Wojna pokazuje, że Rosja może odbudować swój potencjał do poziomu groźnego dla NATO – Prezydent Andrzej Duda w Davos

prezydent Duda

Prezydent RP Andrzej Duda oświadczył w Davos, że trwająca od wielu miesięcy agresja rosyjska przeciw Ukrainie pokazuje, iż Rosja ma możliwości odbudowania swego potencjału militarnego do poziomu, który stanowi zagrożenie dla NATO, szczególnie dla państw wschodniej flanki Sojuszu.

Prezydent Andrzej Duda ostrzega – Ukraina nie jest jedynym celem imperializmu Putina

.”Plany Moskwy nie kończą się na Ukrainie. Agresja prowadzona przez Rosję od tak wielu miesięcy pokazuje, że Rosja ma możliwości odbudowania swego potencjału militarnego aż do poziomu, który stanowi prawdziwe zagrożenie dla Sojuszu, a szczególnie – dla jego członków na wschodniej flance” – powiedział polski prezydent.

Jak ocenił prezydent, NATO „powinno wyraźnie zademonstrować swoją siłę”, a potencjalni agresorzy, w tym Rosja, „nie mogą mieć wątpliwości, że atak na kraje NATO nie ma szans powodzenia”. Zaapelował, by w trybie pilnym skupić się na kluczowych sprawach, wśród których wymienił m.in. utrzymanie stałej i silnej obecności Sojuszu w krajach wschodniej flanki NATO.

Za konieczne uznał także aktualizowanie planów obronnych NATO i posiadanie przydzielonych sił przygotowanych do realizacji tych planów. Podkreślił też potrzebę stabilnej logistyki i infrastruktury, szczególnie systemu zaopatrzenia w paliwo oddziałów na wschodniej flance. Kraje NATO powinny też – jak dodał – zintegrować system obrony przeciwrakietowej.

Poinformował, że Polska przeznaczyła w 2023 roku 4 proc. PKB na obronność, zwiększa i modernizuje swoje siły zbrojne i prowadzi zakupy uzbrojenia. Przypomniał, że wszystkie państwa członkowskie powinny zapewnić wydatki obronne na odpowiednim poziomie. Mówiąc o wielu zadaniach stojących przed NATO ostrzegł, że brak takich wspólnych działań sprawi, iż sojusznicza polityka obrony i odstraszania nie zapewni ochrony przed „russkim mirem” (ideologią wspólnoty rosyjskojęzycznej, której Rosja używa jako pretekstu do ekspansji – PAP).

Dom Trójmorza na Światowym Forum Ekonomicznym

.Dudy wystąpił podczas dyskusji w Domu Trójmorza, zatytułowanej „NATO oraz przyszłość odstraszania i obrony na wschodnim froncie Europy” („NATO and the Future of Deterrence and Defense on Europe’s Eastern Front”).

Tematem panelu były zagrożenia stojące przed NATO, wymagające skutecznego odstraszania i obrony, a także działania, które mogą podjąć państwa Trójmorza należące do NATO na rzecz wzmocnienia sojuszu. W panelu uczestniczyli ambasadorowie Polski, Estonii i Słowacji przy NATO: Tomasz Szatkowski, Juri Luik i Peter Bator, dyskusję moderował ekspert think tanku Atlantic Council, Ian Brzeziński.

Inicjatywa Trójmorza powstała w 2015 roku. Zrzesza 12 państw: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię i Węgry. Ideą tego przedsięwzięcia, zainicjowanego przez prezydentów Polski i Chorwacji, jest pobudzanie rozwoju gospodarczego państw Europy Środkowo-Wschodniej oraz stworzenie stabilnego i spójnego partnerstwa państw z obszaru pomiędzy Morzem Bałtyckim, Adriatykiem i Morzem Czarnym.

Zwycięstwo Rosji nie jest nieuniknione, jak chciałby wierzyć Kreml

.Pomimo zagrożenia jakie dla wolności stanowi rosyjski imperializm, należy pamiętać, że zwycięstwo Ukrainy jest możliwe. Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie, także w Davos, zaznaczał, że Kijów walczy o los całej Europy, nie tylko Ukrainy. O tym, że scenariusz zwycięstwa Rosji nie jest bliski realizacji pisze na łamach Wszystko co Najważniejsze Edward LUCAS, brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”. Autor “The New Cold War: Putin’s Russia and the Threat to the West”.

