Reid HOFFMAN, Ben CASNOCHA: "Prezes LINKEDIN pyta: co Cię wyróżnia?"

"Prezes LINKEDIN pyta

Photo of Reid HOFFMAN

Reid HOFFMAN

Współzałożyciel i prezes LinkedIn, największej sieci kontaktów zawodowych, obejmującej ponad 100 milionów użytkowników. Wcześniej - współzałożyciel PayPal. Partner w firmie Greylock, jednej z najważniejszych firm inwestycyjnych w Dolinie Krzemowej.

zobacz inne teksty Autora

Photo of Ben CASNOCHA

Ben CASNOCHA

Dziennikarz piszący dla „Newsweeka”, komentujący na antenie CNN, występujący w „Early Show” oraz na antenie CNBC.

zobacz inne teksty Autora

Billboard, który zawisł w 2009 roku nad drogą ekspresową numer 101 w rejonie San Francisco, ujmował rzecz brutalnie szczerze: „1 000 000 ludzi za granicą może wykonywać twoją pracę. Co cię wyróżnia?”. Ten milion to być może pewna przesada, nie ulega jednak wątpliwości, że mnóstwo ludzi może i chce wykonywać pracę Twoich marzeń. Zjawisko konkurencji dotyczy wszystkiego, co pożądane: biletów na mecz o mistrzostwo, objęć atrakcyjnego mężczyzny lub kobiety, miejsca na prestiżowej uczelni czy dobrej pracy.

SDF#E 

W przypadku przedsiębiorcy to właśnie przewaga nad konkurencją stanowi podstawowy czynnik decydujący o przetrwaniu. W każdym sektorze gospodarki liczne firmy zabiegają o tego samego dolara z kieszeni konsumenta. Na świecie panuje zgiełk i chaos. Klienci nie mają czasu roztrząsać drobnych różnic między ofertami. Jeśli więc produkt oferowany przez daną firmę nie różni się od propozycji konkurencji zasadniczo — czyli według stwierdzenia Nancy Lublin, dyrektor generalnej firmy Do Something, nie jest pierwszy, jedyny, szybszy, lepszy albo tańszy — to nie zwróci na siebie niczyjej uwagi. Dobry przedsiębiorca stara się stworzyć i wypromować produkt, który wyróżnia się na tle oferty konkurencyjnej. Potrafi dokończyć zdanie: „Klienci kupują od nas, a nie od innych, ponieważ…”.

Internetowy sprzedawca obuwia, firma Zappos.com, która rozpoczęła swoją działalność w 1999 roku, ma precyzyjną odpowiedź na to pytanie. Wskazuje na szalenie dobrą obsługę klienta. Inne internetowe sklepy obuwnicze, takie jak Shoebuy czy Onlineshoes.com, umożliwiają swoim klientom dokonywanie zwrotu jedynie w ciągu 30 dni od zakupu. Tymczasem Zappos zasłynął tym, że jako pierwszy sprzedawca zaproponował 365-dniową politykę zwrotów na wszelkie zakupione towary. Podczas gdy sprzedawcy tacy jak L.L. Bean czy J.Crew przerzucają na swoich klientów koszty zwrotu zakupów internetowych, Zappos proponuje darmową przesyłkę z powrotem do sklepu, nie stawiając przy tym żadnych warunków.

Giganci, tacy jako choćby The Gap, usiłowali naśladować tę politykę darmowych dostaw i zwrotów do swoich sklepów internetowych, ale numer infolinii umieszczali bardzo małym druczkiem gdzieś na samym dole strony. Zappos natomiast „dumnie” (jak to ujął dyrektor generalny firmy Tony Hsieh) publikuje numer swojej darmowej infolinii na każdej stronie internetowej. Warto też zauważyć, że wszystkie telefony odbierają miejscowi pracownicy zatrudnieni w siedzibie głównej firmy w Nevadzie. Przy obsłudze takich połączeń nie obowiązują ich żadne skrypty ani limity czasowe. To właściwie ewenement w epoce centrów obsługi klienta funkcjonujących w ramach outsourcingu i nastawionych na wypełnianie norm. Zappos znacząco odróżnił się od konkurencji, tworząc kulturę w każdym możliwym aspekcie skupioną na kliencie. Właśnie dlatego zyskał sobie zaufanie milionów lojalnych internautów (i właśnie dlatego Amazon zdecydował się go kupić za blisko miliard dolarów).

