Wielki Czwartek w Kościele katolickim

Mszą Wieczerzy Pańskiej rozpoczynają się w Kościele katolickim obchody Triduum Paschalnego – trzydniowe celebracje obejmujące misterium Chrystusa ukrzyżowanego, pogrzebanego i zmartwychwstałego. Liturgia odwołuje się do Wieczernika, gdzie Jezus ustanowił sakrament kapłaństwa i eucharystii.
Wielki Czwartek w Kościele katolickim
.W Jerozolimie obchody Triduum Paschalnego w drugiej poł. IV w. rozpoczynano w czwartek wieczorem dwiema mszami sprawowanymi w miejscach związanych z wydarzeniami opisanymi w Ewangelii. Następnie odbywało się nocne czuwanie, którego centralnym punktem było odczytywanie opisu Ostatniej Wieczerzy. W ostatnich stuleciach, aby zachować post eucharystyczny, który trwał od północy Mszę Wieczerzy Pańskiej i pozostałe celebracje Triduum Paschalnego odbywały się w godzinach porannych.
W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podając chleb apostołom, powiedział: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”, zaś dając kielich z winem oświadczył: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”. Ten opis z Ewangelii według św. Mateusza uzupełnia św. Łukasz dodając, że Chrystus nakazał uczniom: „to czyńcie na moją pamiątkę”. W ten sposób Zbawiciel ustanowił apostołów, a także ich następców kapłanami – szafarzami Eucharystii.
Figurą eucharystii była Pascha u Żydów, o której czytamy w Księdze Wyjścia. Była ona celebrowana na pamiątkę wyzwolenia ludu Bożego Starego Testamentu z niewoli egipskiej. Mszę św. Jezus ustanowił podczas obchodu żydowskiej Paschy, mówiąc, że od tego momentu to On jest barankiem ofiarnym, który poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie daje ludziom możliwość zbawienia, czyli wyjścia z niewoli grzechu.
Wejście w tajemnicę paschalną symbolizuje w Wielki Czwartek milczenie dzwonów po uroczystym „Gloria” na rzecz kołatek – aż do Wigilii Paschalnej.
Szczególnym znakiem w czasie liturgii jest obrzęd obmycia nóg nazywany „mandatum”, nawiązujący do czynności Jezusa z Wieczernika, który opisany jest w Ewangelii św. Jana. Pierwszy udokumentowany akt tego rodzaju pojawiło się w IV w. w liturgii chrzcielnej i traktowany był, jako dopełnienie obmycia chrzcielnego. Tak było w Hiszpanii, Galii, Afryce Północnej a od VIII wieku także w liturgii bizantyńskiej. Wraz z upowszechnieniem chrztu dzieci zaniechano tej praktyki. Przetrwała jedynie we wspólnotach monastycznych, gdzie umywano nogi na znak gościnności i pokory.
Obrzęd mandatum upowszechnił się w VII wieku na Zachodzie Europy. Na początku XII w. przybrał on zrytualizowany charakter w liturgii papieskiej. Mszał trydencki przewidywał obmycie nóg po zakończeniu mszy. Natomiast obecny zaleca dokonanie obrzędu po Ewangelii i homilii. Jego wymowa związana jest z teologią kapłaństwa – przełożony wspólnoty na wzór Chrystusa jest jej sługą.
Początkowo obrzęd miał miejsce tylko w katedrach, gdzie mszy celebrował biskup. Po Soborze Watykańskim II zaczęto go praktykować także w zwykłych kościołach i wówczas dokonuje go proboszcz. Papież Franciszek poszerzył symbolikę mandatum, obmywając nogi także kobietom.
Z kolei opis łamania chleba jest w Ewangelii według Mateusza, Marka i Łukasza.
W czasie Mszy Wieczerzy Pańskiej po modlitwie po Komunii świętej Najświętszy Sakrament przenoszony jest procesyjnie do miejsca przechowania, zwanego dawniej ciemnicą. Towarzyszy temu śpiew hymnu „Sław, języku, tajemnicę Ciała i najdroższej Krwi…” autorstwa św. Tomasza za Akwinu i dźwięku kołatek.
