Wybory w Czechach kluczowe dla przyszłości regionu

Prezydent Czech Petr Pavel oświadczył, że kraj potrzebuje rządu, który zapewni mu bezpieczeństwo i nie pozostawi Republiki Czeskiej na pastwę Rosji. W orędziu przed wyborami parlamentarnymi Pavel zapewnił, że będzie respektować ich wynik i postępować zgodnie z konstytucją. Kto ma szanse wygrać wybory w Czechach?

„Potrzebujemy rządu, który będzie chronił naszą suwerenność we wspólnocie krajów demokratycznych i nie pozostawi nas na pastwę Rosji”

.Szef państwa powiedział, że chce, aby po wyborach powstał rząd stabilny i kompetentny; poprosił rodaków o liczny udział w głosowaniu.

Według Pavla wybory do Izby Poselskiej, izby niższej parlamentu, będą przełomowe lub najważniejsze w historii. – Mimo to, w tych wyborach naprawdę chodzi o wiele, przede wszystkim ze względu na pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa w Europie i na świecie” – ocenił.

Zdaniem prezydenta Czechy potrzebują rządu, który nadal będzie zapewniał im bezpieczeństwo wynikające z członkostwa w UE i NATO.

– Potrzebujemy rządu, który będzie chronił naszą suwerenność we wspólnocie krajów demokratycznych i nie pozostawi nas na pastwę Rosji i jej dążeń do odnowienia strefy wpływów w Europie Środkowej i Wschodniej” – powiedział Pavel.

Wybory w Czechach. Kogo poprze Petr Pavel?

.Komentatorzy podkreślają, że dla obecnego szefa państwa wybory do Izby Poselskiej są pierwszymi w czasie jego urzędowania. W odróżnieniu od poprzednika, Milosza Zemana, Pavel nie poparł żadnej z partii. Po głosowaniu uszanuje wolę wyborców, a przy tworzeniu gabinetu będzie postępować zgodnie z konstytucją.

– Będę apelował do przyszłego premiera, aby nie dopuścił do zagrożenia naszego bezpieczeństwa” – podkreślił prezydent, ale zaznaczył, że nie jest ostatnią deską ratunku i nie może zmienić wyników wyborów. Odrzucił także pojawiające się na portalach społecznościowych uwagi, w których wybory z góry uznane są za sfałszowane.

O mających się rozpocząć 3 października o godz. 14.00 wyborach do Izby Poselskiej mówił także minister spraw wewnętrznych Vit Rakuszan. Jego resort jest odpowiedzialny w Czechach za organizację i przebieg głosowania. Rakuszan zapewnił, że cyberataki z Rosji nie zakłócą wyborów. Powiedział, że w ostatnich miesiącach czeskie instytucje mierzą się z serią ataków DDoS, polegających na przeciążeniu serwerów ogromną liczbą żądań. Dodał, że wiele z tych ataków pochodzi z Rosji.

Cień Stalina nad Europą Środkową

.Rocznica śmierci Stalina, podobnie jak każdego innego uzurpatora i ciemiężyciela Europy Środkowej, powinna być przypomnieniem, jak łatwo jest stracić wolność i jak trudno ją potem odzyskać. Bardzo trudno jest prowadzić w Europie Środkowej samotną politykę, a podżeganie do braku współpracy czy wręcz do antagonizmów jest grzechem dyplomatycznym i politycznym – pisze Jan SECHTER.

Polska jest – i zawsze była – niezwykle ważnym sąsiadem dla naszego kraju, Czech. Dla mnie jest to kraj o fascynującej historii, kraj z ambicjami. Dzisiejsza Polska także jest źródłem inspiracji.

Jak to bywa między sąsiadami, są okresy rywalizacji i okresy współpracy. Jestem przekonany, że sąsiedztwo oparte na tej drugiej zawsze przynosiło korzyści naszym narodom i całej Europie Środkowej, a towarzyszył temu zwykle rozwój gospodarczy i społeczny.

