Ukrainiec podejrzewany o wysadzenie Nord Stream poniżająco traktowany w więzieniu w Niemczech

Ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec poinformował, że prawa obywatela Ukrainy Serhija K., podejrzanego w sprawie o sabotaż gazociągu Nord Stream, są naruszane w niemieckim areszcie. Zapowiedział, że zwróci się w tej sprawie do właściwych organów RFN.

Ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec poinformował, że prawa obywatela Ukrainy Serhija K., podejrzanego w sprawie o sabotaż gazociągu Nord Stream, są naruszane w niemieckim areszcie. Zapowiedział, że zwróci się w tej sprawie do właściwych organów RFN.

Dmytro Łubinec o prawach obywatela Ukrainy

.„Właśnie otrzymałem kolejną niepokojącą wiadomość od żony Serhija K., która niedawno odwiedziła go w niemieckim areszcie śledczym. Według niej prawa Serhija jako człowieka są poważnie naruszane. Od listopada nie wykonał ani jednego telefonu, mimo że sąd oficjalnie zezwolił mu na kontakty telefoniczne” – napisał Dmytro Łubinec na Telegramie.

Według niego zimowe obuwie, które zostało przekazane dla Ukraińca, jest przechowywane w magazynie, i nie zostało wydane Serhijowi. Oprócz tego kwestia wyżywienia, pomimo wszystkich wcześniejszych apeli, nadal nie została ostatecznie rozwiązana z uwzględnieniem potrzeb obywatela Ukrainy.

Ukraiński rzecznik zaznaczył również, że Serhij K. jest przetrzymywany w sekcji dla „szczególnie niebezpiecznych” osadzonych, w warunkach faktycznej izolacji – 23 godziny na dobę w celi pojedynczej.

„Żona może go widzieć tylko raz w miesiącu, możliwości komunikacji i dostępu do normalnych warunków są znacznie ograniczone. (…) Taki tryb przetrzymywania może nosić znamiona nieludzkiego i poniżającego traktowania i potencjalnie być uznany za formę tortur, co jest niedopuszczalne zgodnie z międzynarodowymi standardami w zakresie praw człowieka” – podkreślił ombudsman.

Łubinec przekazał, że obecnie przygotowuje oficjalne pisma zawierające szczegółowy wykaz odnotowanych naruszeń do organów wymiaru sprawiedliwości, systemu penitencjarnego i instytucji zajmujących się ochroną praw człowieka w Niemczech, z żądaniem natychmiastowego naprawienia sytuacji.

„Będę nalegał, aby umożliwiono mi osobistą wizytę monitorującą w miejscu przetrzymywania Serhija K. Chcę osobiście sprawdzić warunki przetrzymywania naszego obywatela, porozmawiać z nim w sposób poufny i ocenić, w jakim stopniu przestrzegane są jego prawa” – zaznaczył.

W czwartek niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości ogłosił, że obywatel Ukrainy Serhij K., oskarżony o wysadzenie gazociągu Nord Stream, pozostanie w areszcie i nie przysługuje mu immunitet. Sąd nie uznał bowiem ataku za element wojny, a gazociągu za legalny cel wojskowy.

Niemiecka prokuratura zarzuca Ukraińcowi sabotaż o charakterze antykonstytucyjnym, doprowadzenie do eksplozji materiałów wybuchowych oraz zniszczenie konstrukcji gazociągu. Federalny Trybunał Sprawiedliwości utrzymuje, że eksplozje zostały „z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa” spowodowane „na zlecenie obcego państwa”. Do zniszczenia trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 r. na dnie Morza Bałtyckiego.

Według niemieckiej prokuratury K. wraz z kilkoma innymi osobami skorzystał z jachtu, który wypłynął z portu w Rostocku. Łódź mieli wynająć od niemieckiej firmy na podstawie fałszywych dokumentów tożsamości i z pomocą pośredników. Śledczy podejrzewają, że nurkowie przymocowali do nitek rurociągów co najmniej cztery ładunki wybuchowe, a po akcji zostali odebrani przez kierowcę i przewiezieni do Ukrainy.

Dyshonor i upokorzenie

.Jeśliby Polska w jakikolwiek sposób pomogła Niemcom w dopadnięciu i ukaraniu Ukraińców, którzy podjęli się wykonania chlubnej i ryzykownej misji likwidacji rur bałtyckich – byłby to dyshonor i upokorzenie naszego kraju. Tylko mali i zawistni ludzie zwykli traktować bohaterów jako bandytów – pisze Jan ROKITA

Kiedy mniej więcej rok temu w Niemczech zaczęły się mnożyć spekulacje o tzw. „polskim tropie” wysadzenia w 2022 roku rosyjsko-niemieckiego gazociągu na Bałtyku, pisałem wówczas, iż teraz należy się spodziewać fali nacisków na Donalda Tuska, aby pomógł Niemcom wyłapać i skazać sprawców tamtej eksplozji. Tym bardziej że wedle wieści, jakie uzyskał wtedy swoimi kontaktami amerykański dziennik „Wall Street Journal”, ponoć było tak, że o powstałym w Kijowie planie wysadzenia złowrogich rur gazowych na Bałtyku wiedziała CIA, zakazując tajnym służbom ukraińskim przeprowadzenia tego rodzaju operacji.

W Białym Domu siedział jeszcze wtedy Joe Biden, a w berlińskim Kanzleramcie – Olaf Scholz. Nie byłoby więc nic dziwnego, gdyby wspólny front niemieckich socjalistów, którzy swego czasu wymyślili ideę rur bałtyckich, oraz lewicowego rządu USA, rozeźlonego, że w Kijowie nie posłuchano jego rozkazów, naparł na Tuska, iżby ten „współpracował z sojusznikami”. Wtedy złowieszczym sygnałem był komentarz opublikowany na łamach „Rzeczpospolitej”, którego autor pisał, że utrudnianie niemieckiego śledztwa przez polskie służby jest równoznaczne z „ukrywaniem informacji o ataku na sojusznika i może podważyć zaufanie do NATO”. Tekst, który przeszedł do dziejów publicystycznej głupoty i nikczemności.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-dyshonor-i-upokorzenie/

PAP/ Iryna Hirnyk/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 stycznia 2026