
Bank Argentyny w kraju dziewięciu bankructw
Javier Milei, prezydent, który wszedł do polityki z piłą łańcuchową w dłoni i obietnicą wysadzenia banku centralnego w powietrze, 30 lipca 2026 roku stanął przed kamerami ogólnokrajowej telewizji, aby ogłosić projekt ustawy wzmacniającej niezależność Banco Central de la República Argentina. A równolegle, bez wielkich deklaracji, argentyńska gospodarka weszła w fazę odbudowy krajowego popytu na pieniądz i systemu finansowego. Te dwie historie składają się na jeden z najciekawszych eksperymentów współczesnej polityki pieniężnej. Warto uważnie przyjrzeć mu się znad Wisły – pisze Marcin ZARZECKI
.Kiedy Javier Milei obejmował urząd w grudniu 2023 roku, jego najbardziej rozpoznawalnym rekwizytem kampanijnym obok piły łańcuchowej była zapowiedź likwidacji Banco Central de la República Argentina. „Wysadzić bank centralny i zastąpić peso dolarem” – tak brzmiał program, który dla wielu ekonomistów wydawał się, delikatnie mówiąc, egzotyczny.
Argentyńczycy mieli jednak swoje powody, by w tę egzotykę uwierzyć. Dla pokoleń wychowanych w cieniu la maquinita, czyli „maszynki”, jak potocznie nazywa się tam kreację pieniądza na potrzeby finansowania państwa, bank centralny zbyt często kojarzył się nie ze strażnikiem wartości pieniądza, lecz z jej dewaluacją. Trzy lata później dolaryzacji nie ma. Jest za to coś znacznie ciekawszego: jak sądzę, peso zaczyna odzyskiwać część funkcji środka płatniczego i składnika krajowej płynności, a jego emitent otrzymuje projekt reformy, który ma wzmocnić instytucjonalne zabezpieczenia banku centralnego.
Człowiek, który przyszedł pogrzebać bank, kończy jako jego reformator. Historia zna wiele przewrotnych puent.
Kraj dziewięciu bankructw
Żeby zrozumieć wagę tego zwrotu, trzeba pamiętać, czym Argentyna była dla ekonomii monetarnej przez ostatnie stulecie, tj. laboratorium katastrof.
Simonowi Kuznetsowi przypisuje się bon mot, że istnieją cztery rodzaje gospodarek: rozwinięte, rozwijające się, Japonia i Argentyna. Kraj, który na początku XX wieku należał do najbogatszych na świecie, w ciągu stu lat ogłaszał niewypłacalność, w zależności od sposobu klasyfikacji około dziewięciokrotnie, przeżył hiperinflację sięgającą tysięcy procent rocznie, eksperyment z systemem convertibilidad z kursem peso do dolara ustalonym na poziomie 1:1, jego spektakularny upadek wraz z zamrożeniem depozytów, słynnym corralito z grudnia 2001 roku, a następnie dwie dekady kontroli kapitałowych, wielokrotnych kursów walutowych i inflacji, która w 2023 roku przekroczyła 211 procent!
Ironia polega na tym, że sam BCRA powstał w 1935 roku jako instytucja pomyślana wzorcowo. Jego pierwszym prezesem był Ernesto Bosch, a pierwszym dyrektorem generalnym Raúl Prebisch, później jeden z najwybitniejszych ekonomistów kontynentu. Problem Argentyny nigdy nie leżał więc w braku intelektualnego zaplecza, lecz w erozji instytucjonalnego zaufania. Peso przez lata przestało być wiarygodnym środkiem tezauryzacji. Argentyńczycy zgromadzili ogromne zasoby dolarów poza krajowym systemem finansowym, w gotówce, na zagranicznych rachunkach i w innych formach oszczędności.
Nie jest to wyłącznie zjawisko monetarne. To zjawisko socjologiczne – zmaterializowana nieufność do państwa i jego instytucji finansowych.
Peso wraca do domu
W pierwszych dwóch latach rządów Mileia przeprowadzono sanację finansów publicznych i bilansu banku centralnego metodami, które w podręcznikach określa się jako ortodoksyjne, a które w praktyce oznaczały fiskalną terapię szokową. Ogólnie rzecz ujmując, działania te obejmowały szybkie osiągnięcie nadwyżki pierwotnej, głębokie ograniczenie wydatków oraz zmniejszenie quasi-fiskalnych kosztów BCRA. Już w grudniu 2023 roku oprocentowane papiery LELIQ zostały zastąpione innymi instrumentami zarządzania płynnością, a w lipcu 2024 roku ciężar operacji przesunięto w stronę instrumentów skarbowych, w tym LeFi. W języku bankowości centralnej oznaczało to przesunięcie części kosztów i ryzyka sterylizacji z bilansu banku centralnego w stronę budżetu, czyniąc je bardziej jawnymi i policzalnymi.
