Waldemar BINIECKI: Polonia amerykańska. Jak obudzić śpiącego olbrzyma?

Waldemar BINIECKI: Polonia amerykańska.
Jak obudzić śpiącego olbrzyma?

Photo of Waldemar BINIECKI

Waldemar BINIECKI

Dziennikarz, wydawca i propagator prasy polonijnej. Redaktor naczelny „Kuryera Polskiego” w Milwaukee (Wisconsin). Laureat Nagrody im. Macieja Płażyńskiego - najważniejszej nagrody honorującej pracę dziennikarzy i mediów służących Polonii.

Nastał znów czas pracy organicznej – szkolenia liderów i przyszłych polityków amerykańskich polskiego pochodzenia po obu stronach barykady. Polonia amerykańska musi znów wprowadzić swoich reprezentantów do Kongresu Stanów Zjednoczonych, musi mieć swoich gubernatorów, przedstawicieli stanowych, prezydentów miast i innych ważnych przedstawicieli w amerykańskich agencjach rządowych – pisze Waldemar BINIECKI

Na temat propolskiego lobbingu piszę od 2012 r. Miałem okazję zaprezentować pomysł powołania „rządowej lokomotywy”: instytucji, która by promowała propolski lobbing obywatelski w Ameryce Północnej. Pomysł ten przedstawiałem na dwóch konferencjach w Nowym Jorku i w Warszawie z udziałem czynników rządowych RP. Rezultaty są na razie niewielkie, ponieważ żeby w Ameryce Północnej powstał profesjonalny polski lobbing i lobbing obywatelski, musi przede wszystkim zaistnieć wola polityczna w Warszawie.

Aby wspierać polskie interesy, reformę polskiej armii, współpracę polityczną, wojskową, ekonomiczną ideę Międzymorza oraz obecność strategiczną Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance NATO, konieczne jest prowadzenie aktywnej polityki państwa, polskiej dyplomacji i potrzebny jest skoordynowany wpływ polskiej grupy etnicznej na każdą administrację w Waszyngtonie. Propolski lobbing musi egzystować w kilku formach, zarówno lobbingu zawodowego, jak i lobbingu obywatelskiego. Niezbędnym elementem takiego założenia jest aktywna polityka informacyjna. Zintegrowane w gęstą sieć media polonijne muszą o tym przypominać codziennie, a cały propolski lobbing zintegrowany w system polskich organizacji w USA powinien mieć wpływ na polityków demokratycznych i republikańskich.

Organizacje polonijne powinny mieć wpływ na całą strukturę społeczną w Stanach Zjednoczonych oraz na amerykańskie media. Istotą polskiej racji stanu jest partnerska, ponadpartyjna współpraca Ministerstwa Spraw Zagranicznych i państwa polskiego z polską diasporą w USA.

Dokonania Polonii amerykańskiej

.Przez ostatnie 100 lat Polonia amerykańska bezwarunkowo wspierała naród polski i państwo polskie. W czasie I wojny światowej wysłała ponad 22 tysiące ochotników do formowanej przez gen. Hallera tzw. Błękitnej Armii, którzy potem przelewali krew za ojczyznę. Wspierała Polskę przez Organization of the American Relief Effort in Poland (1919–1923), która przekazała do Polski 250 milionów dolarów. Polonia amerykańska po konferencji jałtańskiej, reprezentując z rządem londyńskim po 1945 roku polską rację stanu i polskie interesy, przyjęła 150 tys. Polaków w ramach Displaced Persons Program. Po II wojnie światowej UNRRA, kolejna organizacja pomocowa, w rezultacie nacisków polskiej diaspory ofiarowała Polsce 453 miliony dolarów wsparcia w powojennej odbudowie.

