Wybory parlamentarne w Iraku. Teheran i Waszyngton chcą już znać zwycięzcę

Odbywające się 11 listopada wybory parlamentarne w Iraku prawdopodobnie nie zmienią znacząco sytuacji politycznej, ale Teheran i Waszyngton bacznie je obserwują – oceniła agencja AP. W wyborach o drugą kadencję walczy premier Mohammed Szija al-Sudani.
Frekwencja będzie niska zarówno z powodu ogólnego rozczarowania
.Prognozuje się, że blok Sudaniego zdobędzie najwięcej mandatów, ale nie uzyska większości, co może oznaczać miesiące rozmów po wyborach między partiami szyickimi i sunnickimi, a także kurdyjskimi, w celu podziału stanowisk rządowych i wyboru premiera.
Stanowiska rządowe w Iraku dzielone są między szyitów, sunnitów, Kurdów, chrześcijan i inne grupy etniczne i religijne. Premierem zostanie szyita, przewodniczącym parlamentu sunnita, a prezydentem – Kurd.
Młody iracki elektorat postrzega proces jako narzędzie podziału bogactw naftowych kraju przez ugruntowane partie. Wielu wyborców straciło wiarę w system, który nie zdołał przełamać schematu zawłaszczania państwa przez potężne partie dysponujące bojówkami, podczas gdy zwykli Irakijczycy narzekają na powszechną korupcję, niski poziom usług i bezrobocie. – Dla 21 mln zarejestrowanych w Iraku wyborców wtorkowe głosowanie może oznaczać jedynie poparcie znanego porządku politycznego – powiedział agencji Reutera analityk polityczny z Bagdadu Ahmed Junis.
W wyborach startuje tylko 75 kandydatów niezależnych, ponieważ ordynacja wyborcza jest postrzegana jako faworyzująca główne partie. Na scenie politycznej nie pojawiły się w ostatnich czasach żadne nowe znaczące postaci.
– Co cztery lata to samo. Nie widzimy żadnych młodych twarzy ani nowej energii zdolnej do wprowadzenia zmian – powiedział agencji student Al-Hasan Jassin.
Sondaże przewidują, że frekwencja będzie niska zarówno z powodu ogólnego rozczarowania, jak i wezwania do bojkotu ze strony populistycznego duchownego szyickiego Muktady as-Sadra.
Przed wyborami zarejestrowało się zaledwie 21,4 mln chętnych do oddania głosu, mniej niż w poprzednich wyborach (24 mln).
Dla młodych obywateli, wybory parlamentarne w Iraku są farsą
.Wybory odbywają się w delikatnym momencie – zauważyła agencja AP. Następny rząd będzie musiał znaleźć równowagę między wpływami USA i Iranu oraz zarządzać dziesiątkami grup zbrojnych, które są bliżej Teheranu i odpowiadają bardziej przed własnymi przywódcami niż przed państwem, a jednocześnie stawiać czoła rosnącej presji ze strony Waszyngtonu, by rozbić te milicje – przypomniała agencja AFP.
Teheran ma nadal nadzieję na utrzymanie kontroli nad Irakiem, mimo że wpływy Iranu osłabły w ostatnich dwóch latach. W Syrii upadły rządy Baszara al-Asada, w trakcie wojen z Izraelem terrorystyczne ugrupowania Hamas i Hezbollah doznały ciężkich ciosów, wreszcie zostały też przywrócone międzynarodowe sankcje na Iran.
W zeszłym miesiącu sekretarz stanu USA Marco Rubio ostrzegł o „pilnej potrzebie rozbrojenia milicji wspieranych przez Iran”. Nowo mianowany wysłannik prezydenta Donalda Trumpa do Iraku Mark Savaya oświadczył zaś w serwisach społecznościowych, że Stany Zjednoczone „stoją u boku Iraku w jego dążeniu do przodu: silnego, niezależnego i wolnego od wspieranych przez zagranicę milicji”. Podkreślił też potrzebę uchronienia Iraku przed „złośliwą ingerencją zagraniczną, zwłaszcza ze strony Iranu i jego pełnomocników” – przypomniała AFP.
Kurdystan będzie niepodległym państwem
.Dzień po zakończeniu wizyty papieża w Iraku i Kurdystanie z Hoshyarem SIWAILYM, szefem Biura Stosunków Zagranicznych Partii Demokratycznej Kurdystanu – o przyszłości Iraku, Kurdystanu i o tym, jakie skutki dla regionu może mieć historyczna papieska wizyta – rozmawia Michał KŁOSOWSKI
Michał KŁOSOWSKI: – Podczas pielgrzymki Franciszek odwiedził także Kurdystan, odprawiając mszę świętą na stadionie w Irbilu. Co jest najistotniejsze dla Kurdów w wizycie papieża?