Nie ulega wątpliwości, że człowiek to nie sklep obuwniczy. Jako człowiek sprzedajesz jednak potencjał swojego umysłu, swoje umiejętności i swoją energię — wszystko to na rynku, na którym panuje ogromna konkurencja. Pracodawcy, partnerzy, inwestorzy i inni ludzie posiadający władzę mogą wybierać między Tobą a kimś bardzo do Ciebie podobnym. Gdy zatem pojawia się pożądana praca, rozważa się wielu kandydatów z podobnym doświadczeniem zawodowym i wykształceniem. Właściwie bez względu na stanowisko podczas przeglądania podań pracodawca czy menedżer odpowiedzialny za rekrutację zmaga się z problemem jednakowości. Wszystko zlewa mu się w jedną całość.

tumblr_n6esvjIrNg1st5lhmo1_1280

Pierwszy krok na drodze do wyznaczenia kursu, który mógłby odróżnić Cię od innych profesjonalistów z Twojego rynku pracy, polega na poszukiwaniu zakończenia dla następującego zdania: „Spośród wielu kandydatów firma zatrudnia właśnie mnie, ponieważ…”. Co czyni właśnie Ciebie pierwszym, jedynym, szybszym, lepszym lub tańszym od innych ludzi z całego świata, którzy chcą wykonywać tę samą pracę? Cóż takiego możesz zaoferować, obok czego nie sposób przejść obojętnie? Co masz w sobie jednocześnie rzadkiego i cennego?

Nie musisz być wcale lepszy, szybszy ani tańszy niż wszyscy.

Nie musisz być wcale lepszy, szybszy ani tańszy niż wszyscy. Przecież poszczególne firmy też nie konkurują we wszystkich kategoriach produktowych, nie oferują wszystkich możliwych rodzajów usług. Firma Zappos koncentruje się na popularnych butach i ubraniach. Gdyby bowiem starała się zapewnić nadzwyczajne doświadczenie zakupów w przypadku szerokiego wachlarza bardzo luksusowych dóbr, nie byłaby w stanie dostarczać swoim klientom dobrej jakości butów i świetnej obsługi, albowiem musiałaby się koncentrować na zbyt wielu różnych rzeczach. W rezultacie czynnik wyróżniający firmę na tle innych straciłby na wartości. Życie ma wiele złotych medali do rozdania. Ktoś, kto usiłuje być najlepszym albo lepszym od innych we wszystkim — to znaczy wierzy, że sukces to zjawisko globalne i dotyczące wszystkich kategorii — w praktyce nie będzie najlepszy w niczym i lepszy od nikogo. Bardziej liczy się udział w konkursach lokalnych, oczywiście nie tylko w sensie geograficznym, ale także pod kątem sektorów gospodarki czy zestawu umiejętności. Innymi słowy, nie warto dążyć do miana najlepszego dyrektora marketingu na świecie. Lepiej aspirować do roli najlepszego dyrektora marketingu małych i średnich przedsiębiorstw z branży opieki zdrowotnej. Nie ma sensu zabiegać o status najlepiej opłacanego pracownika obsługi klienta. Lepiej doskonalić się w obsłudze klienta według modelu zgodnego z naszymi wartościami, abyśmy mogli utrzymać wysoką jakość pracy w długim okresie. W tym rozdziale postaramy się wyjaśnić, w jaki sposób możesz zdefiniować lokalną niszę i zbudować własną przewagę konkurencyjną.

