Wojna kognitywna

Fałszywe informacje często służą do destabilizacji i osłabienia woli walki swoich wrogów. Tak właśnie wygląda wojna kognitywna, prowadzona m.in. przez Rosję.
Rosja stosuje te taktykę od lat
.Redakcja „The Conversation” tak opisuje charakter zjawiska znanego jako wojna kognitywna:
Wyobraź sobie, że budzisz się i dowiadujesz się, że w twoim mieście pojawił się śmiertelny szczep grypy. Służby zdrowia bagatelizują sytuację, ale media społecznościowe są zalewane sprzecznymi twierdzeniami „ekspertów medycznych” dyskutującymi na temat jego pochodzenia i nasilenia.
Szpitale są przepełnione pacjentami z objawami grypopodobnymi, co uniemożliwia innym dostęp do opieki medycznej, co prowadzi do zgonów. Stopniowo staje się jasne, że to wrogie państwo wywołało tę panikę, rozpowszechniając fałszywe informacje – na przykład, że szczep ma bardzo wysoką śmiertelność. Jednak pomimo ofiar śmiertelnych, żaden przepis prawny nie kwalifikuje tej sytuacji jako aktu wojny.
Wojna kognitywna musi zostać wygrana przez Zachód
.Zdaniem ekspertów tak właśnie wygląda wojna kognitywna, sposób prowadzenia walki, który zakłada dominację mediów, opinii publicznej ale także wymiany informacji na poziomie interpersonalnym – słowem, przejęcie całej domeny poznawczej człowieka.
The Conversation podaje, że klasycznym przykładem wojny poznawczej jest tzw. kontrola refleksji – sztuka, którą Rosja doskonalą od całych dziesięcioleci. Ta wojna kognitywna polega ona na kształtowaniu percepcji przeciwnika na własną korzyść, tak aby nie zdawał sobie sprawy, że został zmanipulowany. W kontekście konfliktu na Ukrainie kontrola refleksji to narracje o historycznie uzasadnionych roszczeniach Rosji do terytoriów Ukrainy i przedstawianie Zachodu jako moralnie zepsutego kolosa na glinianych nogach.
Wojna kognitywna ma na celu uzyskanie przewagi nad przeciwnikiem poprzez oddziaływanie na postawy i zachowania na poziomie indywidualnym, zbiorowym lub populacyjnym. Zwycięstwo ma przynieść zmiana postrzegania rzeczywistości, czyniąca „manipulację ludzkim poznaniem” kluczowym obszarem działań wojennych.
To groźna broń w wojnie światowych mocarstw, rozgrywającej się teraz także poprzez interakcje między naszymi umysłami. Zdaniem wielu ekspertów kluczowe jest więc, żeby państwa bloku Zachodniego wypracowały metody zwalczania wojny kognitywnej.
W okowach kłamstwa (i jak się z nich wyzwolić)
.Czasem spory, nawet ostre, dotyczą konkretnych problemów. Łatwiej wtedy dyskutować o konkretach i używać rzeczowych argumentów. Są jednak sytuacje, gdy kłamstwo jest wielotematyczne, wręcz powszechne. Zabarwione jest do tego pogardą i nienawiścią. Każdy polemista jest wrogiem. Gdy jedna strona jest całkowicie dominująca, zanurzamy się w tym kłamstwie jak w jakiejś kleistej masie, z której nie potrafimy się wydostać – pisze Jan ŚLIWA.
Wdzisiejszych czasach prawda i rozsądek nie mają łatwego życia. Gdy w jednym z pierwszych przemówień prezydent Trump oświadczył, że są tylko dwie płci – mężczyzna i kobieta – dostał owację na stojąco. Parę dekad temu wprowadziłby słuchaczy w zakłopotanie. Prezydent supermocarstwa oświadcza, że dwa plus dwa daje cztery. Niepoważne. A jednak. Dziś to stwierdzenie wymaga odwagi, może kosztować karierę.