Doprowadzenie do przeprowadzenia śledztwa w Kongresie USA w sprawie zbrodni w Katyniu i uznania Sowietów za winnych jej popełnienia to także dzieło Polonii. Na tej liście zasług znajdują się także zapewnienie udziału USA w uznaniu polskich granic na Odrze i Nysie przez państwo niemieckie; zapewnienie udziału USA w finansowaniu Radia Wolna Europa; wydanie amerykańskiego znaczka pocztowego przedstawiającego polskiego białego orła w koronie z katolickim krzyżem na tysiąclecie państwa polskiego; zaangażowanie rządu Stanów Zjednoczonych do udziału w National Endowment for Democracy (NED) – pomocy dla podziemnej „Solidarności” podczas stanu wojennego; ustanowienie Polish American Enterprise Fund (PAEF) – programu pomocowego dla Polski; pomoc w ustanowieniu prawa dla uciekinierów politycznych z Polski z czasów stanu wojennego; akcja lobbingowa w celu poparcia starań wstąpienia Polski do NATO (zebrano ponad 9 milionów podpisów pod petycją); pomoc materialna w wysokości 200 milionów dolarów na sprzęt medyczny i pomoc dla ofiar powodzi w latach 1997 i 2001; akcje przeciwko amerykańskiej ustawie 447 i obrona pomnika katyńskiego w New Jersey. Za tym wszystkim stali Polacy i Amerykanie polskiego pochodzenia mieszkający w USA.

Demografia

.Prof. Dominik Stecuła z Colorado State University ustalił, że 95 proc. amerykańskich Polaków urodziło się w Stanach Zjednoczonych. W ostatnim spisie ludności aż 8 969 530 osób przyznało się do polskiego pochodzenia – nie z przymusu, tylko dobrowolnie. Badania od kilku dekad wyraźnie pokazują, że polska grupa etniczna jest lepiej wykształcona niż przeciętny Amerykanin. 43,5 proc. posiada co najmniej wykształcenie na poziomie college’u lub wyższe w zestawieniu ze średnią amerykańską wynoszącą 33,1 proc. Amerykanie polskiego pochodzenia są również bogatsi niż przeciętny Amerykanin (79 tys. dol. wobec średniej 63 tys., jeśli chodzi o dochód na rodzinę; aż 71 proc. deklaruje przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego – studium Polish Americans Today: A Survey of Modern Polonia Leadership, Piast Institute, 2013).

Największa klasa średnia poza Polską

.Według danych Polsko-Słowiańskiej Unii Kredytowej średnie oszczędności na jedną osobę wśród Polonii amerykańskiej to 17,5 tys. dolarów. A są to tylko oszczędności zróżnicowanej grupy 100 tys. Polonusów z rejonu Nowego Jorku, New Jersey i Chicago. Wystarczy te liczby przemnożyć, aby uzyskać astronomiczną kwotę 1 750 000 000 dolarów. Przypomnijmy, że cała polska diaspora w USA jest szacowana na 10 milionów osób.

Co roku Polonia ze Stanów Zjednoczonych wysyła do Polski około 900 mln dolarów (dane World Bank, opracowane przez Migration Policy Institute), co stanowi środki porównywalne z tymi, które inwestują u nas zagraniczne firmy. Już od samego początku inwestowania amerykańskiego kapitału w Polsce było jasne, że istotną rolę w tym procesie odgrywali i odgrywają biznesmeni z USA i Kanady o polskim rodowodzie. Brakuje jednak na ten temat wiarygodnych badań.

Zaplecze intelektualne Polonii

.Tak jak w Polsce, także w Stanach rodzice inwestują w swoje dzieci i starają się, aby wysłać je do najlepszych uczelni w USA. Jest to pokaźna inwestycja, ponieważ przeciętne studia licencjackie kosztują rocznie ok. 33 tys. dolarów (www.collegeboard.org); studia magisterskie kosztują rocznie w zależności od specjalności 30-120 tys. dolarów (www.bestmastersdegrees.com), a studia doktoranckie to roczny koszt 53-113 tys. dolarów. To wszystko dane dotyczące uczelni publicznych.

