Państwo kupuje za 587 miliardów złotych. Gdzie są polskie firmy?

Polskie państwo i instytucje publiczne kupują każdego roku towary i usługi warte setki miliardów złotych. W 2024 r. wartość rynku zamówień publicznych osiągnęła 587 mld zł, czyli 13,9 proc. polskiego PKB. Mimo tak ogromnej skali aż 72 proc. przedsiębiorstw pozostaje całkowicie poza tym rynkiem. Efekt jest poważny: Polska należy dziś do państw Unii Europejskiej o najniższym poziomie konkurencji w przetargach publicznych, co może oznaczać wyższe koszty dla podatników i słabsze wykorzystanie potencjału krajowych firm.
Zamówienia publiczne to jeden z największych rynków w Polsce
Debata publiczna często koncentruje się na podatkach, inwestycjach czy funduszach europejskich. Znacznie rzadziej mówi się o zamówieniach publicznych, choć ich skala jest porównywalna z największymi segmentami polskiej gospodarki.
Jak wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w 2024 r. wartość rynku zamówień publicznych wyniosła 587 mld zł. Odpowiada to 13,9 proc. polskiego PKB. Ponad połowę tej kwoty stanowiły zamówienia realizowane w pełnym reżimie prawa zamówień publicznych, których wartość przekroczyła 330 mld zł.
W ciągu ostatniej dekady rynek ten niemal się potroił. Jeśli utrzyma się dotychczasowa dynamika wzrostu, już pod koniec obecnej dekady jego wartość może przekroczyć bilion złotych rocznie.

Polska ma problem z konkurencją w przetargach
Najbardziej niepokojącym wnioskiem raportu nie jest jednak sama wielkość rynku, lecz niski poziom konkurencji.
Według danych przedstawionych przez PIE Polska zajmuje pierwsze miejsce w Unii Europejskiej pod względem odsetka przetargów unijnych, w których wpływa tylko jedna oferta. W 2024 r. dotyczyło to aż 56 proc. postępowań. Oznacza to, że w ponad połowie największych przetargów zamawiający nie mieli realnego wyboru pomiędzy konkurującymi wykonawcami.
Badania przywoływane w analizie pokazują, że brak konkurencji oznacza wyższe ceny. W europejskich badaniach zamówienia, w których pojawiała się tylko jedna oferta, były średnio o 9,6 proc. droższe niż te, w których rywalizowało kilku wykonawców.
To właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie o efektywność wydawania publicznych pieniędzy.

Dlaczego firmy nie chcą uczestniczyć w przetargach?
Najciekawszą częścią raportu jest badanie tysiąca przedsiębiorstw przeprowadzone pod koniec 2025 r.
Okazało się, że aktywnych na rynku zamówień publicznych jest zaledwie 13 proc. firm. Aż 72 proc. przedsiębiorstw pozostaje całkowicie nieaktywnych.
Najczęściej wskazywaną przyczyną jest przekonanie, że rynek prywatny zapewnia wystarczającą liczbę zleceń. Tak odpowiedziało 44 proc. nieaktywnych przedsiębiorstw. Kolejne 38 proc. uważa, że nie znajduje zamówień odpowiadających ich profilowi działalności, a 34 proc. twierdzi, że ich oferta nie odpowiada potrzebom zamawiających. Istotne znaczenie mają również bariery proceduralne, brak znajomości przepisów oraz ryzyka prawne i finansowe związane z realizacją kontraktów publicznych.
Oznacza to, że problem nie sprowadza się wyłącznie do biurokracji. W wielu przypadkach przedsiębiorcy po prostu nie postrzegają rynku zamówień publicznych jako atrakcyjnego miejsca prowadzenia biznesu.

Nie wszystkie firmy są stracone dla rynku zamówień publicznych
Autorzy raportu zwracają jednak uwagę, że część przedsiębiorstw można stosunkowo łatwo zachęcić do aktywności.
Wśród firm nieaktywnych wyodrębniono grupy określone jako „Zniechęceni” i „Nieświadomi”. Łącznie stanowią one ponad jedną czwartą wszystkich nieaktywnych przedsiębiorstw. Pierwsza grupa zna rynek, ale odstraszają ją procedury, koszty i trudności organizacyjne. Druga nie posiada wystarczającej wiedzy o funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych. To właśnie te firmy mogą stanowić najważniejszy rezerwuar nowych wykonawców i źródło większej konkurencji w przyszłości.

Miliardy na stole i niewykorzystana szansa
Raport PIE pokazuje, że polski rynek zamówień publicznych znajduje się dziś w punkcie zwrotnym.
Z jednej strony jego wartość rośnie w imponującym tempie i już teraz odpowiada za niemal jedną siódmą polskiej gospodarki. Z drugiej strony system nadal cierpi na niedostatek konkurencji, a ogromna większość przedsiębiorstw nie bierze udziału w walce o publiczne kontrakty.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy państwo wydaje dużo pieniędzy. Odpowiedź jest oczywista. Znacznie ważniejsze jest to, czy potrafi stworzyć warunki, w których o te pieniądze będzie rywalizować większa liczba przedsiębiorstw. Od tego zależy nie tylko efektywność wydatków publicznych, lecz także tempo rozwoju krajowych firm i konkurencyjność całej gospodarki.
Damian Nizio






