Sebastian MEITZ: Wojna cieni w BND. Zatrzymanie Augusta Hanninga to część większej historii

Wojna cieni w BND. Zatrzymanie Augusta Hanninga to część większej historii

Photo of Sebastian MEITZ

Sebastian MEITZ

Ekspert ds. obronności i polityki zagranicznej w Instytucie Sobieskiego.

Wojna cieni w BND odsłania kryzys niemieckich służb specjalnych, którego konsekwencje mogą sięgać daleko poza granice RFN. Zatrzymanie Augusta Hanninga, byłego szefa wywiadu, i podejrzenia dotyczące pozyskiwania tajnych dokumentów stawiają pytania o bezpieczeństwo informacji przekazywanych Niemcom przez sojuszników. O tym, jak sprawa wpisuje się w historię kolejnych skandali i jakie znaczenie ma dla bezpieczeństwa Polski, pisze Sebastian MEITZ

.5 października 2026 roku szefowie niemieckich służb specjalnych uczestniczyli w publicznym przesłuchaniu przed Parlamentarnym Gremium Kontrolnym Bundestagu, odpowiedzialnym za kontrolę służb specjalnych. W przesłuchaniu wzięli udział Martin Jäger, szef Federalnej Służby Wywiadowczej (Bundesnachrichtendienst, BND, niemiecki wywiad), Sinan Selen, szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (Bundesamt für Verfassungsschutz, BfV, niemiecki kontrwywiad) oraz Martina Rosenberg, szefowa Federalnego Urzędu Kontrwywiadu Wojskowego (Bundesamt für den Militärischen Abschirmdienst, MAD, niemiecki kontrwywiad wojskowy). W czasie przesłuchania stwierdzili oni nie tylko, że sytuacja bezpieczeństwa Niemiec uległa pogorszeniu, ale wręcz, że Rosja już prowadzi przeciwko Republice Federalnej Niemiec „wojnę cieni”. Zagrożenia, które w scenariuszach militarnych przewidywane są na 2029 rok, w świecie służb specjalnych są rzeczywistością już dzisiaj.

Niespełna 24 godziny później, w wyniku działań podjętych na zlecenie Prokuratury Federalnej, niemieccy policjanci z Federalnego Urzędu Kryminalnego zatrzymali w Bawarii oraz w Nadrenii Północnej-Westfalii Manfreda D. oraz Augusta Hanninga, prowadząc jednocześnie przeszukania należących do podejrzanych pomieszczeń w obu tych miejscach oraz w Berlinie. Ten pierwszy aż do marca tego roku był szefem gabinetu kolejnych szefów BND, ten drugi w latach 1998–2005 sam stał na czele niemieckiego wywiadu, a następnie przez cztery lata pełnił funkcję sekretarza stanu w Federalnym Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Republiki Federalnej Niemiec, odpowiadając m.in. za kwestie bezpieczeństwa. I choć jest to sytuacja bez precedensu w historii Niemiec, a przy tym niezwykle rzadka w historii służb specjalnych, trudno jest uznać ją za w pełni zaskakującą.

Jak działają niemieckie służby specjalne

Aby lepiej zrozumieć kontekst, warto pokrótce opisać, czym są i jak działają niemieckie służby specjalne. Ich historia sięga początków RFN, kiedy to Reinhard Gehlen, generał major Wehrmachtu, rozpoczął już w 1945 roku współpracę z Amerykanami, a rok później stworzył Organisation Gehlen, protoplastę utworzonej w 1956 roku BND. Do współpracy w działaniach wywiadowczych zaprosił szereg byłych członków Gestapo i SS. Kwestia rozliczeń z haniebną przeszłością nie dotyczyła oczywiście tylko służb specjalnych, ale to w nich – jak w soczewce – widać było podejście niemieckich powojennych elit do kwestii historycznych. W tym samym roku działalność rozpoczął protoplasta dzisiejszego MAD, a sześć lat wcześniej powstał Federalny Urząd Ochrony Konstytucji. Warto dodać, że poza opisanym poziomem federalnym ograniczone działania kontrwywiadowcze prowadzone są również na poziomie regionalnym, a odpowiadają za nie Krajowe Urzędy Ochrony Konstytucji (Landesbehörden für Verfassungsschutz).

