Złota Kopuła Elona Muska

Firma SpaceX Elona Muska otrzyma kontrakt wart 2 mld dolarów na opracowanie satelitów, które zostaną użyte w planowanej tarczy antyrakietowej Złota Kopuła – poinformował „Wall Street Journal”. Spółka ma również opracować dwie inne sieci satelitów dla Pentagonu.

Złota Kopuła ma powstać w rekordowo szybkim czasie

.Jak donosi dziennik, SpaceX ma otrzymać fundusze zatwierdzone jeszcze w lipcu przez Kongres na budowę Złotej Kopuły, tarczy antyrakietowej, która wedle zapowiedzi Donalda Trumpa miałaby być zdolna do zestrzeliwania wrogich rakiet z kosmosu.

Satelity, które zbudować ma firma Elona Muska mają służyć śledzeniu lotu pocisków i samolotów. SpaceX jest jedną z kilku firm ubiegających się o kontrakty na budowę elementów systemu. Obok nich są m.in. nowy gracz na rynku zbrojeń Anduril oraz Palantir należący do byłego partnera biznesowego Elona Muska, Petera Thiela, jak również tradycyjni giganci branży jak Lockheed Martin, Northrop Grumman i L3Harris.

Te pierwsze firmy obiecały jednak budowę systemu w szybkim tempie, co jest priorytetem dla administracji Donalda Trumpa. Prezydent obiecał ukończenie tworzenia tarczy do końca swojej kadencji, co krytycy uważają za nierealistyczny cel, podobnie jak koszt 175 mld dolarów, o którym mówił Trump.

Według „WSJ” firma Elon Muska – który częściowo naprawił swoje stosunki z Trumpem bo ostrej kłótni – ma również otrzymać kontrakty na budowę dwóch innych sieci satelitarnych dla Pentagonu: Milnetu, który ma służyć do przekazywania wrażliwych informacji wojskowych oraz innej służącej do śledzenia pojazdów na lądzie.

Elon Musk. Nowy architekt europejskiej prawicy?

.Elon Musk wchodzi w role dotychczas zarezerwowane dla potentatów pieniądza, wpływów i mediów władających stacjami telewizyjnymi, gazetami i portalami, czym ewidentnie oburza część starego świata. Pytanie, jak wyłączyć Twitter/X Elona Muska, szczególnie przed istotnymi wyborami, staje się dziś dla Unii Europejskiej jednym z głównych pilnych wyzwań – pisze Michał KŁOSOWSKI.

Elon Musk zapowiedział już wsparcie Alternatywy dla Niemiec (AfD) w nadchodzących lutowych wyborach do Bundestagu, publicznie też komentuje chociażby politykę brytyjską. AfD, znana ze swojego antyimigracyjnego i eurosceptycznego programu, może więc otwarcie liczyć na pomoc Elona Muska, który już od dawna krytykuje politykę klimatyczną Unii Europejskiej, ostatnio zaś wsparł komunikację liderki tej partii. Musk może wykorzystywać swoje platformy, w tym Twittera (obecnie X), wzmacniając przekaz partii. A AfD zyskać może dzięki wsparciu technopotentata nowy rozmach, szczególnie wśród młodych wyborców sfrustrowanych obecną sytuacją Niemiec. Podobnie jest w innych krajach kontynentu.

Z jednej strony więc słychać oburzanie się na Muska, z drugiej strony na liberalne elity, które zlekceważyły dotychczasowe problemy i znów załamują ręce nad tym, że ktoś „spoza” angażuje się w europejską politykę, z trzeciej zaś – czy to nowość, że bogaty przedsiębiorca, tym razem technologiczny potentat, wtrąca się w politykę?

W historii każdej rewolucji technologicznej pojawia się bowiem postać, która nie tylko korzysta z jej owoców, ale także zmienia reguły gry. W erze przemysłowej mieliśmy Andrew Carnegiego i Johna D. Rockefellera. W epoce komputerowej zapanowali Steve Jobs i Bill Gates. Dziś, w czasach cyfrowego i kosmicznego przełomu, taką postacią jest Elon Musk.

Różnica między Elonem Muskiem a choćby George’em Sorosem jest jednak taka, że działania Elona Muska wpisują się w nowy trend technofeudalizmu, gdzie garstka elit technologicznych staje się nowymi władcami świata, a politycy nie mają w tym kontekście zbyt wiele do gadania – sami bowiem korzystają z ich platform i na nich opierają nawet część polityk publicznych. W przypadku tzw. starego świata ten wpływ był jednak rozmyty, mniej publicznie widoczny, wymagający poszukiwań, tropienia linków i wpływów. Obecnie nikt nie ma już chyba złudzeń, że w drugiej kadencji Donalda Trumpa to Elon Musk będzie rządzić, a nie na odwrót. Nie będzie człowiekiem głębokiego tła i zaplecza, ale będzie starać się przejąć zarówno inicjatywę, jak i władzę.

Elon Musk to człowiek instytucja, którego decyzje mają globalne reperkusje – od elektryfikacji transportu z Teslą, przez eksplorację kosmosu dzięki SpaceX, aż po przejęcie platformy społecznościowej X (dawniej Twitter), na której boje toczą najważniejsi politycy świata. Musk nie tylko podbija kolejne sektory, ale i redefiniuje zasady ich funkcjonowania. Tesla zmusiła całą branżę motoryzacyjną do przestawienia się na pojazdy elektryczne. SpaceX złamało monopol państw na loty kosmiczne. X stał się zaś laboratorium wolności słowa i tego zapewne, jak w przyszłości wyglądać będzie cyfrowa demokracja.

Oczywiście, metody Elona Muska niektórzy oceniają jako kontrowersyjne. Przejęcie Twittera ukazało, jak wielka jest władza technologicznych oligarchów nad przestrzenią publiczną. Wprowadzenie płatnych weryfikacji i zmiana algorytmów pokazały, że Musk nie tylko zarządza, ale także kształtuje dyskurs społeczny według własnych zasad. Czy w tym przypadku mamy do czynienia z działaniem na rzecz wspólnego dobra, czy z koncentracją władzy? I znowu – czy to coś nowego niż zarządzanie mediami przez innych gigantów, z innych obszarów, którzy po prostu przespali cyfrową rewolucję?

Żyjemy w świecie technofeudalizmu, gdzie właściciele cyfrowych platform są współczesnymi lordami. W tym modelu tradycyjna klasa średnia traci swoją niezależność, uzależniając się od platform i usług należących do technologicznych gigantów; uzależniają się od nich także politycy i liderzy opinii. W momencie wymierania dawnych mediów, w których wpływy budowali poprzednicy Elona Muska – królowie wpływów w XIX i XX wieku – platformy cyfrowe po prostu dają im tlen do życia.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-klosowski-elon-musk-nowy-architekt-europejskiej-prawicy

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 października 2025