W kwietniu 2025 roku przyszedł moment, którego wielu obserwatorów się obawiało: podpisanie 48-miesięcznego porozumienia z MFW i demontaż osławionego cepo, czyli systemu kontroli kapitałowych obowiązującego od 2019 roku. Kurs uwolniono w ramach pasma wahań. Jesienią 2025 roku rynek przetestował wytrzymałość tej konstrukcji, a Stany Zjednoczone udzieliły Argentynie wsparcia w postaci linii swapowej o wartości 20 mld dolarów. Zwycięstwo obozu rządzącego w wyborach parlamentarnych w październiku 2025 roku zamknęło ten epizod i otworzyło nową fazę polityki gospodarczej.
Od początku 2026 roku BCRA prowadzi politykę w reżimie, którego siłą jest proceduralna przewidywalność. Pasmo wahań kursu jest indeksowane według wcześniej określonej reguły związanej z inflacją publikowaną przez INDEC, a skup rezerw został powiązany z wielkością obrotu na rynku walutowym. Nie jest to już polityka oparta przede wszystkim na dyskrecjonalnych decyzjach, lecz próba stworzenia reguł, które uczestnik rynku może z wyprzedzeniem uwzględnić w swoich kalkulacjach.
Cała ta konstrukcja obsługuje proces, który jest sercem programu, czyli remonetyzację. BCRA zakłada wzrost relacji bazy monetarnej do PKB z około 4,2 procent do 4,8 procent do końca 2026 roku. Bank centralny wskazuje przy tym na zakupy walutowe jako jeden z mechanizmów zwiększania podaży pieniądza przy odbudowie rezerw. Początkowy plan zakładał zakupy około 10 mld dolarów, z możliwością zwiększenia ich do około 17 mld przy silniejszym popycie na pieniądz.
Skala zakupów przekroczyła pierwotne założenia. Do końca lipca BCRA skupił około 13,3 mld dolarów. To nie jest jednak prosty dowód na „powrót Argentyńczyków do peso”. Trafniejszy jest wniosek ostrożniejszy. Odbudowuje się krajowy popyt na pieniądz i zaufanie do krajowego systemu finansowego. BCRA wskazuje, że około 80 procent dolarów kupowanych przez depozytariuszy pozostaje w krajowym systemie finansowym. To ważny sygnał normalizacji zachowań finansowych, ale jeszcze nie dowód pełnego odzyskania zaufania do peso. Ryzyko kraju spadło w 2026 roku do poziomów wyraźnie niższych niż wcześniej w okresie rządów Mileia. To poprawa istotna, ale nie należy jej mylić z pełną normalizacją. Argentyna nadal pozostaje gospodarką o wysokiej premii za ryzyko i wysokiej inflacji.
Dezinflacja – sukces, który jeszcze nim nie jest
Reżim przeszedł pierwszy poważny test wytrzymałości. W czerwcu 2026 r. kurs oficjalny podskoczył o blisko 5 procent, wyraźnie powyżej bieżącej inflacji, a bank nie porzucił reguł systemu. To właśnie jest istotą wiarygodności reguły. Uczestnicy rynku mogą obserwować zmianę kursu bez automatycznego oczekiwania, że władza natychmiast zmieni zasady gry.
A inflacja? Tu wypada zachować chłód, którego czasem brakuje entuzjastom. Czerwcowy odczyt wyniósł 1,9 procent miesięcznie i 33,5 procent rok do roku. Po zejściu z poziomów przekraczających 200 procent jest to wynik historycznie niski. Na tle celu, jakim jest stabilny pieniądz, pozostaje jednak bardzo wysoki. Prognozy na koniec roku różnią się, co pokazuje, że oczekiwania inflacyjne nie są jeszcze zakotwiczone tak, jak w stabilnych gospodarkach. Dezinflacja jest bowiem procesem socjologicznym w nie mniejszym stopniu niż monetarnym. Wymaga, by miliony gospodarstw domowych i przedsiębiorstw przestały indeksować swoje decyzje przede wszystkim na podstawie przeszłej inflacji. To trwa dłużej niż jedna konferencja prasowa i dłużej niż jedna kadencja.
Carta Orgánica, czyli maszt Odyseusza
I tu dochodzę do wydarzenia, które spina całą tę historię. Ogłoszony 30 lipca 2026 roku projekt reformy Carta Orgánica BCRA, skierowany do Kongresu na początku sierpnia, jest próbą przepisania konstytucji argentyńskiego pieniądza na poziomie ustawowym. Jego zasadniczym kierunkiem jest wzmocnienie mandatu związanego ze stabilnością wartości pieniądza oraz ograniczenie możliwości finansowania sektora publicznego przez bank centralny. Projekt przewiduje m.in. ograniczenie finansowania Skarbu poprzez adelantos transitorios, zawężenie możliwości wykorzystywania aktywów banku centralnego do potrzeb fiskalnych oraz zmiany dotyczące funkcjonowania i odpowiedzialności władz BCRA. To ważne zastrzeżenie. Mówimy o projekcie ustawy, a nie o już obowiązującym prawie. Ostateczny kształt reformy może więc jeszcze ulec zmianie.
