Uwaga Belgów sprawnie przekierowana z kryzysu budżetowego na kota premiera

Belgijskie i holenderskie media od tygodni analizują zachowanie kota szefa rządu. Maximus – gwiazda internetu i „doradca” premiera Barta De Wevera – stał się narzędziem ocieplania jego wizerunku.
Kot premiera gwiazdą internetu
.Od kilku tygodni zarówno belgijskie redakcje, jak i holenderskie portale żyją nie tylko belgijskim kryzysem budżetowym, lecz także skupiają uwagę na kocie premiera. Maximus, mruczący rezydent gabinetu Barta De Wevera, uzyskał status fenomenu.mMedia – od Knack i De Standaard, przez VRT NWS, po holenderskie NOS i de Volkskrant – analizują jego „komentarze” na Instagramie, a eksperci od komunikacji politycznej przekonują, że popularność kota działa jak idealny bufor dla trudnych decyzji premiera.
Zjawisko szybko przenika również do Holandii, gdzie politycy od lat sięgają po ocieplające ich publiczny wizerunek sztuczki. Mark Rutte budował image „zwykłego premiera” dzięki rowerowym przejażdżkom, ministra Sigrid Kaag stawiała na rodzinne kadry, a nowy lider sojuszu lewicy Jesse Klaver – na nagrania z dziećmi. W belgijskiej polityce humor, dystans i „normalność” od dawna są elementem narracji flamandzkich liderów, ale dopiero Maximus pokazał skalę, na jaką może działać zwierzęcy PR.
Belgijscy analitycy przypominają przykład brytyjskiego Larry’ego the Cat z Downing Street – i wskazują, że Maximus pełni podobną funkcję: odwraca uwagę od napięć w rządzie, a jednocześnie pozwala premierowi przesyłać subtelne komunikaty o „niełatwych, lecz koniecznych” oszczędnościach. Media zauważają, że nawet w czasie ostrych sporów budżetowych futrzasty bohater łagodzi ton debaty.
„Propaganda w futrze”
.Mechanizm jest czytelny: im więcej kotów, rowerów i kuchennych żartów, tym mniej miejsca na polityczną twardą treść. Zdjęcia Maximusa śpiącego podczas gabinetowych posiedzeń czy „narzekającego” na opieszałość ministrów stają się pełnoprawnym elementem przekazu – chętnie podchwytywanym przez belgijskie i holenderskie media, które często mają ograniczony dostęp do zakulisowych informacji.
Opozycja krytykuje „propagandę w futrze”, ale reagując, tylko wzmacnia efekt. Eksperci przypominają, że w erze mediów społecznościowych to emocje, nie szczegóły budżetu, decydują o wizerunku. Dlatego w polityce Beneluksu kot bywa dziś bardziej wpływowy niż niejedna konferencja prasowa.
Internet zwierząt. Odkrywanie zbiorowej inteligencji życia
.W erze cyfrowej, kiedy internet rzeczy (Internet of Things, IoT) staje się coraz powszechniejszy, zmienia się nasze postrzeganie połączeń i interakcji między obiektami. To właśnie ta koncepcja zainspirowała badaczy do rozważenia, czy podobne technologie mogłyby zostać wykorzystane do śledzenia i badania zwierząt, co doprowadziło do powstania nowatorskiego pomysłu – internetu zwierząt – pisze prof. Piotr TRYJANOWSKI.
Idea ta, rozwijana przez naukowców takich jak Martin Wikelski, opiera się na stworzeniu globalnej sieci danych, która umożliwiałaby monitorowanie i analizowanie zachowań zwierząt w czasie rzeczywistym. Dla jednych jest to nowy sposób badania świata, dla innych – rewolucja, która może zmienić nasze rozumienie ekosystemów i zachowań zwierząt. Zresztą na ten temat powstaje coraz więcej publikacji, a niewątpliwym liderem jest wspomniany prof. Martin Wikelski, dyrektor oddziału Instytutu Maxa Plancka w Radolfzell (Niemcy), badającego zachowania zwierząt. Właśnie ukazała się jego książka zatytułowana po prostu The Internet of animals, która jest pewnym intelektualnym pokłosiem, pisanym w stylu popularnonaukowym, a której podstawę stanowiła realizacja wspaniałego projektu ICARUS (International Cooperation for Animal Research Using Space). Zostajemy nie tylko wprowadzeni w świat technologii stosowanych do śledzenia zwierząt, ale także dowiadujemy się, jak trudna i pełna wyzwań może być droga do realizacji tak ambitnych celów.