Łatwo więc policzyć, że dobrze wykształcony Amerykanin polskiego pochodzenia z doktoratem już na samym początku jest warty około 250 tys. dolarów. Na uniwersytetach istnieją i powstają polskie kluby studenckie, od Wschodniego Wybrzeża po Alaskę i Hawaje. Sporą, ciągle powiększającą się grupę stanowią studenci z Polski. Potrzebują oni jakiegoś planu, wizji jednoczących ich wokół wspólnych celów. Jednym z takich narzędzi mogłaby być idea stworzenia transparentnego systemu stypendialnego. Poza Fundacją Kościuszkowską żadna inna organizacja polonijna nie dopracowała się jeszcze naprawdę czytelnego, dostępnego i stabilnego systemu stypendialnego.

Aby poważnie myśleć o stworzeniu propolskiego lobbingu w Ameryce, trzeba pamiętać, że znaczącą rolę odgrywają tutaj stypendia. Czekamy również na projekty i programy badawcze dla naszych studentów i naukowców przygotowane w Polsce. Bez zaplecza intelektualnego nie można przecież budować polskiego lobby. Istotną rolę w tym procesie odgrywają polscy naukowcy pracujący w USA, amerykańscy naukowcy polskiego pochodzenia i inni, którzy zajmują się polską problematyką.

Fundacja Kościuszkowska kilka lat temu postanowiła przygotować listę uznanych naukowców nauk ścisłych i w ten sposób powstało Collegium of Eminent Scientists – mówi Marek Skolimowski, nowy prezes i dyrektor wykonawczy Fundacji. W ten sposób Fundacja opracowała listę blisko 400 wybitnych profesorów nauk ścisłych, która ciągle się powiększa. Następnym krokiem w najbliższej przyszłości będzie opracowanie podobnej listy wybitnych humanistów – Collegium of Eminent Humanists. Projekt ten niestety nie jest skończony.

Wstępne szacunki mówią, że w samych Stanach Zjednoczonych mieszka ponad 800 naukowców na poziomie „tenure”, czyli amerykańskiej habilitacji. Od instruktora do profesora – jest to poważna grupa ludzi z ogromnym potencjałem intelektualnym, której nie można lekceważyć. Polscy naukowcy pracują na setkach uniwersytetów na całym świecie i grupa ta powinna również być motorem rozwoju w Polsce; to o nich powinny zabiegać polskie uniwersytety, ośrodki badawczo-rozwojowe oraz ośrodki władzy różnego szczebla, podobnie jak to robiła II Rzeczpospolita.

Na świecie żyje aż 20 milionów osób, które są dumne z polskiego pochodzenia. Te wszystkie osoby to wielki potencjał, który trzeba połączyć, aby służył w świecie Polsce i pomagał tworzyć nowoczesny wizerunek Polski, polskiej kultury, nauki, sztuki i ekonomii. Czas, aby ten przekaz dotarł do polskich elit. Potencjał ten może nie tylko wspierać strategiczne polskie interesy, ale również pomóc zmieniać wizerunek Polski. Nie można lekceważyć 3 proc. populacji amerykańskiej i ich wpływu na scenę polityczną USA. Piszę o tym w prasie polskiej i polonijnej od 2012 roku.

Przywództwo Paderewskiego w USA – przypadek do przestudiowania

.Wynikiem trzyletniej pracy Ignacego Paderewskiego w Stanach Zjednoczonych była rekrutacja ponad 22 tys. ochotników do Armii Polskiej we Francji, tzw. Błękitnej Armii, dowodzonej przez gen. Józefa Hallera. Istotny jest także fakt, że Paderewski dysponował imponującą infrastrukturą społeczną, a mianowicie setkami działaczy polonijnych, prasą polonijną i organizacjami, które uznawały autorytet „mistrza” i podporządkowywały się jego przewodnictwu. Paderewski stworzył wokół „polskiej sprawy” olbrzymie zaplecze intelektualne i finansowe. Wygłosił ponad 340 przemówień, własnoręcznie napisał tysiące listów do ważnych osobistości życia amerykańskiego.

