USA proponują gwarancję bezpieczeństwa na 15 lat, to za krótko [Wołodymyr ZEŁENSKI]

Stany Zjednoczone proponują gwarancje bezpieczeństwa na 15 lat, jednak Ukraina liczy, że zostaną one wystawione na minimum 20–30 lat – powiedział w dniu 14 lutego 2026 r. prezydent Wołodymyr Zełenski. Ocenił, że zmiana głównego negocjatora Rosji świadczy, iż nie jest ona gotowa na pokój.
USA proponują gwarancję bezpieczeństwa na 15 lat
.Szef państwa ukraińskiego odpowiadał na pytania dziennikarzy podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, w której bierze udział.- Spotykaliśmy się dziś z (amerykańskimi) senatorami i powiedzieliśmy, że bardzo chcemy dłuższych gwarancji bezpieczeństwa, by były one lepsze do przyjęcia przez inwestorów – oświadczył Wołodymyr Zełenski.
– Dziś mamy propozycję od strony amerykańskiej na 15 lat (gwarancji), a my chcemy mieć 20 lat plus – 30 lat. Zobaczymy na co zgodzi się administracja (prezydenta USA) i Kongres – podkreślił. Wołodymyr Zełenski dopytywany był w Monachium o kolejną rundę negocjacji pokojowych, oczekiwanych 17-18 lutego w Genewie. Ocenił, że zmiana przez Rosję głównego negocjatora, którym ma być Władimir Medinski, doradca rosyjskiego przywódcy Władimira Putina, to zły sygnał.
– Niespodzianka polega na tym, że Rosjanie zmienili lidera swojej grupy (negocjacyjnej). Uważam, że oni chcą po prostu odłożyć przyjęcie decyzji. Ale niewykluczone, że jestem do tego pesymistycznie nastawiony – oznajmił ukraiński prezydent.
Kwestia rozejmu energetycznego
.Ocenił, że wśród tematów rozmów Ukraina-USA-Rosja w Genewie może być wymiana jeńców. – Oni (Rosjanie) mają w przybliżeniu 7 tysięcy ukraińskich jeńców wojennych. My mamy obecnie ponad 4 tysiące. (…) Możemy przeprowadzić wymianę – jeśli oni będą gotowi – wszystkich na wszystkich. Ale i 100 na 100 też będzie dobrą decyzją – podkreślił.
Ogłosił także, że podczas negocjacji w Genewie będzie omawiana kwestia rozejmu energetycznego, jednak – jak zaznaczył – „na razie nie będziemy mówić o tym publicznie”. Wołodymyr Zełenski proszony był o skomentowanie zamiarów prezydenta Francji Emmanuela Macrona, odnoszących się do wznowienia rozmów z Putinem. – To jego decyzja, powiedział mi o tym. Emmanuel był bardzo otwarty wobec mnie w tej sprawie – powiedział.
– Sądzę, że Europa powinna zdecydować, w jaki sposób chce koordynować rozmowy. Bo uważam, że Putin będzie pogrywał to z jednym (przywódcą), to z drugim, by podzielić Europę, dać każdemu jakiegoś cukierka i dać im odczuć, że to oni mają decydujące zdanie – dodał. Po raz kolejny powtórzył, że Europa powinna być przy stole rozmów o pokoju w jego kraju.
Putin nie chce prawdziwego pokoju
.Prezydent pytany był przez dziennikarzy m.in. o możliwość rozmieszczenia zachodnich wojsk w Ukrainie. – My, oczywiście, popieramy tę ideę, a Rosja, oczywiście, jest temu przeciwna. Kiedy rozmawiamy z USA, to oni mówią, że Rosja jest przeciwna (rozmieszczeniu wojsk w Ukrainie) i twierdzą, że oni (Rosjanie) nie będą nas atakować. Ale ja pytam: jeśli oni (Rosjanie) nie zamierzają kontynuować wojny, to dlaczego partnerzy mają bać się Rosjan? – pytał Wołodymyr Zełenski.
Zdaniem szefa państwa ukraińskiego wszystkie te dyskusje wskazują na to, że Putin nie chce prawdziwego pokoju i po jego zawarciu chce mieć możliwość powrotu do wojny, gdyż „ma to ciągle gdzieś w swojej w głowie”.
