Dzień dinozaura (26 lutego) świętem paleontologii

Nie setki czy tysiące, ale setki tysięcy i miliony lat – taką skalą czasową w obserwacji ewolucji życia na Ziemi posługuje się paleontologia. Dlatego też daje pewien dystans do zmian, które dziś obserwujemy – powiedział dr hab. Tomasz Sulej. 26 lutego to Dzień Dinozaura.
Muzeum historii naturalnej mogłoby przyczynić się do rozbudzania wśród młodych ciekawości o świecie i rozumienia przyrody.
.Naukowiec z Instytutu Paleobiologii PAN przypomniał, że paleontologia to nie tylko dinozaury – a w zasadzie przede wszystkim właśnie „nie dinozaury” (te żyły „zaledwie” przez okres około 165 milionów lat w liczącej 4,5 miliarda lat historii Ziemi).
Pytany przez media, skąd u dzieci – zwłaszcza tych kilkuletnich – powszechne zainteresowanie dinozaurami, Tomasz Sulej wskazał na prostą budowę i atrakcyjność rynkową tych zwierząt.
– Dinozaury się dobrze „sprzedają”, bo są morfologicznie proste: głowa, tułów, kończyny, ogon, wielkie zęby albo długa szyja – i już mamy gotowy produkt na figurki oraz bohaterów książek czy filmów. Atrakcyjność rynkowa ma tu więc ogromne znaczenie, bo przecież jest wiele innych dużych i „strasznych” zwierząt, ale ich budowa jest bardziej skomplikowana – podkreślił paleobiolog.
Przypomniał również, że fani paleontologii wciąż mogą zgłaszać się do udziału w projekcie nauki obywatelskiej, organizowanym przez Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
Wspierani przez ekspertów wolontariusze oczyszczają szczątki liczącego ok. 240 mln lat prehistorycznego płaza – mastodonzaura, usuwając otaczającą je skałę (tzw. preparacja). – To jeden z największych płazów, jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi, a w Miedarach, na Śląsku koło Tarnowskich Gór, natrafiliśmy na duży fragment całego szkieletu – największego osobnika, jakiego kiedykolwiek znaleziono. To absolutny unikat. Cały nasz osobnik miał 6 metrów długości. Preparowany fragment ma 2,5 metra długości i obejmuje 28 kręgów, żebra, obojczyk i międzyobojczyk – opowiadał paleontolog. Projekt potrwa jeszcze kilka miesięcy.
Jednocześnie Sulej dodał, że tematy o ewolucji czy historii życia na Ziemi są w edukacji słabo obecne. Pytany, czy zatem w podstawie programowej powinno ich być więcej – zwrócił uwagę na inny sposób zdobywania wiedzy. – Być może lepiej byłoby uczyć o ewolucji dzieci i młodzież nie w szkole, ale w muzeum historii naturalnej, gdzie zwiedzający mogliby mieć kontakt wzrokowy, manualny czy nawet słuchowy z prawdziwymi szczątkami tych zwierząt, z prawdziwymi skamieniałościami. Stąd kolejny apel do polityków: potrzebujemy takiego muzeum – powiedział. O utworzenie takiej placówki od lat apelują naukowcy m.in. z Polskiej Akademii Nauk.
W ocenie Tomasza Suleja muzeum historii naturalnej mogłoby też przyczynić się do rozbudzania wśród młodych ciekawości o świecie i rozumienia przyrody. – To też jedno z zadań paleontologii – dodał.
W Polsce paleontologia bardzo dobrze się rozwija. Dzień Dinozaura jest tego dowodem
.Jak bowiem podkreślał badacz, choć paleontologia coraz mniej ma już wymiar praktyczny (jako nauka pomocnicza dla geologii np. przy tworzeniu map geologicznych czy w poszukiwaniu nowych złóż surowców mineralnych) – to pozwala zrozumieć funkcjonowanie przyrody.
– Śledząc przemiany w zapisie kopalnym zwierząt możemy budować pewne modele pokazujące, jak zwierzęta reagują np. na zmiany klimatu czy wymarcie jakiejś innej grupy zwierząt. Paleontologia daje też odpowiedzi na pytanie, jaki klimat był kiedyś. Chociaż w zapisie kopalnym opisujemy zakres setek tysięcy, a nawet i milionów lat, dlatego nie możemy powiedzieć, czy wcześniej nie było tak szybkiego tempa wzrostu temperatur, jaki obserwujemy współcześnie, w ciągu ostatnich 200 lat – mówił.
Wskazał też na możliwość szerszego spoglądania na zachodzące dziś zmiany. – Myślę, że paleontologia daje nam dystans do patrzenia na zmiany, które dzisiaj obserwujemy, i które czasem mocno przeżywamy. Badania paleontologiczne pokazują, że planeta przechodziła dużo większe kryzysy i wychodziła z tego obronną ręką – podkreślił Tomasz Sulej.
– Idąc jeszcze krok głębiej, paleontologia pokazuje też, że nawet, jeśli dzisiaj badania choćby tych wspomnianych dinozaurów nie mają praktycznego zastosowania – to pokazują, że człowiek jest istotą z głębokim pragnieniem poznawania rzeczywistości i zdobywania prawdy o otaczającym go świecie. To pokazuje jakąś metafizyczność naszego gatunku – wskazał.
A pytany na koniec, czy paleontologia jako nauka ma się dobrze, przytaknął. – W Polsce paleontologia bardzo dobrze się rozwija. W ostatnim czasie to głównie „zasługa” śląskich znalezisk (m.in. pradinozaura Silesaurus opolensis z Krasiejowa pod Opolem), dzięki którym paleontologia jest obecna w mediach. Na studia mamy mnóstwo chętnych młodych ludzi, nie tylko z Polski – mówił.
