Viktor Orban na zaproszenie Donalda Trumpa w Radzie Pokoju dla Gazy

Premier Węgier Viktor Orban

Premier Węgier Viktor Orban opublikował list, w którym prezydent USA Donald Trump zaprosił go do dołączenia do Rady Pokoju dla Gazy. Węgierski przywódca poinformował, że zaakceptował to „zaszczytne zaproszenie”.

„Zaszczyt zarezerwowany dla gotowych prowadzić przykładem i wspaniale inwestować”

„Nadszedł czas zmienienia marzeń w rzeczywistość. W sercu planów (pokoju w Strefie Gazy) jest Rada Pokoju – najbardziej imponująca i ważka Rada kiedykolwiek zebrana” – napisał w liście amerykański prezydent.

„Nasze wysiłki zgromadzą wyjątkową grupę narodów gotowych przyjąć na siebie szlachetną odpowiedzialność budowy TRWAŁEGO POKOJU. To zaszczyt zarezerwowany dla gotowych prowadzić przykładem i wspaniale inwestować w bezpieczną i prosperującą przyszłość nadchodzących pokoleń. Zwołamy naszych wspaniałych i oddanych partnerów, z których większość to WIELCE SZANOWANI ŚWIATOWI LIDERZY, w nieodległej przyszłości” – dodał Donald Trump w dokumencie adresowanym do węgierskiego premiera.

„Jako przewodniczący Rady, oficjalnie zapraszam Węgry do dołączenia jako członek-założyciel” – napisał prezydent USA.

W komentarzu do opublikowanego w portalach społecznościowych listu Orban zauważył, że „wraz z Trumpem nadchodzi pokój”. „Węgierskie wysiłki na rzecz pokoju są doceniane. Prezydent Trump zaprosił Węgry do udziału w pracach Rady Pokoju jako członka-założyciela. Oczywiście przyjęliśmy to zaszczytne zaproszenie” – poinformował premier Węgier.

Biały Dom ujawnił, że w skład Rady Pokoju, mającej zarządzać Strefą Gazy, wchodzą m.in. sekretarz stanu USA Marco Rubio, specjalny wysłannik Steve Witkoff, zięć prezydenta Jared Kushner i były brytyjski premier Tony Blair. Na czele Rady stoi prezydent Donald Trump.

Premier Węgier Viktor Orban doceniony przez Donalda Trumpa

.Agencja Bloomberga napisała, że administracja Donalda Trumpa chce, by kraje wpłaciły co najmniej po 1 mld dolarów za stałe członkostwo w Radzie. Według projektu statutu Rady, do którego dotarł Bloomberg, prezydent Donalda Trump ma być jej przewodniczącym i ma decydować o tym, kto zostanie zaproszony do członkostwa w tym gremium.

Powołanie Rady zostało zapisane w przygotowanym przez Donalda Trumpa planie pokojowym, na który zgodził się zarówno Izrael, jak i palestyński Hamas. W Strefie Gazy od 10 października 2025 r. trwa zawieszenie broni, a utworzenie Rady ma być elementem wdrażania drugiej fazy rozejmu.

Podobne listy otrzymali prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, prezydent Egiptu Abd el-Fatah as-Sisi oraz król Jordanii Abdullah II.

Polak, który zainspirował Viktora Orbána

.Wacław Felczak został poproszony o wykład na temat Solidarności. Osobą wręczającą zaproszenie w imieniu swoich kolegów był Viktor Orbán. Felczak wygłosił dwa wykłady, a podczas rozmowy ze studentami zaproponował swoim młodym słuchaczom, żeby założyli partię polityczną. Wspomniał też o tym, że za założenie partii będą jej przywódców pewnie zamykać w więzieniu, ale wszystko wskazuje na to, że nie będą długo siedzieć. „Zresztą politykowi nie zaszkodzą przeżycia więzienne” – dodał. Pięć miesięcy później, 30 marca 1988 roku, powstał Związek Młodych Demokratów – czyli: FIDESZ – pisze István KOVÁCS.

Jesienią 1965 roku byłem studentem trzeciego roku wydziałów historii i polonistyki na Uniwersytecie Budapesztańskim. Pewnego dnia profesor Katedry Historii Nowożytnej Węgier, György Szabad, do którego chodziłem na zajęcia seminaryjne, zawołał mnie do siebie i przekazał mi tekst w języku polskim, prosząc, abym przełożył go na węgierski. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem o Wacławie Felczaku, autorze artykułu. Profesor György Szabad, który w 1990 roku po pierwszych wolnych wyborach został przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego Węgier, za przekład artykułu Felczaka dał mi 100 forintów. Było to pierwsze moje honorarium. 

