Polacy przejmują firmy w Niemczech, USA, Czechach, Rumunii

polskie firmy za granicą

W 2025 r. polskie firmy za granicą zrealizowały przejęcia za ponad 1 mld dol., a rok wcześniej za 573 mln dol. – poinformował Polski Instytut Ekonomiczny. Dodał, że skala inwestycji była wyższa, ponieważ nie ujawniono wartości wszystkich transakcji.

Przedsiębiorstwa przeprowadziły w ub.r. 45 zagranicznych akwizycji, z czego 34 w Europie

.Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) zastrzegł, że dostępne dane nie są pełne, a 30 na 45 projektów nie miało ujawnionej wartości transakcji. „Rzeczywista skala inwestycji była na pewno wyższa” – podkreślił Instytut.

Wśród największych przejęć w 2025 r. PIE wymienił transakcje Benefit Systems (przejęcie tureckiej Mars Spor Kulübü), Wirtualnej Polski (Invia Group), Trans Polonia (Nijman/Zeetank) oraz Enea Nowa Energia (zakup farm wiatrowych od duńskiej European Energy). W ocenie instytut transakcje te potwierdzają, że polskie firmy w minionym roku odważniej wchodziły na rynki zagraniczne.

Przedsiębiorstwa przeprowadziły w ub.r. 45 zagranicznych akwizycji, z czego 34 w Europie.

Najwięcej polskich przejęć odnotowano w Niemczech (9 transakcji), USA (6) oraz w Czechach i Rumunii (po 3). „Taka struktura geograficzna potwierdza silną koncentrację ekspansji kapitałowej polskich firm w Europie. Na dojrzałych rynkach europejskich przejęcia są sposobem na uzyskanie natychmiastowego dostępu do kluczowych zasobów – bazy klientów, kanałów sprzedaży, know-how czy kompetencji i zaplecza organizacyjnego” – wskazali.

Polskie firmy za granicą są ważnym filarem rozwoju

.Eksperci zwrócili też uwagę na tzw. projekty typu greenfield, czyli inwestycje realizowane od podstaw. Polskie podmioty w ubiegłym roku ogłosiły 48 tego typu projektów o łącznej wartości 5,56 mld dol., co – „jeśli projekty te się zmaterializują – będzie najwyższym wynikiem w historii”. „Kluczowy wpływ na ten rezultat miał megaprojekt firmy Hynfra o wartości 4 mld USD, obejmujący budowę hubu zielonego wodoru i amoniaku w Indiach, w stanie Andhra Pradesh. Po jego uwzględnieniu około 90 proc. wartości wszystkich polskich inwestycji typu greenfield za granicą przypada na sektor odnawialnych źródeł energii” – zauważył Instytut. Dodał, że po jego wyłączeniu udział projektów OZE spada do ok. 50 proc. Niemal 90 proc. takich inwestycji lokowano w Europie.

„Projekty typu greenfield charakteryzują się dłuższym okresem rozruchu, opóźnionym strumieniem przychodów oraz wysokim ryzykiem operacyjnym, co sprawia, że dla wielu polskich firm są one trudniejsze do sfinansowania i mniej atrakcyjne niż przejęcia” – podkreślił Instytut.

Polski Instytut Ekonomiczny to publiczny think tank ekonomiczny; przygotowuje raporty, analizy i rekomendacje dotyczące kluczowych obszarów gospodarki oraz życia społecznego.

