Wielki Post z dala od ekranów [Abp Adrian GALBAS]

Środa Popielcowa rozpoczyna w Kościele katolickim 40-dniowy okres Wielkiego Postu. Dla wiernych jest on wezwaniem do pokuty i nawrócenia. W tym czasie w parafiach odbywają się rekolekcje i dni skupienia. W piątki są nabożeństwa drogi krzyżowej, a w niedziele wierni śpiewają „Gorzkie żale”. Metropolita warszawski abp Adrian Galbas zachęca w Wielkim Poście do ograniczenia korzystania z mediów i unikania rozrywki.
Wielki Post z dala od ekranów
.W Środę Popielcową w kościołach odprawiany jest obrzęd posypania głów wiernych popiołem. Błogosławieństwo i posypanie popiołem odbywają się w czasie mszy świętej bezpośrednio po homilii. Towarzyszy temu modlitwa: „Panie Boże, Ty przebaczasz ludziom, którzy się upokarzają i starają się zadośćuczynić za grzechy, wysłuchaj łaskawie nasze prośby i udziel hojnie błogosławieństwa swoim sługom i służebnicom, którzy będą posypani tym popiołem. Niech wytrwają w czterdziestodniowej pokucie, aby mogli z oczyszczonymi duszami uczestniczyć w paschalnym misterium Twojego Syna”.
Posypując głowy wiernych popiołem, ksiądz wypowiada słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” lub „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, które są wezwaniem do rozpoznania własnej kruchości i ulotności życia.
Obrzęd stanowi pozostałość po starożytnej liturgii nakładania pokuty na publicznych grzeszników. Pokutnicy gromadzili się w świątyni, wyznawali grzechy, kapłan zaś posypywał ich głowy popiołem, nakazując opuszczenie wspólnoty na czas pokuty. Progi kościoła wolno im było znowu przestąpić dopiero po spowiedzi w Wielki Czwartek. Z czasem, dla podkreślenia solidarności Kościoła z grzesznikami, rozciągnięto wspomniany zwyczaj na wszystkich uczestników liturgii.
Historia zwyczaju posypywania głów popiołem
.Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W 1091 r. papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele. Popiół, którym posypywane są głowy wiernych, pochodzi z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku.
W Środę Popielcową wiernych obowiązuje post ścisły – jakościowy i ilościowy. Katolicy są zobowiązani do zachowania wstrzemięźliwości od spożywania potraw mięsnych. Post ilościowy oznacza, że w Środę Popielcową i w Wielki Piątek można zjeść jedynie trzy posiłki, w tym jeden do syta. Z zachowania postu zwolnieni są chorzy oraz wierni poniżej 14 lat i powyżej 60 lat. Tego dnia wierni nie mają obowiązku uczestnictwa w mszy świętej, choć Kościół zachęca do tego.
Wielki Post to okres liturgiczny mający przygotować katolików do pogłębionego przeżywania najważniejszego dla chrześcijanina wydarzenia – zmartwychwstania Chrystusa. Okres 40 dni jest nawiązaniem do czasu, który Chrystus spędził na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Jezus udał się w miejsce odosobnienia zaraz po przyjęciu chrztu z rąk św. Jana. Wtedy też św. Jan nawoływał do pokuty oraz przygotowania na przyjście Zbawiciela, wołając: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”.
Post, modlitwa i jałmużna – filary Wielkiego Postu
.Trzema filarami Wielkiego Postu są: post, modlitwa i jałmużna. Post ma być wyrazem osobistego wysiłku człowieka i walki z własnymi słabościami oraz praktyką, która dokonuje oczyszczenia moralnego. Jałmużna jest wyrazem solidarności i braterstwa oraz niesienia pomocy wszystkim cierpiącym niedostatek. Z kolei modlitwa ma być drogą, która prowadzi do jeszcze większego zjednoczenia człowieka z Bogiem.