Ważne były zabiegi dyplomatyczne polskich organizacji, a przede wszystkim osobisty wpływ i przyjaźń Ignacego Jana Paderewskiego z prezydentem Stanów Zjednoczonych Thomasem Woodrowem Wilsonem. Dzięki osobistemu zaangażowaniu Ignacego Jana Paderewskiego prezydent Wilson podpisał 5 października 1917 r. dekret zezwalający Polakom w USA formować swoją armię. Ponieważ prawo amerykańskie nie pozwalało na szkolenie obcej armii na swoim terytorium – z pomocą przyszła Kanada, oddając do dyspozycji tereny pod miasteczkiem Niagara-on-the-Lake. Obóz otrzymał imię Tadeusza Kościuszki. 8 stycznia 1918 r. głos w sprawie polskiej oficjalnie zabrały także Stany Zjednoczone. Prezydent Wilson wygłosił wtedy orędzie do Kongresu USA, w którym stwierdził w 13 punkcie swego programu: „Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować traktatem międzynarodowym”.

Instytut Paderewskiego – amerykańska lokomotywa polskiego lobbingu

.Polonia, aby „dbać o dobro Polski, budować propolski lobbing i przekazywać polskość następnym pokoleniom”, szczególnie w krajach strategicznych dla Polski, musi posiadać odpowiednie narzędzia. Najważniejszym z nich jest polska anglojęzyczna telewizja, która promowałaby polską rację stanu 24 godziny na dobę. Konieczna jest inwestycja w media polonijne i połączenie ich w strategiczną siłę. Ktoś musi to koordynować. Mógłby to być np. Instytut Paderewskiego. Czas na przebudzenie. Nastał znów czas pracy organicznej – szkolenia liderów i przyszłych polityków amerykańskich polskiego pochodzenia po obu stronach barykady. Polonia amerykańska musi znów wprowadzić swoich reprezentantów do Kongresu Stanów Zjednoczonych, musi mieć swoich gubernatorów, przedstawicieli stanowych, prezydentów miast i innych ważnych przedstawicieli w amerykańskich agencjach rządowych.

Faktem jest też, że amerykańscy Polacy pracują na niższych szczeblach amerykańskiej administracji. Żeby awansować, potrzebują politycznej trampoliny, która mogłaby ich promować. Polonia powinna przede wszystkim stworzyć sensowny program polityczny umożliwiający jej wpływ na amerykańską politykę wewnętrzną i zagraniczną. Aby dokonały się jakieś istotne zmiany w świecie Polonii, potrzebna jest również głęboka wymiana pokoleniowa. Polityka trwania zmienia się w powolną asymilację polskiej diaspory. Paderewski Institute jako think tank powinien szkolić po angielsku, pisać dobre artykuły, zakładać lub unowocześniać istniejące organizacje – powinien, jak powiedział Adam Bąk z Nowego Jorku – „budzić śpiącego olbrzyma”.

Konkluzja

.Aby utrzymać w USA polską tożsamość i budować propolski lobbing, weekendowy woluntaryzm dzisiaj już nie wystarcza. Trzeba sprofesjonalizować Polonię i zaktywizować jej zaplecze intelektualne. Największym deficytem amerykańskiej Polonii jest całkowity brak przywództwa na szczeblu krajowym – przy rozproszeniu polskiej diaspory przez cztery strefy czasowe. Działalność Polonii ogranicza się do tradycyjnych balów, robienia sobie selfies i ekscytacji nowymi gadżetami. Polityka polonijna zaś sprowadza się do zwykłego trwania i pilnowania, aby nikt niczego nie wymyślił i nie zapędził „trwających” do konkretnej pracy.

Propolski lobbing musi mieć wpływ na amerykańską administrację, a 3 proc. społeczeństwa, jakie stanowi Polonia w USA, może być potężną siłą polityczną w Ameryce. W końcu, jak dowiedli amerykańscy naukowcy – każdy jeden dolar zainwestowany w lobbing przynosi aż 220 dolarów zysku (źródło: Measuring Rates of Return for Lobbying Expenditures, Raquel Alexander, Susan Scholz, Stephen Mazza).

Waldemar Biniecki
Tekst pierwotnie opublikowany na łamach portalu “DlaPolonii” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 października 2022