Zakaz foliowania walizek pierwszym sukcesem UE w 2026 roku

Razem z plastikiem jednorazowego użytku, jak torebeczki na sosy czy cukier, z lotnisk i dworców kolejowych w Unii Europejskiej do 2030 r. znikną też punkty owijania walizek w folię. UE walczy w tej sposób ze zbędnymi śmieciami opakowaniowymi.
Chociaż pełny zakaz wejdzie w życie dopiero 1 stycznia 2030 r., to część lotnisk, jak np. port w Hanowerze, już wprowadziła restrykcje
.Zgodnie z unijnym rozporządzeniem w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych z 2024 r., z rynku UE zniknąć mają opakowania plastikowe jednorazowego użytku. W grupie tej znalazły się np. sprzedawane w marketach tacki z ofoliowanymi warzywami czy owocami, plastikowe torebeczki na sosy, przyprawy czy cukier, ale też tzw. folia termokurczliwa, używana na lotniskach lub stacjach kolejowych do zabezpieczania bagażu podczas transportu. Według legislatorów folia ta stanowi zbędny odpad, ponieważ po jednokrotnym wykorzystaniu nie nadaje się już do ponownego użycia, co sprzeczne jest z zasadą gospodarki o obiegu zamkniętym.
Chociaż pełny zakaz wejdzie w życie dopiero 1 stycznia 2030 r., to część lotnisk, jak np. port w Hanowerze, już wprowadziła restrykcje. Na innych, jak choćby lotnisko Zaventem w Brukseli, walizkę nadal można zabezpieczyć folią; usługa kosztuje od 15 euro do 25 euro w zależności od wielkości bagażu. Usługodawca zapewnia jednak, że stosowana przez niego folia składa się w 70 proc. z materiałów pochodzących z recyklingu i jest w 100 proc. poddawana recyklingowi. Zużytą można zresztą wyrzucić do specjalnych koszów na lotnisku lub zwrócić w punkcie owijania.
Punkt foliowania działa także na lotnisku Chopina w Warszawie. Zgodnie z unijnymi przepisami, usługi tego typu mają być wycofywane z lotnisk i dworców stopniowo.
Dlaczego znikną foliowe opakowania?
.Nowe środki mają na celu zwiększenie zrównoważonego charakteru opakowań stosowanych w UE przez wprowadzenie wymogu, aby wszystkie opakowania nadawały się do recyklingu, ograniczenie do minimum obecności substancji szkodliwych, zmniejszenie ilości zbędnych opakowań, jak właśnie folia stosowana do owijania bagażu, zwiększenie wykorzystania materiałów pochodzących z recyklingu oraz usprawnienie zbiórki i recyklingu.
Wszystko to po to, aby osiągnąć unijne cele w zakresie redukcji opakowań, a te – zgodnie z porozumieniem zawartym między Parlamentem Europejskim a Radą UE zrzeszającą państwa członkowskie – wynoszą 5 proc. do 2030 r., 10 proc. do 2035 r. i 15 proc. do 2040 r.
Z danych Parlamentu Europejskiego wynika, że jeszcze w 2018 r. opakowania wygenerowały w UE obroty w wysokości 355 mld euro, stanowiąc jednak coraz większe źródło odpadów. Ich łączna ilość w UE wzrosła z 66 mln ton w 2009 r. do 84 mln ton w 2021 r. Szacuje się, że każdy Europejczyk generuje rocznie prawie 190 kg odpadów z opakowań. Jeśli nic się nie zmieni, do 2030 r. liczba ta wzrośnie do 209 kg na głowę.
Unia Europejska przegrywa ze światem. Co dalej?
.Jesteśmy w historycznym momencie, który może przesądzić o kształcie naszego kontynentu na lata. Stawka jest olbrzymia – czeka nas albo przełamanie niemocy w strategicznym myśleniu o Europie, albo piętrzące się kłopoty, grożące stopniową dezintegracją i w konsekwencji marginalizacją państw Europy w świecie – pisze prof. Michał KLEIBER.
powszechnej opinii Unia niejako na własne życzenie zostaje w tyle za zmieniającym się światem. Mimo setek artykułów i wypowiedzi na temat potrzeb wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu UE, poprawiających skuteczność w jej działaniu i związany z tym jej wizerunek, dzisiejsza sytuacja skłania mnie do już kolejnego zabrania głosu w tej sprawie. Po ponad 25-letnim doświadczeniu w pełnieniu różnych funkcji w unijnych instytucjach i komitetach oraz możliwościach bezpośredniej obserwacji działalności organów Unii mam na te kwestie ugruntowane poglądy.
