Olha KARI: Siła dobroci i siostrzeństwa w mrokach wojny

Moment, w którym poczułam się uchodźczynią, nastąpił, kiedy wysiedliśmy z długiego pociągu ewakuacyjnego pod Krakowem. Było nas dwa tysiące. I tak wyszliśmy na peron z tymi wszystkimi rzeczami, a tam – kamery, dziennikarze. A ty w tak strasznym stanie, że chciałaś się ukryć przed tymi kamerami…