Polski przemysł produkuje więcej, ale tonie w długach. Rekordowe 8,6 mld zł zaległości

Polski przemysł znalazł się w sytuacji, która na pierwszy rzut oka wydaje się sprzeczna z logiką gospodarczą. Z jednej strony dane o produkcji przemysłowej pokazują stopniową poprawę koniunktury i powrót zamówień. Z drugiej strony przedsiębiorstwa przetwórstwa przemysłowego notują najwyższe w historii zaległości płatnicze. Na koniec marca 2026 r. ich wartość osiągnęła rekordowe 8,6 mld zł. To o blisko 1,6 mld zł więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost aż o 22,7 proc.
.Jeszcze bardziej interesujące jest jednak to, że liczba zadłużonych firm jednocześnie spadła. W ciągu roku ubyło około 1800 przedsiębiorstw figurujących w rejestrach dłużników. Oznacza to, że problem nie rozprzestrzenia się na kolejne firmy, lecz koncentruje się w coraz mniejszej grupie przedsiębiorstw z coraz większymi zaległościami. Średnie zadłużenie przypadające na jedną firmę wzrosło z około 250 tys. zł do około 328 tys. zł, czyli o ponad 31 proc.

Coraz mniej dłużników, coraz większe długi
Najważniejszy wniosek płynący z analizy danych BIG InfoMonitor i BIK nie dotyczy samej wielkości zadłużenia. Kluczowe znaczenie ma proces koncentracji problemów finansowych. Łączne zaległości rosną znacznie szybciej niż liczba przedsiębiorstw mających trudności z regulowaniem zobowiązań. Oznacza to, że część firm poprawia swoją sytuację lub znika z rynku, natomiast przedsiębiorstwa pozostające w rejestrach zadłużenia pogrążają się w coraz większych problemach finansowych.
Taka sytuacja zwiększa ryzyko dla całych łańcuchów dostaw. W przypadku niewypłacalności dużego producenta skutki mogą zostać przeniesione na dziesiątki lub setki dostawców i podwykonawców. W gospodarce opartej na kredycie kupieckim i odroczonych terminach płatności jeden poważny problem finansowy może uruchomić efekt domina obejmujący kolejne przedsiębiorstwa.

Największe problemy mają producenci żywności
Największe zaległości występują w sektorze produkcji artykułów spożywczych. Łączne zadłużenie tej branży wynosi już około 1,5 mld zł, co odpowiada blisko 17 proc. wszystkich zaległości przemysłu. W ciągu roku wzrosło ono o ponad 151 mln zł. Drugie miejsce zajmuje produkcja wyrobów metalowych, gdzie zadłużenie przekracza 1,3 mld zł. Problem dotyczy tam ponad pięciu tysięcy przedsiębiorstw.
Szczególnie niepokojąca jest sytuacja branży mięsnej. W ciągu roku jej zaległości zwiększyły się o około 23 proc., osiągając poziom ponad 664 mln zł. To sektor wyjątkowo silnie odczuwający presję kosztową wynikającą z cen energii, kosztów produkcji rolnej oraz wymogów sanitarnych. Jednocześnie producenci mają ograniczone możliwości przenoszenia rosnących kosztów na ceny detaliczne, co pogarsza ich rentowność.

Rosną koszty i niepewność
Badanie Skaner MŚP pokazuje, że przedsiębiorcy obawiają się przede wszystkim dalszego wzrostu kosztów działalności. Wskazuje na to 28 proc. firm produkcyjnych. Co czwarta firma jako główne zagrożenie postrzega zmiany podatkowe, a co piąta niepewność geopolityczną. Równie ważnym problemem staje się brak wykwalifikowanych pracowników. Już około 20 proc. przedsiębiorstw przemysłowych wskazuje trudności kadrowe jako jedno z najważniejszych zagrożeń dla swojej działalności.
Problem niedoboru pracowników ma znaczenie nie tylko dla bieżącej działalności przedsiębiorstw. Może on prowadzić do opóźnień w realizacji zamówień, ograniczać możliwości zwiększania produkcji i utrudniać wykorzystanie poprawiającej się koniunktury.

Dlaczego zadłużenie rośnie mimo poprawy gospodarki
Najciekawszy wniosek z raportu dotyczy rozbieżności pomiędzy wskaźnikami produkcji a wskaźnikami płynności finansowej. Dane GUS pokazują poprawę aktywności przemysłowej, podczas gdy dane BIG i BIK wskazują na pogłębiające się problemy z regulowaniem zobowiązań. Autorzy analizy zwracają uwagę, że jest to zjawisko typowe dla początkowych etapów wychodzenia z dekoniunktury. Zamówienia wracają szybciej niż odbudowuje się kapitał obrotowy przedsiębiorstw. Firmy zwiększają produkcję, ale często finansują ją kosztem własnej płynności.
W praktyce oznacza to, że wzrost produkcji nie zawsze przekłada się od razu na poprawę sytuacji finansowej przedsiębiorstw. Wręcz przeciwnie – okres ożywienia może początkowo zwiększać zapotrzebowanie na finansowanie, a tym samym prowadzić do wzrostu zaległości płatniczych.
Najważniejszy sygnał dla gospodarki
Rekordowe 8,6 mld zł zaległości polskiego przemysłu nie oznacza jeszcze kryzysu całego sektora. Dane pokazują jednak wyraźnie, że ożywienie gospodarcze nie rozwiązało problemów płynnościowych przedsiębiorstw. Coraz większa część zadłużenia koncentruje się w grupie firm o największych problemach finansowych, co zwiększa ryzyko zatorów płatniczych i efektów domina w całych łańcuchach dostaw.
Najbliższe miesiące pokażą, czy obecne ożywienie pozwoli przedsiębiorstwom odbudować zdolność do terminowego regulowania zobowiązań, czy też rekordowe zadłużenie okaże się zapowiedzią głębszych problemów strukturalnych polskiego przemysłu.
Dariusz Nizio





