Wincenty Witos – pamięć o bohaterze ludowców przywrócona

II Rzeczpospolita PSL Wincenty Witos ludowcy

Wincenty Witos wraz z 9 innymi politykami skazanymi w l. 30. XX w. w procesie brzeskim, został w czwartek 25 maja uniewinniony przez Sąd Najwyższy. Wyrok jest bardzo ważny dla zajmujących się biografią Witosa i jego rodziny. To ukoronowanie wysiłków na rzecz pamięci o nim – mówi Janusz Skicki, kierownik Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach,

Wincenty Witos skazany w procesie brzeskim

Jakie były przyczyny konfliktu pomiędzy środowiskiem piłsudczykowskim i samym Piłsudskim a ludowcami, których przywódcą był Wincenty Witos?

Janusz Skicki: Nie można powiedzieć, aby był to konflikt o wyraźnym podłożu personalnym. Główną przyczyną konfliktu z końca lat trzydziestych był sprzeciw Witosa wobec działań środowiska sanacji i jego udział w inicjatywie Centrolewu, zrzeszającej przeciwników piłsudczyków. Ich wizje rządów w Polsce były zupełnie odmienne. Oczywiście należy pamiętać, że ten konflikt narastał już od zamachu majowego w 1926 r., ale wcześniej współpraca obu polityków układała się poprawnie. Pamiętajmy, jak blisko współdziałali w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r., gdy Wincenty Witos był premierem. Momentem przełomowym w kontaktach między tymi politykami był więc niewątpliwie maj 1926 r. i jego konsekwencje w postaci rządów zwolenników Piłsudskiego.

Jakie wrażenia na ludowcach zrobiło aresztowanie Witosa we wrześniu 1930 r.?

Janusz Skicki: Szokujące było nie tylko aresztowanie, ale również metoda aresztowania Witosa i innych polityków. Można powiedzieć, że Wincenty Witos został porwany z pociągu relacji Kraków – Tarnów. Przez pewien czas rodzina i opinia publiczna nie wiedziały, jaki jest los przywódcy ludowców. Moment aresztowania widział jeden z pasażerów pociągu. W tym czasie Witos został wywieziony do twierdzy w Brześciu. Wielokrotnie rozmawiałem o tym wydarzeniu z prawnukiem Wincentego Witosa, a więc najbliższym członkiem rodziny przywódcy ludowców, który wciąż podkreśla, że to aresztowanie było ogromną niesprawiedliwością.

Musimy pamiętać, że to aresztowanie wywarło szczególne wrażenie, ponieważ Witos był niekwestionowanym liderem całego ruchu ludowego i polskiej wsi. Za jego największą zasługę uważano upodmiotowienie polityczne i narodowe chłopów, którzy w 1919 r. znaleźli się w ławach polskiego sejmu. Duża część elit warszawskich nie rozumiała wówczas, że Wincenty Witos, który skończył kilka klas szkoły powszechnej, mógł zostać trzykrotnie premierem. Przypomnijmy, że stał na czele rządu w niezwykle trudnych warunkach: podczas wojny 1920 roku, ogromnego załamania gospodarczego w 1923 r., oraz gdy władza „leżała na ulicy” w maju 1926 roku. W tych wszystkich momentach Witos czuł olbrzymi ciężar obowiązku objęcia urzędu premiera i wzięcia odpowiedzialności za wydarzania w Polsce.

Po uwięzieniu w Brześciu Witos nie był traktowany jako „więzień specjalny”, ale gorzej niż wielu przestępców.

Janusz Skicki: W swoich wspomnieniach zapisał, że był traktowany fatalnie. Więzienie brzeskie miało charakter wojskowy. Strażnikami byli wojskowi, którzy znęcali się nad więźniami. Był zmuszany do prac, które uwłaczały mu nie tylko jako trzykrotnemu premierowi Rzeczypospolitej, ale również jako człowiekowi. Pozostałych więźniów Brześcia bito. Witosa uderzono tylko kilka razy.

Jego uwolnienie pod koniec listopada 1930 r. nie kończyło tej sprawy. 26 października 1931 r. rozpoczął się proces, który miał charakter całkowicie polityczny. Był to największy tego rodzaju proces w II Rzeczypospolitej. Starli się w nim najlepsi prawnicy, a prasa żyła jego przebiegiem przez wiele miesięcy. Faktycznym celem procesu brzeskiego było zniszczenie opozycji politycznej wobec rządów sanacji. Zauważmy, że już przed aresztowaniem posłów posłużono się fortelem, którym było pozbawienie ich immunitetu i aresztowanie, tak jak innych obywateli. Ludowcy nie mieli wątpliwości, że ich przywódca i premier został skazany całkowicie niesłusznie. W zbiorach Muzeum w Wierzchosławicach posiadamy liczne listy od zwolenników ludowców i sympatyków Wincentego Witosa z całej Polski, w których protestowali przeciw aresztowaniu i wyrażali nadzieję, że zostanie oczyszczony z niesprawiedliwych zarzutów. Ostatecznie proces zakończył się skazaniem Witosa na karę półtora roku więzienia i pozbawienie praw publicznych na 3 lata. Wyrok z 1933 r. zmusił go także do przymusowej emigracji politycznej do Czechosłowacji.