Polska na miarę naszych ambicji

.My, Polacy, mamy wszelkie zdolności, umiejętności, doświadczenia i potencjał, by zająć miejsce wśród najwyżej rozwiniętych, najbogatszych i najbardziej wpływowych narodów świata – pisze Tobiasz BOCHEŃSKI

Na naszych oczach porządek światowy ulega najpoważniejszym zmianom od upadku ZSRR. U zarania lat 90. ukształtował się znany nam ład. Dziś kruszeje i jest podmywany w zastraszającym tempie. To nie tylko gra USA i Chin. To fundamentalna zmiana, na którą polska elita polityczna musi odpowiedzieć, ponieważ mamy do czynienia z rewolucją, która jest dla Polski zagrożeniem, a dzięki odważnej, aspiracyjnej polityce może być szansą. Obserwowany i opisywany koniec globalizacji, niekwestionowanego prymatu amerykańskiego oraz świata, w którym od siły ważniejsze są normy prawa międzynarodowego, dotknie każde państwo i każdego człowieka. Wpływamy na wzburzone wody, zatem potrzebujemy: mądrego i utalentowanego kapitana, sprawnej i zdyscyplinowanej załogi, a także statku, którym można sprawnie manewrować pośród wielkich, groźnych fal polityki międzynarodowej.

Musimy sami ze sobą być szczerzy i uczciwi: Polska przez ostatnie 30 lat awansowała dopiero z grona państw biednych do średniej ligi europejskiej. Przebyliśmy długą drogę dzięki talentom i ciężkiej pracy Polaków, lecz nie zajęliśmy miejsca naszych marzeń i aspiracji. Sami siebie widzimy wśród liderów, największych, najbogatszych i najbardziej liczących się państw. By przebyć ten dystans, musimy wydobyć się ze statusu politycznej półperyferyjności, w którym znajdujemy się od przeszło 200 lat.

Musimy powrócić na nasze miejsce: niekwestionowanego lidera Europy Środkowo-Wschodniej, którego siła polityczna, gospodarcza i kulturalna promieniuje na cały geograficzny pomost pomiędzy Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. By ten geopolityczny cel osiągnąć, musimy zdobyć się na ambitną politykę międzynarodową, reformę państwa, dalsze ugruntowanie wzrostu gospodarczego i wskoczenie na falę rewolucji technologicznej odbywającej się przy udziale AI.

Znajdujemy się w niezwykle trudnej sytuacji międzynarodowej. Na wschodzie imperialna Rosja dąży do rozszerzania swej władzy i próbuje utrzymać się na quasi-mocarstwowej pozycji poprzez zarządzanie relacjami z Chinami i Zachodem. Z polskiego punktu widzenia Rosja w dzisiejszym kształcie jest wrogiem. Nasze interesy są absolutnie sprzeczne, a zważywszy, że dla Rosjan każda sfera aktywności państwowo-społecznej jest rodzajem broni w walce o imperium, to trudno dziś wyobrazić sobie nawet neutralne relacje między naszymi państwami. Tego rodzaju sąsiedztwo nakłada na nas obowiązek nie tylko budowania i utrzymywania dużych oraz nowoczesnych sił zbrojnych, ale również przebudowania służb i instytucji państwowych, by osiągnęły odporność wobec różnego rodzaju hybrydowych zagrożeń płynących ze wschodu.

Musimy posiadać wszelkie zdolności antycypowania ataków i odpowiadania na nie pod tzw. progiem wojny. Imperializm rosyjski kosztuje nas obecnie 4 proc. PKB w samych wydatkach na obronność, które muszą zostać poniesione, byśmy mogli zwiększyć nasze zdolności militarne, budując ultranowoczesny przemysł obronny i zapewniając obronę cywilną z prawdziwego zdarzenia. Aby osiągnąć te cele, musimy zmienić prawo, zmodernizować procedury zarządzania państwem, zwiększyć efektywność wydatkowania środków budżetowych, przebudować bądź zlikwidować wiele instytucji. Potrzebujemy dokonania audytu państwa z punktu widzenia wymogów realizacji polskiej racji stanu na arenie międzynarodowej.

