Złote czasy dla niemieckich firm zbrojeniowych [Sueddeutsche Zeintung]

Rosnący popyt wewnętrzny i utrzymujący się w Europie nastrój wojenny powodują, że niemiecka branża zbrojeniowa przeżywa złote czasy – pisze 27 lutego 2026 r. dziennik „Sueddeutsche Zeitung”, podkreślając, że większość pieniędzy wydawanych przez Niemcy na zakupy zbrojeniowe trafia do krajowych firm.
Złote czasy dla niemieckich firm zbrojeniowych
.Sueddeutsche Zeintung analizuje wydatki Niemiec na obronność od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Gazeta nie ma wątpliwości, że niemiecka branża zbrojeniowa od tego czasu „przeżywa boom”, a „producenci samolotów, dronów i oprogramowania wojskowego są na fali wznoszącej”.
„SZ” posiłkuje się publicznie dostępnymi danymi, przyznając, że tworzy to niepełny obraz sytuacji, bo wiele kwestii związanych z polityką obronną Niemiec objętych jest tajemnicą. Dziennik z Monachium podkreśla, że w 2025 roku na obronność Niemcy przeznaczyły ok. 100 mld euro, a w 2021 roku, jeszcze przed „punktem zwrotnym”, budżet ten był o połowę niższy.
„Do wydatków tych zalicza się jednak nie tylko zakup czołgów i karabinów, lecz także utrzymanie koszar i koszty personelu. Do czasu rosyjskiej inwazji to właśnie one stanowiły największą część budżetu” – podaje „SZ”. Dopiero decyzja z 2022 roku o utworzeniu specjalnego funduszu w wysokości 100 mld euro sprawiła, że znaczące środki zaczęły trafiać bezpośrednio na uzbrojenie, czołgi, samoloty i oprogramowanie obronne.
Najwięcej uzbrojenia Niemcy kupują w USA
.Z danych Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii wynika, że większość środków przeznaczonych na zbrojenia trafia do niemieckich firm. Z około 170 mld euro zaksięgowanych wydatków na lata 2020–2025 około 109 mld euro popłynęło do przedsiębiorstw krajowych, a 41 mld euro do zagranicznych – odnotowuje „SZ”. W przypadku 19 mld euro nie podano szczegółowych informacji.
Przy czym nawet w przypadku zakupów zagranicznych część produkcji odbywa się w Niemczech. Jako przykład „SZ” podaje systemy Patriot – niektóre pociski dla nich wytwarzane są w Niemczech przez koncern MBDA.
Jeśli chodzi o partnerów handlowych, to najwięcej uzbrojenia Niemcy kupują w USA. Drugie miejsce zajmuje Izrael, głównie dzięki systemowi obrony przeciwrakietowej Arrow 3 o wartości około 4 mld euro. Na trzecim miejscu jest Holandia, gdzie zamówiono m.in. fregaty za 3,5 mld euro.
Wzrost niemieckiego eksportu broni
.Sueddeutsche Zeintung pisze, że od lutego 2022 roku niemiecki eksport broni wzrósł o niemal 50 proc. Niemcy awansowały w tym czasie z szóstego na czwarte miejsce wśród największych eksporterów uzbrojenia na świecie, po USA, Francji i Chinach. Najwięcej dostaw broni z Niemiec od 2022 roku trafiło do Ukrainy. Kolejne miejsca zajmują Holandia i USA, choć wartość eksportu do tych krajów jest niższa niż importu z nich – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”.
„SZ” stwierdza, że niemieckie firmy zbrojeniowe, takie jak Rheinmetall, Hensoldt i Renk, „korzystają z rosnącego popytu krajowego i nastroju wojennego w Europie”. Odzwierciedlają to notowania giełdowe. Akcje niemieckich firm zbrojeniowych wzrosły wielokrotnie od lutego 2022 roku wojny, a Rheinmetall odnotował nawet kilkudziesięciokrotny wzrost wartości akcji. Gazeta cytuje politologa Ulricha Kuehna z Instytutu Badań nad Pokojem i Polityką Bezpieczeństwa w Hamburgu, który mówi o „złotych czasach dla branży zbrojeniowej”.
Powrót niemieckiej siły
.Jeśli Niemcy rzeczywiście przeznaczą 5 proc. swojego PKB na zbrojenia, będzie to nie tylko największy wysiłek od czasów zimnej wojny, ale i punkt zwrotny dla układu sił w Europie – pisze Mateusz MORAWIECKI.
