Wzrost popularności Karola Nawrockiego pokazuje, że Polacy chcą silnego przywódcy [Nathaniel GARSTECKA]

Wzrost popularności Karola Nawrockiego powoduje wielkie niezadowolenie centrystów, którzy postrzegają go jako poważne zagrożenie polityczne. Jeśli chodzi o prawicę, to być może znalazła w nim nowego lidera, na którego tak długo czekała – twierdzi Nathaniel GARSTECKA
Wzrost popularności polskiego prezydenta Karola Nawrockiego
.Sześć miesięcy po wyborach prezydenci Jacques Chirac, François Hollande i Emmanuel Macron mieli nieco ponad 40 proc. poparcia (sondaże TNS Sofres). W tamtym czasie uznawano je za „całkiem dobre”. Prezydent Polski Karol Nawrocki cieszy się natomiast 52-procentowym poparciem (sondaż IBRiS). Jest to poziom podobny do tego, jaki osiągnęli Nicolas Sarkozy i Valéry Giscard d’Estaing w tym samym okresie. Jedynie François Mitterrand osiągnął lepszy wynik, ciesząc się 60 proc. zaufaniem.
Najbardziej imponujące jest jednak coś innego. W ciągu miesiąca Karol Nawrocki zyskał 5 proc.! Normalnie jego poparcie powinno spaść po wyborach, ale mimo to udało mu się je zwiększyć: jest ono wyższe niż to, które uzyskał w drugiej turze wyborów prezydenckich (51 proc.). Jak wyjaśnić taką popularność, skoro jeszcze rok temu mało kto go znał, a jest to jego pierwsze prawdziwe doświadczenie polityczne?
W artykule opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” Eryk Mistewicz pisze [LINK]: „Karol Nawrocki – cóż, zaryzykuję tak ryzykowną tezę – wpisuje się swoim wejściem na scenę polityczną w metafizyczną wręcz tęsknotę za silnym przywódcą, monarchą, królem”. Wyjaśnia, że nowy prezydent łączy w sobie dwie podstawowe cechy: charakter silnego męża stanu i fakt, że nie należy do tak znienawidzonego świata polityki. Centrum i lewica próbowały wszystkiego, co w ich mocy, aby zniszczyć jego wizerunek. Od oskarżeń o zmowę ze środowiskiem przestępczym, przez zarzuty dotyczące sutenerstwa, po podważanie uczciwości wyborów. To tylko wzbudziło sympatię ludzi, którzy mają dość pogardy i upokorzeń ze strony kasty aroganckich parweniuszy.
Brak doświadczenia jest tym łatwiejszy do wybaczenia, że Karol Nawrocki nie zboczył z linii, dzięki której został wybrany. W przemówieniu wygłoszonym na Uniwersytecie Karola w Pradze, podczas wizyty państwowej w Czechach [LINK], przypomniał o swoim sprzeciwie wobec centralistycznych zapędów przywódców Unii Europejskiej i swoim przywiązaniu do idei Europy Narodów. „Powiem jasno: jestem zwolennikiem Polski w Unii Europejskiej, uważam jednak, że chociażby kwestie ustrojowe, wymiaru sprawiedliwości czy bezpieczeństwa są zarezerwowane wyłącznie dla polskiej konstytucji, dla polskiego prezydenta oraz polskiego rządu”. Jak można mu zaprzeczyć, skoro instytucje brukselskie rekompensują swoją słabość mnożeniem norm, dyrektyw i rozporządzeń mających na celu pozbawienie państw resztek suwerenności, jakie im pozostały?
Po wygranych wyborach w 2007 roku Nicolas Sarkozy szybko odwrócił się od oczekiwań swoich wyborców. Otworzył swój rząd na lewicę, zrezygnował z ograniczenia imigracji i walki z progresywizmem oraz wezwał do akceptacji mieszania się kultur. Wyborcy prawicy nie byli tym zachwyceni i nie dali się nabrać po raz drugi, nawet jeśli oznaczało to oddanie kluczy do Pałacu Elizejskiego socjaliście François Hollande’owi. To pokazuje, jak wielkie było rozczarowanie, jakie wywołał.
Karol Nawrocki ma natomiast wolną rękę. Nie jest nikomu nic winien, ponieważ prezydent Polski nie ma takich samych uprawnień jak jego francuski odpowiednik. Mógłby zadowolić się uczestnictwem w symbolicznych uroczystościach podczas świąt narodowych i uściskami dłoni, do czego zachęca go centrowy rząd Donalda Tuska. Jednak nie pozwala mu na to jego ambicja, a przede wszystkim chęć wspierania swojego narodu w trudnych czasach XXI wieku. Jego przemówienie podczas Święta Niepodległości nadało ton: „Prezydent Polski nigdy nie pozwoli, abyśmy znów stali się pawiem i papugą narodów, bezwolnie powtarzającą to, co przychodzi z Zachodu. I mówię to jako zwolennik Polski w Unii Europejskiej, ale mówiący przede wszystkim: po pierwsze Polska, po pierwsze, Polacy. Polska wolna, niepodległa i suwerenna to nasze zobowiązanie”.
.Wszystko to przyczynia się do wzrostu popularności Karola Nawrockiego wśród Polaków, ku wielkiemu niezadowoleniu centrystów, którzy postrzegają go jako poważne zagrożenie polityczne. Jeśli chodzi o prawicę, to być może znalazła w nim nowego lidera, na którego tak długo czekała.
Tekst pochodzi z autorskiej kroniki prowadzonej w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [LINK]. Przedruk za zgodą redakcji.