Na zakończenie mszy obnaża się ołtarz, wygasza wieczną lampkę na znak, że zabrano Chrystusa. Jeśli to możliwe, zaleca się wynieść krzyże lub je zasłonić, o ile nie zrobiono tego wcześniej.
Obchód misterium Chrystusa ukrzyżowanego rozpoczęty Mszą Wieczerzy Pańskiej jest sposób kontynuowany przez godziny adoracji i zostaje domknięty dopiero wielkopiątkową liturgię Męki Pańskiej.
Podczas sprawowania mszy Wieczerzy Pańskiej tabernakulum powinno być puste, a Komunię świętą udziela się z darów wówczas konsekrowanych w większej ilości, tak aby można było przyjąć Komunię świętą podczas liturgii w Wielki Piątek, kiedy nie sprawuje się mszy św. Według przepisów liturgicznych konsekruje dodatkową hostię, która zostanie wystawiona w Wielki Piątek w Grobie Pańskim.
Msza krzyżma w Wielki Czwartek
.W Kościele katolickim msza krzyżma w Wielki Czwartek jest ostatnią celebracją 40 dni Wielkiego Postu. W czasie liturgii błogosławione są oleje chorych i katechumenów. Konsekrowany jest olej krzyżma, używany w sakramencie chrztu, bierzmowania, święceń kapłańskich i przy poświęceniu kościołów i ołtarzy.
Msza krzyżma, po łacinie missa chrismatis, zasadniczo sprawowana jest w godzinach porannych Wielkiego Czwartku, w związku z tym należy jeszcze do czasu wielkopostnego. Zawsze celebrowana jest w katedrze, pod przewodnictwem ordynariusza diecezji w otoczeniu prezbiterów diecezjalnych i zakonnych. Do udziału w liturgii zapraszani są lektorzy, nadzwyczajni szafarze Komunii świętej i wszyscy wierni. Jeżeli w tym dniu trudno jest zgromadzić duchowieństwo i lud wokół biskupa, to można ją sprawować w jednym z poprzednich dni Wielkiego Tygodnia. Przykładem jest okres pandemii, kiedy w niektórych diecezjach była ona celebrowana nawet w późniejszym okresie.
Zgodnie z decyzją papieża Pawła VI wprowadzającą Mszał rzymski odnowiony po soborze – w czasie mszy krzyżma kapłani odnawiają swoje przyrzeczenia złożone w dniu święceń. Obrzędowi towarzyszy modlitwa Kościoła za duchowieństwo. Biskup pyta wówczas kapłanów: czy chcą pobożnie i z wiarą odprawiać misteria Chrystusa na chwałę Boga i dla uświęcenia ludu chrześcijańskiego zgodnie z tradycją Kościoła? Czy chcą pilnie i mądrze spełniać posługę słowa, głosząc Ewangelię i wykładając prawdy katolickiej wiary? Czy chcą naśladować przykład Chrystusa, Dobrego Pasterza, i nie szukając własnej korzyści troszczyć się o zbawienie ludzi? Czy chcą coraz ściślej łączyć się z Chrystusem Najwyższym Kapłanem, i razem z nim samego siebie poświęcać Bogu za zbawienie ludzi?
Dialog zastępuje w czasie mszy modlitwę powszechną. Na zakończenie liturgii odbywa się obrzęd poświęcenia olejów chorych i katechumenów oraz oleju krzyżma, który we wschodniej tradycji liturgicznej nazywany jest myronem. Świadectwa z VI w. mówią, że krzyżmo było mieszaniną oliwy z oliwek pierwszego tłoczenia na zimno i wonnego balsamu.
Historia namaszczania osób oraz przedmiotów sięga czasów Starego Testamentu. W Biblii osoby wybrane przez Boga do wykonywania szczególnych zadań pomazane były oliwą. Z chwilą namaszczenia władca stawał się pomazańcem Pańskim, czyli osobą mającą jakiś udział w Bożej świętości, dlatego np. Dawid nigdy nie podniósł swej ręki przeciwko Saulowi, który przecież wielokrotnie nastawał na jego życie. Grecki termin christos oznacza namaszczony, pomazaniec i jest on odpowiednikiem hebrajskiego „maszijah”. W Ewangelii św. Łukasza Jezus sam nazwał siebie Chrystusem, czyli namaszczonym przez Boga mówiąc: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę”.