Ostatnio polska dyskusja o Niemczech toczy się pod wpływem dwóch zjawisk: intensywnego przerzucania przez niemiecką policję nielegalnych imigrantów na teren Polski oraz słusznie oburzającego polską opinię publiczną tzw. upamiętnienia w Berlinie polskich ofiar wojny. W obu tych sprawach obecny polski rząd całkowicie skapitulował. Żeby jednak lepiej zrozumieć to, co dzieje się w Niemczech, warto sięgnąć do książki Kaput Wolfganga Münchaua. To przenikliwa diagnoza rozpadu niemieckiego modelu gospodarczego. Autor trafnie punktuje iluzje, na których opierała się niemiecka potęga: tania energia z Rosji, eksport do Chin, tradycyjny przemysł, dogmatyczny fiskalizm. Wszystkie te refleksje są ważne. Ale czy nie przychodzą zbyt późno – w momencie, gdy Niemcy już realizują nowy plan gospodarczy?
Gdy czytałem analizę Münchaua, towarzyszyła mi pewna myśl – skądinąd także zakorzeniona w niemieckiej tradycji intelektualnej. „Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu” – pisał Hegel. Mądrość przychodzi po fakcie, dopiero wtedy, gdy zjawisko, nad którym się zastanawiamy, dobiega końca. Mam wrażenie, że tak jest z Kaput. Książka ta trafnie opisuje świat, który właśnie odchodzi w przeszłość. Tymczasem na naszych oczach zaczyna się coś nowego: przebudzenie przemysłowe Niemiec, a wraz z nim – co jeszcze ważniejsze – przebudzenie militarne. Berlin wychodzi z dekad zbrojeniowego minimalizmu i szykuje się do roli realnej siły. Tym razem to nie są symboliczne gesty ani zagrywki wizerunkowe – lecz systemowa zmiana, którą trzeba śledzić uważnie. I rozumieć, zanim znów będzie za późno.
Wojna na Ukrainie zmusiła europejskie rządy do głębokiej refleksji nad ich zdolnościami obronnymi. Coraz mocniej się zbroimy, próbując jak najszybciej odrobić zaniedbania minionych kilku dekad. Samo postrzeganie kwestii militarnej uległo znaczącej zmianie – dziś panuje dużo większa zgoda społeczna, aby państwa zwiększały swój potencjał obronny. Łatwiej nam zrozumieć, że w obliczu ogromnego zagrożenia, jakie stanowią Rosja oraz Chiny, inwestowanie w przemysł zbrojeniowy i wojsko stanowi jedyny możliwy mechanizm odparcia agresji. Nawet społeczeństwa przez lata uważające się za pacyfistyczne prezentują otwarcie zmianę kierunku. W takiej sytuacji najmniejsze drgania mogą wywołać lawinę zmian, podważając fundamenty wzajemnego zaufania.
Pomimo swojej początkowej bierności po wybuchu wojny na Ukrainie, pomimo haniebnego oczekiwania na upadek Kijowa i powrót do „business as usual” obecnie taką właśnie strategię przyjęła niemiecka elita, podejmując kroki zmierzające do odbudowania armii, a przez to znacznego zwiększenia swojej pozycji w Europie i w strukturach sojuszu NATO. Po II wojnie światowej, starając się wyraźnie odciąć od swojej zbrodniczej przeszłości, nasi zachodni sąsiedzi przedstawiali się jako kraj o pacyfistycznym nastawieniu, co miało na celu odbudowę międzynarodowego wizerunku, który nie polega już na zbrojeniach i wzmacnianiu siły niemieckiej armii. Ten stan rzeczy ulega jednak bardzo istotnej zmianie. Ostatnie badania wskazują, że aż 76 proc. Niemcówopowiada się za zwiększeniem finansowania Bundeswehry i wzrostem wydatków na obronność. Częściowo wynika to z braku wiary w potencjalne wsparcie militarne ze strony USA, na co wskakuje aż 74 proc. badanych. Każdy powód jest dobry. Z drugiej strony obecne realia sprawiły, że Niemcy dostrzegają konieczność utrzymania swojej pozycji, wpływów oraz zwiększenia siły gospodarczej. W obliczu coraz bardziej widocznych problemów niemieckiego przemysłu samochodowego w niemieckiej klasie politycznej i w niemieckim biznesie trwa ożywiona dyskusja nad odbudową potęgi przemysłowej.
.Tezy Kaput o upadku niemieckiego modelu rozwoju mocno rezonują w polskiej debacie. Ale nie dajmy się zwieść przekonaniu, że mimo swoich trudności nasi zachodni sąsiedzi to państwo słabe lub tracące zdolność do walki o swoje interesy. Niemcy nadal należą bowiem do grona najpotężniejszych graczy na scenie polityki europejskiej i światowej, nawet jeśli obecna kondycja ich armii jest skutkiem wieloletnich zaniedbań. Dziś jednak z determinacją podejmują wysiłki, by jak najszybciej odwrócić negatywne skutki przeszłości.
PAP/Mateusz Obremski/MJ





