Naukowcy po raz pierwszy zbadali temperaturę ciała Tyranozaura

Naukowcy po raz pierwszy ustalili temperaturę ciała Tyrannosaurusa rexa. Analiza fragmentów zębów słynnego drapieżnego dinozaura wykazała, że było to około 97 stopni Fahrenheita, czyli 36,1 stopni Celsjusza.
Choć T. rex był pokrytym łuskami, składającym jaja gadem, jego temperatura ciała była zbliżona do temperatury owłosionych
Kiedy wyobrażamy sobie pokrytego łuskami, uzębionego Tyrannosaurusa rexa, polującego na inne dinozaury, łatwo zapomnieć, że naukowcy poznają to zwierzę wyłącznie na podstawie śladów pozostawionych ponad 60 milionami lat. Obecność skamieniałości T.rexa na Alasce sugerowała, że ten prehistoryczny przodek ptaków znajdował się na ewolucyjnej drodze od zmiennocieplnego gada do stałocieplnego ptaka. Długo nie było jednak dobrego sposobu, na zmierzenie dokładnej temperatury jego ciała.
Naukowcy z University of California – Los Angeles udoskonalili metodę „prehistorycznego termometru” pozwalającą określać ciepłotę na podstawie skamieniałości. Następnie, we współpracy z Natural History Museum of Los Angeles County, wykorzystali do badań zęby T. rexa znajdujące się w zbiorach muzeum.
Okazało się, że T. rex miał temperaturę około 97 stopni Fahrenheita, czyli 36,1 st. C. Odkrycie to potwierdza, że „król tyranozaurów” był szybko poruszającym się drapieżnikiem lub padlinożercą, a nie powolnym zwierzęciem wygrzewającym się na słońcu, aby podnieść temperaturę ciała. Dzięki stałocieplności mógł przetrwać także w chłodnym klimacie, który byłby zabójczy dla innych gadów.
Choć w ostatnich latach naukowcy gromadzili coraz więcej dowodów na to, że T. rex był stałocieplny, badanie opublikowane w czasopiśmie „Science Advances” jako pierwsze dostarczyło konkretnej wartości temperatury jego ciała.
„Nikt wcześniej nie był w stanie dokonać takiego pomiaru – powiedział Robert Eagle, geobiolog z UCLA i współautor badania, cytowany w prasowym komunikacie. – Stwierdziliśmy, że temperatura ciała T. rexa wynosiła mniej więcej tyle, ile wynosi temperatura ciała człowieka. Była wyższa niż u gada czy powolnego ssaka, takiego jak leniwiec, ale niższa niż u ptaka. Spodziewałem się mniej więcej takiego wyniku”.
Choć T. rex był pokrytym łuskami, składającym jaja gadem, jego temperatura ciała była zbliżona do temperatury owłosionych, stałocieplnych ssaków. „Współczesne gady zmiennocieplne mają temperaturę ciała zwykle na poziomie 28–30 st. C, podczas gdy większość ptaków, czyli ewolucyjnych potomków T. rexa, osiąga znacznie wyższe wartości, często 40–43 st. C” – wyjaśnił Eagle.
Jak działa prehistoryczny termometr?
Naukowcy z UCLA opracowali metodę „prehistorycznego termometru” około dekadę temu. Wykorzystując kości, mogli określać, czy wymarłe zwierzęta były stałocieplne, czy zmiennocieplne. Zastosowanie tej techniki do T. rexa wymagałoby jednak pobrania zbyt dużej ilości materiału – znacznie więcej, niż którekolwiek muzeum byłoby skłonne przeznaczyć na badania.
Przez kolejne lata zespół z UCLA udoskonalał więc metodę, dzięki czemu udało się zmniejszyć ilość materiału potrzebnego do analizy zębów o około 90 proc. To wystarczyło, aby Natural History Museum of Los Angeles County zdecydowało się przekazać do badań niewielkie fragmenty dwóch zębów T. rexa.
W teorii pomiar można przeprowadzić na dowolnej części szkieletu, jednak kości są nieustannie przebudowywane, rozpuszczane i zastępowane nową tkanką. Szkliwo zębów ma natomiast duże, trwałe struktury krystaliczne, dzięki czemu jest częścią szkieletu najbardziej odporną na chemiczne zmiany zachodzące w środowisku przez miliony lat.
Zachowują się w nim też wiązania chemiczne, np. rzadkich izotopów węgla i tlenu. Liczba tych wiązań zależy od temperatury: jest większa w niższych temperaturach, a mniejsza w wyższych. Stałocieplne zwierzę ma więc w zębach mniej takich wiązań niż zwierzę zmiennocieplne.
PAP/MB



