70 proc. mniej narażone na opóźnienia powyżej trzech godzin, a loty krótkodystansowe o 66 proc. Prawdopodobieństwo odwołania lotu tego samego dnia jest w UE o ponad 20 proc. niższe niż w USA – podaje BEUC.
Polska prezydencja w UE
.Po dwudziestu latach od wejścia do UE Polska w pierwszej połowie roku 2025 sprawować będzie po raz drugi unijną rotacyjną prezydencję. Prezydencja w Radzie UE nie jest wyłaniana w wyborach, sprawuje ją bowiem po kolei każde państwo członkowskie. Przy obecnej liczbie 27 państw członkowskich kolejna półroczna prezydentura przypada na każde państwo 13 i pół roku od poprzedniej – obecny termin naszej prezydentury jest zgodny z tą zasadą, ponieważ poprzednie obowiązki kierowania Wspólnotą sprawowane były przez nasze państwo właśnie przed tylu laty, czyli w drugim półroczu roku 2011 – pisze prof. Michał KLEIBER
Prezydentura w Radzie UE oznacza, że państwo ją pełniące przewodniczy posiedzeniom tej instytucji na wszystkich szczeblach z misją dbałości o ciągłość prac UE. W praktyce znaczy to, że posiedzeniom Rady UE, składającej się z ministrów państw członkowskich obradujących w Radach odpowiadających ministerialnym sektorom, przewodniczy członek rządu państwa sprawującego prezydencję. Jedynym wyjątkiem w tej zasadzie jest Rada do spraw Zagranicznych, której posiedzenia prowadzi wybierany raz na pięć lat wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Merytoryczne i logistyczne zadania stojące przed nami w tym półroczu będą olbrzymie – wystarczy choćby wspomnieć przewidywane liczby: ponad 300 ministerialnych i urzędniczych spotkań, 40 tys. gości odwiedzających nasz kraj przy okazji tych posiedzeń i wielu wydarzeń kulturalnych czy korpus 3 tys. urzędników zaangażowanych w przygotowanie w kraju tych wydarzeń.
Ogólną misją każdej prezydencji jest pilnowanie w Radzie UE czterech zasadniczych spraw: ciągłości działań UE, należytego stanowienia prawa, współpracy między państwami członkowskimi oraz koordynacji działań wszystkich instytucji UE. Nad realizacją tych postulatów czuwają kolejne państwa członkowskie sprawujące prezydencję, ściśle współpracując w grupach łączących trzy z nich kolejno pełniące tę rolę. System ten został wprowadzony traktatem lizbońskim w 2009 r. w intencji zapewnienia kontynuacji działań przez następujące po sobie trzy 6-miesięczne prezydencje. Każda trójka ustala długofalowe cele i przygotowuje wspólny program tematów i spraw, którymi Rada będzie się zajmować przez 18 miesięcy. Przy tworzeniu programu trio państw współpracuje z Sekretariatem Generalnym Rady Unii Europejskiej, przewodniczącym Rady do Spraw Zagranicznych oraz Komisją Europejską. Na podstawie tego programu każde z trzech państw opracowuje własny, bardziej szczegółowy program sześciomiesięczny.
Polska prezydencja podejmować więc będzie z pewnością aktywne działania na rzecz ich poszanowania, wspierając działania wzmacniające europejskie bezpieczeństwo w jego wielu wymiarach: zewnętrznym, wewnętrznym, informacyjnym, ekonomicznym, energetycznym, żywnościowym, zdrowotnym. Wielką wagę mieć będzie poszukiwanie nowych rozwiązań służących kompleksowej odpowiedzi na wyzwania w zakresie migracji i bezpieczeństwa granic zewnętrznych UE, ograniczenia nielegalnej migracji i wzmocnienia skuteczności powrotów, także we współpracy z partnerami z krajów trzecich.
.Punktem wyjścia troski o bezpieczeństwo jest oczywiście fakt, iż Rosja stworzyła największe od zakończenia II wojny światowej zagrożenie pokoju w całej Europie. Jej strategiczny cel zakłada daleko idącą rewizję porządku międzynarodowego i odtworzenie stref wpływów z przeszłości. Potrzebujemy w tej sytuacji wspólnych i odważnych działań na rzecz europejskiej obronności, uzupełniających wysiłki NATO. Polska prezydencja będzie wspierać wzmacnianie gotowości obronnej opartej na zwiększonych nakładach na obronność chroniących nas wszystkich przed zagrożeniami hybrydowymi i militarnymi. Ważnymi kwestiami powinna być także kwestia wzmocnienia współpracy w ramach NATO oraz wsparcie dla kluczowych elementów infrastruktury obronnej, takich jak Tarcza Wschód czy Bałtycka Linia Obrony.
PAP/Jowita Kiwnik Pargana/MJ