Przewaga konkurencyjna to fundament wszystkich strategii rozwoju kariery. Powinieneś poszukać odpowiedzi na klasyczne pytanie: „Co powinienem robić ze swoim życiem?”. Warto też wskazać, jakiego rodzaju możliwości chcesz wykorzystywać. Na tej podstawie możesz stwierdzić, w jaki sposób powinieneś inwestować w siebie. Ponieważ wszystkie te czynniki podlegają zmianom, nie wystarczy zdefiniować i ocenić przewagi konkurencyjnej raz — to proces, który trwa całe życie. Aby go realizować, należy dobrze poznać trzy ruchome elementy układanki, które w różnych momentach mogą do siebie różnie pasować.

OTRAS (4)

Trzy elementy układanki jako wyznacznik Twojego kierunku i przewagi konkurencyjnej

Źródła przewagi konkurencyjnej należy upatrywać we wzajemnych zależnościach między trzema różnymi, zmiennymi czynnikami: Twoimi zasobami, Twoimi aspiracjami (wartościami) oraz rzeczywistością rynkową, czyli popytem i podążą na to, co masz do zaoferowania. Najlepszy kierunek to ten, który pozwala Ci realizować szczególnie istotne aspiracje poprzez wykorzystanie swoich zasobów adekwatne do aktualnych warunków panujących na rynku. Trudno oczywiście oczekiwać od Ciebie pełnego rozeznania co do wszystkich tych kwestii. Jak wyjaśnimy w kolejnym rozdziale, najlepiej poszerzać swoją wiedzę na ten temat poprzez działanie. Postanowiliśmy jednak wprowadzić te koncepcje, abyś mógł zorientować się co do mechanizmów ich funkcjonowania oraz ich wpływu na decyzje dotyczące dalszego biegu kariery zawodowej, o których będzie mowa na kolejnych stronach tej książki.

Twoje zasoby

Zasoby stanowią to, co w danym momencie posiadasz. Zanim zaczniesz snuć marzenia czy plany na przyszłość, powinieneś precyzyjnie ustalić, czym konkretnie dysponujesz w chwili obecnej. Tak postępują przedsiębiorcy. Często najlepiej sprawdzają się te pomysły biznesowe, które pozwalają błyskotliwie wykorzystać zasoby znajdujące się już w posiadaniu przedsiębiorców. Larry Page i Sergey Brin nie bez przyczyny założyli Google, a Donald Trump nie bez racji zajmuje się nieruchomościami. Page i Brin pisali doktoraty z informatyki, z kolei ojciec Trumpa dorobił się na nieruchomościach, a on sam miał pięcioletnią praktykę w branży. W obu przypadkach nowe cele biznesowe stanowiły odzwierciedlenie określonych atutów, zainteresowań czy też faktu posiadania odpowiedniej sieci kontaktów.

W analizie własnych zasobów należy uwzględnić dwa ich rodzaje, a więc zasoby miękkie i twarde. Do tych pierwszych zaliczają się wszystkie te elementy, których nie da się bezpośrednio spieniężyć. Chodzi mianowicie o niewymierne czynniki decydujące o Twoim sukcesie biznesowym, takie jak wiedza czy informacje zgromadzone w Twoim umyśle, kontakty zawodowe czy zaufanie innych przedstawicieli branży, posiadane umiejętności, reputacja i marka osobista, Twoje mocne strony (czyli to, co przychodzi Ci z łatwością).

