Udało się podgrzać antyamerykańskie nastroje w Niemczech

Blisko 65. proc. Niemców uważa Stany Zjednoczone za poważne zagrożenie dla pokoju na świecie – wynika z sondażu ośrodka badania opinii publicznej Allensbach Institute. Jako największe zagrożenie 81 proc. respondentów wskazało Rosję.
65. proc. Niemców nie ufa Waszyngtonowi
.Zgodnie z badaniem 65 proc. Niemców jest zdania, że USA stanowią poważne zagrożenie dla świata. Przed rokiem odsetek twierdzących tak obywateli RFN wyniósł 46 proc., a w 2024 roku, czyli w ostatnim roku prezydentury Joe Bidena, było to 24 proc.
Krajem postrzeganym jako zagrożenie przez najwięcej Niemców pozostaje Rosja. Od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę przeciwko Ukrainie w lutym 2022 roku od 75 proc. do 82 proc. respondentów wskazywało Rosję jako państwo stanowiące największe zagrożenie dla pokoju na świecie. W tym roku odsetek ten wyniósł 81 proc.
W przypadku Chin w badaniu za 2026 rok blisko połowa (46 proc.) respondentów w Niemczech wyraziła przekonanie, że kraj ten zagraża światowemu pokojowi.
W badaniu zapytano również Niemców, jak oceniają prawdopodobieństwo, że ich kraj w nadchodzących latach mógłby zostać wciągnięty w wojnę. Spośród badanych 3 proc. uznało taki scenariusz za „bardzo prawdopodobny”, a 28 proc. za „raczej prawdopodobny”. Dwie piąte oceniło, że udział Niemiec w wojnie jest „raczej mało prawdopodobny”, a 5 proc. – że „bardzo mało prawdopodobny”.
Zacinający się tandem francusko-niemiecki
.Powstaje pytanie, co robić z rozpychającymi się we francusko-niemieckim układzie Niemcami. Francja jest w słabej pozycji – ma olbrzymi dług publiczny i ciągłe zmiany rządów. W zasadzie należałoby wyłożyć karty na stół i otwarcie przedyskutować punkty sporne, nakreślić czerwone linie. Sytuacja byłaby zdrowsza. Ale żaden francuski polityk tego nie powie – pisze Jan ŚLIWA.
Woficjalnej propagandzie Francja i Niemcy stanowią zgodny tandem przewodzący Europie. Coraz bardziej jednak trzeszczy, a zwłaszcza coraz trudniej przemilczeć te różnice.
Coraz szerzej rozchodzą się tezy z książki Thierry’ego Garcina „La question allemande en Europe depuis l’unification”, 2025 (Problem niemiecki w Europie od zjednoczenia). Jest to rzadki głos mówiący otwarcie o tych problemach. Nie jest to „głos Francji” ani nawet głos władz francuskich (bo te i tak mogą się zmienić), lecz głos w dyskusji. Jest interesujący, ponieważ nie powtarza wyuczonych formułek, lecz jest wynikiem niezależnej, głębokiej refleksji. Thierry Garcin, jak sam mówi, jest baby boomersem i pamięta czasy, gdy świadomość zagrożenia niemieckiego była jeszcze żywa, a zjednoczenie było odległą opcją.
Na wstępie zastanawia się, jak nazwać ten związek. Jeżeli couple (para, małżeństwo), to trzeba zapytać, kto jest mężem, a kto żoną. Podobnie tandem – kto siedzi z przodu, a kto z tyłu. Axe (oś) źle się kojarzy. Może pilier (filar)? Niemcy mówią Partnerschaft (partnerstwo). Autor używa cłowa couple, my zostańmy przy tandemie.
