Koncert „U Karłowicza na urodzinach” w Filharmonii Łódzkiej

Wirutoz skrzypiec Wojciech Niedziółka i wokalistka jazzowa Aga Zaryan będą gwiazdami koncertu „U Karłowicza na urodzinach”, który odbędzie się w Filharmonii Łódzkiej 15 listopada. Koncert uatrakcyjnią wizualizacje tworzone na żywo i z wykorzystaniem sztucznej inteligencji przez Wojciecha Glądysa.

Mieczysław Karłowicz (1876-1909) był jedną z największych indywidualności muzyki polskiej

.Muzyka Mieczysława Karłowicza, uznawanego za jedną z największych indywidualności muzyki polskiej kompozytora o wyjątkowej wrażliwości i zmyśle orkiestracji, opanuje w sobotę Filharmonię Łódzką. W hołdzie dla twórczości zmarłego tragicznie w młodym wieku kompozytora połączą się dwa style muzyczne – klasyka i jazz.

– Gwiazdami wieczoru będą Wojciech Niedziółka, najlepszy Polak ostatniego konkursu im. Wieniawskiego oraz Aga Zaryan, jedna z czołowych wokalistek jazzowych w Polsce, obdarzona ciepłą, matową barwą głosu. Podczas koncertu zabrzmi „Pieśń o sokole” Grzegorza Fitelberga oraz muzyka Mieczysława Karłowicza – wirtuozowski koncert skrzypcowy A-dur i pieśni, które oryginalnie napisane były na głos i fortepian. Tym razem usłyszymy je w aranżacjach na orkiestrę symfoniczną opracowanych przez Macieja Koczura – zapowiedziała Karolina Albińska z Filharmonii Łódzkiej.

Koncert uatrakcyjnią wizualizacje tworzone na żywo przez Wojciecha Glondysa z użyciem sztucznej inteligencji.

Jak przypomnieli organizatorzy wydarzenia, Mieczysław Karłowicz (1876-1909) był jedną z największych indywidualności muzyki polskiej, twórcą o wyjątkowej wrażliwości i zmyśle orkiestracji. Kompozytor zginął tragicznie w wieku zaledwie 33 lat, został porwany przez tatrzańską lawinę pod szczytem Małego Kościelca. Do tego momentu zdążył skomponować niewiele: sześć poematów symfonicznych, które wraz z symfonią Odrodzenie przyniosły mu miano najwybitniejszego symfonika w ówczesnej Polsce, wirtuozowski Koncert skrzypcowy A-dur oraz solowe pieśni.

Koncert Karłowicza w Filharmonii Łódzkiej zabrzmi w wykonaniu Wojciecha Niedziółki, najlepszego Polaka w XVI Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu (2022), laureata nagrody Koryfeusz Muzyki Polskiej, studenta łódzkiej Akademii Muzycznej.

„U Karłowicza na urodzinach” publiczność Filharmonii Łódzkiej spotka się 15 listopada

.Pieśni Karłowicza, w oryginale przeznaczone na głos i fortepian, w aranżacjach na orkiestrę symfoniczną opracowanych przez Macieja Koczura zaśpiewa Aga Zaryan. To jedna z najlepszych polskich wokalistek jazzowych, obdarzona ciepłą, matową barwą głosu. Koncert uzupełni „Pieśń o sokole” Grzegorza Fitelberga – współczesnego Karłowiczowi kompozytora i dyrygenta, entuzjastycznego promotora nowej muzyki polskiej.

„U Karłowicza na urodzinach” publiczność Filharmonii Łódzkiej spotka się 15 listopada o godz. 19. Natomiast o godz. 18.15 w Sali Kameralnej im. Henryka Czyża spotkanie przedkoncertowe poprowadzi Andrzej Zieliński z Polskiego Radia.