Do zasobów twardych zalicza się to, co tradycyjnie znalazłoby się w rachunkowym bilansie, czyli gotówka, którą masz w portfelu, skarpetki zgromadzone w Twojej szufladzie oraz inne przedmioty materialne, takie jak choćby biurko czy laptop. To wszystko ma znaczenie, ponieważ fakt posiadania pewnej „poduszki finansowej” może Cię skłaniać do podejmowania bardziej zdecydowanych, potencjalnie bardziej ryzykownych ruchów. Możesz na przykład zrobić sobie pół roku wolnego i zrezygnować z zarobków, żeby nauczyć się programowania w Ruby, czyli przyswoić sobie pewną nową umiejętność. Możesz też zmienić pracę na gorzej płatną, ale bardziej stymulującą. Jeżeli chodzi o zmianę pracy, zupełnie inaczej kształtuje się sytuacja osoby, która przez sześć czy dwanaście miesięcy może się obyć bez pensji, inaczej zaś musi postępować ktoś, kto bez wypłaty nie wytrzyma nawet miesiąc czy dwa (ta pierwsza osoba ma niewątpliwą przewagę).

Ocena zasobów miękkich nastręcza zdecydowanie większych trudności niż sumowanie kwot zdeponowanych na koncie bankowym, zakładając jednak, że Twoje podstawowe potrzeby ekonomiczne są zabezpieczone, to właśnie ta kategoria ma w ostatecznym rozrachunku większe znaczenie. Twoja skuteczność w realizacji projektu zawodowego w mniejszym stopniu zależy od tego, ile odłożyłeś na koncie oszczędnościowym — liczą się głównie umiejętności, kontakty i doświadczenie. Ponieważ zasoby miękkie mają nieco abstrakcyjny charakter, na etapie rozważania strategii rozwoju kariery często pozostają niedocenione. Wiele osób ogranicza się do pozornie imponujących, ale tak naprawdę mało konkretnych stwierdzeń typu: „Mam dwuletnie doświadczenie w pracy w firmie marketingowej…”. Tymczasem należałoby spróbować sprecyzować, możliwie dokładnie i jasno określić, co potrafisz robić dzięki temu dwuletniemu doświadczeniu. Do najskuteczniejszych metod uzmysławiania sobie poziomu własnego niematerialnego bogactwa — czyli wartości zasobów miękkich — należy udział w spotkaniu networkingowym. Podczas takiego spotkania warto pytać innych o ich problemy i potrzeby zawodowe. Przypuszczalnie z zaskoczeniem stwierdzisz, że w wielu przypadkach możesz podpowiedzieć komuś ciekawy pomysł, znasz odpowiednią osobę albo nagle dochodzisz do wniosku: „Potrafiłbym z tego łatwo wybrnąć”. Często właśnie w zetknięciu z wyzwaniami, które innym wydają się trudne, a z którymi Ty poradziłbyś sobie bez trudu, uświadamiasz sobie, że posiadasz pewien określony cenny miękki zasób.

Zwykle jednak pojedynczy zasób sam w sobie nie ma specjalnej wartości. Przewaga konkurencyjna rodzi się bowiem z połączenia różnych umiejętności, doświadczeń i kontaktów. Na przykład Joi Ito, nasz znajomy i szef Media Lab na MIT, urodził się w Japonii, ale dorastał w Michigan. Jako dwudziestokilkulatek przeprowadził się z powrotem do Japonii i tam założył jedną z pierwszych firm świadczących komercyjne usługi dostępu do internetu. Zabiegał też o poszerzanie swojej sieci amerykańskich kontaktów, inwestował w startupy w Dolinie Krzemowej (takie jak choćby Flickr czy Twitter), założył japoński oddział jednej z wczesnych amerykańskich firm blogowych o nazwie Six Apart, a od niedawna pomaga przy projekcie LinkedIn Japan. Czy Joi to jedyny człowiek na świecie, który ma doświadczenie ze startupami i inwestuje w Dolinie Krzemowej? Nie. Czy to jedyna osoba, która dobrze zna zarówno amerykańskie, jak i japońskie realia? Nie. Tymczasem z uwagi na połączenie tych wszystkich czynników — rozeznania w sytuacji po obu stronach Pacyfiku, znajomości dwóch języków oraz branży technologicznej — Joi dysponuje niewątpliwą przewagą nad innymi inwestorami i przedsiębiorcami.

