Lekarze związani z firmami farmaceutycznymi przepisują więcej leków, także zbędnych

Lekarze przyjmujący od firm farmaceutycznych wynagrodzenia, prezenty lub zaproszenia na fundowane posiłki częściej przepisują leki, zwłaszcza produkty promowane przez te firmy. Kontakty te wiążą się również z wyższymi kosztami przepisywanych preparatów i częstszym wyborem terapii ocenianych jako nieodpowiednie – wynika z przeglądu 93 badań.
.Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował badania dotyczące relacji między przemysłem farmaceutycznym a osobami wystawiającymi recepty. Sprawdzano, czy kontakty te wiążą się z liczbą i kosztami przepisywanych leków oraz z dopasowaniem leczenia do rzeczywistych potrzeb pacjentów. Porównywano praktykę osób utrzymujących takie relacje z praktyką tych, które nie miały podobnych kontaktów lub miały ich mniej. Wyniki przeglądu opublikowano w czasopiśmie „Cochrane Database of Systematic Reviews”.
Autorzy uwzględnili wizyty przedstawicieli firm farmaceutycznych w gabinetach, finansowanie szkoleń i konferencji, fundowanie posiłków, wręczanie prezentów, wynagrodzenia za konsultacje i udział w radach doradczych oraz dostarczanie bezpłatnych próbek leków dla pacjentów.
Więcej recept i wyższe koszty
.Największa grupa analizowanych publikacji – 62 badania – dotyczyła płatności i prezentów. Ich wyniki wskazywały, że lekarze przyjmujący takie świadczenia przepisywali więcej leków, szczególnie tych promowanych przez daną firmę. Częściej wybierali również terapie oceniane jako nieodpowiednie, na przykład niepotrzebne pacjentowi lub potencjalnie szkodliwe. Wyższe były także koszty przepisywanych preparatów, co obciążało zarówno pacjentów, jak i system ochrony zdrowia.
„W Stanach Zjednoczonych, gdzie firmy mają obowiązek raportowania płatności dokonywanych na rzecz lekarzy w publicznej bazie danych, nieco ponad połowa wszystkich licencjonowanych lekarzy przyjęła płatność, w tym bezpłatne posiłki, od firmy farmaceutycznej. To ważne, ponieważ pokazuje, że firmy koncentrują swoje zasoby marketingowe na lekarzach, którzy zapewnią najwyższy zwrot z inwestycji, przepisując więcej promowanych leków (…)” – zaznaczyła współautorka przeglądu, prof. Quinn Grundy z Uniwersytetu w Toronto. Badaczka podkreśliła, że zjawisko jest powszechne, ale wielu lekarzy nie korzysta z takich ofert i pozostaje niezależnych od wpływu branży.
Kolejnych 16 badań dotyczyło reklamy i działań edukacyjnych skierowanych do lekarzy, przede wszystkim wizyt przedstawicieli firm w gabinetach. Także te kontakty wiązały się z większą liczbą przepisywanych leków, mniej odpowiednimi wyborami terapeutycznymi i wyższymi kosztami. Pewność tych ustaleń była jednak nieco mniejsza.
Dane dotyczące bezpłatnych próbek leków nie pozwoliły natomiast na sformułowanie pewnych wniosków.
Jak ograniczać konflikty interesów
.Naukowcy przeanalizowali również osiem badań dotyczących zasad ograniczających konflikty interesów w placówkach medycznych. Obejmowały one między innymi restrykcje dotyczące wizyt przedstawicieli handlowych oraz przyjmowania prezentów i próbek leków. Wyniki wskazywały, że takie regulacje sprzyjały bardziej odpowiedniemu przepisywaniu leków i mogły ograniczać ich liczbę.
Zdaniem prof. Grundy pokazuje to, że można tworzyć środowiska pracy sprzyjające niezależności lekarzy. Odpowiedzialność za takie rozwiązania powinny jednak ponosić placówki medyczne i całe systemy ochrony zdrowia, zamiast pozostawiać ją pojedynczym osobom wystawiającym recepty. Badaczka zwróciła także uwagę na potrzebę zapewnienia lekarzom niezależnych informacji opartych na dowodach naukowych.
Autorzy przeglądu wskazują, że organizacje medyczne, stowarzyszenia zawodowe i uczelnie kształcące medyków powinny lepiej rozpoznawać wpływ marketingu farmaceutycznego na decyzje o leczeniu oraz wprowadzać zasady ograniczające ten wpływ.
Jarosław Kowalski / PAP