Cyfrowe wskrzeszanie muzyki polskiej

.Fryderyk Chopin w pewnym sensie patronujące odkrywaniu dawnych, niejednokrotnie zapomnianych mistrzów sztuki muzycznej, poprzez wskrzeszenie ich muzyki dzięki ponownemu jej udostępnieniu i opracowaniu – pisze Marcin KONIK.

Muzyka polska stanowi istotny i bardzo cenny element europejskiego i światowego dziedzictwa kulturowego. Historyczny obraz dziejów muzyki polskiej (szeroko rozumianej, jako muzyka tworzona i wykonywana w Polsce, choć także wychodząca spod pióra obcych twórców) nadal jest nieco zamazany i niepełny. Jest to skutek ciągle istniejących luk w badaniach poszczególnych zagadnień związanych z życiem muzycznym, ale także brakiem dostępu do wielu istotnych źródeł.

W badaniach historii muzyki kluczowym elementem zawsze pozostaną źródła muzyczne – to na ich podstawie można snuć rozważania na temat konkretnych twórców, ale także ogólnych tendencji, przemian stylistycznych czy przepływów repertuaru pomiędzy różnymi ośrodkami. Rękopisy i druki muzyczne, libretta, traktaty teoretyczne, ale także np. księgi rachunkowe prowadzone na dworach czy w klasztorach pozwalają czerpać informacje nie tylko o samej muzyce, ale też o jej twórcach i wykonawcach.

Tymczasem nasze burzliwe dzieje są – można rzec – dobrze odzwierciedlone w stanie zachowania zasobów archiwalnych. Te są bowiem przetrzebione nie tylko w czasie ostatniej wojny światowej, ale także z powodu zaborów czy też – sięgając dalej – potopu szwedzkiego. Zabory to także moment straconej szansy; czas, w którym inni mogli skupić się na odkrywaniu i pielęgnowaniu śladów swojej muzycznej przeszłości. Pod koniec XIX wieku powstaje słynna i kontynuowana do dziś seria wydań Denkmäler der Tonkunst in Österreich, gdzie publikuje się dzieła twórców związanych z Austrią z okresu renesansu, baroku i klasycyzmu. Można sobie jedynie wyobrazić, ile muzycznych skarbów dotrwałoby być może do naszych czasów, gdyby w połowie wieku XIX powstało w Polsce analogiczne do Bach Gesellschaft towarzystwo zajmujące się edycją dzieł dawnych mistrzów.

W polskiej muzykologii dość długo pokutował pogląd, jakoby wiek XVIII (a zwłaszcza pierwsza jego połowa) stanowił okres bierności i dyletanctwa w muzyce na ziemiach polskich. Obecnie znacząco poprawia się stan wiedzy o twórczości muzycznej (w tym kompozytorów polskich) tego czasu. Jest to możliwe właśnie dzięki badaniom i analizie źródeł, których – pomimo licznych wspomnianych strat – nadal wiele znajduje się w państwowych archiwach, bibliotekach, a także w klasztorach i innych zbiorach kościelnych.

Muzyka stanowiła dla naszych przodków istotny element życia. Kiedy swoją działalność rozpoczynał w I Rzeczypospolitej zakon jezuitów (dziś słusznie kojarzony m.in. z ważnym wkładem w kulturę muzyczną), obowiązujące w zgromadzeniu przepisy skłaniały raczej do ograniczania roli muzyki. W dokumencie skierowanym przez polską kongregację do władz zakonu pod koniec XVI wieku czytamy: „W prowincji potrzebna jest dyspensa od przepisów dotyczących śpiewu i muzyki. W Polsce bowiem ludzie nie wyobrażają sobie braku śpiewu i nie uczęszczają tam, gdzie panuje cisza”.

