Akcja „Ciepło z Polski dla Kijowa”. W jej ramach dostarczono już 230 generatorów prądu

Ciepło z Polski dla Kijowa

Do stolicy Ukrainy dotarła 26 stycznia 2026 r. pierwsza partia 230 generatorów prądu, zakupionych w kampanii „Ciepło z Polski dla Kijowa”, w ramach której w zbiórce publicznej zgromadzono już ponad 7,6 mln złotych.

Akcja „Ciepło z Polski dla Kijowa”

.Jest to 230 generatorów, z których 130 przekazujemy miastu Kijów, a kolejne 100 pojedzie do regionów Ukrainy, gdzie rozwiozą je polscy wolontariusze, którzy działają w tym kraju – powiedziała na konferencji prasowej w kijowskim merostwie jedna z organizatorek zbiórki, przewodnicząca fundacji Stand with Ukraine, Natalia Panczenko.

– Naszym celem jest zebranie 10 mln złotych, dlatego zbiórka będzie kontynuowana. Dzięki temu, że skala zbiórki przerosła wszystkie nasze oczekiwania, oraz dzięki temu, że niesamowite polskie społeczeństwo tak ciepło na nią odpowiedziało, dziś będziemy mogli pomóc nie tylko Kijowowi, lecz także innym miastom i regionom Ukrainy, które znajdują się w trudnej sytuacji – zapewniła.

Polska od samego początku pełnoskalowej inwazji pomagała Ukrainie

.Transport z generatorami powitał mer Kijowa Witalij Kliczko. Zwrócił uwagę, że polskie społeczeństwo zmobilizowało się w bardzo krótkim czasie, by pomóc mieszkańcom atakowanej przez rosyjskie drony i rakiety Ukrainy. – W czasie, gdy Rosja zrobiła wszystko, by ludzie w Kijowie marzli, niszcząc naszą infrastrukturę krytyczną, pozostawiając mieszkańców bez ciepła, bez wody i bez energii elektrycznej, te generatory są teraz miastu niezwykle potrzebne, aby przejść przez ten okres i przetrwać – powiedział.

– Pomoc naszych partnerów ma ogromne znaczenie. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Polska od samego początku pełnoskalowej inwazji pomagała politycznie, ekonomicznie, dostarczając broń, a także udziela pomocy humanitarnej – podkreślił Kliczko.

Mer przypomniał, że kolejne transporty Kijów otrzymuje od swego miasta partnerskiego, Warszawy. – Bardzo dziękujemy każdemu Polakowi i całemu społeczeństwu. Chciałbym także powiedzieć, że w drodze do miasta Kijowa jest również pomoc od naszego miasta partnerskiego – Warszawy. Rozmawiałem z merem (prezydentem) Warszawy, panem (Rafałem) Trzaskowskim, który zapewnił, że generatory są już w drodze do Kijowa. To 90 generatorów, które również są niezwykle potrzebne naszemu miastu – wyjaśnił Kliczko.

Kto odpowiada za akcję „Ciepło z Polski dla Kijowa”?

.Akcję „Ciepło z Polski dla Kijowa” zorganizowało kilka organizacji i ruchów społecznych, m.in. Euromaidan-Warszawa, Fundacja Demokracja, redakcja portali Sestry.eu, Fundacja Otwarty Dialog, Fundacja Polskiej Rady Biznesu oraz inicjatywa Przedsiębiorcy Pomagają.

Do inicjatywy przyłączyły się także Polenergia oraz Kulczyk Foundation, przekazując 500 tys. złotych na zakup 120 generatorów prądu. – Jesteśmy dumni, bo pokazaliśmy sobie i Ukrainie, że w ważnej sprawie, kiedy trzeba zachować się po prostu przyzwoicie (…), to my potrafimy stanąć ponad podziałami, rzucić na bok wszystkie te flagi takie czy inne, kłótnie i po prostu realnie, konkretnie pomagać. My się po prostu, moim zdaniem, stajemy przez ten czas fajniejszymi, lepszymi ludźmi – powiedział Jerzy Wójcik, współorganizator zbiórki z portalu Sestry.eu.

Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog wyjaśnił, że do zbiórki w ciągu 11 dni jej trwania przyłączyło się niemal 60 tys. osób. – Chciałbym zaapelować do Polek i Polaków, żebyśmy to potraktowali jako narodowe wyzwanie i prześcignęli czeską zbiórkę, która wystartowała później. Natomiast Czesi przebili już 10 milionów (euro). Wpłacajcie, wspierajcie Ukrainę, te potrzeby są nieograniczone. Tu jest dalej bardzo, bardzo zimno. Zima się jeszcze nie skończyła i nie skończy szybko; potrzeby są nieograniczone – zaapelował.