Po raz drugi zetknąłem się z Felczakiem parę lat później, kiedy przeczytałem jego historię Węgier i napisałem o niej artykuł, który dotarł do niego. Felczak zapamiętał wtedy moje nazwisko. Później dowiedziałem się, że siedział w więzieniu do 1956 roku, że ledwie uniknął wyroku śmierci i… że w okresie międzywojennym był związany ze słynnym Eötvös Collegium w Budapeszcie. Była to instytucja działająca przy Uniwersytecie Budapesztańskim, założona w 1896 roku przez ówczesnego ministra kultury i oświaty, światowej sławy fizyka, Loránda Eötvösa. Miała ona pomagać zdolnym studentom z prowincji. Collegium to zlikwidowano w 1950 roku, ale po roku 1956 częściowo się odrodziło. Służyło studentom nie tylko jako dom studencki, ale także udostępniało zbiory biblioteki dawnego Collegium i na prośbę studentów zapraszało wybitnych profesorów, historyków, literatów do prowadzenia zajęć, nawet dla dwóch czy trzech osób. Prowadzono także kursy języka angielskiego, francuskiego i niemieckiego.

Jako przyszły polonista i historyk interesowałem się przeszłością tej uczelni. W jej archiwum natrafiłem na dokumenty dotyczące Wacława Felczaka. Był stypendystą w roku akademickim 1938/39. Zajmował się życiem i działalnością polityczną Lajosa Kossutha, przywódcy opozycji parlamentarnej w latach 30. i 40. XIX wieku i przywódcy rewolucji lat 1848 i 1849.

Wacław Felczak jako pilny student miał wrócić do Budapesztu we wrześniu 1939 roku. Jednak meandry historii spowodowały, że wrócił w maju 1940 roku jako… żołnierz polskiej armii podziemnej. Został współpracownikiem budapesztańskiej bazy kurierów, a od początku 1943 roku z ramienia Armii Krajowej był zastępcą dowódcy tej bazy. Placówka ta odegrała ogromną rolę w utrzymywaniu kontaktów między Warszawą a Londynem.

Felczak miał świetnych kurierów, na przykład skoczka narciarskiego Stanisława Marusarza. Ale kiedy w grę wchodziło dostarczanie bardzo ważnych dokumentów z Warszawy do Budapesztu albo setek tysięcy dolarów z Budapesztu do Warszawy, sam podejmował się tych zadań. Przeszedł ponad 80 razy zieloną granicę.

Z Marusarzem związana jest ciekawa anegdota: pod węgierskim nazwiskiem Kovács, w mundurze sierżanta węgierskiej armii, zimą 1942 roku brał udział w biegu narciarskim podczas zawodów sojuszniczych armii – Niemiec, Chorwacji, Włoch, Słowacji, Finlandii, Rumunii – i… wygrał wyścig. By się nie zdemaskować, podczas ceremonii wręczenia nagród udawał, że ma chorą krtań i nie może mówić.

Wreszcie w lecie 1972 roku w Krakowie poznałem Wacława Felczaka osobiście. Poprosiłem go o załatwienie pokoju w domu studenckim. Miałem wówczas napisać studium o Janie Kasprowiczu. Zamiast akademika Felczak zaproponował mi pobyt w swoim domu. Zaczęliśmy rozmawiać i choć na początku zachowywał dystans, to wreszcie udało mi się zdobyć jego zaufanie. W 1977 roku przyjechałem do Zakopanego wraz z ekipą filmu „80 huzarów”. Felczak miał tu swój dom, więc spotykaliśmy się często w hotelu „Kasprowy”.

Od tamtego czasu każde święta Bożego Narodzenia lub któryś z letnich miesięcy spędzał u nas na Węgrzech. Powstał między nami, a także moją żoną Ildiką, prawdziwy rodzinny klimat. Naturalną koleją rzeczy w lecie 1981 roku Felczak został ojcem chrzestnym naszej córki, Orsolyi, która teraz jest ambasadorem Węgier w Warszawie. Wiele razy w moim domu spotykał się z moimi kolegami z najróżniejszych kręgów intelektualnych. Podkreślał konieczność posiadania silnego kręgosłupa moralnego i zachowania charakteru bez względu na okoliczności. Na własnym przykładzie pokazał nam, że można nawet po wyjściu z więzienia w wieku 42 lat rozpocząć karierę wykładowcy uniwersyteckiego. Nigdy nie dał się złamać i miał w sobie niesamowitą siłę.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/istvan-kovacs-waclaw-felczak-polak-ktory-zainspirowal-viktora-orbana/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 stycznia 2026