Zdobycie Awdijiwki to pyrrusowe zwycięstwo. Straty Rosji są ogromne - ppłk Toomas Vali

wojna trwa dziewięć lat

Zdobycie położonej na wschodzie Ukrainy Awdijiwki okazało się pyrrusowym zwycięstwem Rosji. W kraju tym zaczęły pojawiać się głosy podające w wątpliwość sens tak wysokich strat, które umożliwiły zdobycie miasta – powiedział w poniedziałek podpułkownik estońskiej armii Toomas Vali.

Straty pod Awdijiwką wzbudzają w Rosji pytania o sens strat wojennych

.„Rosyjskie straty pod Awdijiwką były tak wielkie, że nawet radykalna prawica w Rosji nie chce nazwać tego zwycięstwem” – zwrócił uwagę wojskowy w wywiadzie udzielonym telewizji ERR.

Jedną z osób, które podniosły w Rosji ten temat był Andriej Morozow, bloger i zwolennik prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Napisał on na swoim profilu na Telegramie – obserwowanym przez 120 tys. osób – że Rosja straciła w walkach o ukraińskie miasto 16 tys. żołnierzy. Wpis został skrytykowany przez rosyjskie władze, a po odmówieniu jego usunięcia bloger miał popełnić samobójstwo.

„To pyrrusowe zwycięstwo Rosji. Liczba ofiar jest tak wysoka, że skłoniła rosyjskich przedstawicieli skrajnej prawicy do zabrania głosu i pytania, czy można to w ogóle nazwać zwycięstwem” – zauważył podpułkownik Vali.

Ukraińcy skupiają się na operacjach obronnych

.Wojskowy powiedział, że Ukraińcy skupiają się obecnie na mobilnych operacjach obronnych. „Mamy nadzieję, że pomimo bardzo złej sytuacji w zakresie amunicji Ukraińcy będą teraz mogli przejść do defensywy i utrzymać linię obrony. W tej chwili wydaje się, że ich operacja mobilnej obrony jest bardzo skuteczna” – zaznaczył estoński oficer.

„Kiedy Ukraińcy postanowili wycofać się z Awdijiwki, Rosjanie natychmiast ruszyli naprzód. Próbowali zaminować drogi odwrotu Ukraińców, ale udało im się ominąć przeszkody. Później sami Rosjanie wbiegli na własne pola minowe. Jest dużo zamieszania” – przypomniał Vali.

17 lutego oddziały ukraińskie wycofały się z Awdijiwki, która od miesięcy była miejscem intensywnych walk na froncie i nieustannych szturmów wojsk rosyjskich. Awdijiwka, postrzegana jako brama do pobliskiego Doniecka, największego miasta przejętego przez wspieranych przez Rosję separatystów jeszcze w 2014 roku i od tego czasu okupowanego, została niemal całkowicie zniszczona.

Narodziny nowej Europy 

.Na temat uśpienia czujności Zachodu względem Rosji po zakończeniu zimnej wojny, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” piszą prof. Konstantyn SIGOW i Laure MANDEVILLE w tekście „Narodziny nowej Europy. Ukraina nas obudziła„.

„Spaliśmy. My, Zachód, mieliśmy głowy zaprzątnięte czymś innym. Nie licząc przyjaciół z Europy Środkowej, Bałtów i paru ekspertów, byliśmy naiwni, zaślepieni, cyniczni lub po prostu byliśmy ignorantami. Uwierzyliśmy, że sowiecki neototalitarny smok został pokonany, a on tymczasem odrodził się z ruin ZSRR. Nasi stratedzy, schowani pod amerykańskim parasolem – marząc wszakże, żeby się spod niego uwolnić – wmówili sobie, że na zawsze pozbyliśmy się wojny i że złe wiatry Historii już nigdy nie zawieją. Cóż za naiwność!”.

„Niektórzy tak mocno skupili się na procesie rozpadu i niezgody toczącym nasze społeczeństwa, że nie dopuszczali do siebie myśli o innych zagrożeniach. Byli też tacy – w tym spora część naszych dyplomatów i polityków naznaczonych romantyczną wizją „rosyjskiego świata”, a czasem wręcz opłacanych przez tamten reżim – którzy uważali Putina za godnego szacunku i żywili nadzieję na wielkie strategiczne zbliżenie z Rosją jako przeciwwagę dla Stanów Zjednoczonych. Przekonywali, że nie należy stosować do Rosji kodów zachodnich społeczeństw, i wynajdywali tysiące usprawiedliwień dla pana na Kremlu. Niektórzy stawiali go sobie niemal za wzór – w kontrze do „dekadenckiego” Zachodu. Cóż za zaślepienie! Wszystkie te kalkulacje i złudzenia prysły wraz z agresją Rosji Putina na Ukrainę – wraz ze zmasowanymi bombardowaniami, dziesiątkami tysięcy zabitych, gwałtami, torturami, dołami śmierci, miastami obracanymi w morze ruin, otwarcie faszystowskimi deklaracjami, nieprzyzwoitymi propozycjami zawarcia pokoju, codziennymi kłamstwami, potiomkinowskimi konwentyklami na okupowanych terenach, a nawet szantażem użycia broni jądrowej. Przeżywamy katastrofę strategiczną i w końcu dostrzegamy, że mamy poważny problem rosyjski”.

PAP/Jakub Bawołek/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 marca 2024