Prof. Martin Wikelski, który od dzieciństwa fascynował się zwierzętami, zbudował zespół badawczy, który nieustannie dąży do przekształcenia wizji internetu zwierząt w rzeczywistość. Dzięki inicjatywie ICARUS badacze mogą śledzić migracje tysięcy zwierząt na całym świecie za pomocą małych, zasilanych energią słoneczną nadajników. Droga do tych sukcesów poprzedzona jest jednak licznymi trudnościami i niepowodzeniami, co pokazuje, jak istotne są wytrwałość i współpraca w nauce.
Dla każdego, kto kiedykolwiek realizował własne, niekoniecznie przyrodnicze projekty badawcze, książka Wikelskiego może być inspirującą lekturą. Opisując doświadczenia z oznakowaniem ptaków, autor mimowolnie przypominał mi moje własne przygody z sikorami, kaniami i bocianami, które podobnie jak w jego badaniach, stały się nosicielami maleńkich nadajników. To wszystko pozwala zrozumieć, w jaki sposób badacze łączą nowoczesne technologie z klasycznymi pytaniami dotyczącymi zachowań zwierząt. Ptaki i inne zwierzęta mogą komunikować się i ta komunikacja wpływa na ich migracje i inne zachowania. Przy odpowiednim podejściu możemy przewidzieć, jak będą poruszały się całe stada na podstawie ruchów jednego lidera. Jest to fascynujący przykład tego, jak technologia może wspierać rozwój ekologii i nauk o zachowaniu zwierząt. W ostatnich latach jesteśmy świadkami rewolucyjnego podejścia do badania zachowań zwierząt, podkreślając niewykorzystany dotąd potencjał nowoczesnej technologii w rozumieniu świata przyrody. Dzięki wysiłkom zespołu ICARUS możemy wyobrazić sobie świat, w którym zwierzęta są wyposażone w urządzenia GPS, przesyłające dane w czasie rzeczywistym na temat ich ruchów i interakcji. Ten internet zwierząt może zasadniczo zmienić nasze rozumienie globalnej ekologii, podobnie jak projekt poznania ludzkiego genomu zrewolucjonizował naszą wiedzę o ludzkiej genetyce.
.Jednym z kluczowych wniosków wynikających z badań Wikelskiego i jego zespołu jest koncepcja, że zwierzęta posiadają „szósty zmysł”, czyli zdolność do wykrywania zmian w środowisku, które często pozostają niezauważone przez ludzi. Na przykład słonie i ptaki były obserwowane, jak przenoszą się w bezpieczniejsze rejony przed nadchodzącymi katastrofami naturalnymi, takimi jak trzęsienia ziemi czy huragany. Zdolność ta, pozwalająca przewidywać zmiany środowiskowe, może stać się nowym narzędziem dla ludzkości w przygotowywaniu się na klęski żywiołowe. Zatem bliższe przyjrzenie się tym zachowaniom zwierząt może pozwolić na opracowanie bardziej niezawodnych systemów wczesnego ostrzegania niż te, którymi dysponujemy obecnie. Projekt ICARUS, ale i inne wspominane w książce nie ograniczają się tylko do śledzenia ruchów zwierząt; chodzi tu również o zrozumienie głębszych implikacji biologicznych i środowiskowych tych ruchów. Zebrane dane mogą ujawnić, jak zwierzęta adaptują się do zmieniającego się klimatu, jak choroby rozprzestrzeniają się wśród populacji oraz jak działalność człowieka wpływa na dziką przyrodę. Poprzez upublicznienie tych danych zasiano nadzieję na zbudowanie globalnej społeczności obywatelskich naukowców, którzy mogą przyczynić się do ochrony zagrożonych gatunków.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-tryjanowski-internet-zwierzat-odkrywanie-zbiorowej-inteligencji-zycia
PAP/Patryk Kulpok/MJ