Podczas modlitwy eucharystycznej odbywa się pobłogosławienie oleju chorych, a po modlitwie po Komunii świętej obrzęd pobłogosławienia oleju katechumenów, który wykorzystywany jest w czasie przygotowywania się osób dorosłych do sakramentu chrztu św. Następnie odbywa się obrzęd konsekracji krzyżma, który jest zarezerwowany biskupowi. Wlewa on wonności do oleju, przyrządzając krzyżmo. Olej ten używany jest w sakramencie chrztu, bierzmowanie i kapłaństwa oraz przy poświęceniu kościołów i ołtarzy.
Potrzebujemy coraz bardziej chwil zmiany oraz wytchnienia od codziennych zwyczajów i obowiązków…
.”Bo jesteśmy zagubieni — i jedyną szansą na odzyskiwanie siebie i poszukiwanie kompasu stają się swoiste rekolekcje” – pisze Michał BONI. Dla jednych to zanurzenie się w muzyce, dla innych to dotknięcie estetyczne różnych muz, głębokie oglądanie obrazów choćby van der Weydena „Zdjęcie z krzyża” z przejmująco namalowaną twarzą Marii Magdaleny czy lektura oferowanych przez „Tygodnik Powszechny” na Wielkanoc rekolekcji ks. Józefa Tischnera opartych na dziełach mistrza Eckharta.
Dla jeszcze innych — to refleksja i przeżycie czysto religijne. Święto Zmartwychwstania daje niebywałą okazję do zajrzenia w głąb samego siebie, w swój umysł, ale i w swoje zmysły. Bo jest to święto przekraczania definitywnych granic: przekraczania granicy śmierci, zstąpienia tam, gdzie widać zło, i wydobycia się — w języku laickim — z niebytu, z powrotem do życia, które staje się już inne. Można wierzyć lub nie, ale jest w tej opowieści o Chrystusie, w Jego trwaniu pomiędzy śmiercią a jej pokonaniem, olbrzymia szansa i perspektywa nadziei.
„Trzy tygodnie temu w Rzymie w przerwie konferencji europejskiej o wyzwaniach cyfrowych, tak ważnych dla przyszłości Europy, zajrzałem do barokowego, mistrzowskiego architektonicznie kościoła jezuitów Il Jesu. Patrzyłem na rozwichrzoną harmonię ołtarzy i przeglądałem się w lustrze stojącym pośrodku nawy, dzięki któremu mogłem widzieć swoją twarz na tle powiększonych malowideł i ornamentacji sufitu. Usiadłem z boku. Słychać było barokowe nieszpory któregoś z XVII-wiecznych mistrzów. I to był ten moment, ulotna chwila — zatrzymanie w czasie, wgląd w siebie, wgląd w coś, co JEST NADE MNĄ” – wspomina autor.
Każdy ma swój sposób zatrzymania się. I każdy należy uszanować.
Czy mistrzostwo w robieniu pomysłowych mazurków też prowadzi do tego oddechu, do tej chwili przełamania rutyny? Tak, jeśli jest jednocześnie wyrazem skupienia i miłości. Ktoś powie — to za dużo powiedziane… Za dużo? Wszystko, co czynimy z miłością do innych, do świata, także szanując i kochając samych siebie, jest tym momentem, który może prowadzić do czegoś, co JEST NADE MNĄ.
„I teraz kluczowe, wielkopostne i wielkanocne pytanie: co czynimy z miłością? Miłością inną niż ta, o której rozmyślamy przy świętach Bożego Narodzenia. Miłością, która przechodzi przez cierpienie, dojrzewa i szuka pokory, wybaczenia i odrodzenia”.
Zatrzymajmy się na chwilę, by odetchnąć. Zajrzeć w siebie. Połączyć zmysły z umysłem. Posłuchać którejś z pasji Jana Sebastiana Bacha czy „Mesjasza” Haendla. I spojrzeć na drugiego człowieka bez względu na to, czy jest przeciwnikiem politycznym, czy ma inny kolor skóry i wyznaje inną religię — przez pryzmat cierpienia, doświadczenia odrodzenia i zwycięstwa życia – cały tekst [LINK].
PAP/ Magdalena Gronek/ LW






