Wykopaliska w Lesie Piaśnickim. IPN odkrył kolejne 200 przedmiotów w miejscu niemieckiej zbrodni

IPN poinformował, że archeolodzy i śledczy prowadzili prace w Lesie Piaśnickim (woj. pomorskie), miejscu, w którym podczas II wojny światowej doszło do masowych zbrodni. W trakcie badań odkryto ponad 200 metalowych przedmiotów lub ich fragmentów, mogących mieć związek z dokonanym tam ludobójstwem lub z próbą zatarcia jego śladów.
Wykopaliska w Lesie Piaśnickim
.Naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku prok. Tomasz Jankowski poinformował w dniu 12 listopada, że od 2 do 10 listopada w Lesie Piaśnickim niedaleko Wejherowa prowadzono prace archeologiczne. – Etap terenowy obejmował badania powierzchniowe z wykorzystaniem wykrywaczy metali oraz serię odwiertów geologicznych, mających na celu lokalizację materialnych śladów związanych z „Aktion 1005”. Wyniki wcześniejszych badań, m.in. w Lesie Szpęgawskim czy nad jeziorem Borówno, potwierdzają, że szczątki ludzkie pozostawione przez Niemców w drugiej połowie 1944 r. należy traktować jako integralną część badań nad zacieraniem śladów zbrodni – podał prokurator.
Wyjaśnił, że prace archeologiczne poprzedzono krytyczną analizą literatury przedmiotu, badaniami archiwalnymi, opracowaniem danych z lotniczego skanowania laserowego oraz analizą historycznych zdjęć lotniczych. Podkreślił, że nowoczesne metody z zakresu antropologii sądowej pozwalają na szczegółową analizę procesu zacierania masowych zbrodni. Zaznaczył również, że tegoroczne prace terenowe w Lesie Piaśnickim umożliwiły odnalezienie ponad 200 metalowych przedmiotów lub ich fragmentów, mogących mieć związek z dokonanym tam ludobójstwem lub z próbą zatarcia jego śladów w sierpniu i wrześniu 1944 r.
Badania nad zbrodniami w Lesie Piaśnickim
.W 1946 r., w wyniku poszukiwań w Lesie Piaśnickim, odnaleziono 25 grobów masowych, dwa obiekty przygotowane do ukrycia zwłok (niewykorzystane w tym celu) oraz dwa paleniska polowe. W dwóch grobach znaleziono zwłoki 305 ofiar, spośród których rodziny rozpoznały imiennie ponad 50 osób. Pozostałe doły zawierały jedynie fragmenty kości i drobne przedmioty — efekt przeprowadzenia w 1944 r. akcji „Aktion 1005”, podczas której Niemcy wydobywali zwłoki, palili je na stosach i ukrywali pozostałości w lesie, na polach lub w zbiornikach wodnych.
W latach 50. i 60. XX w. badania nad zbrodniami w Lesie Piaśnickim prowadziła Barbara Bojarska. Dzięki zebranym przez nią relacjom świadków udało się odnaleźć kolejny grób, również zniszczony przez spalenie zwłok oraz dwa paleniska w jego pobliżu. Wiadomo, że w okolicznym lesie wciąż istnieją nieoznaczone lokalizacje grobów masowych. Do dziś nie ustalono miejsca ukrycia co najmniej kilku ton spalonych szczątków ludzkich po akcji „1005”. Prok. Tomasz Jankowski wyjaśnił, że niemiecka operacja „Aktion 1005” miała na celu zacieranie śladów masowych mordów. Na Pomorzu Gdańskim podobne działania Niemcy przeprowadzili w około 30 miejscach, mordując polską inteligencję, duchowieństwo oraz osoby chore psychicznie.