Niepodważalnym faktem jest dzisiaj, że wobec potencjalnie wielkiego znaczenia Unii dla dobrostanu mieszkańców Europy, a także ze względu na obecne globalne zagrożenia gospodarcze i militarne coraz mniej osób wątpi w konieczność wprowadzenia daleko idących reform w funkcjonowaniu wspólnoty. Krytyczne stanowisko w tej sprawie zajmują już nie tylko partie tradycyjnie od niej zdystansowane, jak AfD w Niemczech czy Zjednoczenie Narodowe we Francji, ale także wiele ugrupowań centrowych mających do niedawna silnie prounijne poglądy. Już prawie wszyscy bowiem widzą, że Unia i jej państwa członkowskie coraz bardziej tracą na globalnym znaczeniu, a aktualna polityka Brukseli nie tworzy nadziei na zmianę. Publiczną dyskusję i proponowanie programu naprawczego niejako wymuszają jasno widoczne kłopoty w zakresie bezpieczeństwa, energetyki, handlu międzynarodowego, ochrony zdrowia publicznego, unijnej polityki dotyczącej gospodarki, szczególnie w kontekście rozwoju i wdrażania innowacji, czy szybko zmniejszającej się liczby rodzimej ludności w państwach członkowskich, od lat kompensowana przez bardzo problematyczną politykę imigracyjną. Niestety, nawet ten długi wykaz problemów nie wyczerpuje całości sprawy.
Powagę sytuacji potwierdzają wypowiedzi wielu ważnych polityków, a wśród nich np. prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który niedawno powiedział, że Unia nie jest nieśmiertelna i że prowadząc dotychczasową politykę, może za 2–3 lata nawet „umrzeć”. W podobnym tonie wypowiedział się niedawno były premier Włoch i prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi, twierdząc, że Unia musi wreszcie zareagować na zmieniający się porządek światowy, ponieważ w swojej obecnej formie nie jest ona przygotowana, aby stawić czoła dzisiejszym wyzwaniom. Z kolei inny były premier Włoch, Enrico Letta, stwierdził, chyba nie do końca żartobliwie, że niebawem głównym zmartwieniem Unii może stać się problem wyboru, czyją kolonią być lepiej – USA czy Chin. A były kanclerz Austrii Sebastian Kurz oznajmił, że Unia dla nikogo nie jest już dzisiaj pozytywnym wzorcem. W mediach ukazują się zaś teksty z tytułami typu „jaka będzie Europa po rozpadzie Unii”, wyraźnie wskazującymi na możliwość końca Wspólnoty.
Mimo tego rodzaju opinii nie powinniśmy jednak wątpić, że większość obywateli Unii ciągle wierzy w realność utrzymania Wspólnoty mającej trwałą i stabilną przyszłość. Pod warunkiem oczywiście konsekwentnego wprowadzania racjonalnych zmian w jej funkcjonowaniu. Wielowiekowa wspólnota kulturowa społeczeństw Europy, geograficzna zwartość, bezpieczeństwo i gospodarcze interesy w obliczu globalnej konkurencji przesądzają, według mnie jednoznacznie, o konieczności dobrego poziomu współpracy. Należy pamiętać przy tym, że narosłe przez lata historycznie uwarunkowane różnice wymagają dzisiaj odpowiedniego poziomu autonomii państw członkowskich.
Ci spośród nas, którzy chcieliby szybko zrealizować w czystej postaci którykolwiek z możliwych skrajnych scenariuszy, a więc ideę wspólnoty całkowicie sfederalizowanej bądź wspólnoty w pełni autonomicznych państw narodowych, nie wspominając już nawet o pomysłach, zlikwidować Unię, opóźniają realizację jakiejkolwiek stabilnej wersji naszej przyszłości. Powiedzmy więc jeszcze raz, że kłopotów w Unii jest rzeczywiście wiele, ale liczba zwolenników negocjacji i wdrażania zmian w jej funkcjonowaniu bez podważania samej wspólnotowej idei stanowi ciągle większość w populacji całej Wspólnoty i we wszystkich państwach członkowskich. A to przesądza o sposobie myślenia o naszej przyszłości.
Cały czas musimy pamiętać, że przy rozpatrywaniu przyszłości Unii ważna jest nie tylko świadomość problemów, ale także niewątpliwych zalet, jakie ona wnosi do życia społeczeństw państw członkowskich. Te zalety to m.in. możliwości współpracy gospodarczej, unijne fundusze wspomagające gospodarczo słabsze państwa członkowskie, otwarte granice, mimo ostatnich pewnych zakłóceń, czy możliwość podejmowania pracy i kształcenia się za granicą. Nie mówiąc już o takich „drobiazgach”, jak istnienie w Unii jednego wspólnego telefonicznego numeru alarmowego 112, ważność na całym jej obszarze lokalnych praw jazdy, strefa Schengen czy wiele innych udogodnień na poziomie zarówno całych państw, jak i pojedynczych obywateli. Dalsze poszerzanie tych rozwiązań jest oczywiście bardzo ważne dla naszej wspólnej przyszłości.
Niezależnie więc od głosów krytycznych, często słusznych, choć niekiedy przesadzonych, z pewnością nie powinniśmy wątpić w istnienie takiej formuły funkcjonowania Unii, która przekonująco dbałaby o interesy społeczeństw wszystkich państw członkowskich, zapewniając im oraz całej Unii zgodne z naszymi wspólnymi aspiracjami miejsce w dynamicznie zmieniającym się świecie. Niezależnie od znanych wszystkim trudności należy konsekwentnie dążyć do uzyskania dla zmian zgody i poparcia państw członkowskich. Nie pretendując do kompletności rozważań, wymieńmy listę, jak się wydaje, niezbędnych korekt w funkcjonowaniu Unii.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michal-kleiber-unia-europejska-przegrywa-ze-swiatem-co-dalej/
PAP/MB