Zbiór zasobów nie ma trwałego charakteru. Możesz go wzbogacać, inwestując w siebie. Jeżeli więc brakuje Ci pewnych zasobów, które mogłyby zwiększyć Twoją konkurencyjność, nie powinieneś przytaczać tego faktu jako wymówki, tylko zacząć nad nimi pracować. Warto się też zastanowić, w jaki sposób możesz przekuć swoje słabości w atuty. Na przykład w pierwszej chwili może Ci się wydawać, że brak doświadczenia nie stanowi atutu. Warto jednak pamiętać, że człowiek bez doświadczenia często ma dużo energii, entuzjazmu oraz chęci do pracy i wysiłku, ponieważ chce się uczyć.

eerer

Twoje aspiracje i wartości

Aspiracje i wartości to druga kwestia, którą warto uwzględnić. Przez aspiracje należy tu rozumieć najgłębsze pragnienia, pomysły, cele i wizje na przyszłość (bez względu na obecnie panujące warunki zewnętrzne czy stan posiadanych zasobów). Ten element układanki obejmuje również Twoje kluczowe wartości, czyli to, co się dla Ciebie najbardziej liczy w życiu. Może to być wiedza, autonomia, pieniądze, prawość, władza itd. Nie każdemu udaje się zrealizować wszystkie swoje aspiracje i urzeczywistnić w życiu wszystkie najważniejsze wartości. Poza tym aspiracje i wartości zmieniają się w czasie. W każdym razie należy przynajmniej ukierunkować swoje wysiłki na Gwiazdę Polarną, nawet jeśli jej lokalizacja miałaby się zmieniać.

Jack Dorsey jest współzałożycielem i prezesem Twittera, a także współzałożycielem i dyrektorem generalnym firmy Square, startupu zajmującego się mobilną obsługą płatności kartami. Zasłynął w Dolinie Krzemowej jako wizjoner produktu, który przywiązuje dużą wagę do designu i czerpie inspirację z przeróżnych źródeł, od Steve’a Jobsa po most Golden Gate. Obie jego firmy osiągnęły spektakularny sukces (wycenia się je na wiele miliardów dolarów), a wartości i priorytety Jacka w żaden sposób na tym nie ucierpiały. Twitter pozostaje minimalistyczny i przejrzysty. Square nic nie stracił na swojej elegancji. Sukces ich twórcy wynika po części z jego dążenia do upraszczania rzeczy skomplikowanych i przywiązywania dużej wagi do designu. To właśnie te elementy pozwalają jasno określić priorytety produktu, gwarantują konsekwentne doświadczenie klienta i ułatwiają pozyskiwanie pracowników zafascynowanych realizacją podobnych poysłów. W przypadku startupu przekonująca wizja będąca wyznacznikiem wszelkich podejmowanych działań stanowi jedno z ważnych źródeł przewagi konkurencyjnej. Google na przykład stawia sobie jasny cel „uporządkowania światowych zasobów informacji”. Taka wizja przyciąga najbardziej błyskotliwe umysły inżynieryjne, a jednocześnie z uwagi na swój ogólny charakter pozostawia szeroki margines na adaptację i reinterpretację.