Czasem spory, nawet ostre, dotyczą konkretnych problemów. Łatwiej wtedy dyskutować o konkretach i używać rzeczowych argumentów. Są jednak sytuacje, gdy kłamstwo jest wielotematyczne, wręcz powszechne. Zabarwione jest do tego pogardą i nienawiścią. Każdy polemista jest wrogiem. Gdy jedna strona jest całkowicie dominująca, zanurzamy się w tym kłamstwie jak w jakiejś kleistej masie, z której nie potrafimy się wydostać. Przychodzą mi tu na myśl dwa systemy – sowiecki komunizm i niemiecki nazizm. Systemy totalitarne, obejmujące wszystkie aspekty życia, sprowadzające wszystkie tematy to pytania, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem. Kto kogo?
Dziś w świecie Zachodu ustawami o mowie nienawiści chce się innym zamknąć usta, również siłą i wyrokami sądowymi. Liberalny system nieprzyjemnie przypomina dawny blok wschodni. Przyjrzyjmy się mechanizmom działania kłamstwa.
NNajskuteczniejsza jest brutalna przemoc. Kiedyś za kawał o Stalinie lądowało się w więzieniu albo na Kołymie, jeżeli tylko rodzinny kraj tak daleko sięgał. Problemy mieli wszyscy znajomi buntownika, byli wobec tego dla własnego bezpieczeństwa gotowi donieść, byle szybciej. Czy to minęło? Ustawy o mowie nienawiści pozwolą na dość swobodne szafowanie represjami. W Niemczech można pójść do więzienia za mem o pani minister, a władze budują system anonimowego donosicielstwa.
Oprócz strachu działa propaganda. Kontrola nie musi być stuprocentowa. Wystarczy, że nieliczne alternatywne media będą stygmatyzowane jako radykalne, prawicowo-nacjonalistyczne. Mogą się nawet przydać do wyłapywania słuchaczy jako elementu podejrzanego. W efekcie masy są nasączane określonymi poglądami oraz pojęciami. Już używane słownictwo jest elementem indoktrynacji. W latach 80. wydano w Polsce w podziemiu Czarną księgę cenzury. Podawała ona, jakiej używać terminologii. Zapamiętałem, że Koreę Północną nazywamy Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną, a Południową – soldateską, reżimem w Seulu. Niewiele się zmieniło. Niemieckie media (np. telewizje ARD i ZDF) też mają takie podręczniki. Pamiętamy, że przez 8 lat nie pisały one „polski rząd”, ale „PiS-Regierung”, żeby czytelnik już z wielkich tytułów wiedział, że mamy do czynieni z uzurpatorami. Niekoniecznie chodzi o politykę. Tępieni są również klimatyczni sceptycy. Wątpiąca babcia, niestosująca się do reguł, w programie dla dzieci nazwana została „Klima-Sau” (świnia klimatyczna), z sugestią dla wnucząt, by ją wychowali.
Wspólne wyznawanie tworzy więź grupową, poczucie przynależności. Uzupełnia je nienawiść do drugiej strony. Najlepiej jest stworzyć obraz drugiego jako chochoła, w którego łatwo jest walić. Śmieszne i straszne jest czytanie opinii ludzi postępu na temat konserwatystów. W tych dniach dotyczyło to reakcji na ewentualny wybór czarnego papieża. Ważne jest wychowanie młodzieży, stąd w totalitarnych systemach istotną rolę spełniają takie organizacje jak Komsomoł i Hitlerjugend. Młodzież jest przyszłością, a w międzyczasie może donosić na rodziców. W NRD pytano dzieci, czy w dzienniku telewizyjnym u nich zegar jest okrągły, czy prostokątny. W ten sposób dowiadywano się, w którym domu się ogląda zachodnią telewizję. W nazistowskich Niemczech członkowie HJ byli forpocztą systemu, wychowani na nadludzi, przyszłych zarządców podbitych terenów, mieli mózgi kompletnie przeorane. Dwanaście lat to pod względem wieku od 10 do 22 lat – wystarczy. Podobnie było w komunizmie. Lew Kopielew, późniejszy dysydent, brał udział w rekwirowaniu zboża ukraińskim chłopom podczas Hołodomoru. Wspomina, że wierzył w swoją misję, w to, że ci głodujący ludzie są wrogami klasowymi, stoją na drodze postępu, a ich życie jest zbyteczne, wręcz szkodliwe. On przynajmniej sam w końcu zrozumiał, co robił.