Jeszcze niedawno pozycja Francji była o wiele wyższa niż obecnie. W roku 1982 PKB Francji wynosił 77 proc. niemieckiego, ludność 90 proc. Wraz z Wielką Brytanią Francja zbudowała naddźwiękowy samolot Concorde, który z powodu wysokich cen ropy stał się nieopłacalny, był jednak triumfem technologicznym. Z partnerami stworzyła samoloty Airbus i rakiety Ariane. Gujana Francuska oferowała świetną lokalizację kosmodromu, tuż przy równiku. Francja została pokryta siecią szybkich kolei TGV. Miała telewizję czarno-białą o najwyższej rozdzielczości (819 linii) i własny system telewizji kolorowej (SECAM). Zbudowała sieć Minitel na wiele lat przed internetem. Energetyka jądrowa zapewniała jej obfitą i tanią energię. Była też wielkim eksporterem produktów rolnych, kosmetyków i mody. Jest czołową turystyczną destynacją świata. Utrzymując swoje wpływy w dawnych koloniach, oprócz współpracy ekonomicznej dbała o kulturę i promocję frankofonii. Po wojnie miała strefę okupacyjną w Niemczech, jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Miała drugą po USA sieć dyplomatyczną w świecie. No i miała (i ma) rozwinięty przemysł militarny, jako jedyna w UE ma broń jądrową.
Potem sytuacja zaczęła się zmieniać. Ważnym czynnikiem było przyjęcie euro, które miało zmniejszyć znaczenie niemieckiej marki, lecz raczej utwierdziło dominację Niemiec w nowym systemie. Dalej nastąpiło pospieszne zjednoczenie Niemiec, wykorzystujące chwilową okazję podczas rządów Gorbaczowa w Moskwie, co dało Niemcom nowe terytorium i ludność. Co prawda Niemcy do dzisiaj nie potrafią tego nabytku przetrawić z powodu różnic w mentalności, ale ich potencjał na pewno wzrósł. W rozszerzeniu Unii o Europę Środkową w roku 2004 Niemcy odgrywały rolę wprowadzającego i patrona. Dało im to wielkie ekonomiczne zaplecze (Hinterland) według koncepcji Mitteleuropy Friedricha Naumanna z roku 1915.
Niemcy stały się bardziej asertywne. Thierry Garcin wylicza momenty, w których Niemcy podejmowały samowolnie ważne decyzje, mające wpływ na wszystkich:
- jednostronne uznanie niepodległości Słowenii i Chorwacji (1991),
- nagła decyzja o porzuceniu energii jądrowej (2011),
- przyjęcie ponad miliona imigrantów (2015),
- wymuszenie umowy gospodarczej z Chinami (2022),
- plan remilitaryzacji z gigantycznym finansowaniem (2022).
W efekcie to Niemcy krok po kroku wychodzą z Unii, mimo że nikt o tym nie mówi.
Nie należy udawać, że Francuzi są jak Niemcy. Wielkie są różnice historii i mentalności. Francja należy do najstarszych wielkich państw narodowych w Europie. Zlewała się z różnorodnych części, Bretania to nie Prowansja. Ale wielkim wysiłkiem Francja zbudowała poczucie wspólnoty i wzajemnej lojalności. Niemcy zawsze były zlepkiem, federacją wielu jednostek. Tak było w Pierwszej Rzeszy, w Drugiej (wilhelmowskiej), nawet Trzeciej i w obecnej Republice (jak sama nazwa mówi) Federalnej. Niemcy mogłyby żyć w Europie bez państw, za to z regionami. Dla Francji (podobnie jak Polski) to zagrożenie. Dzięki swojej liczebności Niemcy wygrywają we wszystkich konkurencjach: jeżeli liczymy ludność jako jednostki, również jeżeli liczymy regiony. Regiony transgraniczne to pułapka. Niemcy są mistrzami w zdobywaniu „oddolnego poparcia” na cudzym terenie. Czy to w Nadrenii, czy to w Dolnej Odrze, łatwo się domyślić, kto by kontrolował całość terytorium.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-zacinajacy-sie-tandem-francusko-niemiecki/
PAP/MB