Przez cały okres Wielkiego Postu w kościołach w piątki odprawiane są drogi krzyżowe, a w niedziele wierni śpiewają „Gorzkie żale”. Droga krzyżowa to nabożeństwo praktykowane w całym Kościele. Polega na symbolicznym odtworzeniu 14 stacji drogi Jezusa Chrystusa na śmierć i złożenia Go do grobu. „Gorzkie żale” to typowo polska modlitwa zawierająca elementy średniowiecznych pasyjnych misteriów liturgicznych. Ich początek wiąże się w warszawskim Kościołem Świętego Krzyża.
Jedną z wielkopostnych praktyk są rekolekcje w parafiach. Do ich przeprowadzenia zobowiązuje proboszczów kanon 770 Kodeksu prawa kanonicznego. Udział w rekolekcjach ma pomóc wiernym zatrzymać się w biegu i skłonić do pogłębionej refleksji, tak by odnowić relację z Bogiem, ze światem i drugim człowiekiem.
W ostatnich latach coraz popularniejsza staje się w Polsce wielkopostna praktyka odwiedzania kościołów stacyjnych, czyli świątyń, w których w poszczególne dni Wielkiego Postu wierni spotykają się na liturgii. Centralnym wydarzeniem dnia jest zawsze msza święta. Poza eucharystią w programie są zazwyczaj: adoracja Najświętszego Sakramentu, wspólny różaniec, „Koronka do Miłosierdzia Bożego” i droga krzyżowa.
Liturgia w okresie Wielkiego Postu jest wyciszona. Dominującym kolorem szat liturgicznych jest fiolet. Z obrzędów mszy świętej znika hymn „Chwała na wysokości Bogu”, który śpiewany jest jedynie w czasie przypadających w Wielkim Poście uroczystości, i aklamacja „Alleluja”. Zastępuje ją aklamacja „Chwała Tobie, Królu wieków” albo „Chwała Tobie, Słowo Boże”.
Post od ekranu jest równie pożyteczny jak ten od pokarmów
.Metropolita warszawski abp Adrian Galbas zachęca w Wielkim Poście do ograniczenia korzystania z mediów i unikania rozrywki. Jak zaznaczył, post od ekranu jest równie pożyteczny jak ten od pokarmów, a dziś w rozkołysanym informacyjnie świecie – tym bardziej naglący.
Środa Popielcowa rozpoczyna w Kościele katolickim 40-dniowy okres Wielkiego Postu. Z tej okazji metropolita warszawski napisał list do wiernych, w którym przypomniał, że jest to czas „duchowej odnowy”. Zachęcając do wyjścia wzorem Chrystusa na pustynię, wyjaśnił, że nie oznacza to opuszczenia swojego miejsca zamieszkania, a znalezienie czasu na wewnętrzną ciszę i modlitwę.
„Pustynia jest miejscem milczenia i samotności; to oddalenie od spraw codziennego życia, od hałasu i powierzchowności. Pustynia jest miejscem Absolutu, miejscem wolności, stawiającym człowieka w obliczu pytań ostatecznych (…), jest miejscem łaski. (…) Człowiek spotyka tam swego Stwórcę. Wielkie sprawy zaczynają się na pustyni, w milczeniu i ubóstwie” – napisał abp Galbas, cytując kard. Ratzingera.
Wśród oferowanych przez Kościół katolicki w Wielkim Poście propozycji duszpasterskich wskazał rekolekcje parafialne, Gorzkie żale czy medytację Słowa Bożego podczas nabożeństw drogi krzyżowej. Metropolita warszawski zachęcił do unikania „gwałtownej rozrywki, udziału nie tylko w hucznych zabawach, ale w ogóle w zabawach”.
„Bądźmy też bardziej oszczędni w korzystaniu z mediów. Nie trzeba poświęcać im tyle czasu, nie muszą tak bardzo angażować naszych emocji i naszych nerwów. W Wielkim Poście nie trzeba pościć jedynie od pokarmów. Post od ekranu jest równie pożyteczny, a dziś w rozkołysanym informacyjnie świecie – jest tym bardziej naglący” – ocenił abp Galbas.
