VOX

Anna DRUŚ: Jestem dziś dumna z bycia Polką

Anna Druś

Spontanicznie ruszają nad polsko-ukraińską granicę, aby oferować bezpłatny transport uchodźcom. Liczniki ogłoszonych zbiórek biją kolejne rekordy. Tablice grup oferujących różnoraką pomoc uginają się wręcz od zgłoszeń. Jestem dziś dumna z bycia Polką.

.Dlaczego jestem dziś dumna z bycia Polką? Skala zaoferowanej Ukraińcom pomocy w naszym kraju przeszła najoptymistyczniejsze przypuszczenia. I to właściwie od pierwszego dnia agresji Rosji na Ukrainę. Wystarczy wejść na media społecznościowe, aby się o tym przekonać. Sale ośrodków kultury w mojej dzielnicy zamieniają w gigantyczne magazyny rzeczy pierwszej potrzeby, przekazywanych przez mieszkańców dla potrzebujących. Czytamy coraz to nowe ogłoszenia o tym, że ktoś po zakwaterowaniu pod swoim dachem matki z dziećmi, teraz szuka dla nich rzeczy, pracy albo mieszkania. Inne wpisy dotyczą tego, jak mądrze odbierać uchodźców spod granicy, oferując im transport w głąb kraju. Powstają kolejne grupy dedykowane pomocy: grupa tych, którzy oferują Ukraińcom pracę; grupa tych, którzy mają pokój lub mieszkanie do zaoferowania; grupa gotowych pomóc w transporcie w każde miejsce Polski.

– Uczestniczyłem w różnych zbiórkach ale czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem – przyznał wczoraj obserwowany przeze mnie radny mojej dzielnicy, wrzucając zdjęcia z siedziby gminy. Dalej wyliczał:

„Tłuuuuuumy ludzi przynoszących wczoraj do siedziby dzielnicy dary dla Ukrainy. Kolejki robiły się do późnego wieczora. Bardzo dużo ‍wolontariuszy ciężko pracujących przy sortowaniu i pakowaniu. Darów jest tyle, że zastawiliśmy cały parter urzędu, piętro i korytarze boczne. Teraz to wszystko ruszy pod granicę autokarami, które w drodze powrotnej będą zabierać uchodźców do naszego miasta.”

Niezwykła jest zarówno skala tego zjawiska, jak jego tempo i profesjonalizm organizacyjny. Mówią o tym zresztą sami Ukraińcy, co chwilę zamieszczając na wspomnianych wyżej grupach podziękowania dla Polaków za tak wielką pomoc.

Nie dziwię się, że pracujący w Kijowie polski dominikanin pisze: z dumą okazuję dziś polski paszport, gdy trafiam na punkt kontrolny.

Bo ja też odczuwam dumę i nieśmiałość. Dumę z tego, że jestem Polką; nieśmiałość – bo zamiast pakować dziś wieczorem przynoszone do dzielnicy dary, tylko o tym piszę.

Zakończę zwierzeniem. W miniony piątek, w drugim dniu wojny, prowadziłam krótki telefoniczny wywiad z Ukrainką. Gdy zapytałam: „jakiej właściwie pomocy najbardziej od Polaków teraz potrzebujecie” w odpowiedzi nie usłyszałam listy potrzeb; przeciwnie, moja rozmówczyni zaczęła wymieniać jaką pomoc, ona i jej bliscy, już otrzymali. Nie wyliczała tego, co moglibyśmy zrobić, ale to, co już zrobiliśmy!

– To chyba dlatego, że waszą tragedię potraktowaliśmy, jak własną – powiedziałam. I wtedy głos mi się załamał. Po raz pierwszy w pracy, w trakcie wywiadu, zdarzyło mi się rozkleić.

.Moja reakcja bardzo mnie zaskoczyła. Zresztą od razu zaczęłam rozmówczynię przepraszać za nieprofesjonalne zachowanie. I na bieżąco, wspólnie z nią zrozumiałyśmy dlaczego do niej doszło. Doświadczenie wojny przenosi się przez pokolenia. Nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy. Nawet, gdy wydaje nam się, że historia ma swój początek i koniec, tak jak książki i podręczniki historii.

Anna Druś