Wyjątkowy tydzień w relacjach polsko-ukraińskich

.Szef polskiej ambasady w Kijowie Piotr Łukasiewicz powiedział w rozmowie, że odczuwa dumę i „onieśmielenie” skalą pomocy, której udzielają mieszkańcom Kijowa oraz innych miast ukraińskich nasi rodacy.

– To jest wyjątkowy tydzień w relacjach polsko-ukraińskich, ponieważ to nie są relacje tylko rządowe, pomoc wojskowa, pomoc polityczna (…), ale znowu ludzie, po czterech latach wojny (…) polskie społeczeństwo pokazało, że nie jest obojętne, że czuje solidarność z Kijowem i z Ukraińcami będącymi w niezwykle ciężkiej sytuacji. Jesteśmy w Kijowie przy temperaturach minus 10 stopni, w nocy spada do minus 15. Grozi nam tutaj katastrofa humanitarna i na to wszystko wchodzą Polacy z niesamowitą swoją mobilizacją, z aktywnością, z pieniędzmi – zaznaczył dyplomata.

Przypomniał, że do Kijowa zmierzają kolejne transporty: od władz Warszawy oraz wsparcie z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. – Ta pomoc również będzie transportowana w tych dniach lub nawet już jest transportowana. Pomoc rządowa, ale i ta, którą zbieramy i przekazujemy na Ukrainę przez Unię Europejską w ramach porozumień wielostronnych, ale również z naszych własnych zasobów, z RARS-u. Więc dzieje się coś naprawdę wyjątkowego – oświadczył Łukasiewicz.

Prawie każdy Polak zaangażował się w pomoc Ukrainie

.Spontaniczny zryw polskiego społeczeństwa przerósł wszelkie oczekiwania. W trzy miesiące na pomoc Ukraińcom wyłożyliśmy nawet 10 mld złotych z prywatnych kieszeni, ale łącznie mogło to być nawet ponad 25 mld, czyli równowartość 1 proc. PKB Polski – pisze Piotr ARAK

Po kilku miesiącach warto o tym przypominać, bo nigdy do tej pory 77 proc. Polaków nie było tak zgodnych co do jednej rzeczy, czyli pomocy drugiemu człowiekowi. Tyle osób w Polsce nie głosowało nawet za członkostwem w Unii Europejskiej, choć dzisiaj nawet więcej deklaruje, że chce, by Polska pozostała we wspólnocie. Tak wysoka nie jest w naszym kraju frekwencja wyborcza. Ośmiu na dziesięciu dorosłych Polaków w ten czy inny sposób pomogło Ukraińcom, wykonując nawet najmniejsze gesty.

Wostatnich miesiącach obdarowaliśmy naszych sąsiadów dobrem w najczystszej postaci – także ci z nas, którym samym nie jest łatwo, bo nawet wśród osób zarabiających poniżej 2 tys. zł to zaangażowanie było powszechne – jedynie 26 proc. spośród najbiedniejszych nie pomagało w żaden sposób. Nie widać dużych różnic między lepiej a gorzej wykształconymi. Między mieszkańcami miast a mieszkańcami mniejszych miejscowości. A na pewno nie widać takich różnic, które podważałyby tezę, że zmobilizowali się praktycznie wszyscy.

Zaangażowanie Polaków w pomoc było największe na początku wojny. Wówczas w pomoc uchodźcom było zaangażowanych 70 proc. dorosłych Polaków. W znacznej mierze wynikało to z potrzeby serca oraz stanowiło spontaniczną reakcję (często emocjonalną) na obserwowaną krzywdę uchodźców oraz rosnącą z dnia na dzień liczbę osób uciekających do Polski przed wojną. Równocześnie połowa Polaków pomagała uchodźcom w sposób konsekwentny – zarówno na początku wojny, jak i w kolejnych tygodniach działań zbrojnych.

O akcjach największych firm głośno było w mediach – dokładały się do zbiórek, udostępniały swoje floty transportowe, by przewozić ludzi i dary, niektórzy pracodawcy zabezpieczali mieszkania dla rodzin ukraińskich pracowników, inni wypłacali im pensje z góry. Akcje pomocy na masową skalę organizowały też samorządy, zamieniając szkoły, przedszkola czy dostępne lokale w tymczasowe noclegownie.

.Wiele miejscowości prowadziło zbiórki rzeczowe – część darów była transportowana na Ukrainę, część przeznaczano dla uchodźców w kraju. Powstały punkty pierwszego kontaktu, noclegownie, infolinie obsługiwane przez wolontariuszy. Włączyły się również instytucje kościelne – zakony i parafie.

PAP/Jarosław Junko/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 stycznia 2026