Nie zapominajmy, że udział w systemie daje konkretne korzyści materialne. Tak było również w „egalitarnych” systemach, jak Związek Sowiecki i Chiny Ludowe. Jeśli jesteś z nami, żyjesz jak król. Jeśli nas zdradzisz, szukasz w lesie kasztanów i zbierasz korzonki z łąki. A każdy funkcjonariusz o szczebel wyższy może doprowadzić do uwięzienia lub śmierci swojego poddanego. Taki ekstremalny system terroru nie może trwać wiecznie, ale jednak dość długo. W Rosji i Chinach terror obecnie nie jest już masowy, ale na urodziny dyktatora czasem ktoś zniknie. Nie dotyczy to obecnej Europy Zachodniej, ale rządzący obawiający się utraty władzy grają coraz ostrzej i z upodobaniem stosują prawo oraz „prawo”. A korzyści materialne są oczywiste. Dla każdego wiernego – gabinet i limuzyna z szoferem. To zadowala obdarowanego, ale również jego rodzinę, a w kręgu znajomych daje nadzieję na podobne apanaże. Jaka jest wtedy motywacja, by walczyć o prawdę i powszechne dobro?
W krajach słabszych i biedniejszych sporą rolę odgrywa poparcie zewnętrzne. Wspiera ono karierę w kraju i daje widoki na o wiele bardziej zyskowną karierę międzynarodową. Na średnim szczeblu nie wymaga to szczególnego wysiłku ani zdolności intelektualnych. To, co trzeba myśleć i mówić, jest w przetrawionej formie podane na tacy. Mądrzejsi o to dbają. Tłuczenie na platformie X przekazów dnia może być dla ambitniejszych jednostek krępujące, ale nie mówimy tu o nich. Prosty polityczny lud jest zadowolony. Można czasem udzielić wywiadu dla przyjaznych mediów, a dziennikarze już je sensownie przytną. Kompletne nonsensy lub dzisiejsze opinie zaprzeczające wczorajszym będą bawić opozycyjne media, ale odbierane są one tylko w peryferyjnej bańce. Życie jest piękne, życie jest śliczne, a najpiękniejsze jest życie publiczne.
Tworzy się w ten sposób liczna grupa osób współtworzących system, pasożytujących na reszcie społeczeństwa. Negatywna selekcja gwarantuje ich wierność. Gdy są lojalne, osoby te mają zaszczyty i profity, w przeciwnym wypadku są niczym. Naturalna jest ich wrogość dla tych, którzy mogliby zagrozić ich pozycji lub zdemaskować ich ignorancję. Dla społeczeństwa negatywna selekcja daje podobne efekty jak niekontrolowana migracja. Niektórzy myślą, że jeżeli tysiące mieszkańców Lagos przeniesie się do Londynu, to będą żyć oni jak Londyńczycy – mieszkać w Chelsea i jeździć na zakupy do Harrodsa. Efekt jest przeciwny – to Londyn będzie wyglądał jak Lagos. Podobnie jest z kadrami. Jeżeli do funkcjonującego strategicznego projektu wsadzimy szwagrów i aparatczyków, a kuzyna na dyrektora, to nie będą oni częścią sukcesu, tylko projekt się załamie. W komunizmie mówiliśmy: Niech już biorą pieniądze, byleby nie podejmowali decyzji. Po pół wieku jesteśmy w tym samym miejscu. Dotyczy to wielu krajów, a zwłaszcza brukselskiej centrali.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-klamstwo-i-jak-sie-z-niego-wyzwolic
Maciej Bzura




