W latach 60. XX wieku we Francji cała prasa rozwijała się z myślą o klasie intelektualnej [Antoine COMPAGNON]

Antoine Compagnon jest francuskim historykiem literatury, profesorem honorowym Collège de France, wykładowcą na uniwersytecie Columbia, członkiem Akademii Francuskiej, autorem książek m.in. „1966, année mirifique”. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” analizuje zmiany, jakie zaszły we Francji w 1966 r., a których skutki widoczne są do dzisiaj.
.„Rok 1966 był mniej spektakularny niż 1962 – rok końca wojny algierskiej, porozumień z Évian i przybycia repatriantów z Algierii – czy rok 1968. Był to rok mniej naznaczony wydarzeniami, ale zapoczątkowujący długotrwałe tendencje. Po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej obserwuje się spadek wydajności i liczby urodzeń. Francuzi częściej wyjeżdżają na urlopy i mają mniej dzieci. (…) Zaczynają również masowo konsumować: w 1966 r. 50 proc. gospodarstw domowych posiada telewizor, który odegrał decydującą rolę w wyborach prezydenckich w grudniu 1965 r.” – tłumaczy Antoine Compagnon w „Le Figaro”.
„Pod względem demograficznym, pokolenie baby-boomersów jest istotne. Gdy osiągnęli wiek maturalny, 400 000 studentów masowo trafiło na uniwersytety. Problemy młodzieży interesowały władzę, ponieważ w 1965 r. młodzi ludzie nie głosowali na generała Charlesa de Gaulle’a. François Mitterrand uzyskał większość głosów wśród osób poniżej 35. roku życia. To budziło niepokój w perspektywie wyborów parlamentarnych w 1967 r. W 1966 r. istotną kwestią stała się zatem mobilizacja młodzieży. W styczniu 1966 r. François Missoffe został mianowany ministrem ds. młodzieży, podczas gdy ministerstwa młodzieży nie było od czasów Vichy. Jak pisał François Mauriac, Charles de Gaulle nie zdołał wzbudzić ambicji w młodzieży lat 60. XX wieku. To zapowiadało wydarzenia 1968 roku” – ocenia.
„Były to również lata pojawienia się kultury młodzieżowej: audycje radiowe Salut les copains, Johnny Hallyday, Antoine, tranzystor, płyty 45-obrotowe. Do tej pory radio było sprzętem stacjonarnym w salonie. Od tego momentu młodzież słucha swojego tranzystora ze słuchawką w uchu, w swoim pokoju. To oznacza przemiany w życiu rodzinnym: każdy ma swoją muzykę, swoją prasę. Książki w wersji kieszonkowej sprawiają, że młodzież staje się bardziej niezależna, nie musi już dostosowywać się do tego, co jest w rodzinnej bibliotece. Książki kieszonkowe są tanie, atrakcyjne, z kolorowymi okładkami, a młodzi ludzie kupują je, bo są przystępne cenowo. Młodzież staje się uczestnikiem rynku, konsumuje, jest celem reklam, prasy, w tym tygodników takich jak L’Express i Le Nouvel Observateur, książek, kina” – stwierdza.
„Byliśmy wówczas u progu cywilizacji czasu wolnego. Ludzie pracowali mniej, bo było więcej maszyn. Co zrobić z czasem wolnym który zyskaliśmy dzięki maszynom? Podobne problemy pojawiają się dziś w kontekście sztucznej inteligencji. Czy czas wolny wykorzystywany jest w sposób pożyteczny dla umysłu? André Malraux, ówczesny minister kultury, twierdził w gruncie rzeczy, że czas wolny jest stratą czasu. Alternatywą był czas wolny poświęcony na naukę i czytanie, który można było spędzić w domu kultury. Miało to jednak zastosowanie wyłącznie u tych, którzy już mieli kulturę w genach, zatem u dziedziców. Te dawne problemy są wciąż aktualne. Podobnie jest dziś z czytelnictwem, gdzie widać wyraźną różnicę między 25 proc. populacji o najwyższych dochodach, a 25 proc. o najniższych” – zauważa Antoine Compagnon.
.„Książki dziś nie są droższe niż w latach 60. XX wieku. Nie wahaliśmy się jednak wówczas przeznaczyć na nie części naszego budżetu, podczas gdy dziś młodzi ludzie niewątpliwie wolą zainwestować w telefon czy komputer. Przede wszystkim sądzę, że czytaliśmy, bo nie było innych zajęć do wyboru. Dziś czytanie zostało zastąpione przez wiele innych aktywności. Była to też wielka epoka nauk humanistycznych. W marcu 1966 r. powstał dwutygodnik La Quinzaine littéraire, pod koniec roku Le Magazine littéraire, a na początku 1967 r. Le Monde des livres. Cała prasa rozwijała się z myślą o tej klasie intelektualnej. Nie wynikało to z filantropii – istniał na to popyt! Kiedy się to zmieniło? Z pewnością wraz z wejściem w epokę cyfrową. Dziś widzimy to wyraźnie: nakład i sprzedaż książek znacznie spadły, niezależnie od gatunku” – dodaje.
oprac.JD