Materialne ślady niemieckich zbrodni
.W ramach śledztwa IPN poszukiwane są materialne ślady tych działań – miejsca palenia zwłok, wydobywania ciał oraz ich ponownego ukrywania. Od 2021 r. pion śledczy IPN w Gdańsku, we współpracy z zespołem biegłych z Uniwersytetu Łódzkiego i Uniwersytetu Rzeszowskiego pod kierunkiem dr. Dawida Kobiałki, prowadzi systematyczne prace archeologiczne w wytypowanych miejscach Pomorza Gdańskiego, gdzie mogą znajdować się zbiorowe mogiły ofiar tzw. „Zbrodni Pomorskiej 1939 roku”. Dotychczas badania prowadzono m.in. w Chojnicach, Borównie i Lesie Szpęgawskim.
Prokurator Tomasz Jankowski przekazał, że do prowadzenia badań wykorzystywane są najnowocześniejsze metody i narzędzia archeologiczne, umożliwiające precyzyjną dokumentację znalezisk. Odnalezione artefakty, spalone fragmenty kości oraz pozostałości drewna są poddawane analizom antropologicznym, geochemicznym i archeobotanicznym, co pozwala odtworzyć przebieg zbrodni oraz działania mające na celu jej zatarcie. Prokurator zapowiedział, że prace archeologiczne w Lesie Piaśnickim będą kontynuowane w najbliższej przyszłości.
Niemieckie samozadowolenie
.Na temat braku odpowiedniego rozliczenie się Niemiec z własną historią z okresu II wojny światowej, na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze prezydent Karol NAWROCKI w tekście „Niemieckie wyparcie„.
„Ta dominująca sprowadza się do tezy: nie mamy sobie nic do zarzucenia. Ponad dwie trzecie (68 proc.) naszych zachodnich sąsiadów jest przekonanych, że „Niemcy bardzo dobrze przepracowały swoją nazistowską przeszłość i mogą służyć innym krajom jako wzór” – dowodzi sondaż tygodnika „Die Zeit” z 2020 r. To bardzo wygodne podejście, ale ma ono niewiele wspólnego z prawdą”.
„Prawda jest taka, że Niemcy tylko w małym stopniu rozliczyli się z II wojny światowej. Powojenna denazyfikacja okazała się tak płytka, że jeszcze w latach 60. administracja RFN była przesiąknięta byłymi członkami NSDAP, a nawet oficerami SS. Koncerny, które za Hitlera wzbogaciły się na pracy niewolniczej, w czasach „cudu gospodarczego” mogły dalej pomnażać swoje majątki. Zbrodniarze wojenni tylko wyjątkowo trafiali w RFN lub w NRD na ławę oskarżonych. Dość powiedzieć, że niemieckie sądy skazały zaledwie dwóch komendantów obozów koncentracyjnych lub śmierci: Paula Wernera Hoppego ze Stutthofu i Franza Stangla z Sobiboru/Treblinki. Niewspółmiernie mała była też odpowiedzialność finansowa Niemiec za ogrom wojennych krzywd i zniszczeń. O reparacjach wojennych dla Polski rząd w Berlinie w ogóle nie chce dziś rozmawiać. Woli ograniczać się do deklaracji o „moralnej odpowiedzialności”, tak chętnie powtarzanych przy okazji kolejnych rocznic”.
.„Z moralną odpowiedzialnością też jednak jest nie najlepiej. Grubo ponad połowa (58 proc.) uczestników wspomnianego sondażu „Die Zeit” podpisuje się pod skandaliczną tezą, że „Niemcy nie ponoszą większej odpowiedzialności za narodowy socjalizm, za dyktaturę, za wojny i zbrodnie niż inne kraje”. Ledwie 3 proc. przyznaje się do tego, że ich własna rodzina należała do zwolenników nazizmu. A przypomnijmy, że w lipcu 1932 r. NSDAP dostała w całkowicie wolnych wyborach do Reichstagu ponad 37 proc. głosów. W sumie w latach 1925–1945 do nazistowskiej partii wstąpiło ok. 10 mln osób. Prawie dwa razy tyle przewinęło się przez Wehrmacht. Książka Mein Kampf – rasistowski manifest Adolfa Hitlera – do 1944 r. osiągnęła nakład prawie 11 mln egzemplarzy” – pisze Karol NAWROCKI.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/karol-nawrocki-niemieckie-wyparcie/
PAP/MJ