Muzykę uprawiano na dworach, na czele z dworami królewskim i magnackimi, w kościołach katedralnych, w klasztorach, miasta utrzymywały muzyków, a w przypadku bogatszych fundacji (np. zapisów testamentowych) także w zupełnie małych ośrodkach parafialnych mogła grać kapela muzyczna. Wielonarodowe społeczeństwo Rzeczypospolitej bardzo sprzyjało intensywnej wymianie repertuaru pomiędzy różnymi ośrodkami, a zatrudniani przez królów muzycy obcy (np. liczni włosi na dworze Wazów) nadawali ton i mieli istotny wpływ na gusta, a co za tym idzie, twórczości kompozytorów działających pod słońcem Sarmacji. Pierwsze wielkie tąpnięcie nastąpiło w połowie wieku XVII, kiedy po potopie Rzeczpospolita nie odzyskała już dawnej potęgi, a straty materialnego dziedzictwa kulturowego były niepowetowane – pod pewnymi względami być może nawet poważniejsze niż podczas II wojny. Nasze trudne doświadczenia, a także tocząca się u naszych granic wojna skłaniają do refleksji nad skutecznym zabezpieczeniem ocalałych rudymentów muzycznego dziedzictwa. Wydaje się, że obecnie nie ma lepszego sposobu zabezpieczenia treści archiwalnych zasobów muzycznych niż digitalizacja źródeł, zwielokrotnienie ich cyfrowych kopii, naukowe opracowanie i powszechne udostępnienie.

Narodowy Instytut Fryderyka Chopina od kilku lat realizuje finansowane ze środków unijnych projekty, których celem jest właśnie możliwie szerokie zabezpieczenie polskiego dziedzictwa muzycznego poprzez jego digitalizację i udostępnienie. Zaczęło się oczywiście od cyfryzacji dziedzictwa Chopinowskiego, które stanowi centrum zainteresowania badawczego Instytutu. Szybko jednak okazało się, że istnieje ogromna potrzeba wyjścia poza bezpośredni kontekst Chopinowski – wobec faktu, że nawet pomnikowe dla polskiej kultury muzycznej źródła były trudno dostępne. Stąd idea projektu Dziedzictwo muzyki polskiej w otwartym dostępie, dzięki któremu udało się udostępnić ponad 25 tysięcy obiektów bezpośrednio związanych z życiem muzycznym (głównie rękopisów i druków muzycznych, ale także piśmiennictwa muzycznego i in.). Wśród opracowanych zasobów znalazły się zbiory kluczowe dla badań historii muzyki w Polsce. Wspomnijmy tu o kolekcji Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, zbiorach Biblioteki XX. Czartoryskich w Krakowie, kolekcji Biblioteki Gdańskiej PAN czy niezwykle cennych i bogatych w zasoby archiwów Jasnogórskiego czy Kapituły Katedralnej na Wawelu. To tylko wybrane spośród wielu innych zasobów uwzględnionych w projektach Instytutu Chopina.

Projekty digitalizacyjne Instytutu wpisują się w szerszy, kompleksowy plan stworzenia bazy źródeł, transkrypcji i wiedzy o muzyce polskiej. Możemy wskazać właściwie na trzy kluczowe komponenty tego przedsięwzięcia. Jest to przede wszystkim tworzona konsekwentnie od lat baza wiedzy o kompozytorach polskich i ich twórczości w postaci Portalu Muzyki Polskiej. Portal zbiera w jednym miejscu informacje biograficzne, analizy twórczości, informacje o zachowanych źródłach i dziełach. Jest on ściśle powiązany z repozytorium źródeł muzycznych, na którym można obejrzeć i pobrać zdigitalizowane obiekty, a także uzyskać dokładniejszą wiedzę na temat ich fizycznych odpowiedników. Jest to możliwe, ponieważ każdy z rękopisów czy druków muzycznych posiada tzw. metadane, które wprowadzane są do międzynarodowej bazy źródeł muzycznych RISM (Répertoire International des Sources Musicales).

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marcin-konik-cyfrowe-wskrzeszanie-muzyki-polskiej/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 listopada 2025
Fot.:FilharmoniaŁódzka