W swoim artykule zaznacza on, że końcówkę 2023 wyplenia przygnębienie. Nie tyle jednak w samej Ukrainie, gdzie nie brakuje zaciętej determinacji, ile w zachodnich stolicach. Ukraina nie może wygrać. Kontratak się nie powiódł. Porozumienie jest nieuniknione. Nie warto zwlekać. Te argumenty są szczeblami drabiny, która nie prowadzi jednak do pokoju, ale do większej wojny. Celem Rosji nie jest bowiem skromna korekta terytorialna i neutralizacja sąsiada, ale zniszczenie ukraińskiej państwowości i tożsamości narodowej.

„Gdy już jeden sąsiad zostanie oswojony, Kreml zajmie się kolejnym. I kolejnym. To tylko kwestia czasu. Inne koncepcje są myśleniem życzeniowym” – przypomina autor.

Dodaje jednak, że mgłę przygnębienia przebija promyk światła z estońskiego ministerstwa obrony w Tallinie. Nosi tytuł Setting Transatlantic Defence up for Success: A Military Strategy for Ukraine’s Victory and Russia’s Defeat (Droga do sukcesu sił transatlantyckich: strategia wojskowa na rzecz zwycięstwa Ukrainy i porażki Rosji). Jego zdaniem każdy decydent powinien obowiązkowo przeczytać 22 zwięzłe strony tego dokumentu podczas przerwy świątecznej.

Otwiera go bowiem stwierdzenie, że defetyzm jest produktem rosyjskiej wojny informacyjnej. Dlatego należy jak najszybciej wykonać pierwszy krok: porzucić obecną strategię ukształtowaną przez obawy przed eskalacją i dać jasno do zrozumienia, że zwycięstwo Rosji nie jest nieuniknione, jak chciałby wierzyć Kreml, ale niemożliwe. Anonimowi autorzy raportu piszą, że „Rosja pozostaje odporna na logikę rozumu, ale jest wciąż wrażliwa na logikę siły”. Innymi słowy, należy zacząć zwiększać presję militarną i gospodarczą na Rosję i kontynuować ją aż do osiągnięcia punktu krytycznego.

Brzmi to zniechęcająco. Jednak biorąc pod uwagę potęgę Zachodu, jest to łatwe do wykonania. Łączny PKB 54 członków grupy Ramstein, która koordynuje pomoc dla Ukrainy, wynosi 47 bilionów euro (51 bilionów dolarów). Dochód narodowy Rosji stanowi mniej niż jedną dwudziestą tej kwoty. Łącznie budżety obronne członków grupy Ramstein wynoszą 1,24 biliona euro, czyli ponad 13 razy więcej niż budżet Rosji. Jak widać, problemem nie są środki, ale siła woli i przede wszystkim cierpliwość.

„Brzmi to zniechęcająco. Jednak biorąc pod uwagę potęgę Zachodu, jest to łatwe do wykonania. Łączny PKB 54 członków grupy Ramstein, która koordynuje pomoc dla Ukrainy, wynosi 47 bilionów euro (51 bilionów dolarów). Dochód narodowy Rosji stanowi mniej niż jedną dwudziestą tej kwoty. Łącznie budżety obronne członków grupy Ramstein wynoszą 1,24 biliona euro, czyli ponad 13 razy więcej niż budżet Rosji. Jak widać, problemem nie są środki, ale siła woli i przede wszystkim cierpliwość” – pisze Edward LUCAS.

Autor przypomina, że ukraińskie siły zbrojne potrzebują znacznie lepszego szkolenia. Pięciotygodniowe przygotowanie, które obecnie jest standardem dla podstawowych operacji obronnych, musi być dłuższe, droższe i bardziej wyrafinowane, zapewniać oficerów sztabowych oraz uwzględniać realistyczne ćwiczenia na poziomie batalionu i w zakresie kontroli ognia, niezbędnych do przeprowadzenia szturmów brygadowych w 2025 roku. Zachodnie dostawy pocisków, luf i rakiet dalekiego zasięgu muszą drastycznie wzrosnąć, na co składa się zwiększona produkcja, remonty i zakupy. 

Raport sugeruje też również złagodzenie europejskich standardów dla dronów (które są w większości tak surowe, jak w przypadku samolotów pilotowanych), co pozwoli na produkcję ogromnych ilości dronów, których Ukraina potrzebuje do zwycięstwa. Ostatnim elementem wymagającym zmiany jest siła powietrzna: należy już teraz zwiększyć produkcję pocisków obrony powietrznej i zapewnić myśliwcom skuteczną zdolność bojową do 2025 roku.

„Porażka Ukrainy ukształtuje świat na znacznie dłużej i pociągnie za sobą jeszcze wyższe koszty. Estonia rozumie to aż za dobrze. A my” – pyta autor.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 stycznia 2024
Fot. Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej/Grzegorz Jakubowski