W Hostomlu zerwano tynk z graffiti Banksy'ego

W Hostomlu zerwano tynk z graffiti Banksy'ego

W ukraińskim Hostomlu wandale zerwali z jednego z budynków tynk z graffiti, którego autorem jest znany na całym świecie brytyjski artysta uliczny Banksy. Jak informuje portal Ukrainska Prawda, policja zatrzymała sprawców tego chuligańskiego aktu.

.Skradzione na Ukrainie graffiti, którego autorem jest Banksy, przedstawiało kobietę w długim płaszczu z maską przeciwgazową na twarzy i gaśnicą w rękach. Policja obwodu kijowskiego potwierdziła fakt wandalizmu i poinformowała, że grupa chuliganów, która tego dokonała, została już zatrzymana i przesłuchana. Wszczęto też postępowanie karne. Według Ukrainskiej Prawdy zatrzymani tłumaczyli, że chcieli sprzedać uliczne dzieło sztuki, a uzyskane w ten sposób pieniądze przekazać na potrzeby ukraińskich sił zbrojnych.

Banksy w listopadzie poinformował, że stworzył siedem prac na ścianach zniszczonych w wyniku działań wojennych budynków w różnych miastach na Ukrainie, m.in. w Kijowie, Irpieniu, Borodziance i Hostomlu.

O twórczości, której autorem jest Banksy, pisze na łamach “Wszystko Co Najważniejszem.in. Piotr SEDNECKI.

Mona Lisa pojawiła się nawet u współczesnego nam Banksy’ego. Jego dwie streetartowskie wersje, narysowane na elewacjach domów, przedstawiają Giocondę z bazooką (ręczną wyrzutnią rakiet) oraz z podkasaną sukienką ukazującą pośladki. Z polskich artystów wymienić należy Romana Cieślewicza, który namalował swoje Mony Lisy w dwóch postaciach. Jego Mona Tse-Tung z 1977 r. przedstawia postać w pozie Giocondy, ale z twarzą Mao Tse-tunga, w czapce mundurowej z czerwoną gwiazdą. Wcześniejsza Mona Lisa, z 1969 roku, to bliski oryginału portret Giocondy ze zwielokrotnionymi oczami.” – pisze Piotr SENDECKI w tekście “Leonardo da Vinci. Artysta globalny. I wciąż obecny” [LINK]

Grafitti Banksy’ego zaliczane jest do sztuki pop-art. Swoje refleksje, po zetknięciu z tym i innymi gatunkami sztuki nowoczesnej, prezentowanymi we wrocławskim Muzeum Sztuki Współczesne, opisuje Maria WANKE-JERIE.

“Czułam się jak w laboratorium sztuki, w którym zaprezentowano różne style i kierunki. Pop-art, abstrakcyjny ekspresjonizm, fotorealizm, surrealizm, minimalizm, malarstwo inspirowane muzyką, rzeźba społeczna Josepha Beuysa czy prace, które opowiadają o swoim powstaniu, jak w twórczości Zbigniewa Rogalskiego. Oswoiłam się już z abakanami, czyli figuralnymi kompozycjami przestrzennymi Magdaleny Abakanowicz, które zdobią bulwar Xawerego Dunikowskiego – słynne Ptaki i Rycerze króla Artura – dlatego łatwo rozpoznałam prace tej artystki, ale w konfrontacji z jej stylem zadziwia ekspozycja dzieł Josepha Beuysa, który w obiektach rzeźbiarskich wykorzystywał dotąd obce tej sztuce materiały nietrwałe, takie jak: tłuszcz, miód, filc… Pierwszym obiektem „Letniej rezydencji” jest właśnie ogromna filcowa forma przestrzenna jego autorstwa.”

“Co z tego rozumie laik i czy w ogóle warto, żeby odwiedził to wyjątkowe muzeum, a zwłaszcza przyszedł obejrzeć „Letnią rezydencję”? Moje doświadczenie wskazuje, że tak. Wystarczy estetyczna wrażliwość i wyobraźnia pobudzana charakterem miejsca ekspozycji – sterylną bielą pomieszczeń i przestrzenią, która wyzwala swobodę skojarzeń. Do tego cisza ułatwiająca skupienie.” – pisze Maria WANKE-JERIE w tekście “Sztuka to wielkie laboratorium. Kolejny ważny punkt Wrocławia.” [LINK]

PAP/WszsystkoCoNajważniejsze/MAC

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 grudnia 2022
Fot. flickr/Ron Frazier