Aspiracje i wartości to ważne źródła zawodowej przewagi konkurencyjnej już choćby dlatego, że gdy robimy coś, na czym nam zależy, pracujemy ciężej i lepiej. Człowiek podchodzący do swojej pracy z fascynacją osiąga lepsze wyniki i wykazuje się większą wytrwałością niż ktoś, kto pracuje wyłącznie dla pieniędzy. Łatwo o tym zapomnieć, gdy się prowadzi własny startup. Pośród chaotycznych wysiłków zmierzających do doskonalenia dzisiejszego „ja” można gdzieś zatracić własne aspiracje co do przyszłości. Jeżeli zatem dziś pracujesz jako analityk w banku Morgan Stanley, najrozsądniejszym sposobem na wykorzystanie bieżących zasobów może być ubieganie się o awans wewnątrz firmy. Jeżeli jednak w bankowości panuje obecnie nie najlepszy klimat, mądra reakcja uwzględniająca rzeczywistość rynkową mogłaby polegać na doskonaleniu umiejętności z nieco innej, choć pokrewnej branży, na przykład księgowości. Pytanie tylko, czy poprzez tego typu działania faktycznie przybliżysz się do osiągnięcia tego, na czym Ci tak naprawdę zależy.

Wbrew temu, co zdaje się twierdzić wielu bestsellerowych autorów i guru motywacji, na próżno szukać gdzieś głęboko w sobie „prawdziwego ja”, które można odkryć drogą introspekcji i które mogłoby nam wskazać właściwy kierunek. Owszem, aspiracje kształtują nasze działania i doświadczenia. Trzeba jednak pamiętać, że te same działania i doświadczenia wpływają również na nasze aspiracje. Nasza tożsamość ulega przeobrażeniu, ponieważ my się rozwijamy, a świat się zmienia. Tożsamości nie da się odkryć, ona bowiem cały czas się wyłania.

Należy zatem pogodzić się z niepewnością, zwłaszcza na początkowym etapie. Na przykład Ben ceni stymulację intelektualną i chce zmieniać życie ludzi poprzez swoje wysiłki przedsiębiorcze i pisarskie. Nadal jednak zastanawia się nad tym, jak konkretnie ten cel osiągnąć. Przedsiębiorca i pisarz Chris Yeh twierdzi, że jego misją zawodową jest „pomagać interesującym ludziom robić interesujące rzeczy”. Brzmi to może mało konkretnie, ale niesie ze sobą konkretny sens: interesujący wskazuje na konkretny rodzaj stymulacji, a robić oznacza „robić”, a nie „myśleć o”. W późniejszym okresie kariery można wrócić do tematu i sformułować własne aspiracje bardziej konkretnie. W pewnym sensie przypominają one zresztą deklaracje misji startupów. Ja staram się projektować i tworzyć ludzkie ekosystemy z wykorzystaniem zasad przedsiębiorczości, technologii oraz finansów. Przedsiębiorczość, środki finansowe i technologia to czynniki, dzięki którym mogę budować sieci kontaktów między ludźmi. Jakimikolwiek wartościami się kierujesz, jakiekolwiek masz aspiracje, pamiętaj, że z czasem będą się one zmieniać.

DSC_1785

Rzeczywistość rynkowa

Ostatni element układanki stanowi rzeczywistość świata, w którym żyjesz. Mądry przedsiębiorca wie, że jego produkt — choćby nawet najbardziej doskonały w formie i najbardziej funkcjonalny (na myśl przychodzi Segway) — nie zarobi, jeśli klient nie będzie go chciał ani potrzebował. Również żadne konkretne umiejętności, doświadczenia czy miękkie zasoby — choćby nawet subiektywnie najbardziej wyjątkowe — nie zapewnią Ci przewagi, jeśli w żaden sposób nie zaspokajają potrzeb płacących klientów. Gdyby Joi władał biegle nikomu nieznanym afrykańskim dialektem, a nie językiem trzeciej największej gospodarki świata, czyli Japonii, jego dwujęzyczność nie stanowiłaby źródła przewagi konkurencyjnej w branży technologicznej. Warto też pamiętać, że „rynek” nie jest zjawiskiem abstrakcyjnym. Składają się na niego ludzie, od których decyzji zależy w pewnym stopniu Twój los i których potrzeby powinieneś zaspokajać, a więc między innymi Twój szef, Twoi współpracownicy, Twoi klienci czy Twoi bezpośredni podwładni. Jak bardzo potrzebują oni tego, co masz im do zaoferowania, a jeśli tego potrzebują, to czy możesz im zapewnić coś bardziej wartościowego niż konkurenci?

