Żaden inny kraj nie doprowadził sztuki ogrodowej do takiej finezji jak Francja [Catherine Van OFFELEN]

Catherine Van Offelen jest eseistką, dziennikarką, autorką książki „Risquer la prudence : une pratique de la sagesse antique”. W eseju w dzienniku „Le Figaro” zwraca uwagę na to, jak wyjątkowe są francuskie ogrody, będące odzwierciedleniem „wyrafinowanej estetyki, opartej na porządku i symetrii, która byłaby nieco surowa i niemal chłodna, gdyby nie przenikała jej pewna kruchość”.
.W 1790 r. filozof Immanuel Kant zaliczył sztukę ogrodową, polegającą na pięknym uporządkowaniu wytworów natury do sztuk pięknych, na równi z malarstwem. Obie dziedziny niekiedy się przenikały. Pod koniec życia Claude Monet zwieńczył swoją twórczość cyklem przedstawień tego samego ogrodowego motywu: nenufaru – tłumaczy Catherine Van Offelen w „Le Figaro”.
„W związku z kolejnymi falami upałów, które dotykają Francję, władze Paryża pozostawiają otwartych na całą noc około 550 parków i ogrodów. (…) Wybór jest szeroki: od wytwornego parku Monceau przez Tuileries, których majestatyczny rozmach przypomina o ich królewskiej przeszłości, po tajemniczy park Buttes-Chaumont czy elegancki Ogród Luksemburski (będący pod opieką Senatu). To Adolphe’owi Alphandowi (1817-1891), głównemu ogrodnikowi Haussmanna, twórcy dzisiejszej sieci skwerów, parków, ogrodów i zadrzewionych alei Paryża, mieszkańcy zawdzięczają te zbawienne enklawy zieleni” – podkreśla Catherine Van Offelen w „Le Figaro”.
„A jednak, jak wynika z badania amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology (MIT) z 2018 r., francuska stolica pozostaje jednym z najmniej zielonych miast świata. Nie uwzględniając dwóch lasków położonych na obrzeżach miasta, obszary zielone zajmują mniej niż 9 proc. powierzchni Paryża” – zauważa.
„Ogród nie może być sprowadzony jedynie do roli schronienia przed upałem” – podkreśla eseistka.
„W 1790 r. filozof Immanuel Kant zaliczył sztukę ogrodową, polegającą na pięknym uporządkowaniu wytworów natury do sztuk pięknych, na równi z malarstwem. Obie dziedziny niekiedy się przenikały. Pod koniec życia Claude Monet zwieńczył swoją twórczość cyklem przedstawień tego samego ogrodowego motywu: nenufaru. Żaden inny kraj nie doprowadził tej sztuki do takiej finezji jak Francja. Setki zamków i tysiące rezydencji posiadają ogrody będące odzwierciedleniem tej wyrafinowanej estetyki, opartej na porządku i symetrii, która byłaby nieco surowa i niemal chłodna, gdyby nie przenikała jej pewna kruchość. (…) Parki w Wersalu, Chantilly czy Vaux-le-Vicomte są doskonałym przykładem tej niezwykłej równowagi” – stwierdza.
„We Francji sztuka ogrodowa jest dziedzictwem kształtowanym przez stulecia historii. Narodziła się w epoce renesansu, pod wpływem inspiracji ogrodami włoskimi i fascynacji antykiem. Do tego czasu ogród był zamkniętą przestrzenią na wzór średniowieczny (…). Wraz z koronacją Ludwika XIV i jego marzeniami o przepychu ogród staje się narzędziem władzy, wyrażającym potęgę monarchy, pana natury i żywiołów. Słynny architekt krajobrazu André Le Nôtre tworzy wówczas nowy model ogrodu, oparty na swoistej architekturze roślinnej, który szybko staje się wzorcem dla całej Europy. (…) Dopiero rewolucja francuska sprawi, że ogrody przestaną być atrybutem władzy monarchicznej, a zieleń stanie się dobrem wspólnym. (…) W XIX wieku, wraz z przemianami społecznymi pojawią się ogrody robotnicze – niewielkie, cenne skrawki ziemi, pozwalające ludziom pracy odetchnąć pośród fabrycznego dymu” – tłumaczy Catherine Van Offelen.
.„Dziś ogrody są jednocześnie wyrzeczeniem się dzikości i tęsknotą za nią, jak pisze Hervé Le Tellier. (…) Różnorodność biologiczna, którą na co dzień dzielą tysiące kilometrów, zostaje skupiona na niewielkiej przestrzeni. W ten sposób ogród może stać się encyklopedią dzikiej przyrody, zielnikiem, wielkim atlasem roślin, pomniejszonym obrazem całego kosmosu” – stwierdza.
oprac. JD




