Upadek. Porażają najnowsze wskaźniki dotyczące Francji

Upadek Francji, niegdyś potężnego i szanowanego kraju, trwa nieprzerwanie, o czym świadczą stale pogarszające się wskaźniki. Obok niskich rankingów PISA, wysokiego poziomu zadłużenia i imigracji (380 000 legalnych wjazdów do kraju w 2025 r., nie licząc nieletnich i nielegalnych imigrantów!) mamy teraz słaby poziom PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej.
Upadek Francji
.W 2024 r. francuski produkt krajowy brutto (PKB) na mieszkańca był o 2 proc. niższy niż średnia dla 27 krajów UE – wyjaśnia dziennik „Le Figaro”. Francja pod względem PKB pozostaje w tyle za innymi krajami Europy Zachodniej, takimi jak Niemcy, Belgia, Holandia i oczywiście Luksemburg. Znajduje się na podobnym poziomie co Cypr, Włochy, Finlandia i Hiszpania, a kilka krajów Europy Środkowej, takich jak Czechy i Słowenia, zaczyna się do niej zbliżać.
Jak można wyjaśnić ten upadek? „Le Figaro” wymienia błędy François Hollande’a i Emmanuela Macrona, deficyty, niską produktywność i strukturę demograficzną (eksplozja odsetka emerytów). „Pytanie, na które niestety projekt budżetu na rok 2026 raczej nie daje odpowiedzi” – komentuje gazeta.
Powiedzmy sobie wprost: Francja jest krajem niemal socjalistycznym. To model, który państwo utrzymuje na przestrzeni ostatnich 60 lat. Ciężar podatków, regulacji i norm uniemożliwia rozwój i innowacyjność gospodarki. Społeczeństwo kurczowo trzyma się swoich „praw nabytych”, które są dla państwa obciążeniem. To także ideologiczny progresywizm: Francuzi przestali mieć dzieci, wolą polegać na masowej imigracji arabsko-muzułmańskiej i afrykańskiej, która stopniowo niszczy tkankę społeczną kraju, zwiększa poziom niebezpieczeństwa i wyczerpuje zasoby. Co więcej, załamał się poziom edukacji pod presją egalitarnych ideologów. A bez edukacji nie ma francuskiej doskonałości. Nie ma elit, inżynierów, innowacyjnych umysłów, wysokiej klasy kadr politycznych. To jest właśnie ten upadek, nad którym ubolewa Donald Trump.
Coraz więcej komentatorów zadaje pytanie, czy Francja nadmiernie chroni swoich emerytów kosztem młodszych pracowników. Prawdą jest, że francuski model społeczny nie został zaprojektowany do obecnej sytuacji, a kolejne rządy nie zreformowały kraju, sparaliżowane strachem przed wyjściem na ulice wszechwładnych, skrajnie lewicowych związków zawodowych. Prawdą jest również, że pokolenie powojenne nie przestrzegało niepisanych zasad, jako pierwsze obniżyło wskaźnik urodzeń i otworzyło wrota dla masowej imigracji. Z drugiej strony – co to za społeczeństwo, które nie dba o swoich seniorów? Należy rozważyć bardziej zrównoważony model, ale czy jest to w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę, że rząd wycofał się z reformy emerytalnej, aby zadowolić socjalistów i prawicowe Zjednoczenie Narodowe?
.Zamiast zastanawiać się nad przyszłością narodu, państwo woli prowadzić wojnę z mediami społecznościowymi, jedyną przestrzenią wolności, gdzie przywódcy mogą być swobodnie krytykowani. Taka jest cena wolności, ale nikt nigdy nie powiedział, że będzie ona niska. Według francuskiego centrowego rządu prawo do publicznego wypowiadania się powinni mieć tylko oficjalni dziennikarze. Ci sami dziennikarze, którzy w 2017 i 2022 roku chwalili Emmanuela Macrona, oszczędzając mu trudu prowadzenia kampanii. O wiele łatwiej jest atakować wolność słowa niż eliminować zasadnicze przyczyny upadku naszego kraju. Kraju, który Francuzi tak bardzo kochają, ale który słabo odwzajemnia ich uczucia, do tego stopnia, że zmusza ich do wyjazdu.
Tekst pochodzi z autorskiej kroniki prowadzonej w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [LINK]. Przedruk za zgodą redakcji.