Polityk zrehabilitowany

W marcu 1939 r. został ponownie uwięziony. Dlaczego wówczas trafił do więzienia?

Janusz Skicki: Na emigracji w Czechosłowacji miał bieżący kontakt z ludowcami w kraju. Można powiedzieć, że wciąż był liderem swojego środowiska. Jego poglądy ulegały zaś mocnej radykalizacji wobec działań rządów piłsudczykowskich. Powrócił do Polski wiosną 1939 r., gdy Czechy zostały zajęte przez Niemców. Po powrocie ostrzegał przed agresją Niemiec i uważał wojnę za nieuniknioną.

Po przyjeździe udał się do prokuratury, która natychmiast zadecydowała o jego aresztowaniu. Ze względu na stan zdrowia po trzech dniach został zwolniony na półroczną kurację zdrowotną. Miał już wówczas widoczne objawy choroby Parkinsona. Witos miał podejrzenia, że jeśli wróci do więzienia, to nie opuści go żywy, tak jak stało się w przypadku Wojciecha Korfantego, który został uwolniony tuż przed śmiercią. Nie wrócił do więzienia ze względu na agresję Niemiec. Okupanci trzykrotnie próbowali skłonić Witosa do kolaboracji, prawdopodobnie w celu stworzenia podległego im rządu. Pamiętajmy, że Wincenty Witos był jedynym znaczącym politykiem międzywojnia, który pozostał w okupowanym kraju. Mogli też szantażować przywódcę ludowców poprzez uwięzienie jego córki, która była więziona w obozach w Auschwitz i Bergen-Belsen. Witos nie miał pewności, czy jego córka żyje, ale konsekwentnie odmawiał współpracy z Niemcami. Był internowany przez gestapo, ale próby skłonienia go do współpracy okazały się bezowocne.

Wyroku z 1933 r. nie unieważniała amnestia ogłoszona przez prezydenta Władysława Raczkiewicza, którą zostali objęci wszyscy skazani w procesie brzeskim. Nie przywrócono Witosowi także odebranych insygniów Orderu Orła Białego. Dopiero w 2011 r. zostały przekazane rodzinie podczas Dożynek Prezydenckich w Spale. Dopiero teraz wyrok został ostatecznie unieważniony. Wyrok Sądu Najwyższego jest bardzo ważny dla zajmujących się biografią Witosa i jego rodziny. To ukoronowanie wysiłków na rzecz pamięci o Wincentym Witosie. Nie była to łatwa droga, tak jak bardzo trudne było życie przywódcy ludowców.

Rozmawiał Michał Szukała

„Wszyscy mamy swoje korzenie. My wracamy do idei Wincentego Witosa”

.„Polityka historyczna to budowanie trwałego fundamentu pod sukces przyszłych pokoleń. Pamiętajmy o wydarzeniach z przeszłości, a przyszłość budujmy na energii nadziei i sukcesach małych i większych. To najlepsze zasilanie, jakie możemy podłączyć w polskich domach” – pisze Piotr ZGORZELSKI, historyk, poseł na Sejm RP z ramienia PSL.

Jak podkreśla, „Wincenty Witos to postać, która zapisała się złotymi zgłoskami w polskiej historii. Jednak ogółowi społeczeństwa jest mało znana. Szkolna wiedza często nie wystarcza, by zrozumieć, jak ważną rolę odgrywał przywódca ruchu ludowego w odradzającej się po 1918 roku Polsce. Nie tylko był trzykrotnie premierem, ale przede wszystkim tonował niekiedy agresywne zachowania innych obozów politycznych, w szczególności osób i środowisk powiązanych z Piłsudskim”.

„Idąc za słowami Witosa o tym, że Polska winna trwać wiecznie, musimy pamiętać o tym, że trzeba zbudować podstawy, trwałe podstawy trwania naszego kraju. Tak jak kiedyś podstawą rozwoju była nauka pisania i czytania, tak dzisiaj będą to nowoczesna edukacja, innowacyjne technologie i stabilność systemu. Każdy otrzyma szansę na lepsze dostatnie życie. Ważne, żeby politycy przestali nieustająco zmieniać zasady, w jakich funkcjonuje społeczeństwo” – pisze Piotr ZGORZELSKI we „Wszystko co Najważniejsze”.

PAP/Michał Szukała/WszystkoCoNajważniejsze/PP

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 maja 2023