Często mówi się, że przedsiębiorcy to marzyciele. To prawda. Jednocześnie jednak dobry przedsiębiorca twardo stąpa po ziemi i wie, co jest w danej sytuacji dostępne i możliwe. Ściślej rzecz biorąc, przedsiębiorcy poświęcają bardzo dużo energii na zastanawianie się, za co konkretnie klienci zechcą im zapłacić. Ostatecznie bowiem sukces każdego przedsięwzięcia zależy od tego, czy klient zdecyduje się skorzystać z oferty. W przypadku kariery zawodowej — czyli Twojego indywidualnego startupu — wszystko zależy od tego, czy pracodawcy, klienci bądź partnerzy zdecydują się zapłacić za Twój czas.

W 1985 roku Howard Schultz, obecny dyrektor generalny firmy Starbucks, przygotowywał się wraz z partnerami do uruchomienia na terenie Stanów Zjednoczonych barów kawowych na wzór lokali włoskich. Nie stało się to ot, tak sobie. Przedsiębiorcy najpierw dołożyli wszelkich starań, aby dobrze zrozumieć dynamikę rynku, na który zamierzali wejść. Odwiedzili pięćset kawiarni w Mediolanie i Weronie, aby jak najwięcej się tam nauczyć. Jak Włosi podchodzą do projektowania kawiarni? Jakie mają zwyczaje, jeśli chodzi o spożywanie kawy? W jaki sposób barista serwuje swój napój? Jak wygląda menu? Wszystko skrzętnie notowali. Nagrywali na wideo funkcjonowanie tych lokali. Tego typu badania rynku to coś więcej niż jednorazowe działanie podejmowane przez przedsiębiorców na etapie rozkręcania startupu. David Neeleman założył linie lotnicze, Jet Blue Airways, i przez siedem lat pełnił funkcję ich dyrektora generalnego. W tym okresie latał tymi liniami co najmniej raz w tygodniu, pracował w kabinie i opisywał te doświadczenia na blogu: „Co tydzień latam na trasach JetBlue i rozmawiam z klientami, aby dowiedzieć się od nich, co możemy udoskonalić”, napisał.

Zakładając swoje startupy, Schultz i Neeleman realizowali niesamowite wizje. Od pierwszego dnia koncentrowali się na potrzebach swoich klientów i interesariuszy. Niezależnie od całej swojej błyskotliwości i wizjonerstwa mieli na uwadze słowa przyjaciela i inwestora Marca Andreessena, który powiedział: „rynków to nie obchodzi, że jesteś błyskotliwy”. Tak samo rzecz się ma z ciężką pracą i pasją w realizacji własnych aspiracji. Czeka Cię ciężki los, jeśli nie znajdziesz na rynku pracy kogoś, kto zdecyduje się zapłacić za Twoje usługi. Nic Ci się nijestare należy ot tak, po prostu.

Analiza rzeczywistości rynkowej nie musi mieć negatywnego charakteru ani prowadzić do wyznaczania granic. Zawsze znajdą się jakieś branże, miejsca, ludzie czy firmy, które właśnie z impetem prą do przodu. Ustaw się tak, abyś mógł popłynąć na tej fali. Gospodarka chińska, polityk Cory Booker, produkty konsumenckie przyjazne środowisku — to wszystko przykłady potężnych fal. Umiejętne zajęcie miejsca na takiej fali — zajęcie takiej pozycji, aby uwarunkowania rynku działały na Twoją korzyść, a nie szkodę — stanowi klucz do przełomu w karierze zawodowej.

Reid Hoffman

Ben Casnocha

Fragment książki “Jesteś start-upem. Buduj swoją przyszłość, inwestuj w siebie i realizuj się zawodowo” wyd. OnePress/Helion

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 sierpnia 2014