Inaczej niż w wielu krajach, w tym również w Polsce, żadna z niemieckich służb specjalnych nie dysponuje uprawnieniami policyjnymi. Ich charakter jest wywiadowczy i analityczny, a mimo szerokich możliwości operacyjnego pozyskiwania informacji nie mogą one samodzielnie stosować policyjnych środków przymusu, co wynika przede wszystkim z kwestii historycznych, ale również z federalnego charakteru RFN. Doświadczenia II wojny światowej, w tym działalność Gestapo i SD, jak również późniejsze doświadczenia Niemieckiej Republiki Demokratycznej, z jej osławioną Stasi, sprawiły, że Niemcy w ciągu ostatnich 36 lat nie potrafiły do końca dostosować sposobu funkcjonowania służb specjalnych do realiów. Kwestia problematyczna w czasach pokoju, szczególnie po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, urosła do rangi fundamentalnego problemu, który paraliżował działania wywiadowcze i kontrwywiadowcze Niemiec.

Kolejne skandale i kryzys zaufania do BND

Widać to zresztą bardzo dobrze w najnowszej historii niemieckich służb specjalnych. Kryzys zaufania do nich, szczególnie zaś zaufania sojuszniczego, ujawnił się szczególnie wyraźnie już jesienią 2013 roku, kiedy to po wcześniejszym ujawnieniu przez Edwarda Snowdena skali działania amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Agency, NSA) niemiecka prasa ujawniła fakt, że również ówczesna niemiecka kanclerz Angela Merkel była podsłuchiwana przez Amerykanów. Sama zainteresowana skomentowała to słynnymi słowami: „podsłuchiwanie wśród przyjaciół jest absolutnie niedopuszczalne”. Ta kompromitująca dla niemieckiego kontrwywiadu sytuacja miała jednak również drugą, mniej znaną stronę. W ciągu kolejnych lat ujawniano bowiem coraz więcej informacji na temat współpracy BND z NSA, a w 2015 roku potwierdzono wprost, że niemiecki wywiad prowadził zaawansowaną inwigilację nie tylko obywateli niemieckich pracujących za granicą, ale również rządów państw sojuszniczych, instytucji Unii Europejskiej oraz organizacji pozarządowych.

Kryzys zaufania, do którego wówczas doszło, pogłębił się znacząco pod koniec 2022 roku. Doszło wówczas do zatrzymania Carstena L. – wysokiego rangą funkcjonariusza BND, któremu postawiono zarzut zdrady państwa w szczególnie ciężkim przypadku za dostarczenie Federalnej Służbie Bezpieczeństwa Rosji (FSB) materiałów wywiadowczych związanych zarówno z działaniami Grupy Wagnera, jak i z sytuacją na Ukrainie, na terenie której Rosja prowadziła już wówczas pełnoskalową wojnę, za co miał otrzymać co najmniej 450 tysięcy euro. Pośrednikiem w tych kontaktach miał być Arthur E. – niemiecki biznesmen pochodzenia rosyjskiego, który sam miał przyjąć korzyść w wysokości co najmniej 400 tysięcy euro. Ich proces przed Kammergericht w Berlinie rozpoczął się w grudniu 2023 roku i trwa do dzisiaj, a obu oskarżono o szczególnie ciężki przypadek zdrady państwa, za który grozi im nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Niespełna dwa lata później, w kwietniu 2024 roku, doszło do zatrzymania Jiana Guo – obywatela RFN pochodzenia chińskiego, który został oskarżony o szpiegostwo, tym razem na rzecz Chin. Już sam fakt zatrzymania osoby powiązanej z chińskim wywiadem był niecodzienny, niemniej sprawa była o tyle poważniejsza, że Guo w latach 2019–2024 pracował jako asystent Maximiliana Kraha, polityka AfD zasiadającego wówczas w Parlamencie Europejskim, a obecnie w Bundestagu. Jian Guo miał w czasie rozpoczętej już w 2007 roku współpracy z chińskim wywiadem przekazać mu setki dokumentów, w tym dokumenty klasyfikowane przez Parlament Europejski jako szczególnie wrażliwe, a Wyższy Sąd Krajowy w Dreźnie skazał go 30 września 2025 roku na 4 lata i 9 miesięcy pozbawienia wolności.