Polska jest krajem, ze strony którego nigdy nie groziło Czechom śmiertelne niebezpieczeństwo. Mieliśmy w historii i mamy po dziś dzień wiele wspólnego. Współpraca między naszymi krajami jest inspirująca także dla innych państw Europy Środkowej, co wpisuje się w koncepcje pierwszego prezydenta Czechosłowacji, Tomasza G. Masaryka, który uważał współpracę demokratycznych i suwerennych państw w Europie Środkowej za fundament stabilności całego kontynentu europejskiego. Ale Europa Środkowa nigdy nie istniała w próżni. Z zasady nasza wzajemna współpraca i sojusze były przeszkodą dla naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów. Z reguły postrzegali ją jako potencjalne lub rzeczywiste zagrożenie dla swoich wpływów. W przypadku międzywojennej Czechosłowacji za zagrożenie uważali np. naszą demokrację.

Podobne doświadczenia Polski i Czech z sąsiednimi totalitaryzmami – nazizmem i komunizmem – w ubiegłym wieku mocno nas zbliżyły. Zaowocowało to tysiącami kontaktów, wzajemną inspiracją i spontaniczną pomocą w różnych formach walki i oporu wobec presji totalitaryzmu. Praska Wiosna 1968 roku z jednej strony i „Solidarność” w 1980 roku z drugiej – oto doświadczenie naszych krajów. Przezwyciężenie dziedzictwa komunizmu poprzez transformację gospodarczą i społeczną wytyczyło nam ten sam cel. Wszystko to jest podstawą naszej dzisiejszej współpracy, zarówno w jej dwustronnej formie, jak i na forum międzynarodowym. Często jesteśmy siłą napędową współpracy wyszehradzkiej, pozytywnie rozwijamy relacje euroatlantyckie i z pewnością w przyszłości możemy być bardziej ambitni we wspólnych projektach w NATO i Unii Europejskiej.

O znaczeniu naszego sojuszu przekonałem się na wszystkich moich placówkach dyplomatycznych w Europie Środkowej, gdzie pracowałem od 1993 roku (Niemcy, Austria i oczywiście przede wszystkim Polska w latach 2008–2013), a także przy realizowaniu projektów wraz z polskimi kolegami (odszkodowania dla ofiar nazizmu czy warunki przystąpienia naszych krajów do UE) oraz podczas współpracy naszych parlamentów czy ministerstw transportu i infrastruktury.

Wspólnie pracowaliśmy na rzecz czeskich i polskich interesów. Gdy tylko przestawaliśmy się rozumieć albo nie potrafiliśmy lub nie chcieliśmy zdefiniować naszych celów, sytuacja obu krajów się pogarszała. Korzystały na tym sąsiednie, agresywne imperia. To, kto w takich chwilach rządził w Moskwie, nie było decydujące.

Postać J.W. Stalina – właśnie przypada 70. rocznica jego śmierci – tylko uwypukliła do ekstremum motywy działania rosyjskiego imperializmu i wpisaną weń patologiczną nienawiść do niepodległej państwowości narodów czeskiego i polskiego. Ta współpraca zawsze była postrzegana przez naszych imperialistycznych i antydemokratycznych sąsiadów – czy rządził tam Stalin, Breżniew, czy ktoś inny – jako zagrożenie dla nich i dla ich wpływów w Europie Środkowej. Zawsze potrafili wykorzystać podziały i naszą rywalizację do własnych celów. Przypominam sobie na przykład, że kiedy byłem w Warszawie dwa miesiące przed rocznicą niemieckiej inwazji na Polskę, opublikowano w „Gazecie Wyborczej” artykuł Władimira Putina, w którym zaliczył on Polskę do krajów, które aktywnie uczestniczyły w dyktaturze monachijskiej i w zniszczeniu Czechosłowacji. Refleksja Moskwy była zapewne taka: „Dobrze będzie (dla Rosji), jeśli Praga i Warszawa będą w konflikcie w przeddzień 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej”. Nie był to pierwszy przypadek, kiedy Rosja próbowała wykorzystać dla własnych interesów przejściowe komplikacje stosunków czesko-polskich.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sechter-rocznica-smierci-stalina/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 października 2025