Już wiemy, jak ewoluowały dinozaury
.Ponad 500 skamieniałych odchodów przeanalizowali naukowcy z Polski i Szwecji, aby odtworzyć sieci pokarmowe sprzed 200 mln lat. Ich badania dostarczyły nowych informacji o tym, jak ewoluowały dinozaury i jak osiągnęły dominacje na lądzie.
Badacze wykazali, że zmiana różnorodności skamieniałych treści pokarmowych, takich jak pozostałości ryb, owadów czy roślin, odzwierciedlała to, jak rozwijały się dinozaury i przekształcał się ich ekosystem.
Co więcej, właśnie zmiany klimatyczne i przekształcenia roślinności w późnym triasie i wczesnej jurze stworzyły warunki sprzyjające stopniowemu zajmowaniu nisz ekologicznych przez dinozaury, dzięki czemu rozpoczęły one swą ewolucję jako małe, wszystkożerne organizmy, a skończyły na gigantycznych roślinożercach i mięsożercach.
Kluczem do uzyskania takich odpowiedzi były koprolity, czyli skamieniałe ekskrementy. Badacze z Polski i Szwecji przeanalizowali ponad 500 bromalitów (koprolitów, kololitów i regurgitalitów) oraz innych skamieniałości z bezpośrednimi dowodami żerowania (np. kości ze śladami ugryzień). Materiał ma ponad 200 mln lat i pochodził z tzw. Basenu Polskiego, obejmującego tereny Śląska i Gór Świętokrzyskich.
„Flagową misją naszych badań i publikacji jest pokazanie, że warto spojrzeć na prehistoryczne zwierzęta z punktu widzenia ekologa; rozpoznać szlaki troficznych interakcji między organizmami w całym ekosystemie. Tego w zasadzie nikt wcześniej nie zrobił, ponieważ właściwie wszystkie dotychczasowe publikacje dotyczące ewolucji dinozaurów są oparte na kościach (i jeszcze tropach), które są przecież oznaką śmierci, a nie życia” – powiedział w rozmowie z Nauką w Polsce inicjator badań oraz autor prowadzący dr Grzegorz Niedźwiedzki.
Aby podkreślić nietuzinkowość tej publikacji, dr Grzegorz Niedźwiedzki przybliża tło historyczne jej powstania.
„W zasadzie publikacja swój początek ma z 25-30 lat temu, gdy jeszcze jako student po raz pierwszy znalazłem koprolity. Wtedy były one uważane za taką ciekawostkę przyrodniczą – wszyscy szukaliśmy przecież kości, zębów, pazurów. Ja jednak zainteresowałem się tym niszowym tematem i w czasie różnych wykopalisk, w których brałem udział, gromadziłem te skamieniałe odchody. Miałem przeczucie, że kiedyś coś z nimi zrobię” – opowiadał paleobiolog z Uniwersytetu w Uppsali (Szwecja) i Polskiego Instytutu Geologicznego – PIB.
Po kilkunastu latach, gdy Grzegorz Niedźwiedzki pracował już na Uniwersytecie w Uppsali, jeden z jego doktorantów postanowił bliżej przyjrzeć się kilku okazom koprolitów z jego kolekcji. „Wspólnie wpadliśmy na pomysł, aby nie badać ich znanymi metodami, jak rozpuszczanie w kwasie czy analizowanie kawałków pod mikroskopem, które niszczyły materiał, ale by je prześwietlić w wysoce zaawansowanej technologii, dostępnej w European Synchrotron Radiation Facility w Grenoble we Francji. Do dziś dobrze pamiętam swoją pierwszą wizytę w tej instytucji, kiedy podróżowałem z walizką pełną skamieniałych odchodów dinozaurów” – powiedział.
Pierwsze eksperymenty wyszły bardzo dobrze. „Gdy uzyskaliśmy pierwsze obrazy z wnętrza tych koprolitów okazało się, że jest tam prawdziwe paleontologiczne eldorado! Zobaczyliśmy mnóstwo bardzo dobrze zachowanych elementów. Kolejne pięć lat spędziliśmy na pracy z tym materiałem” – dopowiedział.
Badaczy nie interesowały koprolity same w sobie, ale struktury troficzne (sieci pokarmowe) i interakcje między organizmami, które można zrekonstruować na podstawie tych skamieniałych odchodów, w połączeniu z dostępną wiedzą na temat różnych grup (taksonów) dinozaurów i innych gadów.
Z tych analiz można się m.in. dowiedzieć, że bromality, czyli kopalne produkty trawienne, zwiększają swój rozmiar i różnorodność w całym analizowanym przedziale, co wskazuje na powiązanie pojawienia się coraz to większych grup dinozaurów z nowymi adaptacjami do żerowania.
Analizowanym przedstawicielem pierwszej badanej fazy – 230 mln lat temu – był odnaleziony w Krasiejowie pradinozaur – silezaur. „Miał około 2 metry. Był takim ekologicznym spryciarzem, który był gotowy zjeść i rośliny, i owady, np. chrząszcze, ale też ryby. Był wszystkożercą, który musiał sobie jakoś radzić” – tłumaczył naukowiec.
Idąc krok dalej, wyłania się świat dinozaurów drapieżnych, raczej średnich rozmiarów. „Tutaj zaskoczyło nas, że w ich odchodach znaleźliśmy ryby, które stanowiły nie wyjątek, a większość pożywienia” – opowiadał.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/jak-ewoluowaly-dinozaury/
PAP/MB