Socjologiczna teoria wyboru społecznego ma na taką konstrukcję piękną nazwę: strategia Ulissesa. Jon Elster opisał ją jako racjonalne samoograniczenie. Odyseusz każe przywiązać się do masztu nie dlatego, że nie ufa syrenom, lecz dlatego, że nie ufa samemu sobie. Reguły kursowe, ograniczenia finansowania państwa i zabezpieczenia instytucjonalne są w tej interpretacji węzłami na maszcie. Argentyńska klasa polityczna, która przez dziesięciolecia ulegała fiskalnym syrenom, próbuje dziś związać ręce nie tylko obecnemu rządowi, lecz także przyszłym.
Czytelnikowi polskiemu ta architektura powinna wydać się znajoma. Artykuł 220 Konstytucji RP zakazuje pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa, a artykuł 227 gwarantuje Narodowemu Bankowi Polskiemu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz odpowiedzialność za jego wartość. Polska lekcję hiperinflacji przełomu lat 80. i 90. wpisała do ustawy zasadniczej. To jeden z cichych fundamentów polskiej stabilności monetarnej. Argentyna próbuje dziś stworzyć podobne zabezpieczenia na poziomie ustawowym, z tą zasadniczą różnicą, że ustawa nie ma mocy konstytucji. Ustawy się uchwala i ustawy się zmienia. Reformę z 2012 roku też przecież kiedyś uchwalono. Maszt Odyseusza jest więc tyle wart, ile sznur, którym politycy rzeczywiście zdecydują się do niego przywiązać.
Czego Polskę uczy Argentyna
Niezależność banku centralnego nie jest deklaracją, lecz procedurą. Nie tworzy jej charyzma prezesa ani retoryka polityków, lecz techniczne zapisy. Kto może odwołać zarząd, w jaki sposób bank centralny może finansować sektor publiczny, jakie ma cele i według jakich reguł prowadzi operacje. Argentyńska reforma jest fascynująca właśnie dlatego, że libertariański showman proponuje rozwiązania będące kwintesencją instytucjonalnej nudy. W polityce pieniężnej konserwatyzm jest komplementem najwyższym. Zaufania do pieniądza nie da się zadekretować, można je tylko wypracować latami. BCRA odbudowuje rezerwy i zwiększa płynność systemu, ale prawdziwym miernikiem sukcesu jest zachowanie gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Każde peso utrzymywane dobrowolnie w krajowym systemie finansowym jest małym głosem oddanym na wiarygodność instytucji. Każdy dolar, który pozostaje w krajowym systemie bankowym zamiast opuszczać gospodarkę, jest sygnałem, że pamięć kryzysów zaczyna słabnąć.
Inflacja wynosząca 33,5 procent rocznie, pamięć corralito, wybory prezydenckie w 2027 roku i parlament, w którym rząd nie dysponuje samodzielną większością – to nie są warunki, w których wolno ogłaszać zwycięstwo. Argentyna wielokrotnie docierała w swojej historii do podobnego punktu: plan Austral w latach 80., convertibilidad w latach 90. Za każdym razem entuzjazm rynków wyprzedzał trwałość instytucji, a rachunek wystawiała następna dekada. Jeżeli tym razem ma być inaczej, rozstrzygnie o tym nie piła łańcuchowa, lecz coś znacznie mniej fotogenicznego, a mianowicie zdolność całej argentyńskiej klasy politycznej, a nie tylko jednego obozu, do uznania, że pieniądz jest dobrem wspólnym, a nie łupem politycznym.
.Mój ulubiony socjolog Georg Simmel zamknąłby tę myśl jednym lapidarnym zdaniem: pieniądz jest najdoskonalszym narzędziem, jakie wynalazła cywilizacja, i najwierniejszym lustrem tego, kim jesteśmy. Argentyna przez sto lat przeglądała się w tym lustrze z przerażeniem. W roku 2026, po raz pierwszy od bardzo dawna, ma szansę zobaczyć w nim coś innego, tj. kraj, który zamiast wysadzać własne instytucje, uczy się zabezpieczać je prawnie przed zakusami politycznymi. Czy z tej szansy skorzysta? Nie wiem. O tym nie zdecyduje sam bank centralny Argentyny. O tym zdecyduje społeczeństwo, które po stu latach będzie musiało wreszcie uznać ten bank za swój.
Marcin Zarzecki