Na Zachodzie mierzymy się z wyzwaniem innego rodzaju. Jako członkowie UE i NATO musimy prowadzić aktywną politykę obrony podmiotowości Rzeczypospolitej i Europy Środkowo-Wschodniej. W przekonaniu, że to właśnie państwo narodowe zapewnia pomyślność, musimy zwalczać wszelkie koncepcje federalizacji i centralizacji Unii Europejskiej. Przeciwny scenariusz oznaczać będzie utrzymanie politycznej i gospodarczej peryferyjności Polski oraz popadnięcie w zarząd Berlina. Bruksela z każdym rokiem staje się coraz bardziej zależna od nacisków – coraz mniej konkurencyjnego – przemysłu niemieckiego. Jeżeli myślimy o wielkim polskim kapitale, wynalazczości, podmiotowości i odgrywaniu większej roli w regionie, to nie możemy zgodzić się na politykę europejską prowadzoną w interesie najbogatszych państw z dawnej 15. Ich interesem jest utrzymanie dominującej pozycji, co stoi w oczywistej sprzeczności z polskimi aspiracjami.

Te dwa wyzwania, rosyjskie i europejskie, pozostają w bezpośrednim związku z budowaniem oraz utrzymywaniem relacji transatlantyckich. USA są najsilniejszym mocarstwem wolnego świata. Jak każde imperium, mają swoje geopolityczne cele. Nie wszystkie pozostają w zgodzie z polskimi interesami. Niemniej pamiętając lekcję śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, iż Polska na arenie międzynarodowej znaczy tyle, ile znaczy w Europie Środkowo-Wschodniej, powinniśmy wykorzystywać sojusz polsko-amerykański do licytowania naszej pozycji wzwyż względem Brukseli i Moskwy. Nasza polityka zagraniczna musi zostać okrojona ze wszelkich kompleksów i zaściankowości. Nie może być dłużej licytacją ładnych zdjęć premiera i ministra spraw zagranicznych na eleganckich salonach. Ze względu na nasze ograniczone zasoby musimy skoncentrować naszą uwagę na kluczowych kierunkach i konsekwentnie realizować wcześniej przyjęte założenia.

Naszą dyrektywą wschodnią winno być: Rosja jak najdalej od naszych granic, Rosja odłączona politycznie i gospodarczo od Zachodu, im słabsza Rosja na świecie, tym lepiej dla Polski. W związku z tym musimy utrzymywać bliskie polityczne stosunki ze Szwecją, Finlandią, państwami bałtyckimi i Grupą Wyszehradzką. Polską koniecznością jest blisko współpracować z Rumunią i Bułgarią oraz żywo interesować się sytuacją polityczną w Mołdawii. W sposób naglący zachodzi konieczność przemyślenia naszej strategii względem Białorusi, która w sensie geograficznym stanowi bramę prowadzącą ze wschodu na nizinne tereny Rzeczypospolitej. Budowanie politycznej synergii między wymienionymi państwami stanowi tak samo ważny element naszej strategii, jak wspieranie wysiłku zbrojnego państwa ukraińskiego.

Myśląc o relacjach politycznych nie możemy zapominać o więzach gospodarczych. Instytucje państwowe muszą wcielić się w rolę promotorów polskiego biznesu poza granicami. Kierunki ekspansji gospodarczej muszą pozostawać w korelacji z wektorami politycznymi, tak by budować szeroko rozumianą polską siłę nacisku. W związku z tym musimy zmienić nie tylko myślenie polityków, urzędników i przedsiębiorców, ale również zbudować nowoczesną dyplomację gospodarczą oraz strategię eksportowo-inwestycyjną, która będzie dopełniała strategię dyplomatyczną.

Zważywszy na wyzwania geopolityczne stojące przed nami, mamy za zadanie dokonać trzech reform o fundamentalnym znaczeniu: prawnej, fiskalnej i militarnej. Bez modernizacji w tych trzech sferach nie uczynimy z państwa narzędzia zdolnego zapewnić pomyślną przyszłość narodowi.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/tobiasz-bochenski-polska-na-miare-naszych-ambicji-porzadek-swiatowy/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 lutego 2026