Wesołych świąt wszystkim, też radykalnym lewicowym szumowinom niszczącym kraj [Donald TRUMP]

Wesołych świąt wszystkim, w tym radykalnym lewicowym szumowinom, które robią wszystko, by zniszczyć nasz kraj – napisał prezydent USA w przesłaniu na Boże Narodzenie. Podkreślił przy tym sukcesy własnej administracji.
Składanie obraźliwych „życzeń” świątecznych swoim przeciwnikom politycznym jest już tradycją dla Donalda Trumpa
.Wesołych Świąt wszystkim, w tym radykalnym lewicowym szumowinom, które robią wszystko, co możliwe, by zniszczyć nasz kraj, ale poniosły druzgocącą porażkę” – napisał Donald Trump we wpisie na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
Jak dodał, dzięki jego rządom nie ma już „otwartych granic, mężczyzn w kobiecych sportach, transgenderyzmu dla wszystkich ani słabego egzekwowania prawa”. Podkreślił przy tym, „najniższy wskaźnik przestępczości od dekad” i brak inflacji oraz zaznaczył, że wprowadzone przez niego cła dały „biliony dolarów wzrostu i dobrobytu oraz najsilniejsze bezpieczeństwo narodowe, jakie kiedykolwiek mieliśmy”.
„Znów jesteśmy szanowani, być może jak nigdy dotąd” – dodał.
Składanie obraźliwych „życzeń” świątecznych swoim przeciwnikom politycznym jest już tradycją dla Donalda Trumpa. W swoich życzeniach wielkanocnych zawarł obelgi m.in. wobec „radykalnie lewicowych świrów” oskarżając ich o celowe sprowadzanie do kraju morderców, „słabych sędziów” blokujących jego politykę oraz ludzi którzy jego zdaniem sfałszowali wybory 2020 r. W ubiegłorocznych życzeniach bożonarodzeniowych krytykował też ówczesnego premiera Kanady Justina Trudeau (którego nazwał gubernatorem), obiecywał odebranie Kanału Panamskiego i odmówił złożenia życzeń przestępcom, którym Joe Biden złagodził wyroki śmierci. Zamiast tego Donald Trump polecił im, by „poszli do piekła”.
Waszyngton nie uporządkuje spraw za nas samych
.Stany Zjednoczone nie planują całkowitego wycofania się z NATO i Starego Kontynentu. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa stawia tę sprawę jasno. W pewnym sensie ten dokument otwiera duże możliwości przed Polską, bo Waszyngton widzi bliskie interesy i potencjalnych sojuszników właśnie w Europie Środkowo-Wschodniej – pisze prof. Kazimierz DADAK.
2002 r. wyciekły dane tyczące się irańskiego programu nuklearnego. Wieści te spowodowały alarm na całym świecie i z inicjatywy USA Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła całą serię rezolucji, w ramach których Teheran obłożono ciężkimi sankcjami. We wszystkich przypadkach stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, włącznie z Rosją i Chinami, zgodnie głosowali za przyjęciem tych rezolucji. Osamotniony Iran w końcu przystał na warunki postawione przez Waszyngton i w 2015 r. zawarł „porozumienie nuklearne”, po angielsku nazwane Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA). Wszyscy stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ (a także Niemcy i Unia Europejska) zaakceptowali je i wcielili w życie. Trzy lata później prezydent Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone wycofują się z tego porozumienia, i ponownie nałożył ciężkie sankcje na Iran. Co więcej, w czerwcu 2025 r. USA przyłączyły się do izraelskich nalotów na Iran, ale tym razem amerykańskie posunięcia nie spotkały się z aprobatą Moskwy i Pekinu. Wprost przeciwnie, państwa te stanowczo stanęły po stronie Teheranu i nawet dostarczają mu zaawansowaną broń.
6 sierpnia 2025 r. prezydent Trump ogłosił, że wwóz towarów z Indii będzie obciążony dodatkowym cłem w wysokości 25 proc., ponieważ Indie nabywają rosyjską ropę naftową i dzięki temu Moskwa jest w stanie finansować wojnę z Ukrainą. Trzy tygodnie później te sankcje weszły w życie, ale Nowe Delhi nie ugięło się pod presją. Wolumen importu tego surowca spadł, ale daleko przekracza poziom sprzed rosyjskiego najazdu na Ukrainę.
Te dwa przykłady obrazują ograniczone zdolności Stanów Zjednoczonych do osiągania celów, które Waszyngton uznaje za ważne dla swego interesu narodowego. Ten stan rzeczy został oficjalnie uznany w ostatniej narodowej strategii bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do uprzednich tego typu dokumentów obecna administracja prezydenta Donalda Trumpa przyznaje, że Stany Zjednoczone nie są w stanie kontrolować spraw na całym świecie, ale muszą dokonać wyboru, które obszary są priorytetowe, a w których muszą zmniejszyć swe zaangażowanie. W takim samym dokumencie z 2017 r., pierwsza administracja Donalda Trumpa obwieszczała swym obywatelom, że przyszłość jest „świetlana” i że „amerykańskie wartości i wpływy oparte na potędze czynią świat bardziej wolnym, bezpiecznym i zasobnym”.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-narodowa-strategia-bezpieczenstwa/
PAP/MB