V Synod Archidiecezji Warszawskiej
.Zachęcił do zaangażowania się w zbliżający się V Synod Archidiecezji Warszawskiej. „Chodzi o to, by spokojnie – w parafiach i wspólnotach poza- i ponadparafialnych – porozmawiać o naszym lokalnym Kościele. Zadajmy sobie proste pytanie: co jest w nim dobre, a zatem wymaga umocnienia i kontynuowania, a co potrzebuje jakiejś zmiany?” – napisał. Wyjaśnił, że „słuchanie synodalne wymaga powstrzymania osądu, domaga się cierpliwości i pokory”.
„Odwaga rozumienia wymaga cierpliwego i pokornego wchodzenia w sposób myślenia innych, a więc przekraczania własnych schematów, uprzedzeń czy teologicznych uproszczeń. To wymaga duchowej przemiany: uznania, że nie wszystko jeszcze wiem i że moje rozumienie sprawy – jeśli nie przyjmę głosu drugiego – może być niepełne. Aby tak postępować, potrzeba pracy nad pokorą, rezygnacji z kontroli i dominacji nad interpretacją rzeczywistości. Bez tego nie jest możliwe wzajemne zrozumienie, a proces synodalny może się zamienić w spór, w którym każdy szuka jedynie potwierdzenia swoich racji” – napisał. List zostanie odczytany w najbliższą niedzielę 22 lutego we wszystkich kościołach archidiecezji warszawskiej.
Rozważanie na czas Wielkiego Postu
.Współcześnie cierpienie postrzegane jest jako zbędny element ludzkiego życia, który należy za wszelką cenę, jeśli nie usunąć, to przynajmniej zminimalizować. Prowadzi to do konfliktu między cywilizacją życia i cywilizacją śmierci – pisze prof. Piotr CZAUDERNA na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.
Pandemia COVID-19 jest z nami od roku. Jaskrawo wykazała, jak kruchy i niepewny jest nasz obecny świat. Doświadczenie ludzkiej egzystencji, ale szczególnie doświadczenie każdej choroby, w tym to obecne, wynikające z pandemii, nieodłącznie wiąże się z cierpieniem i śmiercią. To pojęcia, których niechętnie używa się w dzisiejszych czasach, chyba że w ujęciu statystycznym, ponieważ jak to kiedyś powiedział Józef Stalin: „Jedna śmierć to tragedia, milion – to statystyka”. Świetnie nakreślił to w swoim ostatnio opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” tekście kardynał Robert Sarah: „Epidemia uderzyła społeczeństwa zachodnie w najczulsze miejsce. Zostały one bowiem urządzone tak, by negować śmierć, ukrywać ją, udawać, że jej nie ma. A ona wróciła na scenę głównym wejściem!” [LINK]. W utylitarnie pojmowanym świecie ludzkie cierpienie po prostu nie ma sensu, dlatego trzeba dążyć do tego, aby je skrócić lub wyeliminować. Z tego między innymi wynika pęd do legalizacji eutanazji.
Prowadzi to w efekcie do jaskrawego konfliktu między cywilizacją życia i cywilizacją śmierci, o czym pisałem poprzednio. Tymczasem Viktor Frankl, austriacki psychiatra i psychoterapeuta, a także więzień obozów koncentracyjnych, napisał, że znaczenie ludzkiego życia bierze się z cierpienia. Wtóruje mu wybitny amerykański psychiatra Scott Peck, którego zdaniem znaczenie życia polega na mierzeniu się z problemami i ich rozwiązywaniu. Przypomina to koncepcję dezintegracji pozytywnej opracowaną przez polskiego psychologa Kazimierza Dąbrowskiego. Według niej zdolność do rozwoju wewnętrznego wymaga przeżywania, odkrywania i tworzenia coraz wyższej hierarchii wartości, a zdrowie psychiczne jest stanem dynamicznym, opartym na pokonywaniu napięcia psychicznego i lęku, które jednakowoż są niezbędne do prawidłowego rozwoju człowieka.
Proces budowania odpowiedniej życiowej hierarchii jest z założenia pełen niepowodzeń. Tymczasem współcześnie cierpienie postrzegane jest jako zbędny i niewygodny element ludzkiego życia, który należy za wszelką cenę, jeśli nie usunąć, to przynajmniej zminimalizować.