Rosyjska wojna cieni na terytorium Niemiec

Również w ostatnich miesiącach obserwowaliśmy intensyfikację działalności Rosjan w Niemczech. W marcu tego roku doszło do cyberataków na użytkowników komunikatora Signal, a jedną z ofiar był Arndt Freytag von Loringhoven, nie tylko były ambasador RFN m.in. w Polsce, ale również były wiceszef BND. I choć wówczas Niemcy nie wskazali jednoznacznie na działania rosyjskie, to sytuacja zmieniła się po 4 sierpnia tego roku. Doszło wówczas do próby zamachu bombowego z użyciem uzbrojonego drona, który z ładunkiem wybuchowym uderzył w skrzydło zaparkowanego na lotnisku ukraińskiego samolotu transportowego Antonov An-124, jednak ładunek nie eksplodował. Tej samej nocy doszło również do incydentu podczas podejścia do lądowania, w efekcie którego mający lądować na tym samym lotnisku frachtowiec zetknął się z niezidentyfikowanym obiektem znajdującym się na jego ścieżce lądowania. Po przeprowadzeniu śledztwa i w efekcie analiz niemieckich służb specjalnych 1 września rząd federalny wskazał jednoznacznie Rosję jako aktora odpowiedzialnego za przeprowadzenie próby zamachu na lotnisku Lipsk/Halle.

Tajne dokumenty i biznes Augusta Hanninga

Równolegle, w latach 2024–2025 śledczy z Hamburga prowadzili postępowanie w sprawie uprowadzenia dwojga dzieci Christiny Block, córki znanego niemieckiego potentata branży gastronomicznej, które w tym czasie przebywały u swojego ojca w Danii. Pani Block do realizacji działań miała wykorzystać przedstawicieli zarejestrowanej w Szwajcarii firmy System 360, z którą związany był m.in. August Hanning, występujący zresztą do dziś na jej stronach jako jedna z jej twarzy. 16 września 2025 roku przedstawiciele hamburskiego Krajowego Urzędu Kryminalnego (Landeskriminalamt, LKA), w toku przeszukań przeprowadzonych w związku ze sprawą uprowadzenia, zabezpieczyli materiały, które następnie doprowadziły do ujawnienia, że Manfred D. miał w latach 2010–2022 przekazać Hanningowi niemal 2000 dokumentów pochodzących z BND, w tym dokumenty opatrzone wysokimi klauzulami niejawności, z których część pochodziła już z okresu po odejściu Hanninga ze stanowiska szefa niemieckiego wywiadu.

Musiało jednak minąć około ośmiu miesięcy, nim sprawa ta trafiła na poziom federalny – bowiem dopiero w maju 2026 roku Prokuratura Federalna, właściwa w sprawach szpiegostwa i zdrady państwa, wszczęła postępowanie na podstawie materiałów pochodzących z hamburskiego śledztwa – i przeszło rok do chwili zatrzymania Hanninga i postawienia mu zarzutów. Hanning, dzisiaj już 80-letni prawnik, po wieloletniej pracy w niemieckim aparacie bezpieczeństwa, podczas której pełnił m.in. funkcje koordynatora federalnych służb specjalnych, szefa BND w latach 1998–2005 oraz sekretarza stanu w Federalnym Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w latach 2005–2009, nadal prowadził na emeryturze bardzo aktywne życie zawodowe. Był związany ze wspominanym powyżej System 360, został również prezesem rady administracyjnej szwajcarskiej firmy Pluteos AG, której większościowym udziałowcem jest prowadzący interesy w Rosji Samuel Danilowitsch, a przede wszystkim od 2017 roku zasiadał w radzie kontrolowanego przez rosyjskiego oligarchę Grigorija Guselnikowa łotewskiego PNB Banka. To właśnie ten fakt jest najbardziej interesujący, bowiem po tym, jak w 2019 roku Europejski Bank Centralny uznał bank za upadający lub zagrożony upadłością, a następnie bank został postawiony w stan niewypłacalności, jego syndyk wystąpił z roszczeniami wobec Hanninga i ośmiu innych osób zasiadających w organach banku, opiewającymi łącznie na 32 miliony euro, czyli średnio około 3,5 miliona euro na osobę.

Druga z zatrzymanych dzisiaj osób – Manfred D. – może pochwalić się równie interesującym, choć mniej biznesowym życiorysem. Niegdysiejszy szef gabinetu Augusta Hanninga w BND przeszedł wraz z nim do Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aby po przejściu swojego szefa na emeryturę powrócić w 2012 roku do BND i zajmować stanowisko szefa gabinetu kolejnych trzech szefów BND – Gerharda Schindlera, Bruno Kahla oraz piastującego to stanowisko obecnie Martina Jägera. Z pracy odszedł dopiero w marcu tego roku, nieco ponad pół roku przed swoim aresztowaniem i około pół roku po przeszukaniach w domu Augusta Hanninga.

