VOX

Maciej SKOTNICKI: Witamy w świecie metaverse

Maciej Skotnicki

Kiedy podczas dorocznego wystąpienia Mark Zuckerberg nakreślił swoją wizję metaverse, termin jeszcze bardziej zaistniał w przestrzeni publicznej. Ten fakt rozpoczął bój gigantów technologicznych o swoje miejsce na mapie „nowej generacji internetu”.

.Aby zacząć mówić o jakimś terminie szerzej, warto na samym początku poznać jego znaczenie. Pomińmy tutaj akademicką, „barokową” definicję tego terminu, powstałego z połączenia angielskich słów „meta” i „universe”. Najprościej wyjaśnił go bowiem sam Facebook. Według niego metaverse to „zbiór wirtualnych przestrzeni, które możesz tworzyć i eksplorować z innymi ludźmi, nieznajdującymi się w tej samej przestrzeni fizycznej co ty”.

Aby przedstawić to na konkretnym przykładzie wyobraźmy sobie, że mieszkasz w Warszawie a twój znajmy w Londynie. Nie opuszczając swoich fizycznych lokalizacji chcecie się spotkać „na kawę”, ale w taki sposób, aby nie ograniczały was ekrany urządzeń elektronicznych. To jest możliwe właśnie w owym „metawszechświecie”. Przy pomocy specjalnych urządzeń (np. okularów Oculus) będziesz mógł „fizycznie” spotkać się ze swoim znajomym na kawie nawet w kawiarni w Paryżu.

Legalny plagiator świata

Wróćmy jednak do Facebooka. Jego szef Mark Zuckerberg znany jest z kopiowania pomysłów, które odniosły sukces. Wystarczy wspomnieć o skopiowaniu idei Snapchata czy TikToka, aby utrzymać użytkowników na swoich platformach. Tym razem pomysł na „nową generację Internetu” – jak nazywany jest metaverse – został delikatnie mówiąc ściągnięty od platformy Second Life. To ona jako pierwsza bazowała na stworzeniu wirtualnego świata odpowiadającego rzeczywistemu, gdzie mogliśmy zarabiać rzeczywiste pieniądze i wieść życie będące odbiciem naszych pragnień o ziemskim bytowaniu.

„W metaverse będziesz mógł robić wszystko, co możesz sobie wyobrazić: pracować, robić zakupy, bawić się zamiast patrzeć na ekran, będziesz się czuł, jakbyś tam był” – stwierdził Zuckerberg.

Pierwszym krokiem do przeniesienia nas z Facebooka do metaświata było udostępnienie za darmo platformy Horizon. Na razie mogą z niej korzystać pełnoletni użytkownicy z USA i Kanady. Ale to nie koniec problemów. By wejść do świata Horizon musisz posiadać gogle Oculus Quest 2. Platforma jest wielkim placem zabaw gdzie doświadczymy zderzenia świata rzeczywistego z wirtualnym na niespotykaną dotychczas skalę. Jednak recenzenci są bardzo sceptyczni. Niektórzy uważają to za ubogą wersję Second Life, a inni wręcz już teraz zarzucają, iż jest to pralnia brudnych pieniędzy.

Chwyt marketingowy a nie prawdziwy metaverse

.Sceptycznie co do rewolucyjności wizji szefa Facebooka odnosi się też Elon Musk – także potentat w dziedzinie futurystycznych marzeń. Właściciel Tesli i SpaceX podczas jednego z wywiadów stwierdził, że obecny metaverse jest raczej bardzo modnym hasłem marketingowym niż praktyczną koncepcją. „Jakoś nie wyobrażam sobie, by ktoś chciał przez cały dzień nosić przypięty do nosa ekran i nie chciał go z siebie zdjąć” – wyśmiewał rozwiązanie noszenia Oculusów jako bramy do świata rozszerzonej rzeczywistości.

Nadzieję na prawdziwą realizację wizji metaverse Musk upatruje w projekcie Neuralink, którego jest współwłaścicielem. Projekt ten pracuje nad stworzeniem wszczepialnych do mózgów interfejsów, co ma zagwarantować całkowite połączenie mózgu z wirtualną rzeczywistością bez używania zewnętrznego sprzętu. Podobne rozwiązanie zostało zaprezentowane w jednym z odcinków Black Mirror.

Microsoft znajduje niszę

.W momencie, kiedy Zuckerberg droczył się z Muskiem o prawdziwą formę nowej generacji internetu, inny wielki technologiczny gracz – Microsoft – poinformował, że wkracza do gry o dominację na rynku kreowanym przez metaverse. Imperium Billa Gatesa ma zamiar kupić Activision Blizzard, jedną z największych platform gier za prawie 69 mld dolarów. To pokazuje, że największe firmy technologiczne widzą w rozwoju tego fenomenu wielkie pieniądze i możliwości ekspansji.
“Gaming jest obecnie najbardziej dynamiczną i ekscytującą kategorią w rozrywce na wszystkich platformach i będzie odgrywać kluczową rolę w rozwoju platform metaverse” – powiedział prezes i dyrektor generalny Microsoftu Satya Nadella.

Przyglądając się staraniom technologicznych gigantów stworzenia nowej jakości wirtualnej rzeczywistości nasuwa się kilka pytań. Czy metaverse ma jakiekolwiek szanse, aby stać się alternatywą mediów społecznościowych? Jeśli tak, to czy mamy się czego obawiać?

Na ten moment można tylko domniemywać, że jeszcze większe zintegrowanie naszej prawdziwej tożsamości ze światem wirtualnym może być tylko bardziej szkodliwe. Sytuacja pandemiczna przyzwyczaiła nas do większej aktywności w sieci. Chcąc nie chcąc świat online stał się miejscem, przy pomocy którego utrzymywaliśmy relację z bliskimi, pracowaliśmy, robiliśmy zakupy czy załatwialiśmy sprawy w urzędach i innych instytucjach. Wiele osób zrezygnowało z pracy stacjonarnej na rzecz zdalnej, przyzwyczajając się tym samym do bycia 24 godziny na dobę w swoim mieszkaniu lub domu.

Towarzyszyło temu jednak kilka bardzo niepokojących zjawisk: rosnący poziom uzależnienia coraz większej liczby osób od używania smartfonu czy komputera, rosnąca liczba zachorowań na depresję, przybywanie problemów ze snem czy relacjami z bliskimi. Oczywiście nie są one prostym wynikiem wyłącznie jednego zjawiska, jakim było większe włączenie nas do już istniejącego świata wirtualnego, nie trudno jednak mieć wątpliwości co do konsekwencji, jakie przyniosą związane z metaverse rozwiązania.

Metaverse może być kolejnym etapem w procesie, w którym już sami – czasem mimo woli – uczestniczymy.

Maciej Skotnicki