Hoshyar SIWAILY: – Warto zacząć od historii. Relacje Autonomicznego Regionu Kurdystanu z Watykanem sięgają 2005 r., kiedy ówczesny prezydent Iraku narodowości kurdyjskiej, a wcześniej przewodniczący Patriotycznej Unii Kurdystanu Dżalal Talabani został oficjalnie przyjęty przez papieża Benedykta XVI. Spotkanie głowy Kościoła katolickiego i prezydenta Iraku, z pochodzenia Kurda, rozpoczęło 15-letni proces budowania relacji między obu stronami, czego efektem była wizyta papieża Franciszka w Irbilu, stolicy Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego.
Warto to podkreślić: wizyta Jego Świątobliwości znacząco wzmocniła relacje dyplomatyczne Kurdystanu i Watykanu. Msza święta zorganizowana na stadionie w Irbilu, która zgromadziła 10 tys. osób, była dla świata szeregiem istotnych sygnałów.
Po pierwsze, potwierdziła, że Irbil jest miejscem pokojowej koegzystencji i tolerancji religijnej w Iraku. Po drugie, papież zwrócił uwagę na znaczenie Kurdystanu i jego miejsce w świecie, ponownie wzmacniając relację między nami a Stolicą Apostolską. Wizyta papieża miała także znaczenie dla chrześcijan całego świata. Papież słuchał uważnie świadectw o tym, jak Irbil i Kurdowie udzielali pomocy prześladowanym chrześcijanom od 2003 r. Nie da się tego ukryć: chrześcijanie przeżyli w Iraku coś strasznego, najpierw z rąk Al-Kaidy, potem tzw. Państwa Islamskiego. Pielgrzymka papieża w symboliczny sposób otwiera nowe drzwi, promuje współpracę, pomoc i potwierdza, że w Irbilu chrześcijanie będą bezpieczni.
– Co wizyta papieża zmieni w regionie?
– Dzisiaj Irbil jest miastem pokoju. Jestem pewien, że wizyta papieża dodatkowo wzmocni rolę Kurdystanu jako miejsca, w którym wolność religijna i pokojowe współistnienie nabierają mocy i wyrazu. Wizyta papieża była przede wszystkim wyrazem uznania dla poświęcenia i roli tego miasta w przeszłości. Spodziewam się także, że obecność papieża zmotywowała ludzi do podążania tą samą ścieżką w przyszłości.
– Celem tej wizyty było także ponowne zwrócenie uwagi świata na Irak.
– Przesłanie papieża i cel jego wizyty miały dwa aspekty. Po pierwsze: oddzielenie religii od polityki. W jednym z najważniejszych miast muzułmańskich, Nadżafie, Franciszek odbył prywatne spotkanie z wielkim ajatollahem as-Sistanim, jednym z najbardziej wpływowych i szanowanych duchownych szyickich.
Ali as-Sistani różni się od irańskich szyitów właśnie swoją umiejętnością zdystansowania się od polityki. Nawet jeśli czasem zdarzało mu się dokonywać interwencji w kwestiach spornych, to w większości przypadków pozostawia politykę politykom. To być może najważniejsze wydarzenie pielgrzymki papieża pozostawiło świat z ważnym przesłaniem: pokojowego współistnienia i potwierdzenia prawa irackich chrześcijan.
– A drugi aspekt?
– Sprzeciw wobec ekstremizmu, który zapadnie nam w pamięć za sprawą dwóch wydarzeń. Pierwszym było spotkanie Franciszka z przedstawicielami irackich przywódców religijnych na pustyni w pobliżu liczącego blisko 6000 lat zigguratu na równinach Ur, uważanego za miejsce narodzin Abrahama. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele muzułmanów, chrześcijan, jazydów i mandejczyków, których papież wezwał do współpracy i do pokoju. A papieska wizyta w Karakoszu na Równinie Niniwy pozwoliła Franciszkowi zobaczyć tragiczne skutki terroru dokonanego przez ekstremistów z tzw. Państwa Islamskiego. Ojciec Święty zetknął się tam oko w oko z tym, co przyniosła przemoc, z jaką borykali się chrześcijanie i inne społeczności regionu, który do dzisiaj symbolizuje ucisk ISIS w imię islamu.
Samuel Huntington w Zderzeniu cywilizacji pisał o konflikcie. Tymczasem przedstawienie przez papieża Iraku i w szczególności Kurdystanu jako miejsca pokoju było bardzo istotne, także w ramach misji Jego Świątobliwości jako promocji braterstwa i pokoju między religiami. Papież doprowadził do spotkania wielkich i starych cywilizacji pod znakiem dialogu, nie konfliktu. Wysłuchałem z uwagą jego uwag i przemówień. On wysłuchał naszych. Złączyliśmy się pod jednym przesłaniem miłości, rodziny religii i pokoju wyznań.
– Franciszek jest pierwszym od dawna przedstawicielem świata Zachodu, który przyjechał do Iraku głosić pokój. Jak świat zachodni może pomóc Irakowi, a zwłaszcza Kurdystanowi?
– Zanim poprosimy kogoś o pomoc, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak sami możemy sobie pomóc. Jeśli Irak lub iraccy politycy nie pójdą po rozum do głowy, to żadna pomoc Zachodu nas nie uratuje.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/hoshyar-siwaily-kurdystan-bedzie-niepodleglym-panstwem/
PAP/MB