Jak odbudować państwo po wojnie? Wnioski dla Ukrainy
.W ramach planu Marshalla wdrożonego po II wojnie światowej Stany Zjednoczone przeznaczyły znaczne środki finansowe i dołożyły niemałych starań, aby odbudować zniszczone przez wojnę kraje. Ośrodek Polityki Fiskalnej i Monetarnej Hutchinsa (Hutchins Center on Fiscal and Monetary Policy) oraz Ośrodek ds. Stanów Zjednoczonych i Europy (Center on the U.S. and Europe) w kontekście „odbudowa Ukrainy po wojnie” zapytały czterech ekspertów, jakie wnioski można wyciągnąć z realizacji planu Marshalla oraz odbudowy Sudanu Południowego, Afganistanu i Iraku – piszą David WESSEL i Elijah ASDOURIAN
Prof. Harold James, wykładający europeistykę na Uniwersytecie Princeton, mówił o podobieństwach pomiędzy kryzysem w Europie Zachodniej po II wojnie światowej a wyzwaniami, przed którymi stoi obecnie Ukraina. Podkreślił, że choć Stany Zjednoczone przekazały Europie Zachodniej potrzebne środki w ramach planu Marshalla, nie pokryły one całego kosztu odbudowy. Ameryka nie przeznaczyła na ten cel więcej niż 3 proc. PKB, a większość państw Europy Zachodniej otrzymała środki z planu w wysokości zaledwie 3–10 proc. swojego PKB.
Istotne jest jednak to, że dysponenci planu Marshalla określili i sfinansowali dwa zasoby, których Europa Zachodnia pilnie potrzebowała – żywność i maszyny – i to właśnie one umożliwiły odbudowę. Według Jamesa ta sama zasada powinna dotyczyć Ukrainy: „[Rządy zachodnie] mogą dać impuls w konkretnych obszarach odbudowy, przy czym najważniejsze będzie tu rozpoznanie wąskich gardeł”. Podczas gdy po II wojnie światowej takimi wąskimi gardłami były rolnictwo i produkcja, zdaniem Jamesa na Ukrainie będą to sektory energii i technologii. Inwestycje w te kluczowe obszary w połączeniu z umorzeniem długów i dalszą integracją gospodarczą z Europą Zachodnią umożliwiłyby państwom darczyńcom przyczynienie się w znacznym stopniu do rozwoju Ukrainy bez pokrywania wszystkich strat poniesionych przez nią w czasie wojny.
Prof. Harold James dodał, że o ile w latach 40. XX w. istniały realne obawy o to, czy Niemcy będą krajem demokratycznym, o tyle nie ma żadnej potrzeby, aby demokracji i demokratycznych wartości uczyć Ukraińców.
.Brian D’Silva, emerytowany konsultant rządu Stanów Zjednoczonych, który pracował nad wieloma projektami w Sudanie Południowym, zauważył, że podczas odbudowy często pomija się istotne lokalne czynniki polityczne. W przypadku Sudanu Południowego wysiłki podejmowane na rzecz rozwoju były nierzadko torpedowane przez podziały etniczne, regionalne konflikty i korupcję. Wezwał do inwestowania w infrastrukturę, rolnictwo i zasoby naturalne, ostrzegając przy tym przed finansowaniem „w ciemno”. Stany Zjednoczone przekazały Sudanowi Południowemu, zanim państwo to uzyskało niepodległość, ponad 4 miliardy dolarów w ramach pomocy na rzecz rozwoju i działań humanitarnych, do czego przyłączyło się kilka krajów Europy Zachodniej. W roku 2013, zaledwie dwa lata po uzyskaniu niepodległości, kraj pogrążył się jednak w niekończącej się wojnie domowej. Z powodu braku przejrzystości i systemów nadzoru przekazane fundusze zostały wykorzystane do innych celów, trafiając do kieszeni skorumpowanych urzędników. Przekierowano je poza tym do stolicy, Dżuby, zamiast zainwestować w całym kraju. Ponieważ wprowadzono niewiele procedur rozliczania beneficjentów, większość środków została przejęta przez przywódców wojskowych i nie dotarła do zwykłych ludzi.
PAP/Jarosław Junko/MJ