Stosunkowo wygodne czasy, w jakich przyszło nam szczęśliwie (przynajmniej do czasu pandemii) żyć, wyjątkowo sprzyjają takiemu podejściu. Wykształciło to niesłychany wprost społeczny egoizm. Muszę przyznać, że w swojej lekarskiej pracy nieraz bywam oszołomiony jego stopniem, objawiającym się na przykład niechęcią rodziców moich pacjentów do brania pod uwagę potrzeb innych dzieci niż własne i narastającą spiralą roszczeń wobec innych przy jednoczesnym niestawianiu sobie samemu żadnych ograniczeń i wymogów.
Cierpienie wiąże się nierozłącznie z tajemnicą zła i grzechu. Grzech zaś – to jeszcze bardziej niepopularne obecnie pojęcie. Może warto dla porządku przypomnieć listę siedmiu grzechów głównych: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira, acedia (w skrócie: SALIGIA), czyli pycha, skąpstwo (może lepiej chciwość), zbytek (rozumiany także jako żądza i nieczystość), zazdrość, obżarstwo, gniew, lenistwo (może lepiej byłoby powiedzieć – ociężałość duchowa). Jednak od samego zarania chrześcijaństwa to pycha jest powszechnie uznawana za najważniejszy i najpierwszy z grzechów głównych, począwszy od historii Adama i Ewy, którzy chcieli być równi samemu Bogu – „lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego [tj. drzewa poznania], otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło” (Rdz 3,5 – cyt. z Biblii warszawskiej). Św. Augustyn napisał w swoim dziele Państwo Boże, iż grzech jest „miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga”. Warto zapytać za św. Tomaszem z Akwinu, jak powinniśmy rozumieć znaczenie wyrazu „pycha”. Dla niego oznacza ona nieuporządkowane pragnienie własnej wielkości i rodzaj pogardy wobec Boga na skutek zepsucia naszej natury. W tym znaczeniu można uznać pychę za początek i praprzyczynę wszelkiego grzechu. Pycha polega zatem na odwróceniu się od Boga, którego przykazaniom człowiek wzbrania się poddać. Dlatego jest ona grzechem duchowym, który sam w sobie jest mniej haniebny, mniej poniżający, lecz mimo to cięższy – zdaniem św. Tomasza – niż grzechy cielesne, gdyż odwraca nas bardziej od Boga. Dlatego właśnie pycha jest początkiem i korzeniem wszelkiego zła w ludzkim życiu, tak jednostkowym, jak i zbiorowym, jak powiedział św. Ignacy z Loyoli. To właśnie pycha stanowi często najskuteczniejszą broń Szatana i duchów zła przeciw intelektualistom oraz ludziom obarczonym szczególnymi talentami i przymiotami umysłu. Pycha bowiem skłania do próżności, czyli do pragnienia, aby być cenionym dla siebie samego, nie kierując tej czci ku Bogu, źródłu wszelkiego dobra.
Moralność chrześcijańska opiera się na koncepcji grzechu pierworodnego. Może warto więc przypomnieć, czym zgodnie z nauką Kościoła jest grzech pierworodny. Zdaniem św. Anzelma polega on na braku sprawiedliwości pierwotnej, a więc jest pewnym brakiem, inaczej mówiąc, jest nieuporządkowaną pożądliwością.
.Grzech pierworodny skutkuje skażeniem różnych sił psychicznych człowieka jako różnych części jednej całości, przeciwstawiając się sprawiedliwości pierwotnej, która zjednoczyła je razem. Wskutek sprawiedliwości pierwotnej rozum doskonale panował nad niższymi władzami duszy, a sam dzięki doskonałości otrzymanej od Boga doskonale się Mu poddawał. Św. Tomasz z Akwinu wywodził, że po utracie sprawiedliwości pierwotnej siły psychiczne człowieka zostały niejako rozstrojone i pozbawione właściwego porządku, dzięki któremu z natury kierowały się ku cnocie
PAP/MJ