Zarzuty i reforma niemieckich służb specjalnych

W toku prowadzonych dziś działań śledczy poinformowali, że znacznie poważniejsze zarzuty ciążą na Auguście Hanningu, podejrzanym o szpiegowskie pozyskiwanie informacji w celu zdrady państwa, pozyskiwanie informacji stanowiących tajemnicę państwową, usiłowanie zdrady państwa oraz prowadzenie działalności agenturalnej na rzecz obcego wywiadu. W odniesieniu do Manfreda D. śledczy mówią o pomocnictwie do usiłowania zdrady państwa oraz do szpiegowskiego pozyskiwania informacji w celu zdrady państwa. Ich współpraca miała trwać co najmniej przez 12 lat – w okresie od 2010 do 2022 roku Manfred D. miał regularnie przekazywać Hanningowi materiały BND, łącznie niemal 2000 dokumentów pochodzących z niemieckiego wywiadu. Hanning miał również przygotować analizę przeznaczoną dla funkcjonariusza obcego wywiadu oraz przez wiele lat utrzymywać intensywne kontakty z przedstawicielem obcych służb, być może innym niż wspomniany funkcjonariusz. I choć prokuratura nie ujawniła, o służby jakiego kraju chodzi, doniesienia prasowe, jak również uważna lektura biogramu Augusta Hanninga dają jednoznaczne wskazówki.

Do zatrzymań doszło nie tylko niespełna 24 godziny po przesłuchaniu szefów niemieckich służb przed komisją Bundestagu, ale również w trakcie procedowania przez niemiecki parlament zmian prawnych dotyczących służb specjalnych. Niespełna dwa miesiące temu – 12 sierpnia tego roku – rząd federalny przyjął bowiem projekt ustawy, której celem ma być najgłębsza w historii RFN reforma podstaw prawnych funkcjonowania niemieckich służb specjalnych. Rozproszona dotychczas niezależna kontrola prawna ma zostać skupiona w jednym organie – Niezależnej Radzie Kontrolnej (Unabhängiger Kontrollrat, UKRat) – BfV i BND mają zyskać nowe uprawnienia, a same służby mają zacząć odpowiadać na wyzwania współczesnego świata, w tym szczególnie te związane z działalnością obcych państw, takich jak Rosja i Chiny. Zatrzymanie dzisiaj byłego szefa BND, które może nie być ostatnim zatrzymaniem w tej sprawie, ma zatem nie tylko wymiar absolutnej kompromitacji niemieckich służb specjalnych, ale może mieć również daleko idące konsekwencje polityczne.

Wojna cieni w BND i bezpieczeństwo Polski

Nie bez znaczenia będą również konsekwencje, jakie Niemcy poniosą na arenie międzynarodowej. I tak już mocno nadszarpnięte zaufanie innych państw do kompetencji i zdolności BND – największej i najhojniej finansowanej służby wywiadowczej w Unii Europejskiej – ulegnie dalszemu osłabieniu. Wśród niemal 2000 dokumentów, które Manfred D. miał przekazać Hanningowi, były bowiem nie tylko dokumenty dotyczące Niemiec i będące produktami pracy BND. Jak wynika z ustaleń niemieckich mediów, w zabezpieczonym zbiorze znajdowały się również informacje pochodzące od zagranicznych służb sojuszniczych, a wysoka pozycja obu zatrzymanych – zarówno Augusta Hanninga w przeszłości, jak i Manfreda D. aż do marca tego roku – może wskazywać na ich dostęp do najpilniej strzeżonych tajemnic wywiadu, nie tylko niemieckiego.

Z punktu widzenia Polski również nie jest to dobra wiadomość. Potwierdza bowiem nie tylko prowadzenie przez Rosję aktywnych działań skierowanych przeciwko wielu państwom sojuszniczym, w tym również przeciwko Niemcom, o czym jeszcze 5 października ostrzegali tamtejsi szefowie służb specjalnych, ale ujawnia – po raz kolejny – wieloletnią i głęboką infiltrację niemieckich służb specjalnych przez zagranicznych aktorów. Zważywszy na bliskie kontakty Sił Zbrojnych RP z Bundeswehrą, jak również na niedawne wypowiedzi ministra koordynatora służb specjalnych lekceważące ryzyko związane z działaniami sojuszniczych służb wywiadowczych na terenie Polski, również nasze służby powinny przeprowadzić dogłębną analizę ryzyka i ocenić potencjalne szkody. Nie chodzi tutaj bowiem o – rzeczywiste lub wyobrażone – animozje polsko-niemieckie, ale o bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej, jej obywateli i aktywów służb specjalnych.

Sebastian Meitz

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 października 2026